O współpracy regionalnej z Białorusią – z Michałem Aleksiejczykiem, konsulem generalnym w Białymstoku, rozmawia Leszek Wątróbski

– Jak wyglądają dziś stosunki białorusko-polskie? Czy idzie ku lepszemu?
Nasze stosunki poprawiają się. Obecny rząd polski otworzył się w stronę Białorusi. Po kilkuletniej przerwie, nikomu zresztą niepotrzebnej, nasi ministrowie zaczęli się wreszcie spotykać i rozmawiać. Wznowiły też współpracę rządowe komisje mieszane – m.in. do spraw terenów przygranicznych.
Wzajemny dialog jest dobry dla obu naszych państw. Sąsiedzi powinni ze sobą żyć w przyjaźni i pokoju. Pamiętajmy też, że pomiędzy Białorusią i Polską nigdy nie było żadnych starć czy spornych problemów granicznych. Mamy przecież wspólną historię, wspólnych poetów, pisarzy i kompozytorów.
– Współpraca regionalna białorusko-polska nie układa się dziś najgorzej…
Współpraca naszych województw przygranicznych: podlaskiego w Polsce i grodzieńskiego na Białorusi układa się dobrze. Wojewodowie obu tych regionów spotykali się już trzy razy. Odbyło się również spotkanie prezydentów obu miast: Grodna i Białegostoku.
Te wszystkie spotkania będą, taką mam nadzieję, sygnałem do codziennej, owocnej dla każdej ze stron, współpracy sąsiedzkiej, także dla naszych przedsiębiorców. Spotkania naszych polityków otwierają bowiem zawsze możliwości szerszej współpracy gospodarczej. Jeżeli nie ma współpracy na górze, to i na dole nikt nie będzie się wychylał.
– Jakich dziedzin dotyczy współpraca regionalna?
Nasza współpraca zaczęła się na bazie rolnictwa. Liczymy teraz na udział polskich farmerów i przemysłowców w corocznej wystawie rolniczej „Niemen” w Grodnie. Nawiązaliśmy też współpracę w produkcji drewna, towarów ropopochodnych, nawozów sztucznych i mleka. W ubiegłym roku handlowe obroty pomiędzy obu naszymi krajami wzrosły 3-krotnie.
– Nasza znajomość wschodniego sąsiada jest ciągle niezadowalająca. Co współczesna Białoruś może dziś zaproponować Polsce? Czym może nas zadziwić?
Zacznijmy od turystyki. Poznanie kraju sąsiada pozwoli zmienić wiele stereotypowych wizji, które często mijają się z prawdą. Na Białorusi znajduje się wiele ciekawych i atrakcyjnych miejscowości, związanych także z historią Polski. Mam tu na myśli np. zamki w Mirze czy Nieświeżu oraz takie miasta jak Grodno czy Nowogródek.
Kolejnym polem zainteresowań może być białoruskie rolnictwo. Gościliśmy niedawno na Białorusi grupę polskich rolników. Pokazaliś-my im nasze gospodarstwa. Chcieliśmy zaznajomić ich z możliwie szerokim przekrojem naszego rolnictwa. Polscy goście wysoko ocenili poziom naszej gospodarki rolnej.
Polskim gościom pokazaliśmy też nasze gospodarstwa agroturystyczne w okolicach Iwia. I tu też nie ukrywali oni swoich pozytywnych opinii.
Ciekawy jest wreszcie Kanał Augustowski położony na granicy Białorusi i Polski. Gdyby udało się szybko skończyć jego przebudowę po stronie polskiej i udostępnić go turystom, to byłaby to kolejna wspólna atrakcja turystyczna. Można byłoby pływać po nim spacerowymi stateczkami czy kajakami podziwiając piękno okolicznej przyrody.
– Nie wspomniał pan jeszcze o Puszczy Białowieskiej…
We wrześniu tego roku obchodzić będziemy na Białorusi wspaniały jubileusz 600-lecia puszczy. Takich pomników przyrody jak ona nie ma dziś wiele w Europie. Jest też nadzieja, że część uroczystości uda się zorganizować wspólnie.
Planowana jest okolicznościowa konferencja naukowa i spotkanie białoruskich i polskich leśników. Polscy goście posadzą po stronie białoruskiej hektar lasu, a białoruscy leśnicy po stronie polskiej.
Białoruska część Puszczy Białowieskiej, kilkakrotnie większa od polskiej, posiada status ścisłego rezerwatu, na terenie którego obowiązuje pełna ochrona. Dzięki temu udało się nam zachować jej dawny charakter. Od pewnego czasu zwiększa się też liczba polskich turystów odwiedzających białoruską część puszczy. Szczególnym powodzeniem cieszy się tam m.in. rezydencja Dziadka Mroza, nazywanego w Polsce Św. Mikołajem. Woziłem tam osobiście wiele grup dzieci, którym spotkanie z Dziadkiem Mrozem bardzo się spodobało.
W budowie jest teraz nowe muzeum puszczańskie. Stare nie może pomieścić kolejnych eksponatów. W naszym parku narodowym buduje się też nowy duży hotel z dobrą restauracją specjalizującą się w kuchni białoruskiej.
– Aby się częściej odwiedzać i poznawać, potrzebna jest odpowiednia polityka wizowa…
Zacznę od małego ruchu przygranicznego, który dotyczy wyłącznie ludzi żyjących w pasie przygranicznym. Strona białoruska bardzo chciała, aby w tym pasie znalazł się również Białystok, gdzie mieszka wielu polskich Białorusinów. Skończyło się jednak na Sokółce, choć po naszej stronie w pasie przygranicznym znalazło się Grodno i Brześć. Mały ruch graniczny będzie upoważniał ludzi do posiadania odpowiednich przepustek na rok, dwa albo i dłużej.
Staramy się ponadto nadal ułatwiać Polakom wyjazdy na Białoruś. Od trzech lat wydajemy wizy białoruskie, w naszym rejonie konsularnym, także w Augustowie. Na dziś mamy też dla Polaków tzw. wizy turystyczne przyznawane dla grup zorganizowanych, które kosztują tylko 10 euro. Nie ukrywam przy tym, że dla Białorusinów nie ma jeszcze takich tanich wiz. Takie grupowe wizy dajemy m.in. dla pielgrzymek z Polski. Przyznajemy również zniżki dla ludzi starszych, a dla dzieci do 16 roku życia opłata wizowa wynosi 5 euro. Chcemy nadal ułatwiać przyjazdy na Białoruś.
O to samo prosimy też stronę polską, która tłumaczy się przepisami Unii Europejskiej. Znając jednak życie wiem, że i Polska może podejmować samodzielnie wiele decyzji. Uważam też, że Polska mogłaby np. rozszerzyć pas ruchu przygranicznego o dalsze 20 km czy obniżyć ceny wiz dla Białorusinów.
Cieszy nas natomiast fakt, że do Polski można już dostać wizę narodową uprawniającą do pobytu wyłącznie na terytorium Rzeczypospolitej. Jest ona tańsza od wizy szengeńskiej i można ją dostać szybciej. Warto o tym wszystkim głośno rozmawiać.
– Na Białostocczyźnie mieszka dziś wielu Białorusinów. Czy oni nadal interesują się swoją ojczyzną?
Mnie jako konsula w Białymstoku martwi proces asymilacji ludności białoruskiej, mieszkającej na Podlasiu od wieków. Kiedy ponad dwadzieścia lat temu przyjechałem do Polski, nie było wówczas oficjalnych spisów narodowości zamieszkujących wasz kraj. Nieoficjalnie mówiono wtedy o blisko 400 tysiącach Białorusinów zamieszkujących Polskę. Ostatni spis ludności, sprzed kilku lat, wykazał już liczbę zaledwie 43 tys. Białorusinów.
Uważam też, że Białorusini mieszkający w Polsce – tu na Podlasiu, nie są żadną mniejszością narodową. Oni są tutejsi. Oni tu się urodzili, wychowali i tu mieszkają. Podobnie nie uważam Polaków z Grodna za mniejszość polską na Białorusi. To są zwyczajnie Polacy z Grodna czy, jak kto woli, białoruscy Polacy. Oni tam też od wieków mieszkają. Tam się urodzili i wychowali. Są tam ludnością miejscową.
– Czym Białorusini na Podlasiu różnią się od swoich rodaków na Białorusi?
Oczywiście, że się różnią. Białorusini na Podlasiu zachowali swój stary język ojczysty i głęboką wiarę. Jednoczy ich kościół prawosławny. Bardzo ich za to szanuję. Sam także uczestniczę, w miarę możliwości i czasu, w nabożeństwach prawosławnych.
Tu na pograniczu możemy się wspólnie uczyć jedni od drugich. Takie pojęcie sąsiedztwa zobowiązuje i daje dobre podstawy do budowania dobrosąsiedzkich stosunków.
– Dziękuję za rozmowę.
Zdjęcia:
Leszek Wątróbski

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*