Afera wokół Schwarzeneggera (Korespondencja z Nowego Jorku)

Przed kilkoma dniami medialną sensacją w Polsce stała się informacja z Łodzi o tym, że do władz Łodzi zwrócił się gubernator Kalifornii, a przedtem światowej sławy aktor Arnold Schwarzenegger z… sugestią zaproszenia go do tego miasta. Powód? Zaplanowane na 26-29 sierpnia br. obchody 65. rocznicy likwidacji getta łódzkiego.

News szybko rozszedł się po świecie, także wśród społeczności żydowskiej tradycyjnie czułej na akty upamiętniania Holocaustu.
Życzenie „Terminatora”
Z doniesień polskich mediów można się było dowiedzieć, jak władze Łodzi były zaskoczone życzeniem Schwarzeneggera i jak szybko na nie zareagowały wysłaniem oficjalnego zaproszenia.

„Terminator” miał się dowiedzieć o martyrologii getta od Żydów, szczerze wzruszyć i postanowić okazać solidarność z ofiarami na miejscu zbrodni. Podawano nawet, kto przyleci z gubernatorem: dyrektor Centrum Wiesenthala Efraim Zuroff i burmistrz Los Angeles Antonio Villaraigosa. Z obecnością tego drugiego wiązano nadzieje na sfinalizowanie umowy partnerskiej pomiędzy Łodzią i Los Angeles. Spekulowano nawet czy obecność Scharzeneggera nie przyćmi innych gości, w tym prezydentów i premierów, jacy ponoć mają także zawitać do Łodzi.

Kalifornia przeciera oczy…
Starając się uzyskać więcej szczegółów na temat „zaskakującego” kontaktu gubernatora Kalifornii z Łodzią zwróciliśmy się do jego biura prasowego. Rzecznik Jeff Macedo potrzebował dobrej chwili, aby ochłonąć po pytaniu o łódzką eskapadę jego szefa. Następnie odpowiedział, że żadne podróże zagraniczne gubernatora nie są w tym roku planowane ze względu na stanowe cięcia budżetowe. Kalifornia – jak wiadomo – ma już deficyt sięgający 25 mld dolarów i stoi na skraju… bankructwa. „Nie wierzę, aby mogło dojść do takiej wizyty” – konkludował. Tym bardziej egzotyczna wydała mu się informacja, żeby sam Schwarzenegger zwracał się o zaproszenie go.

Znajomy dziennikarz z prestiżowego „Los Angeles Times” też potrzebuje czasu, by dojść do siebie po usłyszeniu newsa. „Schwarzenegger jest powszechnie krytykowany za sposób zarządzania Kalifornią i uważany za przyczynę jej krachu finansowego. Gdyby faktycznie zdecydował się na taką eskapadę za pieniądze podatników, opinia publiczna zmiażdżyłaby go” – słyszę.
Polityka zagraniczna

Próbujemy dowiedzieć się czegoś w Łodzi. Rzeczniczka prezydenta Łodzi Marzena Korosteńska potwierdza, że wie o zainteresowaniu gubernatora Kalifornii przyjazdem, ale nie wie, w jaki sposób zostało ono okazane. Ratuszowi miał to ponoć przekazać komitet miast partnerskich pracujący nad połączeniem Łodzi i Los Angeles. Kieruje nas do Agnieszki Ostapowicz, rzeczniczki komitetu organizacyjnego obchodów. „W Los Angeles jest grupa polskich twórców filmowych m.in. Holland, Sokolimowski, Rybczyński, Starski, która lobbuje za partnerstwem z Łodzią.

Sam pomysł rzuciła żona prezydenta RP Maria Kaczyńska. Przypuszczam, że wiadomość mogła wyjść z tej grupy. Ja, podobnie jak wiele innych osób, usłyszałam o zainteresowaniu gubernatora Schwarzeneggera przyjazdem na obchody naszych uroczystości od Jarosława Nowaka, pełnomocnika prezydenta miasta d/s kontaktów z diasporą żydowską” – mówi. Rzeczniczka sugeruje kontakt także z Mariuszem i Jarosławem Olbrychowskimi. Pierwszy jest reżyserem na stałe mieszkającym w Los Angeles, drugi prywatnym producentem filmowym w Łodzi. Kończą właśnie film dokumentalny o łodzkim gettcie „Piekło na ziemi obiecanej”.

„Nie wiem komu Arnold Schwarzenegger przekazał, że chce być na obchodach w Łodzi. Nawet gdyby jednak to była prawda, nikt nie powinien tej informacji przedwcześnie ujawniać, a już na pewno jeżeli nie dysponował oficjalnym, pisemnym potwierdzeniem. To wbrew wszelkim zasadom dyplomacji. Może to był jakiś dyletancki PR obliczony na wywołanie rozgłosu wokół obchodów, co jak się okazuje powiodło się” – mówi Jarosław Olbrychowski.

Łódzka hucpa?
On z kolei doradza kontakt z Konsulatem Generalnym RP w Los Angeles, który jest w kontakcie z tamtejszą częścią komitetu na rzecz partnerstwa tego miasta z Łodzią. Rozmawiamy więc z konsul Małgorzatą Cup. Też wyraża zdziwienie nagłaśnianiem wizyty gubernatora i rzekomymi o nią zabiegami bez potwierdzenia tego z jego urzędem. Wie natomist, że w Łodzi na pewno nie będzie burmistrza Antonio Villaraigosy. Wymieniany dyrektor Centrum Wiesenthala w ogóle nie urzęduje w Los Angeles, tylko w Izraelu. Co zaś do zaproszenia z Łodzi dla Arnolda Schwarzeneggera, to istotnie wpłynęło, a jego urząd ma na nie odpowiedzieć do końca lipca br.
Fakt najeścia zaproszenia potwierdza także Jeff Macedo z biura prasowego gubernatora. Jeszcze raz powtarza: „Nie wierzę, aby doszło do takiej podróży”.
Dotarliśmy także do byłego więźnia getta łódzkiego Morrisa Blatta z Nowego Jorku.
„To co się wyprawia w Łodzi to czyste kuglarstwo. Poszło w świat, że Schwarzenegger jedzie i sam się wpraszał. Jak nie pojedzie, Żydzi poczują się obrażeni, Polacy powiedzą, że zlekceważył zaproszenie i nikt się wtedy nie będzie zastanawiał, że on sam mógł o niczym nie wiedzieć, tylko ktoś sobie grał jego nazwiskiem. Po żydowsku to się nazywa: hucpa” – mówi.
Udaje się wreszcie dodzwonić do pełnomocnika Jarosława Nowaka:
„Jestem niemile zdziwiony. Piętnaście minut temu przyszedł faks z biura gubernatora Arnolda Schwarzeneggera, że nie przyjedzie do Łodzi…” – słyszymy na na dzień dobry.

Na pytanie, jak Schwarzenegger „wpraszał się” do Łodzi Nowak odpowiada, że to wynika z jego korespondencji z prezydentem Jerzym Kropiwnickim… Warto by ją – jeżeli istnieje – upublicznić.
Najważniejsze jest bowiem pytanie: Czy on u w ogóle miał być w Łodzi? Czy był tylko gościem „kreatywnego” PR, którym łódzcy propagandyści zajęli na tydzień kraj i zagranicę?

Waldemar Piasecki, Nowy Jork
PS. Nawiasem mówiąc, zapowiadanego – przy okazji Schwarzeneggera – na obchodach w Łodzi prezydenta Izraela Szimona Peresa też nie będzie, bo od dawna wiadomo, że ma inne plany. Ale czyta się takie „kawałki” dobrze…

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*