Polskie albertynki o śp. kardynale George’u: lubił przychodzić po szklankę mleka

Arcybiskup  Blase J. Cupich (z lewej) i kardynał Francis George fot.Antonio Perez/Pool/EPA

Arcybiskup Blase J. Cupich (z lewej) i kardynał Francis George fot.Antonio Perez/Pool/EPA

Polskie siostry ze zgromadzenia św. Brata Alberta niemal od początku do samego końca trwały przy śp. kardynale George’u. Siostra Domityla Pękala pracowała dla księdza kardynała przez 14 lat, siostra Noemi Gil – trzy i pół roku. Mieszkają w budynku na tej samej posesji co „rezydencja”, jak potocznie nazywa się dom, w którym mieszkał ksiądz kardynał.

W 1997 do rezydencji wprowadził się śp. kardynał Francis George. W 2001 roku arcybiskup Chicago poprosił polskie albertynki o opiekę nad rezydencją. Położona przy 1555 North State Parkway w Chicago rezydencja jak dotąd była domem siedmiu duchowych przywódców Archidiecezji Chicago. To w rezydencji mieszkał Jan Paweł II, kiedy w 1979 roku odwiedził Chicago. W rezydencji zatrzymał się kardynał Eugenio Pacelli, przyszły papież Pius XII i kardynał Giovanni Montini, znany później jako papież Paweł VI. Wśród prominentnych gości, którzy nocowali w tym historycznym budynku, był również prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin D. Roosevelt.

„Pan Bóg w moim życiu dał mi łaskę zamieszkania w dwóch domach. Pierwszy to dom rodzinny mojego ojca, a drugi to właśnie tutaj, dom księdza kardynała” – mówi s. Noemi Gil, dzieląc się swymi przemyśleniami po Mszy Świętej 18 kwietnia w parafii Świętej Trójcy. Po przekroczeniu progu usłyszała od kardynała: „Welcome home, sister”. „Od razu poczułam się jak w domu” – wspomina s. Noemi. Na pytanie, jaki był na co dzień, po chwili namysłu odpowiada: „Nosił w sercu małych i dużych, chorych i zdrowych, wszystkich”. Tym, co zostanie jej na zawsze w pamięci, jest jego pokora i wdzięczność za każdą najmniejszą przysługę. „Lubił przychodzić do kuchni po szklankę mleka” – mówi s. Noemi.

Nosił w sercu małych i dużych, chorych i zdrowych, wszystkich…

Siostry albertynki wraz z innymi domownikami uczestniczyły każdego ranka we mszy św. odprawianej przez księdza kardynała w maleńkiej kaplicy rezydencji. „Otaczał wówczas modlitwą wszystkie potrzeby Kościoła. Ostatnio szczególnie dużo modlił się w intencji chrześcijan prześladowanych za wiarę” – wspomina s. Noemi. Kiedyś w czasie rozmowy na temat męczeństwa chrześcijan kardynał powiedział do niej: „Tylko ty mi wiary nie utrać”. Albertynka nie do końca rozumie, co chciał jej przez to przekazać. „Myślę, że nadchodzą takie wydarzenia, iż będziemy musieli zaświadczyć o wierze i miłości do Pana Boga. Wtedy lepiej zrozumiem te słowa” – zastanawia się s. Noemi.

Wypełniając prośbę księdza kardynała, siostry albertynki codziennie odmawiają koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji wszystkich księży Archidiecezji Chicago. „Wielką miłością otaczał kapłanów” – mówi s. Noemi.

Zapytana o to, co zmieniło się w jej życiu dzięki tak bliskim kontaktom z księdzem kardynałem, siostra Noemi mówi, że kardynał zaraził ją szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej. „Sam do końca był oddany Maryi” – zaznacza.

„Nigdy nie narzekał, nie mówił, że coś go boli albo że jest zamęczony” – wspomina s. Domityla Pękala. Zapamięta księdza kardynała pracującego i niezwracającego uwagi na swoje samopoczucie. „Był świadomy powierzonej mu misji” – twierdzi albertynka. Nie miał ulubionego dania. „Jadał wszystko” – mówi s. Domityla.

Obie siostry – Domityla i Noemi były wśród nielicznych osób obecnych przy księdzu kardynale w chwili jego śmierci. Był tam również emerytowany biskup Raymond Goedert, który 21 kwietnia podzielił się swoimi refleksjami na temat śmierci kardynała George’a z „Chicago Tribune”. Biskup Goedert powiedział, że odwiedzający księdza kardynała w ciągu ostatnich dni byli poruszeni jego cierpieniem. „Wiele cierpiał podczas Wielkiego Tygodnia” – powiedział. „Upokorzenie, cierpienie – myślę, że kardynał George przeszedł to samo co Jezus” – dodał.

Rano przed śmiercią ksiądz kardynał z uwagą obserwował to, jak emerytowany biskup udzielał mu sakramentu namaszczenia chorych. Obaj wiedzieli, że to strawa na przejście ostatniej drogi. Po przyjęciu Komunii Świętej z rąk swego wieloletniego asystenta ks. Dana Flensa ksiądz kardynał poprosił obecnych o odśpiewanie „Salve Regina”, pieśni ku czci Najświętszej Maryi Panny – relacjonuje za biskupem Goedertem „Chicago Tribune”.

„Moją pierwszą reakcją było poczucie, że odszedł święty. Ogarnął mnie wielki pokój w chwili śmierci księdza kardynała” – mówi s. Noemi. Siostra Domityla twierdzi, że to szczęście i łaska, iż mogły obie być przy konającym kardynale. „Odmawiałyśmy litanię i różaniec, modliłyśmy się koronką do Miłosierdzia Bożego” – mówi. Co czuła? To, co s. Noemi – wszystko, o czym mogła pomyśleć w tamtym momencie zamyka się w słowach: „Mamy świętego w niebie”.

Taki gest kardynał Francis George przesłał do arcybiskupa Blase’a J. Cupicha podczas jego inauguracji w Chicago fot.Karen Callaway/Catholic News Service

Taki gest kardynał Francis George przesłał do arcybiskupa Blase’a J. Cupicha podczas jego inauguracji w Chicago fot.Karen Callaway/Catholic New World

 

 

Kardynał Francis George zainwestował w ludzi

„Mój czas jako arcybiskupa Chicago dobiega końca i moja relacja z archidiecezją ulegnie zmianie. Będzie ona ciągle moją rodziną, ale będę w niej obecny w zupełnie inny niż dotychczas sposób” – napisał kardynał George w swoim ostatnim felietonie opublikowanym w październiku 2014 r. w „Catholic New World”. Mówił o przejściu na emeryturę. Dziś, sześć miesięcy później, słowa te nabierają innego znaczenia.

Śmierć kardynała Francisa George’a dotkliwie poruszyła Kościół amerykański. Odejście pomocnika papieża, jak nazywa się kardynała, nigdy w Kościele nie przechodzi bez echa. Ta śmierć doświadcza Kościół również dlatego, że kardynał George był dla wielu punktem odniesienia. Kiedy zabierał głos podczas spotkań episkopatu, wokół panowała cisza – twierdzi jego przyjaciel ks. Robert Barron. Nazywany amerykańskim Ratzingerem albo amerykańskim Wojtyłą był ucieleśnieniem pewnej ery w Kościele amerykańskim.

Zajmował zawsze jednoznaczne stanowisko w kwestiach nauczania Kościoła. Za jedną z jego licznych zasług uważa się wprowadzenie w Kościele amerykańskim zasady „zero tolerancji” dotyczącej duchownych, którzy dopuścili się nadużyć seksualnych, adoptowanej później przez papieża Benedykta XVI. „To okropne przestępstwo powinno być rozpatrywane na poziomie grzechu, jakim jest ono w istocie, niezależnie od legalnych i finansowych kwestii, jakie każdy z tych przypadków pociąga za sobą” – pisał kardynał we wrześniu 2013 roku.

Jako przewodniczący episkopatu zasłynął w całym kraju z nieugiętości względem powszechnej ustawy zdrowotnej wprowadzonej przez administrację Baracka Obamy. Sprzeciwiał się jej między innymi dlatego, gdyż zezwala ona na finansowanie aborcji i antykoncepcji z funduszy federalnych i zmusza do tego pracodawców. „W tym kraju nie lękamy się, że zostaniemy zabici dla wiary. Czego w takim razie się obawiamy? Boimy się, że instytucje dokonujące dzieł miłosierdzia, będące od wieków nierozłączną częścią misji Kościoła, zostaną zmuszone do przemiany w skuteczne, rządowe instytucje, którym daje się pozwolenie na istnienie jedynie wówczas, gdy nie zachowują się jak katolicy” – pisał kardynał w czerwcu 2014 roku.

Era kardynała George’a to także czas walki o zachowanie definicji małżeństwa jako związku jednego mężczyzny z jedną kobietą. „Co się stało z naszą zranioną wolnością amerykańską? Z wyjątkiem praw dotyczących własności wszystkie inne poddawane są kompromisom na korzyść wolności seksualnej. Ta wolność stała się kartą przetargową prawie w każdej dyscyplinie toczącej się dyskusji społecznej” – napisał kardynał w tym samym felietonie.

Umarł, nie wypełniwszy swego ostatniego życzenia spotkania się z papieżem Franciszkiem i zadania mu swoich słynnych „trzech pytań”

Ceniony był za przenikliwość umysłu. „Podczas, gdy dyskusja publiczna prowadzi grę, używając karty liberalizmu kontra konserwatyzm, to w rzeczywistości jest tylko jeden problem: wolność kontra tyrania zakamuflowana jako współczucie i niwelowanie legalnych różnic” – pisał.

Jest autorem dwóch książek i niezliczonej liczby felietonów. Jednak najsłynniejszą jego wypowiedzią są słowa, które ktoś nagrał, posługując się telefonem komórkowym podczas spotkania kardynała z księżmi, i puścił w świat. „Umrę w łóżku, mój następca umrze w więzieniu, a jego następca zginie śmiercią męczeńską na oczach społeczeństwa” – mówił kardynał George. Wypowiedź tę powtarzano jak proroctwo.

Zapytany o autentyczność tych słów kardynał potwierdził i poświęcił im swój felieton opublikowany w październiku 2012 roku w „Catholic New World”. Napisał tam, że jest jeszcze druga, trochę zapomniana część tej wypowiedzi: „Następca biskupa męczennika zajmie się zbieraniem kawałków potłuczonego społeczeństwa, będzie pracował nad odbudowaniem cywilizacji, tak jak to Kościół czynił już wiele razy”. Słów tych nie wypowiedział jako proroctwa. Jego intencją, jak tłumaczył, było zwrócenie uwagi na zagrożenia, przed jakimi staje dziś Kościół.

Przed odejściem na emeryturę często był pytany o to, co uważa za swoje dziedzictwo. W pożegnalnej homilii powiedział: „W jakimś momencie Chrystus zada mi pytanie: Co uczyniłeś mojemu ludowi? Czy ludzie są bardziej święci dzięki twojej pracy? Czy są bardziej hojni, bardziej kochają innych? To wy jesteście moim dziedzictwem”. Dodał, że to właśnie w ludzi zainwestował samego siebie. A inwestycja ta liczy przeszło dwa miliony katolików. Powiedział: „W powiatach Lake i Cook mieszka wiele świętych osób. Ewangelia jest głoszona, sakramenty są sprawowane, ludzie gromadzą się we wspólnoty miłości i czują się bezpieczni, spotykając Boga. To działa”.

Alicja Pożywio

Kardynał George podczas mszy inaugurującej urzędowanie arcybiskupa Blase’a J. Cupicha w Archidiecezji Chicagowskiej fot.Tannen Maury/EPA

Kardynał George podczas mszy inaugurującej urzędowanie arcybiskupa Blase’a J. Cupicha w Archidiecezji Chicagowskiej fot.Tannen Maury/EPA

Kardynał Francis George podczas spotkania z prasą, kiedy zdecydował o szukaniu swojego następcy fot.Dariusz Lachowski

Kardynał Francis George podczas spotkania z prasą, kiedy zdecydował o szukaniu swojego następcy fot.Dariusz Lachowski

Categories: Religia, Z miasta

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*