Nowy Kościół w parafii Strzelce Wielkie

Wprawdzie przebrzmiały już echa ostatniego Forum Mediów Polonijnych, ale chciałbym jeszcze wrócić do Tarnowa, gdzie zawsze zaczyna się zlot żurnalistów polskich z całego świata.

W sumie nawet nie do samej stolicy tarnowszczyzny, a do Strzelec Wielkich położonych kilkadziesiąt kilometrów od miasta nad Białą. Wioska to, jakich teoretycznie wiele w okolicy. Sporo ludzi starszej generacji od lat jest w Północnej Ameryce, a młodsi za szynką do chleba ruszają na podbój Europy.

Ileż to ja się, mieszkając w Chicago, nie nasłuchałem o pięknie okolic Strzelec Wielkich i Małych (bo te też istnieją tuż za miedzą). Ileż to ogłoszeń przeczytałem w polonijnym radiu o zabawach, piknikach i zbiórkach pieniędzy na budowę nowego kościoła – w tych ponoć „większych”.

Oporów większych nie miałem, wszak głównie z prośbą o pomoc zwracał się do mnie Stanisław Chwała, którego znam od wielu lat i który kojarzy mi się z zanikającym już niestety w naturze gatunkiem uczciwego biznesmena i zaangażowanego społecznika. Coś na ten temat mogliby powiedzieć obdarowani, sponsorowani przez rzeczonego lub uratowani z różnych opresji. No, gdyby tylko… pamiętali.

Ciekawość, jak taka pomoc przez ocean wygląda z bliska, przygnała mnie do Strzelec Wielkich. W końcu wybudować nawet wiejski kościółek w kilka lat to sztuka nie lada. Korzystając z pomocy mieszkającego w Brzesku red. Marka Latasiewicza, udaliśmy się więc w deszczowy, brzydki wrześniowy dzień na wyprawę.

O drogach lokalnych lepiej nie będę wspominał – mają w sobie tyle uroku co dworzec kolejowy w Tarnowie. Słynnego mostu na Wiśle nie widziałem. Natomiast po wjeździe do Strzelec cały oniemiałem. Czyste ulice, nowe elewacje szkoły i budynku gminy, no i… kościół wielkością podobny do naszych świątyń w Wietrznym Mieście! Z niemałym kłopotem znaleźliśmy proboszcza parafii ks. Stanisława Tabisia i namówiliśmy go na krótką rozmowę. Choć zjawiliśmy się niezapowiedziani, kapłan przerwał lekcję katechezy w szkolnej sali i zaprosił nas do siebie.

Opowieść ks. Tabisia brzmiała jak bajka z 1001 nocy i gdyby nie fakt, że obaj z Markiem znamy ludzi – głównych bohaterów tej historii – to rzeczywiście trudno byłoby w nią uwierzyć. Posłuchajcie zresztą sami: „Znaczącą rolę w budowie kościoła miały koncerty charytatywne, organizowane przez nas w ciągu ostatnich siedmiu lat. Inicjatorem ich był pan Zygmunt Kosała i Komitet Budowy Kościoła. Pan Kosała mieszka co prawda w Szczurowej, ale podczas pobytu w USA wpadł na pomysł, by takimi minifestiwalami wspomóc inicjatywę budowy świątyni. No i do naszej miejscowości zaczęły zjeżdżać tuzy polskiej sceny muzycznej: Beata Kozidrak z Bajmem, Natalia Kukulska, Czerwone Gitary, Zbigniew Wodecki. U nas pod strzechę zawitały gwiazdy z pierwszych stron, co w konsekwencji przełożyło się na spory dochód.

Potem pojawiły się zespoły rockowe: Lady Pank, IRA, Lombard. Na początku było wielkie niedowierzanie, teraz imprezy są cykliczne i potrafią zgromadzić nawet kilkanaście tysięcy osób. Te koncerty zintegrowały ludzi i wypromowały nas w Polsce, no bo kto wcześniej słyszał o Strzelcach? A teraz jak się w Bochni czy w Brzesku mówi o nas, to wiadomo, że mowa o miejscu, gdzie są te imprezy”.

Tu nastąpiła przerwa w opowieści proboszcza, bo gospodyni księdza wniosła talerze z naprędce – według jej słów – przygotowanym „co nieco”. Jako znany smakosz, najwyżej oceniam schabowego z kością i jabłecznik na ciepło. Niech nam, Polakom w Chicago, będzie dany choć raz na miesiąc taki rarytas na talerzu. W duchu poprosiłem o to Matkę Boską Strzelecką i przy herbatce (bo ksiądz w pracy i chyba abstynent) wróciliśmy do tematu budowy kościoła z wielkim wkładem chicagowskich strzelczan. Mówi ks. Tabiś:

– „W porównaniu ze Szczurową czy Niedzieliskami „Amerykanów” w Strzelcach jest niewielu – góra kilkadziesiąt osób, a i tak przecież nie wszyscy z nami współpracują. W Fundacji jest natomiast cała armia osób z regionu, którzy nas mocno wspomagają. W Chicago nasi przyjaciele pochodzący z Rzeszowa, Mielca czy Przemyśla działają razem ze strzelczanami, a centrala mieści się w restauracji „Jolly Inn”, która jest miejscem spotkań naszej wspólnoty”.
Pytany przez nas o przyczynę sukcesu działań parafii gospodarz spotkania uznał dobrą wolę ludzi. „– Jeżeli mieszkańcy widzą, że zebrane środki są sensownie zagospodarowane i mają głęboką więź ze swoją „małą ojczyzną”, jeśli czują radość ze wspólnego działania, to już mamy klucz do tych dobrych dzieł, które tu się dzieją. Przykładów pięknych postaw jest wiele, właśnie przebywa z wizytą w Polsce pan Tadeusz Maj, który ufundował nam ołtarz. Ten lotnik RAF-u z czasów II wojny światowej przekazał nam też wszystkie swoje odznaczenia.

Bohaterów działań wspólnoty, która w pięć lat (sic!) od fundamentów wzniosła bryłę potężnego kościoła i pomogła ją wyposażyć niemal całkowicie jest wielu. Bezimiennych czasem ofiarodawców nie pochodzących często z tego regionu. W imieniu parafian rozsianych po świecie dziękuję im wszystkim. Bez Unii Europejskiej i radiotonów w Chicago zrealizowaliście ambitne zamierzenie. Chicagowski Komitet przekazał na budowę kościoła prawie 500 tysięcy dolarów! Z pomocą gminy została też wyremontowana szkoła w Strzelcach Wielkich. Byłem i widziałem. Piękna robota. W ostatnią sobotę na stawianym właśnie ołtarzu zawisł odrestaurowany, pochodzący z końca XVI lub początków XVII wieku obraz Matki Boskiej Strzeleckiej”.

Warto podkreślić, iż to nie koniec ambitnych zamierzeń pasterza parafii i mieszkańców Strzelec Wielkich, Strzelec Małych i Dąbrówki Morskiej, które tworzą wsólnotę. Niewielką, bo liczącą 1500 osób, ale z pomocą boską, gminną i chicagowsko-polonijną nadzwyczaj pomysłową i zaradną. Księdzu Tabisiowi marzy się jeszcze piękne wykończenie środka kościoła, kaplica cmentarna z chłodnią, ogrodzenie cmentarza i powrót do statusu sanktuarium maryjnego, jaki niegdyś miał stary drewniany i stojący do dziś kościół.

Trzeba zagospodarować okolice świątyni, a młodzieży przydałby się ośrodek sportowy. Potrzeb mnóstwo a gmina do bogatych nie należy. Dlatego, jeśli chcecie drodzy Czytelnicy wspomóc te cenne inicjatywy, zgłoście się do Fundacji Strzelce Wielkie z siedzibą w „Jolly Inn”, tel: 773.736.7606 lub też odwiedźcie strzelczan w sobotę 24 listopada na ich zabawie andrzejkowej w tym samym miejscu. Życząc dobrej zabawy zapowiadam swą wizytę w przyszłym roku. W jeszcze piękniejszych Strzelcach Wielkich i Małych, oczywiście.
Tekst i zdjęcia:
Sławek Sobczak

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*