Okno do Europy

– rozmowa z Haliną Bułaj – dyrektorem polskiej szkoły w Wołkowysku na Białorusi


– Szkoła, którą Pani kieruje od roku, jest jedną z dwóch, obok Grodna, polskich placówek oświatowych na Białorusi…

Jesteśmy średnią ogólnokształcącą szkołą białoruską w Wołkowysku z polskim językiem nauczania. Mamy w bieżącym roku szkolnym 176 uczniów w 13 klasach liczących po kilkanaście dzieci.

 

Wołkowysk do roku 1939 był miastem polskim. Dlatego na terenie miasta i w jego okolicach pozostało do dnia dzisiejszego wielu Polaków. I kiedy powstał tu oddział Związku Polaków na Białorusi, to w roku 1992 zorganizowano w Wołkowysku pierwszą klasę polską. Do jej prowadzenia zaproszono nauczycielkę z Polski – panią Eugenią Dołęba z Konina. Polska klasa powstała w szkole białoruskiej, znajdującej się niedaleko kościoła parafialnego, dla 16 dzieci.

 

Siedem lat później, w roku 1999, zbudowano w Wołkowysku, za pieniądze Stowarzyszenia Wspólnota Polska, zupełnie nową szkołę polską. Uroczyste jej otwarcie nastąpiło 2 października tego samego roku.

 

– Jak wygląda nauka w waszej szkole?

 

Jesteśmy szkołą białoruską. Obowiązuje nas więc program białoruski. Specyfiką naszej szkoły jest język polski jako język nauczania. Wszystkie przedmioty nauczane są u nas po polsku. Wyjątek stanowi fizyka, którą od niedawna nauczamy po rosyjsku. Brakuje nam bowiem nauczyciela tego przedmiotu mogącego nauczać po polsku.


Wszystkich nauczycieli pracujących w wołkowyskiej szkole jest czterdziestu. Języka polskiego nauczają absolwentki filologii polskiej z Wrocławia oraz polonistyki z Grodna. Tygodniowe pensum dla nauczyciela wynosi 18 godzin.

 

Uczniowie naszej szkoły mieszkają w Wołkowysku i okolicy. Tych drugich mamy w tym roku 13. Nauka jest w naszej szkole bezpłatna. Płacą jedynie za wyżywienie, które po przeliczeniu na polskie pieniądze wynosi około 2 zł i 50 groszy. Jest to drugie danie i deser. Dzieci ze świetlicy, tzn. pierwsza i druga klasa, jedzą też dodatkowo śniadanie, pełny obiad składający się z 3 dań i podwieczorek.

 

– Jakie problemy do rozwiązania ma wasza szkoła?

Na dzień dzisiejszy nie mamy dobrej sali komputerowej. I nie mamy normalnego internetu. Te komputery, które posiadamy, dostaliśmy 10 lat temu jako prezent od Banku Narodowego z Warszawy. Z takim sprzętem nie możemy podłączyć się do szybkiego internetu ani zrobić szkolnej strony internetowej.

 

Mamy też problemy z podręcznikami. Programy polski i białoruski różnią się pomiędzy sobą. Ponadto programy białoruskie zmieniają się co roku. Co roku też wydaje się na Białorusi nowe książki. Zanim się je potem przetłumaczy na polski, mija zawsze trochę czasu. Dlatego proszę wszystkich swoich znajomych, jadących do Polski, aby przywieźli mi „vademecum dla maturzystów” z każdego przedmiotu. Ja od 10 lat korzystam z „vademecum biologii” i jestem z tego zadowolona. Kiedy dziecko zdaje na studia do Polski, to znajomość takiego podręcznika stwarza mu gwarancje dostania się na nie.

 

Nasza szkoła jest oknem do Europy. Każde dziecko, które rozpoczyna tu naukę, uczy się 4 języków: polskiego, białoruskiego, rosyjskiego i angielskiego. I kiedy po maturze opuszcza mury naszej szkoły, to zna dobrze wszystkie te języki.

 

W tym roku 71% naszych absolwentów dostało się na studia wyższe. Bywało i więcej – maksymalnie 93%. Dla porównania w tutejszym gimnazjum białoruskim na studia dostało się w tym roku tylko 53% tegorocznych absolwentów. Oznacza to, że poziom w naszej szkole nie jest wcale gorszy niż w innych szkołach białoruskich regionu. Dziecko znające np. historię po polsku i rosyjsku musi być naprawdę dobre. Ja pracowałam wiele lat w szkole białoruskiej i mam skalę porównania.

 

Jedna z naszych tegorocznych absolwentek nie trafiła na studia dziennikarskie do Polski. Ale dostała się na studia dziennikarskie do Moskwy – na bardzo prestiżową uczelnię i miała czwarty wynik pośród 200 tam zdających. Druga nasza absolwentka trafiła na studia do Wilna, na humanistyczne studia europejskie, gdzie od pierwszego roku zajęcia prowadzone są po angielsku, litewsku, polsku i białorusku. Była tam najlepsza wśród wszystkich zdających z angielskiego.

 

– Ile godzin tygodniowo poświęca się na naukę języków?

 

W naszych klasach jest tygodniowo 5 godzin języka polskiego, w młodszych klasach i po 2 godziny białoruskiego i rosyjskiego. Aby wykonać program białoruski, dodajemy jeszcze, na zasadzie fakultetu, po godzinie białoruskiego i rosyjskiego. Chcemy, aby nasze dzieci w 9 klasie, kiedy robią tzw. małą maturę, poziomem swym dorównywały kolegom z całej Białorusi. Angielski, od tego roku, jest po 3-4 godziny tygodniowo. Do tej pory było 2 godziny obowiązkowo i dodatkowo 1 fakultatywna.

 

W szkole, od chwili jej powstania, działa zespół „Sokoły”. Początkowo był to zespół chłopców. Zespół występował na Białorusi, w Polsce i na Ukrainie. Później chłopcy odeszli. Dziś „Sokoły” to zespół złożony ze starszych dziewcząt.

 

Dużo naszych najmłodszych uczniów tańczy też w zespole „Jutrzenka” istniejącym przy wołkowyskim domu kultury. W ich repertuarze są tylko tańce i pieśni polskie. Mamy też 15-osobową drużynę harcerską, która wyjeżdża często na obozy i opiekuje się polskim cmentarzem wojskowym w Wołkowysku.

 

Rozmawiał:

Leszek Watróbski

Zdjęcia: autor

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*