Gdzie jesteś Teresko?

(Korespondencja z Nowego Jorku)
To epicka historia godna kamery Stevena Spielberga – mówi Eli Zborowski, przewodniczący International Society for Yad Vashem. „To wspaniały przykład wspólnych losów polsko-żydowskich” – mówi naczelny rabin Polski Michael Schudrich, zapowiadając pomoc w kontynuacji tematu. Nawiększa i najlepsza gazeta miejska na świcie „New York Daily News” opublikowała ‘story’ na ten temat, pióra Corky Siemaszko. Zainteresowane są już stacje telewizyjne. Polskie i amerykańskie. My też wchodzimy do tej akcji zarówno w Stanach, jak i w Izraelu, gdzie sprawę ma nagłośnić nasz korespondent Henryk Szafir.
O co chodzi? Chodzi o odnalezienie siostry bratu. Brat jest Polakiem, siostra – jeżeli żyje – Żydówką. Rodzeństwem zostali z „woli” Holocaustu. Paradoksalnie pokonanie tej zbrodni… rozdzieliło ich.
Jest wojna, wiosna 1942 roku. Do Bolesława i Genowefy Pieniaków zamieszkujących w osadzie Własność opodal Kłoczewa pod Rykami przyjeżdża znany lokalny działacz spółdzielczy – Majek. Na bryczce ma przestraszoną dziesięcioletnią dziewczynkę. Zapewnia, że nazywa się „Tereska Wiśniewska”. Na pierwszy rzut oka widać, że to dziecko żydowskie. Majek jest bezdzietny, pojawienie się w jego domu „córki” nie może ujść uwagi. Pieniakowie mają dwóch małych chłopców, Zygmusia i Edka. Proponuje im, aby przygarnęli Tereskę. Nie wahają się.
Dziewczynka staje się córką. Pomaga w domu, zajmuje się dwoma małymi braćmi, pasie pod lasem krowy. W miejscowym kościele zachwyca swym śpiewem. Proboszcz Stefan Kosmulski, wiedząc dobrze, że jest Żydówką, otacza ją sepcjalną opieką. Gdy do wsi zmierzają Niemcy, po kontyngent żywnościowy, albo urządzają obławę na partyzantów, Pieniakowie mają zaraz przyprowadzać na plebanię Tereskę. Ksiądz przechowuje ją, dopóki hitlerowcy sobie nie pójdą. Przychodzi wyzwolenie. Pieniakowie chcą, aby Tereska została z nimi. Zawsze chcieli mieć córkę. Ona jednak postanawia szukać swoich pierwszych rodziców. Najprawdopodobniej ks. Kosmulski pomaga skontaktować się jej z jedną z organizacji żydowskich skupiających ocalałych z Holocaustu. Wiosną 1947 roku w atmosferze łez pożegnania Pieniakowie odwożą Tereską do Ryk. Stamtąd mają ją odebrać Żydzi przybyli z Łodzi lub Sobolewa.
– Myślałem, że oszaleję z rozpaczy – wspomina na Brooklynie Edward Pieniak. – miałem siedm lat i tyle z tego rozumiałem, że rodzice gdzieś mi wywożą siostrę. To było jakieś straszne i niepojęte… Krzyczał też brat Zygmuś… Zapamiętam to do końca życia.
Edward Pieniak zamieszkał w Lublinie. Tu ukończył ówczesną Wyższą Szkołę Rolniczą i warszawską SGGW. Cały czas szukał Teresy Wiśniewskiej. W 1972 roku uzyskał nawet informację, że przeżyła i mieszka w Krakowie. Pojechał tam natychmiast. Niestety, nie znalazł wskazanego adresu.
Próbował także poszukiwań poprzez Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie i Instytut Yad Vashem w Jerozolimie. Przychodziły odpowiedzi, że nie posiadają danych osoby o nazwisku Teresa Wiśniewska, odpowiadających postaci opisywanej przez Edwrada Pieniaka. Marzył, że jego rodzice zobaczą jeszcze kiedyś swą córkę. Niestety zmarli krótko po sobie w 1986 i 1987 roku.
Edward Pieniak, lubelski emeryt, od niedawna mieszka u swojej córki na nowojorskim Brooklynie. Misji swej nie porzucił. Spotkaliśmy się z nim. Długo rozmawiali. Jego pasja wymaga wsparcia medialnego, bowiem może być to dziś jedyna droga dotarcia do jego żydowskiej siostry.
Oczywiście rodzi się szereg pytań. Pierwsze, czy w ogóle żyje. Kolejne – czy pozostała w Polsce, czy wyjechła z niej? Dokąd? Co robi?
Bez opisania tej historii i upublicznienia jej odnalezienie Teresy Wiśniewskiej nie będzie możliwe. Czy okaże się możliwe po publikacjach wszystkich zaangażowanych w akcję mediów, nie wiadomo. Wysiłek jest jednak wart podjęcia.
Jest to piękna opowieść o ludzkich uczuciach.
O tym, że Tereska jest Żydówką wiedziała cała wioska. Nikt jej nie zdradził.
“Pierwszym strażnikiem był ksiądz… Była córką moich rodziców, a moją siostrą.
Chcieliśmy, aby tak zostało na zawsze. Dlaczego nie mogło? O to też bym ją chciał zapytać” – mówi Edward Pieniak.
Proboszcz kłoczewskiej parafii św. Jana Chrzciciela, ks. Andrzej Olszewski entuzjastycznie deklaruje wszelką pomoc w poszukiwaniach.
– Postać księdza Stefana Kosmulskiego jest częścią naszej historii. Był zarówno oddanym kapłanem, jak i wielkim patriotą. Nakaz chronienia na plebanii Tereski Wiśniewskiej pojmował zapewne jako wypływający z obowiązku pomagania bliźniemu w śmiertelnej potrzebie, ale też ratowania polskiego dziecka, tyle że innej religii. Chodząc po kolędzie, już zacząłem przepytywać starszych parafian o czasy wojenne i ukrywanie we wsi Tereski. Nawet dostałem zdjęcie na którym ona jest. Postaramy się też wydobyć, co się da z archiwów parafialnych – mówi ks. Olszewski.
Antoni Całka, dyrektor Zespołu Szkół im. Noblistów Polskich w Kłoczowie, zapewnia, że do akcji poszukiwania wszelkich informacji na temat przechowywania żydowskiej dziewczynki, włączą się uczniowie.
– Nasza młodzież prowadziła już bardzo podobne badania historyczne związane z innym przykładem bohaterstwa naszych mieszkańców. Pięcioosobowa rodzina Wawrów z podkłoczewskiej wioski Janówek przechowywała u siebie oficera Armii Czerwonej uciekającego przed Niemcami. Hitlerowcy odkryli to, i latem 1944 roku rozstrzelali całą rodzinę. Nasi uczniowie zdokumentowali to wydarzenie, a nawet nakręcili o tym film… – mówi dyrektor.
Marian Wajsbort, prezes New Lubliner & Vicinity Society amerykańskiej organizacji skupiającej lubelskich Żydów, głęboko poruszonych historią mówi:
– Czyn państwa Pieniaków ocalenia tej żydowskiej dziewczynki zasługuje na uhonorowanie Medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. Co będzie możliwe, aby pomóc w jej odszukaniu, zrobimy. Nie mówię już o szczęściu, jakim byłoby doprowadzenie do jej spotkania z braćmi Pienikami czy jej wizyty w Kłoczewie i Lublinie.
Dodaje jednak, że decyzję Tereski Wiśniewskiej o jej wyjeździe spoglądać należy bardzo ostrożnie. Miała wtedy już około 17 lat. Na pewno kochała swoją polską rodzinę, a ona ją. W ówczesnej Polsce nie był to jednak czas powszechnej miłości do Żydów. Był to czas po kilkunastu pogromach, w tym najbardziej spektakularnym – kieleckim. Wielu Żydów pod wpływem strachu podejmowało dramatyczne decyzje opuszczania swojej – jak dotąd byli święcie przekonani – ojczyzny. Może ten motyw decydował w przypadku tej dziwczyny? Może po prostu miała nadzieję odnalezienia swoich rodziców, bo wierzyła, że każąc jej uciekać z nakazem zapamiętania, że teraz jest „Tereską Wiśniewską”, sami jakimś cudem ocaleli?
Może kiedyś uda nam się na to odpowiedzieć.
Waldemar Piasecki, Nowy Jork

Categories: Reportaże

Comments

  1. Teresa
    Teresa 15 marca, 2015, 04:11

    A cóż za cwaniak, jeśli naprawdę zapałał taką miłością do żydowskiej dziewczynki czemu wcześniej nie walczył o jej odnalezienie tylko w momencie kiedy dowiedział się że kiedy ukrywana potwierdzi to zdarzenie należy mu się spora nagroda. Cóż za zachłanny człowiek, wredny – patrzy tylko na korzyści jakie może mieć wkręcając się w czyjeś rodziny. Takich powinno się tępić!!!!!!!!!

    Reply this comment
  2. Teresa
    Teresa 15 marca, 2015, 04:20

    Jeszcze taka ciekawostka szlachetny pan Pieniak szuka przybranej siostry…..a ze swoim rodzonym bratem kontaktu nie utrzymuje…..a to ciekawe.:-)

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*