Chicago Auto Show 2008

Chicago (Inf. wł.) – Jeszcze do najbliższej niedzieli będzie można wybrać się na doroczną samochodową wystawę “Chicago Auto Show 2008”, która tradycyjnie znajduje się w kompleksie wystawienniczym McCormick Place i w tym roku święci jubileusz stulecia istnienia. Po wystawach we Frankfurcie i Detroit jest to największy światowy przegląd samochodowych nowości.

Nad jezioro Michigan zjechali potentaci motoryzacyjni z całego świata, aby zaprezentować blisko 1000 modeli aut. Co nowego można zauważyć w tej branży? Niewątpliwie w oczy zwiedzających rzuci się brak (poza małymi wyjątkami) cen samochodów poniżej 25 tysięcy. Przeważają te w przedziale od 30 do 50 tysięcy dolarów.

Najwięcej uwagi jednak skupiają na sobie takie cacka, jak chociażby luksusowy „Mercedes” SLR za blisko pół milona dolarów, czy owiany legendą „Maybach 57 S”. W tej klasie niewątpliwe zainteresowanie budzi stateczny „Bentley” za 343 tysiące zielonych oferujący dwunastocylindrowy silnik o pojemności 6.7 litra i mocy 450 koni mechanicznych. Za „niecałe” dwieście tysięcy można stać się posiadaczem auta tej samej marki o nieco mniejszym silniku, ale za to większej mocy. Kolejne 100 tysięcy mniej zapłacimy za luksusową wersję hybrydowego Lexusa LS 600, który pod maską ma 438 koni mechanicznych. W granicach tej ceny można spotkać kilka modeli aut takich producentów jak Porsche, BMW, Mercedes czy Hummer.

Na przeciwległym biegunie cen i komfortu ofert niezbyt wiele. Moje zaintersowanie wzbudził model „Beetle 2008” producentów z Volksburga za 17,475 dolarów oraz trzydrzwiowy „Rabbit S” za $15,600 z silnikiem o pojemności 2.5 l, hamulcami ABS i kilkoma innymi bajerami. Praprzodek tej serii – wersja tardycjnego „garbusa” oferowana jest nawet za $14,475. W podobnej grupie cenowej można zobaczyć jedynie oryginalnego „japończyka” rodem z Toyoty, malutki, acz bardzo funkcjonalny model „Scion” oraz „Accenta” z wytwórni południowokoreańskiej za $16,180. Pomiędzy tymi dwoma cenowymi skrajnościami znajdziemy cały szereg bardziej i mniej interesujących aut. Wśród speców od tej tematyki, do której autor z pewnością się nie zalicza, panuje przekonanie, że na samochodowym rynku w dalszym ciągu odczuwalna jest ekspansja „japończyków”, pogłębiający się kryzys amerykańskich producentów i w miarę stabilna oferta europejskich wytwórni. Pomimo niebotycznego wzrostu cen paliw konstruktorzy zbytnio nie myślą o oszczędności, nie wspominając o samochodach napędzanych innego rodzaju paliwami. To jeszcze przyszłość. Jak odległa? Przekonamy się za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.

Organizatorzy jubileuszowego Auto Show zadbali o kilka atrakcji. Niewątpliwie jedną z nich jest wystawa starych aut. Pokazano Locomobila z 1900 roku, który podobno jako pierwszy wyruszył na drogi w Kalamazoo. To cacko za ówczesne 750 dolarów poruszane było silnikiem parowym o mocy 5,5 konia mechanicznego. Jest kilka modeli Forda z początku XX wieku. Są stoiska z samochodowymi gadżetami, ogumieniem i częściami zamiennymi.

Organizatorzy zadbali o młodszych adeptów czterech kółek oferując liczne gry komputerowe z symulacją jazdy. Niektórzy producenci przygotowali tory jazdy, na których można sprawdzić swoje umiejętności. W sumie i tak jest co pooglądać, a że jedynie płaci się za wstęp – dorośli muszą wydać na bilet $10, a dzieci $5 i parking – $16, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nacieszyć oko i przymierzyć się do wymarzonych czterech kółek.
Tekst i zdjęcia:
Andrzej Baraniak/
NEWSRP

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*