Artysta betonu i stali

27 stycznia minęła 150. rocznica urodzin Rudolfa Modrzejewskiego. Należy o tym pamietać, gdyż to, co po sobie pozostawił syn słynnej aktorki Heleny Modrzejewskiej, służy Ameryce po dzień dzisiejszy.

 

Mosty Rudolfa Modrzejewskiego są klasycznymi przykładami sztuki inżynieryjnej, znajdują się na listach historycznych budowli amerykańskich.

 

Rudolf Modrzejewski przybył wraz ze swoją rodziną do Ameryki w wieku 15 lat. Jego matka rozpoczęła amerykanską karierę teatralną w San Francisco. Rudolf miał pójść w ślady matki. Był wspaniałym pianistą, grał na fortepianie wraz z Ignacym Paderewskim.

 

W 1876 roku miał sposobność zwiedzenia wystawy postępu technicznego, zorganizowanej z okazji setnej rocznicy państwowości Stanów Zjednoczonych. Oczarowany tą wizytą zdecydował się na karierę inżyniera. Studia odbył w paryskiej Ecole des Ponts et Chaussés. Jego artystyczne skłonności są widoczne w mostach, które po sobie pozostawił. Amerykanie mówili o nim, że odziedziczył po matce temperament artysty. Jego mosty odznaczały się prostotą, delikatnością i właściwym poczuciem estetyki.  Pisano o nim, że był artystą betonu i stali.

 

Prawie sto lat temu budowę rekordowego mostu w Quebec zlecił Modrzejewskiemu rząd Kanady po katastrofie, która tam się wydarzyła w 1907 roku. Z całej plejady ówczesnych amerykańskich ekspertów mostowych wybrano właśnie jego.  Most ten pozostaje do dziś najdłuższym mostem kratownicowym świata.

 

Żadne miasto świata nie ma tylu ruchomych mostów, co Chicago. Działający na zasadzie huśtawki (“trunnion bascule”) most jest zrównoważony dokładnie zbalansowaną przeciwwagą. Amerykańska literatura techniczna informuje, że Modrzejewski był autorem prototypu, który zastosowano w licznych mostach naszego miasta.

 

Most Benjamina Franklina w Filadelfii, ukończony przez Modrzejewskiego w lipcu 1926 roku, był najdłuższym na świecie mostem wiszącym, jest po dzień dzisiejszy znakiem rozpoznawczym tego historycznego miasta. Techniczna literatura informuje, że most ten dał początek serii rekordowych amerykańskich mostów wiszących.

 

Most Modrzejewskiego na Alasce, największy w tym stanie, jest również obiektem historycznym. Uroczystość ukończenia jego budowy odbyła się w obecności prezydenta Warrena G. Hardinga. Była to pierwsza, historyczna wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych na Alasce.

 

Wiszący most na rzece Hudson w Poughkeepsie w stanie Nowy Jork jest uważany za jeden z najpiękniejszych mostów w Ameryce. Jego wizerunek można często znaleźć na różnego rodzaju publikacjach Departamentu Komunikacji stanu Nowy Jork.

 

We wrześniu 2006 roku Rock Island obchodził 150. rocznicę uroczystości oddania do użytku pierwszego mostu kolejowego poprzez rzekę Mississippi. Ten pierwszy most otwarty dla ruchu kolejowego w kwietniu 1856 roku był mostem drewnianym, służył tylko 10 lat. Następny, który otwarto w 1866 roku, wytrzymał tylko 6 lat. Trzeci z kolei, konstrukcji żelaznej i stalowej, wytrwał 24 lata. W 1896 roku rząd Stanów Zjednoczonych zlecił Modrzejewskiemu budowę mostu, który miał wytrzymać co najmniej 50 lat. Spełnia swe zadanie już od 1896 roku, a więc przez 115 lat.

 

Brzegi rzeki Mississipi spina siedem mostów naszego rodaka. Poza Rock Island są one ulokowane w Moline, Keokuk, St. Louis, Thebes, Memphis i w Nowym Orleanie. Wszystkie są do tej pory czynne. Bezwzględnie największy jest most Huey P. Long w Nowym Orleanie. Już od połowy XIX wieku najwybitniejsi amerykańscy specjaliści od konstrukcji mostowych nie mogli rozwiązać problemu budowy mostu w delcie rzeki Mississipi. Powodem były głębokie muliste grunty typu osadowego, rwący prąd rzeczny i duża częstotliwość przepływu statków do portu w Nowym Orleanie, najbardziej ruchliwego portu w Ameryce. Most zaprojektowany przez Modrzejewskiego okazał się wprost rewelacyjny. W dniu jego otwarcia gazety Nowego Orleanu pisały, że jest to “cud techniki, dzielo sztuki” (Marvel of Engineering, Work of Artistic Beauty). Prasa pisała o Modrzejewskim w superlatywach, uważano go za najwybitniejszego eksperta konstrukcji mostowych.

 

Obecnie most ten jest poszerzany kosztem astronomicznej sumy miliarda dwustu milionów dolarów. Zamiast istniejących dwóch 9-stopowych pasm ruchu kołowego będzie miał trzy jedenastostopowe jezdnie i szersze pobocza. Część kolejowa mostu wraz z rekordowo długimi dojazdami pozostanie niezmieniona. Warto zauważyć, że w 1935 roku Modrzejewski zbudował ten most za 13 milionów dolarów.

 

Podobna sytuacja jest z mostem Bay Bridge w San Francisco. Prasa amerykańska pisała o nim, że był “Mostem Tysięclecia” (Millennium Bridge). Była to w tamtych latach największa inwestycja mostowa na świecie. Składa się on z dwóch części. Część zachodnią – między San Francisco i wyspą Yerba Buena – tworzą dwa mosty wiszące, zakotwiczone pośrodku zatoki. Mniej skomplikowaną część wschodnią – między wyspą Yerba Buena i Oakland – tworzy kilka mostów kratownicowych. Właśnie ta część jest obecnie przebudowywana gigantycznym wprost kosztem sześciu miliardów dwustu milionów dolarów. Nowy most będzie konstrukcją ciągową, jednowieżową, o odmiennej sylwetce, odporną na największe możliwe wstrząsy ziemne. Można pytać, czy przebudowa musi być aż tak kosztowna. Najwidoczniej brak teraz ekspertów sztuki mostowej na miarę naszego rodaka.

 

Kilkadziesiąt innych mostów, rozrzuconych po kontynencie północno-amerykańskim daje świadectwo jego mistrzowskich rozwiązań technicznych. Znany amerykański historyk David Plowden w swej wspaniałej ksążce “Bridges – the Spans of North America” pisał o “Wielkim Modrzejewskim” (Great Modjeski). Pisał, że nikt nie zbudował tylu typowo amerykańskich mostów co ten nasz rodak z Krakowa. Rudolf Modrzejewski zasłużył sobie na naszą pamięć i wdzięczność.

 

Jan S. Plachta

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*