Nie piję, więc jestem. 80 lat AA

7

Jest niedziela rano, 3888 dzień mojej trzeźwości. Wśród kilku tysięcy osób stoję na cmentarzu Mount Peace w Akron w stanie Ohio. Wiemy, że większość z nas powinna już nie żyć. Taka świadomość zbliża. Słucham, jak kobziarz gra „Amazing Grace”, tłum intonuje słowa „zagubiłem się, ale się odnalazłem, byłem ślepy, ale teraz widzę”. Wdzięczność wypełnia mnie i wychodzi wilgocią przez oczy.

Nie mogło mnie tu zabraknąć, bo AA uratowało mi życie. Po raz ósmy przyjechałem „do źródła”. W Akron w Ohio Anonimowi Alkoholicy co roku w weekend 10 czerwca obchodzą święto powstania AA – Founders’ Day – Dzień Założycieli. W tym roku okazja jest szczególna, bo trzeźwościowej wspólnocie stuknęło 80 lat. Przyjechałem podziękować. Na cmentarzu Mount Peace pochowany jest Robert Holbrook Smith, współzałożyciel AA, znany jako Dr Bob. Próżno szukać pomnika czy popiersia, jest tylko prosta tablica z nazwiskiem Smith, ani słowa o AA. Tak jak chciał. Ostatnie słowa Dr. Boba skierowane do drugiego współzałożyciela AA Billa W. brzmiały: „Nie komplikuj” („Keep it simple”). Anonimowi Alkoholicy na całym świecie posłuchali tej rady, dzięki temu wspólnota do dziś ratuje życie i przywraca godność ludziom chorym na alkoholizm – „chorobę podstępną, przebiegłą i śmiertelną”.

– Skąd jesteście?

– pyta James, starszy siwy pan z biura rejestracyjnego, zorganizowanego na uniwersytecie Akron. – Z Polski, ale przyjechaliśmy z Chicago. – Hmm, nie widujemy tu zbyt dużo Polaków – kręci głową zdumiony. Zaczynam mu tłumaczyć, że przecież duża grupa Polaków przyjeżdża co roku, że… Przerywa mi wpół słowa: – To był żart, przecież wiem, że jesteście wszędzie. Witaj – śmieje się James i serdecznie mnie ściska. Kampus studencki tętni życiem, przez całą dobę odbywa się maraton mitingów, trwają warsztaty 12 Kroków, na scenie występuję aowscy artyści. Jest kolorowo i głośno, wszystkiego pilnuje garstka znudzonych policjantów. Wiedzą, że nie będą potrzebni, bo choć goście zlotu to alkoholicy i narkomani – ci, którzy przyjechali do Akron, są trzeźwi, często od wielu lat.

Razem z kolegami idziemy do centrum miasta, do hotelu „Myflower”. Z telefonu wciąż wiszącego w hotelowym holu w 1935 r. Bill Wilson zadzwonił do lokalnego pastora, mówiąc: „Jestem pijakiem z Nowego Jorku i potrzebuję pomocy”. Nie pił wtedy od kilku miesięcy, do Akron przyjechał w interesach, które nie poszły po jego myśli. Pastor umówił go z człowiekiem zrujnowany przez alkohol – lokalnym chirurgiem Robertem Smithem. „Bob nie wyglądał wtedy jak założyciel AA, szczerze mówiąc wyglądał kiepsko, cały się trząsł” – pisał Bill we wspomnieniach. Dr Bob zgodził się na 15 minut spotkania, które trwało 3 godziny. Tamta szczera rozmowa o piciu i jego skutkach (nie pijąc) jest uważana za moment powstania AA. Po jej zakończeniu Bill i Bob odkryli, że czują się lepiej i że nie mają ochoty na alkohol.

Siła jest w słabości

Program AA opiera się na 12 Krokach, które stanowią zbiór sugestii pomagających chorym na alkoholizm w duchowej przemianie, która zdaniem Anonimowych Alkoholików jest niezbędna do utrzymania trzeźwości. Trzeźwiejący alkoholicy spotykają się na mitingach – spotkaniach, na których każdy ma prawo głosu, może opowiedzieć o swoim dniu, swoich troskach i radościach, podzielić się doświadczeniem i skorzystać z czyjegoś. Od samego początku istnienia AA nowo przybyły słyszał: „Przyjdź na 90 mitingów w 90 dni, a później, jeśli będziesz chciał – zwrócimy ci twoje nieszczęście”. Tak jest do dziś. Ten początkowy okres jest najważniejszy i niezbędny, aby zrozumieć filozofię i sposób działania AA, które są tak proste, że ciężko je pojąć.

Skuteczność AA opiera się na uczciwości i służbie innym. Początkowe przekonanie świeżo trzeźwych alkoholików o konieczności wzmocnienia siły woli w celu utrzymania abstynencji jest szybko zastępowane ogłoszeniem całkowitej kapitulacji wobec siły alkoholu oraz powierzenie „życia i woli sile wyższej”. Może być nią Bóg, może być grupa AA. „Przyprowadź ciało, głowa przyjdzie później” mówią świeżakom starsi aowcy. Na mitingi chodzą, aby „podładować baterię” i dzielić się z innymi nadzieją na zmianę i trzeźwe życie.

Kiedy byłem tu po raz pierwszy, 10 lat temu, miting odbywał się w domu, na piętrze. Dziś to niemożliwe, bo za domem tłoczy się około 150 osób – Polaków

Boże, użycz mi pogody ducha,

abym zaakceptował to, czego zmienić nie mogę, odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę, i mądrości, abym odróżnił jedno od drugiego” – taką modlitwą rozpoczyna się każdy miting AA na świecie. To najpiękniejsza modlitwa, jaką znam. Jedyna, którą szczerze odmawiam.

Na stadionie futbolu amerykańskiego w Akron jest ponad 10 tys. osób. Główny miting zlotu zaczyna się z prawie godzinnym opóźnieniem, bo nad Akron przeszła burza z piorunami. Jest świeżo, w powietrzu czuć elektryczność. Wszyscy wiemy, że nie tylko za sprawą błyskawic. Trwa odliczanie trzeźwości. „Niech staną wszyscy, którzy mają rok trzeźwości lub krócej. Jeśli nie piłeś od 11 miesięcy – usiądź” – mówi prowadzący miting. „Jeśli nie piłeś od 10 miesięcy – usiądź”. Brawa. Odliczanie trwa. Atmosfera staje się coraz gorętsza, brawa coraz głośniejsze. „Jeśli nie piłeś od tygodnia – usiądź. Gratulujemy, to bardzo długo. 6 dni, 5, 4…” Na stadionie stoi tylko kilka osób – to ci, którzy pili jeszcze wczoraj. Dostają owację tłumu. I egzemplarz książki „Anonimowi Alkoholicy” – Wielkiej Księgi, biblii AA.

Wstają wszyscy trzeźwi dłużej niż rok. Trwa odliczanie w górę. Siadam na 10 latach trzeźwości. Ludzie wokół ściskają mi dłoń, obejmują mnie, poklepuję po plecach. Jak co roku znów zostanie jeden najdłużej stojący. 56 lat trzeźwości. To znaczy, że przestał pić w 1959 roku. Moi rodzice szli wtedy do pierwszej klasy podstawówki. Dr Bob nie żył od 9 lat.

– Nie mogę na was patrzeć. Takie światło od was bije, ludzie – mówi do mikrofonu Tina z Kalifornii, trzeźwa od 30 lat. Mówi długo, z iskrą i humorem. Opowiada o rzeczach, o których większość ludzi na świecie nie powie nawet księdzu czy psychoterapeucie. Dlatego jest trzeźwa, odkłamała się.

Uczciwość

to jeden z filarów programu AA, niezbędna do niepicia. Dla aktywnego alkoholika, którego picie popycha do kłamstw i krętactw, przejście na codzienną życiową uczciwość jest rewolucją. – Ciekawe, czy gdybym tu na ulicy zostawił portfel pełen pieniędzy, wróciłby do mnie pełny. Pewnie nie – głośno zastanawia się M., mój kompan w podróży, w Akron po raz pierwszy.

– Dziękuję, że jesteś – mówię każdemu, kto przede mną staje. Wzruszenie łamie ludziom głosy, wyciska łzy z oczu. Na cmentarz, pod grób Doktora Boba wjechała właśnie kawalkada motocykli. Lekko licząc 1,5 tys. maszyn. To trzeźwi motocykliści, często zrzeszeni w abstynenckich klubach. Na skórzanych kurtkach naszywki z przekreślonymi kieliszkami, strzykawkami. Trzeźwi jeźdźcy.

Z grobu Doktora Boba można zabrać pozostawiony przez innych medal z numerkiem określającym staż trzeźwości, zostawić swój stary. M. bierze taki z czterema miesiącami. Za rok, jeśli wytrwa w trzeźwości i przyjedzie znowu, będzie mógł go zamienić na monetę z rzymską jedynką – rok trzeźwości.

Po spotkaniu na cmentarzu jedziemy na ostatni miting – do domu Doktora Boba. Od lat w niedzielę rano odbywa się tam spotkanie po polsku. Kiedy byłem tu po raz pierwszy, 10 lat temu, miting odbywał się w domu, na piętrze. Dziś to niemożliwe, bo za domem tłoczy się około 150 osób – Polaków. Najliczniejsza grupa przyjechała z Chicago, są aowcy z Toronto, z Nowego Jorku i kilka osób, które na obchody 80-lecia przyjechały z Polski. Z Łodzi, Bytomia, Sosnowca. Opowieści o atmosferze tego miejsca zabiorą ze sobą. Bo dla trzeźwego alkoholika wyprawa do Akron to jak dla muzułmanina pielgrzymka do Mekki. Tu się wszystko zaczęło.

– Mam na imię … i jestem alkoholikiem. Jestem wdzięczny, że tu jestem. I że Wy jesteście – w takim miejscu ciężko powiedzieć coś więcej. Nagle z domu Dr Boba wybiega człowiek, coś krzyczy. Uciszamy go, bo trwa przecież miting. – Przepraszam, ale ktoś zostawił w środku portfel. Szukam jego właściciela – odpowiada.

Francuz AA

  • IMG_6236
  • 10
  • 8
  • 7
  • 9
  • IMG_6150
  • 5
  • 6
  • 2
  • 4
  • 1
  • 3
Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*