Opoka – (Korespondencja własna z Krakowa)

Działo się to dnia 8 maja 1254 roku. W towarzystwie legata papieskiego Opizona z Meranu powrócili do stołecznego Krakowa polscy posłowie z bullą Innocentego IV, zaliczającą sługę bożego Stanisława ze Szczepanowa w poczet świętych – po upływie 175 lat od jego tragicznej śmierci. Na uroczystości przybyło pięciu piastowskich książąt, zjawili się wszyscy biskupi, opaci i przeorowie. Wspólnie z biskupem Prandotą witał ich książę Bolesław V Wstydliwy – z matką Grzymisławą, księżną łucką i z żoną Kingą, córką króla Węgier Beli IV (księżne Kinga i Grzymisława oraz biskup Prandota powiększyli później poczet błogosławionych). Do formalnego przeprowadzenia procesu kanonizacyjnego doprowadziły usilne starania osobiste biskupa Prandoty oraz benedyktyńska praca mistrza Wincentego z Kielczy, który przygotował odpowiednią dokumentację, czyli księgi Vita minor i Vita major.

Słowa „formalnego przeprowadzenia” są tutaj niezbędne, ponieważ kult biskupa Stanisława zatoczył szerokie kręgi natychmiast po jego zamordowaniu 11 kwietnia 1079 roku (lub po jego straceniu; w czasach przed stworzeniem pisanego prawa wola i rozkaz panującego znaczyły wiele, granice między mordem a egzekucją rozpływały się we mgle sprzecznych interpretacji).
Według Kroniki Wincentego Kadłubka poćwiartowane ciało męczennika zrosło się w cudowny sposób – co stało się symbolem dążeń do zjednoczenia często skłóconych między sobą dzielnic. Trudno oszacować, jak dalece symbol ów wpłynął na ukształtowanie idei narodowego państwa polskiego – ale faktem jest, że istniało ono już w latach panowania Kazimierza Wielkiego. Porównywalną jednolitość Francja uzyskała dopiero za Ludwika XIV (króla od 1643, ale faktycznego władcy od 1661 roku), zaś państewka niemieckie połączył w cesarstwo Hohenzollernów dopiero „żelazny kanclerz” Otto von Bismarck w roku 1871.

…Działo się to również dnia 8 maja, lecz nieco ponad 750 lat później, w roku 2008. Oprawę artystyczną rozpoczętej o godzinie 16:00 uroczystości stanowiło Credo w wykonaniu Chóru i Orkiestry Akademii Muzycznej w Krakowie oraz Chóru Chłopięcego Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Krzysztofa Pendereckiego, jej punktem kulminacyjnym było natomiast poświęcenie przez księdza kardynała Stanisława Dziwisza Ołtarza Trzech Tysiącleci, zaprojektowanego przez profesora Wincentego Kućmę. To religijne i artystyczne wydarzenie miało miejsce w trzydziestą rocznicę powołania księdza kardynała Karola Wojtyły na Tron Piotrowy oraz w siedemsetną rocznicę zatwierdzenia przez papieża zakonu paulinów, gospodarzy cudnej urody barokowego klasztoru z XVII wieku z kościołem pod wezwaniem św. Michała na krakowskiej Skałce.

Jako zagorzały miłośnik historii grodu, gdzie od lat czterdziestu pięciu systematycznie rzedną mi i siwieją włosy, przypomnę, że o „krakowskiej Skałce” możemy mówić od niedawna – przynajmniej w podwawelskiej skali czasu. Kościół i klasztor paulinów ufundowano wcale nie w Krakowie, lecz w Kazimierzu, mieście samodzielnym aż do obrad Sejmu Czteroletniego, kiedy to posłowie zadecydowali o akcesji Kazimierza, Kleparza i przyległych obszarów podmiejskich (tzw. jurydyk). Mało tego; po wkroczeniu wojsk rosyjskich we wrześniu 1792 roku uchwały Sejmu Wielkiego zostały anulowane, zaś w listopadzie roku 1793 sejm w Grodnie usankcjonował ponownie odrębność Kazimierza, choć już nie na długo: dekretem cesarza Franciszka II z roku 1800 Kazimierz ostatecznie włączono do Krakowa. Najdłużej (do roku 1915, z pięcioletnią przerwą w latach 1810-15) utrzymało odrębność Podgórze.

Założone przez cesarza Józefa II po I rozbiorze, aktem z 23 lutego 1784 roku, gdy granica z Austrią przebiegała na Wiśle, przejęło między innymi całkowicie handel solą, co dla dawnej stolicy było potężnym ciosem gospodarczym.
Wracajmy jednak na Skałkę, jako się rzekło, od roku 1800 – krakowską. Kamienie węgielne Ołtarza Trzech Tysiącleci pochodziły z Watykanu, gdzie za sprawą tureckiego zamachowca przelał krew Ojciec Święty Jan Paweł II, z Gniezna, upamiętnionego obecnością męczennika świętego Wojciecha, z samej Skałki, zroszonej krwią świętego Stanisława i z egipskich Teb, gdzie przez wiele lat pędził pustelniczy żywot święty Paweł, zmarły około roku 347 „ojciec duchowy” zakonu paulinów. Sam Ołtarz mocno odbiega od wizerunku, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni – zamkniętego w ścianach świątyni zhierarchizowanego układu obrazów, a zwykle również i rzeźb o tematyce religijnej; jest wolno stojącą, monumentalną kompozycją architektoniczną, sugerującą swym kształtem zgodną z posoborowym duchem otwartość Kościoła.

– Jego figuratywna konstrukcja strukturalna – wyjaśnia przeor klasztoru, ksiądz profesor Andrzej Napiórkowski – odwołuje się do trzech wielkich postaci z dziejów chrześcijaństwa i zarazem historii narodu polskiego, a także do trzech sakramentów. Postać świętego Wojciecha symbolizuje pierwsze tysiąclecie i chrzest, świętego Stanisława drugie tysiąclecie i bierzmowanie, Jana Pawła II – trzecie tysiąclecie i Eucharystię („przyjmowanie Eucharystii” to komunia, „sprawowanie Eucharystii” to odprawianie mszy, w czasie której kapłan udziela komunii). To trzy centralne filary Ołtarza. Cztery mniejsze posągi przedstawiają dwie święte niewiasty, królową Jadwigę i siostrę Faustynę, świętego Jana Kantego i ojca Augustyna Kordeckiego, paulina najpowszechniej bodaj znanego ogółowi Polaków dzięki Trylogii Henryka Sienkiewicza.

Trojako wykłada się również przyczyna podjęcia budowy ołtarza. Najważniejsze z chrześcijańskiego punktu widzenia było oczywiście przesłanie liturgiczne: godnej oprawy wymagało przyjmowanie corocznej procesji wędrującej z Wawelu na Skałkę. Po drugie, dziedziniec klasztorny aż prosił się o zagospodarowanie. Przesłanie trzecie wiąże się z kulturową rolą Skałki: oprócz religijnej pełni ona przecież także funkcję narodowego panteonu, należało zatem stworzyć odpowiednią do tej funkcji przestrzeń sceniczną i koncertową.
Przypomnijmy: Skałka to miejsce wiecznego spoczynku trzynastu wybitnych Polaków. Położona pod kościołem jednonawowa krypta, częściowo wykuta w skale, została w latach 1876-80 przebudowana z myślą o pomieszczeniu w jej wnętrzu grobów ludzi dla Polski zasłużonych. Pomysł utworzenia narodowego mauzoleum podał profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, Józef Łepkowski. Zaczęło się od ekshumacji (w czterechsetną rocznicą śmierci) prochów Jana Długosza, fundatora i dobrodzieja klasztoru, pochowanego tu w glinianej urnie w roku 1480, opodal pierwotnego grobu świętego Stanisława. Szczątki znakomitego kronikarza, nauczyciela synów króla Kazimierza Jagiellończyka, kanonika krakowskiego, a na koniec biskupa lwowskiego złożono do metalowej trumny i pochowano w odnowionej krypcie.

W październiku 1881 roku przeniesiono na Skałkę z Cmentarza Rakowickiego prochy poety, profesora geografii UJ i pamiętnikarza Wincentego Pola oraz Lucjana Siemieńskiego, znakomitego tłumacza dzieł Homera i Horacego. Na Skałkę trafili obaj nie tylko ze względu na swój literacki dorobek, lecz także jako uczestnicy powstania listopadowego. Ich pochówek wyglądał skromnie, natomiast pogrzeb wielbionego już za życia Józefa Ignacego Kraszewskiego przybrał cechy ogromnej, patriotycznej manifestacji narodowej: żałobne nabożeństwa przy trumnie odprawiono po kolei w kilku krakowskich kościołach, jej składaniu do krypty towarzyszył głos „Zygmunta”.

Równie podniosły oraz masowy, jeśli chodzi o udział krakowian i przyjezdnych gości, charakter miały pogrzeby Teofila Lenartowicza i Adama Asnyka. Postać Lenartowicza, „lirnika mazowieckiego” a zarazem utalentowanego plastyka, związały z kościołem na Skałce płaskorzeźby w stallach wykonane według jego modeli. W 1849 roku działalność niepodległościowa stała się dla Lenartowicza powodem przymusowej (i jak się okazało dożywotniej) emigracji. Przeciw carowi spiskował subtelny poeta Adam Asnyk (członek Rządu Narodowego w powstaniu styczniowym); po przyjeździe do Krakowa Asnyk zasiadał w Radzie Miasta, w galicyjskim Sejmie Krajowym, współtworzył Towarzystwo Szkoły Ludowej i Towarzystwo Tatrzańskie.

Na początku XX wieku, we wrześniu roku 1903, Skałka przyjęła prochy Henryka Siemiradzkiego, autora obrazu „Pochodnie Nerona”, przez wielu krytyków uznanego za najwybitniejsze płótno historyzmu, oraz wielu innych dzieł opartych na motywach zaczerpniętych z historii chrześcijaństwa. 2 grudnia 1907 roku „Zygmunt” rozdzwonił się ponownie: Kraków żegnał Stanisława Wyspiańskiego. W dwudziestoleciu międzywojennym niemal równie uroczyście żegnano Jacka Malczewskiego, chyba najwyżej poza krajem ocenianego polskiego malarza (1929) i wybitnego kompozytora Karola Szymanowskiego (1937). Po II wojnie światowej pochowano na Skałce legendarnego aktora sceny polskiej Ludwika Solskiego, światowej sławy astronoma i matematyka, profesora UJ, Tadeusza Bnachiewicza oraz laureata literackiej nagrody Nobla Czesława Miłosza.

Nie spoczęli na Skałce (choć zamierzano tak ich uczcić) ani twórca historycznych płócien i wychowawca wielu znakomitych malarzy Jan Matejko, ani Karol Hubert Rostworowski – dramaturg, poeta, krakowianin od roku 1914, aktywny działacz Ligi Narodowej, Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa Narodowego, a także Związku Zawodowego Literatów Polskich, Związku Inteligencji Polskiej i Towarzystwa Obrony Ziem Wschodnich, ani architekt i konserwator zabytków Wawelu i warszawskiego Zamku Królewskiego Adolf Szyszko-Bohusz, kolejno profesor Politechniki Lwowskiej, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Sztuk Pięknych, a po roku 1945 organizator Wydziału Architektury na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Tablicami honorowymi utrwalono pamięć Aleksandry Lanckorońskiej i Aleksandra Bracknera.

W roku 2005 z inicjatywy ojców paulinów, życzliwie przyjętej przez Polską Akademię Umiejętności, powstała fundacja „Panteon Narodowy na Skałce”. Kamień węgielny pod rozbudowę Krypty Zasłużonych poświęcono podczas wizyty papieża Benedykta XVI.

O wyborze projektu Ołtarza Trzech Tysiącleci zadecydowało jury, w skład którego obok siłą rzeczy najbardziej zainteresowanego sprawą ojca przeora Andrzeja Napiórkowskiego zasiadali również ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz, wojewódzki konserwator zabytków Jan Janczykowski oraz Piotr Skalski, prezes firmy „Skalski” i fundator ukończonego przed paroma dniami monumentu, który w niedzielę 11 maja po raz pierwszy posłużył jako miejsce modlitwy dla gości przybyłych z Wawelu.

Gdy w arystokratycznych, a jeszcze częściej w usilnie pretendujących do arystokratycznego statusu salonach Krakowa padało znane ze słyszenia nazwisko nieznanego jeszcze w danym towarzystwie człowieka, natychmiast jakaś starsza wiekiem dama słodko pytała: „Przepraszam, a czy pan może z tych… (Potockich, Rzewuskich, Tyszkiewiczów, Paców et cetera). Po czym, zależnie od treści odpowiedzi, słodycz głosu potęgowała się lub raptownie gorzkniała.

Pan Piotr pochodzi z „tych Skalskich”. Jest bratankiem księdza infułata Teofila Skalskiego, prześladowanego przez komunistyczny system za krzewienie wiary na wschodnich kresach Rzeczypospolitej, a także krewnym Stanisława Skalskiego – polskiego asa myśliwskiego drugiej wojny światowej, który w Anglii dowodził eskadrami w dywizjonach 306 i 316, w Tunezji dywizjonem 317, czyli „Cyrkiem Skalskiego”, zwanym tak z uwagi na nieprawdopodobne wyczyny powietrzne, a na koniec polskim 133. skrzydłem myśliwskim. Ciąg dalszy losów generała przywodzi na myśl horror pisany przez idiotę: po powrocie do kraju w roku 1947 Stanisława Skalskiego oskarżono o zdradę i skazano; kolejnych osiem lat spędził w celi śmierci. Osiem lat. 2920 dni, z których każdy mógł rozpocząć się egzekucją… Niewielu ludzi przetrwałoby taką próbę bez ucieczki w szaleństwo. Po rehabilitacji został sekretarzem generalnym Aeroklubu PRL, otrzymał także Krzyż Virtuti Militari.

Rozwijane przez dwadzieścia sześć lat, rozpoczynające działalność praktycznie od zera przedsiębiorstwo Piotra Skalskiego buduje obecnie obiekty przemysłowe – samodzielnie lub w kooperacji z poważnymi inwestorami zagranicznymi. W roku bieżącym zamierza również rozwinąć developing mieszkaniowy „na nieco innych zasadach niż firmy działające obecnie”. Stwierdzenie „nieco” należy zapewne odczytywać jako skromność szefa przedsiębiorstwa, bo bez oryginalnego planu działania nikt nie próbowałby dziś wchodzić na ów z każdym dniem coraz trudniejszy rynek. Budownictwem sakralnym firma „Skalski” sama się nie zajmuje, ale Ołtarz Trzech Tysiącleci nie jest jej pierwszą ani zapewne ostatnią fundacją w tym zakresie. Działanie na rzecz chrześcijańskiej i narodowej tradycji Piotr Skalski uważa za spłatę długu wobec swych przodków, za domknięcie kręgu empatii. Rodzina przekazała mu określony system wartości – on pomaga przenieść go na kolejne pokolenia.

I tu dochodzimy do ważkiego i jak najbardziej współczesnego problemu. Domykanie kręgu, jakiego prywatnie dokonał pan Piotr, nader marnie wychodzi na skalę państwową. Od chwili odzyskania rzeczywistej suwerenności zjednoczone niegdyś wspólną walką z imperium zła osoby i grupy osób zapałały nagle do siebie antypatią, czasami przeradzającą się w zapiekłą nienawiść. W latach siedemdziesiątych mawiało się, że pędzimy pełną parą do komunizmu, ale 90% pary idzie w gwizdek. Dziś sprawa przedstawia się gorzej pod tym względem, że wzajemne „podgryzanie się” polityków nie jest zajęciem jałowym jak ówczesna propaganda (na którą Polacy szybko się uodpornili), lecz szkodliwym dla zewnętrznego wizerunku kraju oraz kwestii poszanowania go przez własnych obywateli. Oczywiście w porównaniu z minioną epoką napotykamy także aspekt pozytywny: zajęte wewnętrznymi walkami „elity władzy” na ogół nie mają czasu psuć gospodarki, która dzięki indywidualnej inicjatywie może nie prostą drogą, ale przynajmniej meandrami zmierza do przodu.
Jak wspomniałem, w średniowieczu święty Stanisław symbolizował narodową jedność. Dopóki są w Polsce takie miejsca jak Skałka, próby odbudowania tej jedności mają szansę sukcesu. Przed Ołtarzem Trzech Tysiącleci, w Krypcie Zasłużonych nikt nie czuje się zwolennikiem jakiegoś tam pana posła czy ministra a przeciwnikiem innego, tylko po prostu Polakiem. Pozostaje mieć nadzieję, że nauczymy się przenosić to poczucie narodowej więzi daleko poza bramy klasztoru, w nasz dzień powszedni.
Jerzy Skrobot

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*