Etap Punta del Este (Urugwaj) – Charleston (USA)

– polski żeglarz zmuszony do awaryjnego wejścia do Fortaleza, Brazylia


Polski żeglarz Zbigniew Gutkowski ‘Gutek’, uczestniczący w regatach samotnych dookoła świata, został zmuszony do szukania schronienia w brazylijskim porcie Fortaleza. Płynący pod polską banderą na trzeciej pozycji jacht OPERON RACING doznał kolejnej awarii. Pękło okucie sztagu (lina utrzymująca maszt w pionie zaczepiona na dziobie i topie masztu) zrobione ze specjalnego stopu stali nierdzewnej (sam sztag jest zrobiony z włókien aramidowych). Wobec groźby utraty masztu, co oznaczałoby koniec wyścigu dla polskiego skipera, Gutek zdecydował się na awaryjne zawinięcie do brazylijskiego portu Fortaleza. Oczywiście za zgodą komisji regatowej, którą powiadomił drogą telefoniczną (jacht posiada telefon satelitarny na pokładzie).

 

Zaraz po awarii rozmawiałem z Gutkiem tą samą drogą o problemach związanych z awaryjnym wejściem do Fortalezy. Polski żeglarz zawiadomił mnie również, że z powodu upadku do kokpitu podczas refowania grota (opisywałem w poprzednim artykule, że żeglarz został rzucony wielką falą do kokpitu i podejrzewa złamanie żeber) ma znacznie utrudnione możliwości manewrowania jachtem, szczególnie operowanie żaglami (zrzucanie i stawianie). Prosił też o ewentualną pomoc w samym porcie. Zaraz po tej wiadomości rozpoczęliśmy poszukiwanie kontaktów w tym brazylijskim porcie. Fortaleza to czwarte co do wielkości liczące 2, 5 miliona mieszkańców miasto w Brazylii.

 

Po dłuższym poszukiwaniu, w którym brała udział Bogusia Kosina i znana w polskiej społeczności w Chicago Ania Mania, znaleźliśmy p. Hannę Zborowską Neves, zamieszkałą w Fortaleza. Niestety p. Hanna okazała się być na wakacjach w Meksyku. Niezmordowana Ania Mania odnalazła ją tam i przekazała mi jej namiary. Polski jacht powoli zbliżał się do Fortaleza, kiedy rozpocząłem e-mailową korespondencję z p. Hanną Zborowską. Pani Hanna okazała się być córką znanego polskiego aktora Wiktora Zborowskiego i znalazła się w Fortalezie za sprawą swojego brazylijskiego męża. Jest jednocześnie honorowym konsulem Rzeczpospolitej w tym brazylijskim porcie.

 

W niedzielę rano Gutek znajdował się jeszcze 120 mil morskich, kiedy wspólnie z p. Hanną szukaliśmy miejsca postoju polskiego jachtu. Okazało się, że zarówno Fortaleza Yacht Club jak też Marina Park są niedostępne dla OPERONA z powodu jego dużego zanurzenia (4 metry). W rachubę wchodził tylko Mucuripe Port, który jest portem handlowym dla dużych statków. Pani Hanna z mężem osobiście zadzwonili z Meksyku do kapitanatu Mucuripe Port, prosząc o pomoc dla polskiego jachtu i ewentualną asystę dla skipera podczas jego wejścia do portu. W nocy z niedzieli na poniedziałek Gutek stał już bezpiecznie przy kei brazylijskiego portu.

 

Okazało się, że organizacja pomocy dla OPERONA zadziałała niezwykle skutecznie. Kolejny raz polonijne Chicago stanęło na wysokości zadania. O dziwo, łączność na trasie OPERON-Chicago-Meksyk-Fortaleza działała bez zarzutu. W poniedziałek Gutek był już po badaniach w szpitalu Św. Mateusza. Prześwietlenie wykazało, że polski żeglarz ma złamane jedno żebro i pęknięte drugie. Opinia lekarza ze szpitala była niekorzystna dla polskiego skipera. Lekarz wykluczył dalszy rejs i zalecił przynajmniej 10-dniowy wypoczynek. Głównym powodem było ryzyko przemieszczenia się złamanej części żebra podczas intensywnego wysiłku fizycznego, a takiego nie brakuje na pokładzie regatowego jachtu na oceanie, które może spowodować jego wbicie się w płuco lub nawet serce. Co to oznacza dla samotnego żeglarza na oceanie, raczej chyba nie potrzeba tłumaczyć.

 

Po wielu rozmowach i konsultacjach z rodziną, komisją regatową (również ze mną) Gutek zdecydował się przestrzegać zaleceń lekarzy (zdjęcia rentgenowskie obejrzeli też inni lekarze). Na następne 10 dni OPERON pozostanie w Fortaleza. W międzyczasie zostaną wykonane niezbędne prace usuwające skutki awarii. Okucie sztagu już zostało naprawione, w kolejce jest naprawa pękniętego bukszprytu, wymiana zniszczonego głównego alternatora i oczywiście nieusunięty jeszcze luz płetwy balastowej. Jest duża nadzieja, że zostanie to wszystko zrobione.

 

Tymczasem prowadzący Amerykanin Brad van Liew na jachcie PINGOUIN jest już 1,400 mil morskich od Charleston (pisane w środę rano), za nim w odległości 150 mil podąża Kanadyjczyk Derek Hatfield na ACTIVE HOUSE, trzeci jest Chris Stanmore-Major na SPARTANIE 290 mil za liderem. Czy to coś zmienia dla Gutka? W zasadzie nie. Czy Gutek ruszyłby jutro czy też za 10 dni i tak zająłby 4 miejsce (w/g przepisów regat wejście awaryjne do portu na trasie nie dyskwalifikuje zawodnika). Jeżeli Kanadyjczyk pretendujący do II miejsca przypłynie za Bradem, to będzie miał drugie miejsce razem z Gutkiem. Mógłby ewentualnie wyprzedzić OPERONA w wypadku zajęcia I miejsca na tym etapie, na co się nie zanosi, albowiem wygrana w Charleston to priorytet dla Brada (amerykański skiper mieszka w Charleston).

 

Pytanie, co na to Brytyjczyk, który ostatnio płynie ostro do przodu? Może to on zajmie drugie miejsce? Jest to możliwe, wszak ma chyba najszybszy jacht. Jeżeli Derek Hatfield zajmie II miejsce w Charleston to rozstrzygającym etapem w walce o drugie miejsce w regatach Velux 5 Oceans będzie trasa z Charleston do La Rochelle we Francji, kończąca regaty samotnych żeglarzy dookoła świata. Toteż życzmy polskiemu skiperowi dojścia do zdrowia, udanego rejsu do Charleston i trzymajmy kciuki za zwycięstwo Brada van Liew (prywatnie przyjaciela Gutka). Zapraszam na stronę regat www.velux5oceans.com i polski blog Milki Jung na stronie.

 

Z ostatniej chwili – wtorek 19 kwietnia godzina 11:30 (czasu chicagowskiego).

 

Polski skiper Zbigniew Gutkowski opuszcza Fortalezę 21 kwietnia. Przed nim 3,205 mil morskich żeglugi do Charleston. Jacht OPERON RACING gotowy do żeglugi. Zostały wykonane wszystkie zamierzone prace za wyjątkiem usunięcia luzu płetwy balastowej. Amerykanin Brad van Liew 52 mile przed Charleston. Przewidywana kolejność na mecie w Charleston:

 

Brad Van Liew – PINGOUIN, USA

 

Derek Hatfield – HOUSE, Kanada

 

Chris Stanmore-Major – SPARTAN, Wielka Brytania


Kpt. Andrzej W. Piotrowski

Chicago

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*