Orzeł pod gwiaździstym sztandarem

Cykl „Orzeł pod gwiaździstym sztandarem” poświęcony jest historii piątej części Polaków, których los wyrwał znad Wisły i rzucił na ziemię po drugiej stronie Atlantyku, na przestrzeni kilku wieków.

Jak wykazują badania, nasi przodkowie znaleźli się wśród pierwszych przybyszów, choć w swojej masie należeli już do tzw. emigracji spóźnionej, której szczyt przypadł na przełom wieków XIX i XX. Co jednak było przed tym wylewem? Jakie są dzieje tych, którzy przybywali do Nowego świata w pojedynkę lub w niewielkich grupach? Nim stanęli tu uczestnicy Konfederacji Barskiej i powstańcy z listopada 1831 roku? Co tak naprawdę wiemy o dawnych stosunkach łączących Polskę z Amerykę? Opracowania w niniejszym cyklu mają na celu przedstawienie i przypomnienie kilkunastu epizodów z tej przeszłości.

Legendy
Udowodniono, że Skandynawowie, a konkretnie Duńczycy i Norwegowie jako pierwsi przepłynęli Atlantyk. I to przypadkiem, bo wcale nie mieli zamiaru go przepłynąć. Stało się to na północnym krańcu oceanu, gdzie wyspy tworzą naturalny pomost między Ameryką a Europą.

Ale chociaż przez północny koniec Atlantyku dostęp z Europy do Ameryki nie był tak trudny, jak przez środek Atlantyku, to jednak był dużo trudniejszy niż dostęp z Azji do Ameryki. Z tego powodu przybysze z Azji wyprzedzili przybyszów z Europy o prawie 10 tysięcy lat.

Kiedy pierwsi Europejczycy, a między nimi  jak mówią skandynawskie sagi  również Polacy, Tyrker i Wyzderwola, w roku 985 po Chrystusie dopłynęli do Grenlandii, zastali tam już Eskimosów przybyłych z Azji i to od dawna zasiedziałych. Nie posunęli się już jednak dalej na wschód. Islandia była dla nich niedostępna.

Odkrycie Ameryki przez Normanów w X i XI w. przyjmuje się już dziś za bezsporne, jakkolwiek niektóre z istniejących w tej sprawie źródeł traktowane są przez część uczonych sceptycznie. Najważniejszym pisemnym dowodem pod tym względem jest świadectwo kronikarza niemieckiego z XI w., Adama z Bremy, który w swoim dziele Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum z 1076 r., wspomina o Winlandii, krainie położonej, według dzisiejszych przypuszczeń, na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej.

Następne wzmianki o Ameryce znajdujemy w dziele historyka francuskiego Ordericusa Vitalisa (10751145), który wymienia Winlandię obok Grenlandii, Islandii i wysp Orkady, w traktacie niemieckiego filozofa Alberta Magnusa (1193-1280) De natura locorum (rozdz. XXVII). Wreszcie w licznych, a w tym wypadku najbardziej bodaj miarodajnych kronikach i dokumentach islandzkich. Wśród tych ostatnich wymienić przede wszystkim wypada dzieło historyka islandzkiego Are Frode (10671147) Lihellus Islandoruvi.

Największą jednak sławę i popularność pod tym względem zdobyły nieco późniejsze sagi skandynawskie, jakkolwiek wiele w nich elementów baśniowych. Z tego powodu początkowo były one kwestionowane lub wręcz odrzucane przez niektórych badaczy jako źródła historyczne. Późniejsze badania krytyczne wykazały jednak, że sagi zawierają niemało faktów konkretnych, zgodnych z rzeczywistością historyczną.

Do najważniejszych pod tym względem sag skandynawskich należy Hauksbok, księga napisana ok. 12991334 r. Zawiera ona między innymi opowieść o losach Thorfina Karlsefna. Podobne wątki podejmuje saga Eryka Rudego, napisana ok. 1400 r. Z kolei Flatey Jarbook „napisany około lat 138087, zwany też w bibliografii rękopisów skandynawskich Heimskringla uzupełnia dwie pierwsze.

Na podstawie wszystkich wymienionych wyżej źródeł można ustalić między innymi następujące bezsporne fakty:

Eryk Rudy, wielki gwałtownik i awanturnik, wygnany z Islandii za rozboje, grabieże i morderstwa, był zmuszony uciekać. Przypomniawszy sobie legendę o skalistych wybrzeżach na zachodzie, o jakich opowiadała nordycka pieśń Gunbiorna, zadecydował, że mogą one dać mu schronienie. Popłynął więc i osiadł na tej nowej ziemi w roku 985, wraz z żoną, dziećmi i swoimi rycerzami, wśród których historia wspomina dwóch Polaków, Tyrkera i Wyzderwola, jako nieodstępnych towarzyszów jego doli i niedoli. Ziemią tą była Grenlandia, największa wyspa Ameryki Północnej.

Skąd się tu wzięli ci dwaj rycerze polscy?
Otóż Mieszko I, panujący w Polsce w latach 962992, wydał swoją córkę za Sweyna, króla duńskiego. Eskortowała ją z Polski do Danii liczna drużyna rycerzy polskich, z których Tyrker i Wyzderwole po weselu wyprawili się z Erykiem Rudym do Islandii.

Znane są węzły dynastyczne pierwszych Piastów ze Skandynawami, małżeństwo Bolesława Chrobrego z siostrą króla duńskiego Svena Thyrę, siostry Bolesława Chrobrego Sygrydy z tymże królem, któremu dała syna Knuta Wielkiego, wreszcie Olafa Trygvesona z córką króla polskiego Bolesława Chrobrego (według C. R. Beazleya zwanego Burysławem, królem Wendów).
Według Sagi o Olafie Trygvesonie, Trygveson w młodym wieku, ok. 995 r., jeszcze jako król bez ziemi przybył do „kraju Wendów”, ożenił się z córką ich króla i pozostał w tym kraju trzy lata, aż do śmierci swej pierwszej żony.
Od Eskimosów Normanowie dowiedzieli się o dalszych ziemiach, leżących na południowy zachód od Grenlandii. Eryk Rudy odkładał tę podróż z roku na rok, aż poczuł się stary i stracił ochotę do wypraw odkrywczych. Wtedy Leif Szczęsny, syn Eryka, przedsięwziął tę wyprawę. Kupił od Bjorna okręt, obsadził go załogą 35 ludzi z Bjornem jako pilotem. Zabrał ze sobą i Tyrkera, który po śmierci ojca Eryka Rudego został jego ojczymem, bo pojął jego matkę za żonę. Leif był więc pasierbem Tyrkera, co podaje także Scribnerąs History of the United States (vol. I, str. 42).

Tyrker był nie tylko rycerzem, ale i dworzaninem Mieszka I. Bywał w poselstwach w Niemczech i na Węgrzech, mówił językami tych narodów. I dlatego historyk Scribner nazywa go Niemcem, a Laing  Węgrem. Inny historyk tamtych czasów Thaddeus Mosiey twierdzi, że był Polakiem: „Evidently Tyrker was of Polish descent (Fiske calls him Turk), the name being cognate with Tyrkarski”. Wszyscy historycy, nawet amerykańscy, piszą jego nazwisko po polsku przez „y” a nie, jak wynikałoby to z zasad niemieckiej ortografii, przez „ue”.

Otóż Leif Szczęsny, jego ojczym Tyrker i 35 ludzi z Bjornem jako pilotem wypłynęli z Grenlandii na południowy zachód. Mając wiatr pomyślny, po kilkunastu dniach ujrzeli pierwszą nie znaną dotąd ziemię, stanęli przy jej brzegu, wysiedli z żaglowca na skalisty ląd, pokryty lodem i śniegiem i nazwali go Helluland  „Kraj Kamieni”. była to dzisiejsza Nowa Fundlandii.
Płynąc dalej na południowy zachód, odkryli ziemię porosłą lasem, wylądowali i nazwali ją Markland  „Kraj Lasów”.

Jak wynika z ich opisu, była to dzisiejsza Nowa Szkocja. Tam więc, jesienią roku 1000 po Chrystusie, Europejczycy po raz pierwszy stanęli na stałym lądzie nowej części świata, nazwanej później Amerykę, nie mając oczywiście wyobrażenia o jej kontynentalnych rozmiarach. Płynąc stąd wzdłuż wybrzeży jeszcze dalej na południowy zachód wylądowali w dzisiejszej Nowej Anglii, bo  jak wynika z opisu  w okolicach 41 równoleżnika. Późną jesienią, według ich opisu, słońce tam wschodziło w pół do ósmej, a zachodziło w pół do piątej. W porównaniu z Grenlandią, jesień była tu bardzo ciepła.

Wylądowawszy w okolicach 41 równoleżnika, dla zbadania okolicy puścili się w głąb kraju na zwiady. Nie spotkali żadnego człowieka, ale widzieli liczną zwierzynę, znaleźli wiele borówek, czernic i innych jagód, a Tyrker wpadł w zachwyt, bo znalazł winogrona. Scribnerąs History of the United States, vol. 1, str. 42, tak to zdarzenie opisuje:

„Ze zwiadów powrócili wszyscy, tylko nie Tyrker, który był ojczymem Leifa. Myśląc, że Tyrker się zgubił w lesie, kilku z Leifem poszło go szukać. Wtem zjawił się Tyrker w stanie podniecenia. żywo machał rękoma i mówił niejaki czas w swoim ojczystym języku. Leif nie rozumiejąc jego słów myślał, że ojczym postradał zmysły. Po kilku chwilach Tyrker uspokoiwszy się, po normandzku przemówił tak:

 Ja nie tak daleko od was odbiegłem, a jednak mam coś nowego do powiedzenia. Otóż znalazłem winogrona!
 Czy to prawda, mój ojczymie! „zawołał Leif.
 Z pewnością. Bo ja bywałem w kraju, gdzie wino rośnie, więc znam się na winogronach.

Potem Tyrker zaprowadził swego pasierba i jego towarzyszy w głąb lasu, aby mogli zobaczyć pnącą się na drzewach winną latorośl i winogrona. Tak drogocenne były te winogrona dla Leifa, że kazał swoim podkomendnym zbierać je i ładować na okręt, aby je przewieźć, jako rzadki specjał do Grenlandii.

Jakiż lepszy dowód wartości nowoodkrytej przez siebie ziemi mógł on pokazać swoim ludziom w Grenlandii? Ci na pół rycerze, na pół zbóje nie wylewali za kołnierz, a alkohol był ich ulubioną, a nawet z dawien dawna uświęconą rozrywką. Jako że dopiero niedawno przyjęli chrzest, nie zapomnieli jeszcze o swoim pogańskim bożku Oclynie, który nigdy nie jadł, jedynie dlatego, że zawsze pił wino i było mu ono jedynym pokarmem”.

Normanowie z Leifem i Tyrkerem przezimowali w Winlandii. Następnie naładowawszy okręt winogronami i drzewem budulcowym, którego brakowało w Grenlandii, powrócili do domu wiosną 1001 r.

Wymienione źródła wspominają również także o kilku wyprawach Skandynawów do Ameryki w okresie przedkolumbijskim, między innymi o największej z nich wyprawie Thorfina Karlsefni, który przebywał w Marklandzie i w Winlandii ponad 3 lata, próbując tam założyć stałą osadę. Jednak wroga postawa tubylców zmusiła go ok. 1011 r. do rezygnacji i powrotu do Grenlandii, a następnie do Europy. Według podań i sag, miał mu towarzyszyć Wyzderwola.
Dzisiaj nie istnieje właściwie już żadna możliwość weryfikacji tych źródeł, podobnie jak stwierdzenie, co w nich jest prawdą, a co fałszem lub ochotą polonofilskich pisarzy, których rozsadzała niepohamowana energia, by udowodnić wszem i wobec, że to Polacy, a nie kto inny, stali się odkrywcami Nowego świata, choćby do tych teorii trzeba było nagiąć fakty. Odnotowujemy je jednak z reporterskiego obowiązku, podobnie jak historię Jana z Kolna, o którym w następnym odcinku naszego cyklu.
Opracował:
Andrzej Dudziński

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*