Czar starych samochodów – Automobilowa rewia w Związku Narodowym Polskim

Chicago (Inf. wł.) – Prezentowany na wystawie Ford T z 1912 roku, należy niewątpliwie do prawdziwych rarytasów w gronie prezentowanych tutaj zabytkowych samochodów – stwierdził Henryk Kaźmierczak podczas pokazu starych aut, który 28 czerwca odbył się w ogrodach siedziby Związku Narodowego Polskiego przy 6100 N. Cicero w Chicago.

– Model ten nie posiada sprzęgła, a napęd przenoszony jest za pomocą pasków klinowych. Auto wyposażone jest w trzy nożne „pedały”. Naciśnięcie jednego z nich powoduje poruszanie pojazdu do przodu lub do tyłu, a środkowy służy jako hamulec. Jeżeli ktoś chciał bardzo szybko zatrzymać się, musiał bardzo energicznie jednocześnie wcisnąć wszystkie trzy dźwignie. Manetka gazu znajduje się przy kierownicy. Zupełną ciekawostką jest oświetlenie.

W reflektorach zamiast żarówek wbudowane są palniki lamp naftowych. Tym autem można się było poruszać z prędkością do 35 mil na godzinę. Modelem A, który ja mam, można jechać z prędkością już o 20 mil wyższą. Posiadanie takiego auta, praca przy nim, to olbrzymia frajda – wyznał pan Henryk.
Trzecia odsłona Pokazu Samochodów Antycznych i Klasycznych pod auspicjami ZNP wypadła niezwykle okazale. Do udziału w imprezie zorganizowanej z inicjatywy prezesa ZNP i KPA Franciszka Spuli zostało zgłoszonych ponad 80 zabytkowych pojazdów. Warunkiem udziału w przeglądzie był wiek samochodu, musiały mieć przynajmniej 25 lat.

Zaprezentowano blisko 10 modeli Forda sprzed drugiej wojny światowej, a najstarszy model T, o którym mówił Henryk Kaźmierczak, był prawdziwą perełką w tym gronie. W rodzinie amerykańskich krążowników szos z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych królowały oczywiście cacka z rodziny Chevroleta, Cadillaca i Forda. Z marek zagranicznych należy odnotować modele mercedesa, BMW i egzemplarz Syrenki, królowej polskich szos lat 60. Obecne były pojazdy wojskowe z okresu II wojny światowej oraz spora rodzinka motocykli o najprzeróżniejszej konstrukcji. Ich właściciele rywalizowali o palmę pierwszeństwa i okolicznościowe trofeum w najprzeróżniejszych kategoriach. Oceniany był wiek, zachowanie oryginalnego lakieru, stan rekonstrukcji, przynależność do klasy sportowej, reprezentatywność danej epoki w rozwoju przemysłu samochodowego itp.
Nad przyznaniem pierwszeństwa w danej grupie czuwała grupa organizatorów, na czele z prowadzącym pokaz Dave Hartmanem oraz wspierającą go Jackie Bolancy z Sauganash Chamber of Commerce. Członkowie władz krajowych Związku Narodowego Polskiego wybierali najlepiej wyglądający samochód pokazu. Został nim czerwony Cadillac z 1959 roku, którego właścicielem jest Frank Smith.

Na liczne grono publiczności, która w to piękne, słoneczne popołudnie wybrała się do ogrodu ZNP, żeby podziwiać samochodowe cacka, czekało wiele sympatycznych niespodzianek. Przez 4 godziny trwania automobilowej imprezy na specjalnej scenie odbywały się występy artystyczne. Pokaz tańców współczesnych przygotowali uczestnicy działającej pod egidą ZNP szkółki tanecznej. Wystąpił zespół „Wici” oraz rockowa grupa muzyczna. Trzymający w napięciu pokaz iluzjonistyczny przygotował Ryszard Halewicz z córką Victorią. Nad oprawą muzyczną całości czuwał red. Sławek Budzik.

Na miejscu można było się posilić smacznymi zapiekankami i kiełbaskami z rusztu, zjeść loda lub spróbować ciasteczek z pobliskiej sieci sklepów zdrowej żywności czy też ugasić pragnienie chłodnym napojem. Na firmowym stoisku banku związkowego można było wylosować certyfikaty pieniężne.

Przedstawiciele sekcji tenisowej przy Związku prowadzili testy na symulatorze do pomiaru siły uderzenia rakietą. Było stoisko informacyjne dotyczące związkowych ubezpieczeń oraz możliwości zapisania się do Związku. Na miejscu można było zafundować sobie masaż lub wybrać się do punktu pokazu działania środków przywracających urok i połysk naszym samochodom. Sporym zainteresowaniem, szczególnie wśród pań, cieszyła się firma jubilerska, gdzie można było nie tylko kupić lub sprzedać biżuterie, ale także bezpłatnie sprawdzić, czy posiadany przez nas klejnot, aby faktycznie jest ze złota, a lśniące kamyki, to prawdziwe diamenty.

Inicjatorowi pokazu, prezesowi ZNP i KPA Franciszkowi Spuli, można jedynie pogratulować pomysłu, który spotkał się z tak licznym odzewem wśród właścicieli zabytkowych aut, a licznemu gronu wolontariuszy podziękować za zaangażowanie przy obsłudze poszczególnych stanowisk.
Tekst i zdjęcia:
Andrzej Baraniak/NEWSRP

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*