Biało-czerwona nad San Francisco

Trzeciego maja 2010 roku tuż przed godziną 10:30 rano, w ratuszu miasta San Francisco, w sekretariacie burmistrza, czekała już spora grupka osób. Przybyłem tam w swoim harcerskim mundurze wraz z profesorem Marianem Moszoro (byłym wiceministrem finansów) oraz ubranym również w harcerski mundur – hm. z ZHR Mateuszem Stąsiakiem (attaché z ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Waszyngtonie).

Przywitał nas bardzo serdecznie konsul honorowy RP w San Francisco – Christopher Kerosky. Pośród innych znajomych obecni byli prezes KPA- Edward Martinek, prezes PACF – Caria Tomczykowska oraz drugi konsul honorowy RP – Tad Taube, a także przedstawiciele różnych grup i środowisk polonijnych.

 

Dokładnie o wyznaczonej godzinie powitała zgromadzonych szefowa protokółu stanu California – Charlotte Shultz (żona byłego sekretarza stanu w administracji Ronalda Reagana – George’a Shultza) wraz ze Stevem Kawa szefem kancelarii burmistrza. Wyszliśmy na udekorowany słońcem balkon. Do masztu podeszli konsulowie Chris Kerosky i Tad Taube. Pośród zapierającej dech w piersiach ciszy wciągnęli naszą narodową flagę, czyniąc tym samym dzień święta Konstytucji 3-maja dniem polskim w San Francisco. Zabrzmiały oklaski. Wiatr osuszał “spocone” oczy. Nie zabrakło kilku chwil na okolicznościowe zdjęcia.

 

Weszliśmy do środka. Na stole stał szampan, soki i ciastka. Oddaliśmy chwilą ciszy cześć tragicznie zmarłym podczas wypadku samolotowego w dniu 10 kwietnia br. w okolicach Katynia. Po kilku minutach wiedziałem już, jak społeczeństwo amerykańskie ocenia ostatnie wydarzenia w Polsce. Zabierając głos, Charlotte Shultz dodała żartobliwie, że na ten dzień zmienia swoje nazwisko na Shultzski, odczytała deklarację proklamującą ten trzeciomajowy poniedziałek jako Dzień Polski, a następnie w pełnych uznania słowach wyrażała się o młodej polskiej demokracji, która dała przykład konstytucyjnego wyjścia z tak trudnej dla państwa sytuacji.

 

Z takim samym ogromnym szacunkiem wyrażali się mówiący po niej: Steve Kawa, Chris Kerosky oraz Tad Taube. Mówili o najlepiej wyglądającej w Europie polskiej gospodarce, zapale społeczeństwa, szacunku dla przeszłości i szukaniu dróg w przyszłość. Czułem ciepło na sercu słysząc tak wspaniałe słowa o mojej ojczyźnie. Oni widzą Polskę w większym obrazie; bez starć między PO i PiS, bez wewnętrznych konfliktów, zadrażnień. Dla nich to wszystko jest częścią demokracji, której rezultatem jest wspaniała Rzeczypospolita. Była to dla mnie wspaniała lekcja.

 

Wznosząc jeden z toastów Chis Kerosky zacytował tak bliskie wersy: “Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy…”. Najlepszym świadectwem była powiewająca dumnie za oknem biało-czerwona flaga.

 

Wychodząc na wycieczkę po mieście wraz z moimi poznanymi dzięki harcerstwu gośćmi, kilkakrotnie z dumą oglądałem się, czy na pewno nadal powiewają nad miastem nasze narodowe barwy. Były tam, obwieszczając światu słowa Mazurka Dąbrowskiego…

 

Ryszard Urbaniak, hm

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*