Międzynarodowe sympozjum brzegowe

– rozmowa z dr. hab. prof. US Kazimierzem Furmańczykiem, kierownikiem Zakładu Teledetekcji i Kartografii Morskiej

 

– To było 11. międzynarodowe sympozjum brzegowe…

 

Jego inicjatorem i głównym organizatorem było Coastal Education and Research Foundation w USA. Fundacja ta jest jednocześnie wydawcą „Journal of Coastal Research”, wiodącego międzynarodowego czasopisma naukowego z listy filadelfijskiej, dotyczącego problematyki morskiej strefy brzegowej, która od dwudziestu lat jest organizatorem konferencji międzynarodowych, przy czym kilka pierwszych odbyło się w USA.

 

Konferencja w Szczecinie była czwartą w Europie – po Islandii, Irlandii Północnej i Portugalii. Następna za 2 lata odbędzie się w Plymouth – w Wielkiej Brytanii. Wcześniejsze konferencje odbyły się jeszcze w USA, Brazylii, Australii i Nowej Zelandii. Organizatorem głównym jest zawsze fundacja CERF, zmieniają się natomiast organizatorzy lokalni. Organizatorem ostatniego był Instytut Nauk o Morzu Uniwersytetu Szczecińskiego.

 

– Jak doszło do zorganizowania sympozjum w Szczecinie?

 

Dwa lata temu, uczestnicząc w poprzednim sympozjum w Lizbonie, zapytałem Charlesa Finkla, prezydenta Coastal Education and Research Foundation, czy z okazji jubileuszu 20-lecia naszego Instytutu Nauk o Morzu nie można byłoby zorganizować kolejnej konferencji w Polsce? Odpowiedź była pozytywna. Wcześniej oczywiście sprawę organizacji sympozjum w Szczecinie konsultowałem z władzami naszej uczelni, na co otrzymałem zgodę.

 

Fakt, że to właśnie Instytut Nauk o Morzu Uniwersytetu Szczecińskiego odpowiedzialny był za zorganizowanie sympozjum, świadczy o wysokiej ocenie wkładu naszego Instytutu w badania zjawisk i procesów zachodzących w strefie brzegowej. Decyzja o zorganizowaniu sympozjum w Szczecinie była też dla nas znaczącą nobilitacją.

 

Imprezę na taką skalę organizowaliśmy po raz pierwszy. Wydawało się nam, że damy radę. Tak też się stało. Mimo to stres był ogromny. Była to jednak wspaniała okazja do wypromowania na świecie Polski, Zachodniopomorskiego, Szczecina, naszego Uniwersytetu i naszego Instytutu. Cały trud organizacyjny spadł na barki mojego Zakładu Teledetekcji i Kartografii Morskiej. Przypuszczam, że podobna okazja nieprędko się powtórzy.

 

– Jakim tematom poświęcone było sympozjum?

 

Tematyka sympozjum koncentrowała się wokoło szerokiego zakresu badań naukowych na obszarach wybrzeży całego świata, począwszy od badań flory i fauny poprzez zmiany klimatu i ich wpływ na działalność człowieka na wybrzeżu, modelowanie zmian w strefie brzegowej, prognozowanie zagrożeń i metody im przeciwdziałania, a skończywszy na zintegrowanym zarządzaniu obszarami przybrzeżnymi.

 

Mogliśmy też, ze względu na wielką rozpiętość poruszanych tematów, dodać do nich coś nowego. Jak dotąd mało uwagi poświęcano np. brzegom mórz bezwpływowych – takim jak Bałtyk. O ten więc temat wzbogaciliśmy program naszego sympozjum.

 

– Kto uczestniczył w sympozjum?

 

W naszym sympozjum uczestniczyło ponad 450 osób. Zgłoszonych zostało blisko 600 wystąpień, które po selekcji i zrecenzowaniu zostały przygotowane do publikacji. Następnie wydrukowane publikacje w postaci dwóch tomów „Journal of Coastal Research, Special Issue No.64” wręczone zostały uczestnikom sympozjum.

 

Nasi uczestnicy przyjechali do nas praktycznie z całego świata – najwięcej z Portugalii, Brazylii i Korei Południowej. Dość duża grupa naukowców przyjechała też z USA, Australii, Nowej Zelandii, Chin i Turcji oraz z Europy – najwięcej z Anglii, Włoch, Hiszpanii, Niemiec, Danii, Szwecji, Estonii, Litwy, Bułgarii i Grecji. Mieliśmy ponadto uczestników z Republiki Południowej Afryki, Iranu, Japonii i wielu innych krajów.

 

Powodem dużej frekwencji na naszym sympozjum był m.in. fakt, że Polska jest zbyt mało znanym i ciągle bardzo egzotycznym krajem. Podejrzewam, że ponad 90% naszych uczestników przyjechało do nas pierwszy raz w życiu.

 

– Co z takich sympozjów wynika praktycznego dla świata i Polski?

 

Na takich konferencjach dochodzi, przede wszystkim, do wymiany doświadczeń i nawiązywania nowych kontaktów. Jest to też okazja do spotkania naukowców, których znamy tylko jako autorów publikacji naukowych. Istnieje wreszcie możliwość przedyskutowania własnych metod i osiągnięć w gronie najlepszych specjalistów na świecie.

 

– Jak na tle nauki światowej wypada dziś nauka polska?

 

Myślę, że wstydzić się nie mamy czego. Nasze osiągnięcia są na poziomie europejskim. Nasze zespoły naukowe uczestniczą w programach międzynarodowych. Jest parę silnych ośrodków brzegowych w Polsce, których przedstawiciele brali udział w naszej konferencji. Nie błyszczymy jakimiś specjalnymi osiągnięciami, tak jak USA, Holendrzy, Anglicy czy Australijczycy, bo nie mamy, na tego rodzaju badania, takich pieniędzy jak oni.

 

– Jaką rolę odegrali w tegorocznym sympozjum invited speakers?

 

Tradycją tych sympozjów, przynajmniej od pewnego czasu, jest zapraszanie znamienitych naukowców, znanych na całym świecie, jako invited speakers i pokrywanie kosztów związanych z ich pobytem. W zamian za to przedstawiają oni swoje najnowsze osiągnięcia i przemyślenia. Można się było też od nich wiele nauczyć i porozmawiać w kuluarach. Każdego również dnia otwierali oni wykłady swoim referatem i dyskusją.

 

W tym roku zdecydowałem się na wyszukanie wybitnych naukowców o polskich korzeniach, zaprosiłem ich w charakterze invited speakers. Pierwszy przyjechał do nas z USA – prof. James P. Syvitzki, drugi z Australii – prof. Eric Wolanski. Jako invited speakers zaproszeni zostali też: prof. Hans von Storch z Niemiec, dr Dirk-Jan Valstra z Holandii i Syed Khalil z USA.

 

Ich pobyt został wykorzystany przez nas wszystkich. Każdego z tych znamienitych gości poprosiłem o konsultacje dla pracowników mojego zakładu. I każdy z nich poświęcił nam sporo czasu. Posypały się też propozycje współpracy.

 

– A jak wyglądało finansowanie sympozjum?

 

Mieliśmy kilku sponsorów -partnerów, ponadto otrzymaliśmy dotacje, o które wnioskowaliśmy w instytucjach państwowych. Wspomogło nas w dużym stopniu miasto Szczecin oraz Urząd Marszałkowski. Natomiast każdy z uczestników płacił za udział w konferencji oraz hotel. Obrady zaplanowaliśmy w salach konferencyjnych hotelu Radisson Blu. Mieliśmy natomiast małe trudności ze znalezieniem w pobliżu hotelu odpowiedniego miejsca na obrady plenarne. W końcu zdecydowaliśmy się na postawienie dużego, sferycznego namiotu konferencyjnego. Dotarliśmy do firmy, która produkuje takie namioty. Pomysł okazał się bardzo dobry.

 

– Czy uczestnicy sympozjum mieli czas na poznanie miasta i regionu?

 

Dla uczestników sympozjum zorganizowaliśmy wycieczki po okolicy. Było kilka wariantów: dla aktywnych – kajakami po Międzyodrzu oraz zwiedzanie podziemi dworca kolejowego, piwnic Starki czy kilkugodzinna wycieczka statkiem. Wszyscy byli zachwyceni położeniem Szczecina, naszą przyrodą oraz gościnnością. Po sympozjum pojechaliśmy też na wycieczkę całodniową nad polskie wybrzeże zachodnie oraz trzydniową wzdłuż polskiego wybrzeża, ze Szczecina do Gdańska…

 

Rozmawiał:

Leszek Wątróbski

Zdjęcia:

Jerzy Giedrys

Leszek Wątróbski

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*