No i popłynęli

Vendee Globe Race 2012 rozpoczęty


W pochmurne, deszczowe popołudnie 20 najlepszych skiperów z 6 krajów opuściło pomosty mariny w Les Sables D’Olonne (Francja) zdążając na start największych samotniczych regat na świecie. Wśród nich polski skiper Zbigniew Gutkowski „Gutek” na jachcie Energa.

 

Mimo deszczowej pogody żeglarzy żegnały setki tysięcy widzów. Byli Polacy z kraju i zagranicy. Gutka żegnali także żeglarze polonijni z Chicago i Nowego Jorku.

 

Już w trakcie opuszczania mariny wydarzyła się pierwsza awaria. Francuski żeglarz Bertrand de Broc podczas manewrowania w ciasnym kanale mariny wchodzi w kolizję z łódką ekipy brzegowej i doznaje uszkodzenia swojego jachtu Votre Nom Autour du Monde. Dziura w burcie wyklucza popłynięcie nawet na start. Jacht wraca do Portu Olona w celu naprawy.

 

O godzinie 13.02 w sobotę 10 listopada pozostałych 19 skiperów rozpoczyna szaleńczy wyścig dookoła świata drogą najtrudniejszą zostawiając 3 przylądki; Dobrej Nadziei, Leeuwin i Horn po swojej lewej burcie. Otoczeni dziesiątkami łodzi i jachtów towarzyszących żeglarze rozpoczynają żeglugę halsując w rosnącym wietrze i fali w kierunku przylądka Finisterre zamkającym Zatokę Biskajską. Meldunki z trasy mówią, że jachty żeglują wśród wielkich fal uparcie sztormując kursem południowo zachodnim.

 

Szybko też formuje się czołówka regat. Na czele płynie młody żeglarz francuski Francois Gabart na jachcie Macif, za nim podąża niezwykle doświadczony Francuz Vincent Riou na PRB. Trzeci jest kolejny Francuz – 35-letni Armel Le Cleah’s na Banque Populaire.

 

Polski żeglarz żegluje bardzo ostrożnie. Gutek mówił mi przed startem, że nie będzie ryzykował w pierwszych dniach. Jak twierdził poptrzebuje paru dni na obeznanie się z jachtem, który dostał praktycznie tuż przed regatami i przepłynął na nim tylko 1,500 mil morskich podczas rejsu kwalifikacyjnego.

 

Zatoka Biskajska słynie z burzliwej pogody i wielkich fal. Efektowny start i szybka jazda do Cape Finisterre wyglada bardzo medialnie niemniej jednak jest najczęstszą przyczyną awarii na samym początku regat. Przepowiednia Gutka sprawdza się dosyć szybko. Kilka godzin po starcie Marc Guillemot melduje o bardzo poważnej awarii na jego Safranie. Po powrocie do Portu Olona okazuje się, że jacht doznał pęknięcia płetwy balastowej. To poważna awaria i francuski żeglarz wycofuje się regat. Kilka lat przygotowań idzie na marne.

 

Jest też dobra wiadomość ; w niedzielę 11 listopada w nocy na trasę wraca Bertrand de Broc. Szaleńcza praca ekipy brzegowej przyniosła rezultat i żeglarz rozpoczyna pogoń za regatową flotyllą. Natomiast pierwsi żeglarze osiągają wysokość Przylądka Finisterre i zmieniają kurs na południowy. Płyną teraz z wiatrem wzdłuż wybrzeży Portugalii i zegluga jest znacznie bardziej komfortowa. To plus tej trasy. Natomiast minusem jest wielka ilość statków i kutrów rybackich. To jeden z najbardziej ruchliwych rejonów Atlantyku. Swoją złą sławę potwierdza kolizją jachtu Groupe Bel francuskiego zeglarza Kito de Pavant z portugalskim trawlerem rybackim. Kolizja powoduje urwanie bukszprytu, bardzo poważne uszkodzenie dziobu jachtu. Skiper melduje komisji regatowej o decyzji zawinięcia do portugalskiego portu Cascais. Po przybyciu do portu zgłasza wycofanie się z regat.

 

Dwa dni po rozpoczęciu się regat już tylko 18 jachtów kontynuuje wyścig. Na czele wciąż Francois Gabart za nim Szwajcar Bernard Stamm na Cheminees Poujoulat, trzeci Armel Le Cleah’s na Banque Populaire. Jachty są bardzo blisko siebie. Praktycznie żeglarze widzą się nawzajem.

 

Gutek na dalekiej pozycji płynie kursem zachodnim. Z moich rozmów z polskim skiperem wynika, że Gutek chce mniejszą szybkość swego jachtu nadrobić taktyką. Myślę, że obecny kurs jest częścią tej taktyki. Od zachodu, od Wysp Azorskich zbliża sie formujący się mały niż z silnymi wiatrami. Zmieni on układ wiatrów wzdłuż wybrzeża Portugalii. Znikną tzw pasaty portugalskie zamienione przez wiatry południowe.

 

Z tzw. trackingu ukazującego pozycje poszczególnych jachtów wynika, że powoli skiperzy prowadzący również zdają sobie sprawę ze zmian, które niesie zbliżający się niż i zmieniają kurs na bardziej zachodni.

 

We wtorek 13 listopada prowadzący wyścig są na wysokości Gibraltaru, reszta rozsiana wzdłuż wybrzeża Portugalii, Gutek uparcie zdążający na zachód. W następnej korespondencji przekonamy sie kto miał rację.

 

Na dobrą sprawę wyścig dopiero się zaczął. Przed żeglarzami jeszcze conajmniej 80 dni żeglugi (rekord wynosi 84 dni). Prawdziwe emocje jeszcze przed nami.

 

Kpt. Andrzej Piotrowski,

 

Karaibska Republika
Żeglarska, Chicago

Promocja polskiego żeglarza jest sponsorowana przez firmy polonijne: Arek Kwapiński, Nowy Jork CitySkyline Inc., Bartłomiej Trybała – Barber Bart, Nowy Jork, Jerzy Majcherczyk – Classic Travel, Nowy Jork, Walter Kotaba, Polvision Chicago, Zbigniew Karaś US Financial, Chicago, ARTV Chicago.

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*