Polonia belgijska

– z doc. Jerzym Kępą, profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Genk, rozmawia Leszek Wątróbski


– Urodził się pan w Polsce…

 

Urodziłem się w Polsce, ale wychowałem w Belgii. Od dziesiątego roku życia mieszkam we flamandzkiej części kraju w prowincji Limburgia. Jestem wykładowcą na Akademii Sztuk Pięknych w Genk w środowisku belgijskim. Czuję się jednak Polakiem i dlatego w czasie wolnym od pracy z przyjemnością wspieram wszelkie przejawy polskości na tym terenie.

 

– Od kiedy Polacy mieszkają w Belgii?

 

Z informacji historycznych wynika, że już w czasach powstania Królestwa Belgijskiego zamieszkiwali je także Polacy, biorąc udział w życiu społeczno-politycznym swej drugiej ojczyzny.

 

W wielu ośrodkach górniczo-przemysłowych Belgii w latach dwudziestych minionego stulecia pojawiła się spora grupa emigrantów polskich przybyłych tu w poszukiwaniu pracy. Druga duża grupa naszych rodaków zamieszkała tu zaraz po zakończeniu II wojny światowej. Polacy osiedlili się tam, gdzie łatwiej było o pracę, głównie w ośrodkach przemysłowych i dużych miastach – takich jak Bruksela, Antwerpia, Liege, Mons, Charleroi czy Genk.

 

W tym okresie życie polonijne rozwijało się w środowiskach ugrupowań prolondyńskich oraz współpracujących z władzami PRL. Działała cała masa wszelkiego rodzaju organizacji polonijnych, kulturalno-oświatowych, społeczno-politycznych, religijnych i sportowych. Prowadzono naukę języka polskiego, organizowano polskie kluby, otwierano świetlice i biblioteki, zakładano zespoły artystyczne, powstawały teatry, organizowano wystawy itp. W takiej atmosferze wyrastały pokolenia mieszkających w Belgii Polaków.

 

– Jakie jest dziś oblicze Polonii belgijskiej?

 

Jest już zdecydowanie inne. Wraz ze zmianami na mapie Europy zmieniła się mentalność młodego pokolenia zarówno Belgów jak i Polaków. Powoli zaciera się pamięć o starych działaczach, którzy z ogromnym poświęceniem organizowali pomoc dla Polski, propagowali polską kulturę i polski język. Przyczynił się do tego brak bezpośredniego kontaktu z krajem, niedostępność polskiej telewizji i dobrych połączeń telekomunikacyjnych – słowem w „tamtych latach” nie było to takie proste jak w chwili obecnej.

 

– Jest pan autorem monografii pt. „Ocalić od zapomnienia” – pracy z dziejów Polonii belgijskiej…

 

Zdając sobie sprawę z zawodności pamięci ludzkiej, zacząłem parę lat temu gromadzić informacje oraz daty pobytu i działalności Polaków w Belgii. Posiadając archiwum kwartalnika „Nasz Głos” zwróciłem się także do kolegów działaczy z prośbą o nadesłanie życiorysów i wszelkich danych na temat kierowanych przez nich organizacji.

 

Dzięki współpracy polskich konsultantów: Adama Pużyńskiego, Leszka Borkowskiego i Jana Cibulli oraz działaczy polonijnych: Ireny Jakubowskiej-Abramskiej, Anzelma Drożdżyniaka, Franciszka Gałązki, Władysława Pietrzaka oraz Anny Nevers-Kos udało mi się coś ocalić od zapomnienia.

 

Zgromadziłem ogromną ilość materiałów. Źródłem informacji były także artykuły z gazet, publikacji książkowych, sprawozdania z zebrań, referaty, odczyty oraz materiały archiwalne otrzymane z konsulatu polskiego w Brukseli. Starałem się później posegregować wszystkie informacje, tworząc alfabetyczny spis działających w Belgii Polaków, stowarzyszeń, prasy, domów i klubów polskich itd. Osobno wymieniłem nazwy organizacji polonijnych, w dalszej kolejności cmentarze i poległych żołnierzy w czasie II wojny światowej.

 

Jestem świadomy, że zebrane dane to tylko część informacji nt. życia polonijnego w Belgii. Dużo materiałów zaginęło, wiele zostało wyrzuconych lub po prostu nie są udostępnione. Przeważnie brakuje źródeł regionalnych, zwłaszcza z okręgu walońskiego, które pójdą lub poszły już w niepamięć.

 

– Wracając do historii osadnictwa polskiego w Belgii…

 

Obecność Polaków na terenie Belgii datuje się od wieku XIII, kiedy to kupcy polscy w celach handlowych, a drukarze dla doskonalenia swego kunsztu docierali do Antwerpii. Wielu też Polaków kształciło się na uniwersytecie w Louvain-Leuven.

 

W wieku XVI Jan Dantyszek, dyplomata i poeta, brał żywy udział w życiu naukowym Gandawy, Antwerpii, Brukseli i Louvain-Leuven. Na uniwersytecie w Leuven wykładał słynny polski teolog Jan Łaski, zaś Alexius Sylvus Polonus – Aleksander Gajewski zbudował w Belgii w 1642 roku pierwsze planetarium.

 

W okresie wielkich ruchów wolnościowych pierwszej połowy XIX wieku ówczesna międzynarodowa reakcja planowała m.in. dokonanie zbrojnej interwencji w Belgii, która w wyniku rewolucyjnego zrywu wkroczyła na drogę budowy niepodległego i demokratycznego państwa. Wybuch powstania listopadowego w Polsce okazał się zbawienny dla dalszych walk o utworzenie niepodległej Belgii.

 

Nowo powstająca armia belgijska zaangażowała około 100 oficerów polskich w charakterze instruktorów i wykładowców. Wśród nich znaleźli się m.in. generałowie: Jan Zygmunt Skrzynecki oraz Ignacy Marceli Kruszewski. Największą rolę odegrał Ignacy Skarbek Kruszewski, twórca kawalerii belgijskiej, dowódca brygady ułanów w Malines, a następnie oficer ordynansowy Leopolda I, mianowany w Belgii generałem. Pod jego dowództwem oficerowie kawalerii, artylerii, piechoty i oficerowie sztabowi pomagali Belgom tworzyć ich pierwszą armię.  Na skutek protestu cara Mikołaja I polscy oficerowie zmuszeni zostali w roku 1853 do opuszczenia armii belgijskiej.

 

W kolejnej fali emigracji polskiej do Belgii, która nastąpiła po upadku powstania styczniowego w roku 1863, przybyło około 200 Polaków. Wielu z nich włączyło się w nurt życia społecznego i kulturalnego.

 

Młodzi i wykształceni Polacy w zdecydowanej większości pozostawali w Belgii, włączając się aktywnie w życie naukowe, gospodarcze, społeczne i kulturalne tego kraju. Henryk Arctowski był w roku 1897 kierownikiem naukowym belgijskiej ekspedycji polarnej na legendarnym statku „Belgica”. Nie można też zapomnieć o Marii Skłodowskiej-Curie, która w latach 1911-1917 siedmiokrotnie uczestniczyła w Kongresach Solvaya  w Brukseli.

 

Przez Belgię wiodły na Zachód i z Zachodu na Wschód szlaki działaczy polskiego ruchu robotniczego. Uwłaszczenie chłopów na ziemiach polskich stworzyło warunki do masowej emigracji zarobkowej do szybko rozwijających się krajów europejskich i zamorskich. W roku 1911 staraniem Towarzystwa Emigracyjnego w Krakowie do Belgii wyjechało 127 młodych robotników, którzy założyli pierwsze polskie kolonie górnicze  w Ressaux i Mariemont w Bassin du Centre. Belgijska Polonia liczyła w 1838 roku 61.809 osób. W tamtejszych kopalniach węgla pracowało około 72% całej emigracji polskiej, w tym znakomita część zatrudniona była pod ziemią.

 

– Potem przyszła II wojna światowa…

 

Narastająca w roku 1939 groźba agresji hitlerowskiej przeciw Polsce umocniła poczucie więzi narodowej w łonie Polonii belgijskiej. Po agresji niemieckiej na Polskę przeszkodą w niesieniu pomocy stała się złudna neutralność Belgii, tak brutalnie naruszona przez hitlerowskie Niemcy w maju 1940.

 

Polonia belgijska podczas II wojny światowej okrzepła społecznie i politycznie. Zwiększyła się też liczebnie blisko o 10 tyś. osób. Zaistniały tam wówczas dwa nurty: chętnych do powrotu do kraju, aby budować nową demokratyczną Polskę, oraz niechętnych powrotowi, bo gdzie wracać, jeśli ich domy znajdują się obecnie w obcym państwie, za Bugiem?

 

W latach 1945-1950 do kraju wróciło około 8 tys. Polaków. W większości repatriantami byli uchodźcy wojenni, a nie przedwojenni emigranci. Polonia belgijska podzieliła się politycznie na tych, którzy uznawali władzę ludową w Polsce i na tych, którzy jej nie uznawali – sympatyzujących z rządem londyńskim.

 

Żadna też z istniejących do tej pory organizacji polonijnych nie mogła sobie rościć prawa do reprezentowania interesów ogółu społeczności polskiej w Belgii. Zasadniczą rolę odgrywały tu podziały polityczne. Ponadto dla „nowej” emigracji, działające od dziesięcioleci organizacje nie mogły stanowić sensownej reprezentacji swoich interesów. Kolejne pokolenia emigrantów odmienne były nie tylko pod względem wieku, ale różniły się także co do celów i aspiracji życiowych, modelu życia czy wzorów zachowań.

 

Za przykład posłużyć tu może sytuacja w Genk, gdzie w roku 1993 żyło około 6 tys. Polaków. Liczba tamtejszych organizacji, w tym samym czasie, osiągnęła liczbę 27. Ponadto działały tam 2 szkoły i 4 zespoły folklorystyczne.

 

Dziś reprezentacją całej społeczności polskiej w Belgii, od roku 1994, jest Rada Polonii Belgijskiej – instytucja koordynująca działanie i reprezentująca wszystkich Polaków w Belgii bez względu na ich poglądy polityczne, pozycję społeczną czy poziom intelektualny.

 

– Dziękuję za rozmowę.

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*