Zakupoholizm, czyli uzależnienie cywilizacyjne

Zakupoholizm, czyli uzależnienie cywilizacyjne

„Kochani, jest weekend, jaki mamy plan na wolne dni?” Takie pytania często padają w rodzinach. Jaki jest wybór? Spacer, wyjazd w plener, basen, kino, muzeum… opcji jest wiele. Jednak jakimś zrządzeniem losu często kończy się na wyjeździe do centrum handlowego. Bo przecież zawsze możemy popatrzeć na kolorowe wystawy, wypić kawę, zjeść lody lub może kupić coś po okazyjnej cenie. Czasem wybieramy się do sklepu w celu zakupu czegoś konkretnego. Zimowa kurtka na narty, kombinezon dla starszej córki, jakieś buty niezbędne do planowanego wyjazdu w góry. A na czym najczęściej się kończy? Na wypchanym po brzegi bagażniku samochodu. Załadowanym torbami z różną zawartością, najczęściej taką, która w momencie zakupu wydawała się nam niezbędna. A jeszcze do tego kupiona za doskonałą okazję i promocyjną cenę. W efekcie okazuje się jednak, że połowa kupionych przez nas rzeczy nie jest nam potrzebna, a przynajmniej niekonieczna.

Atmosfera w sklepach, muzyka, hasła reklamowe, kolory, promocje i nasza rosnąca ekscytacja – osłabiają racjonalne myślenie. „Zobacz kochanie, jaka ładna torebka, z miękkiej skóry, jakie wykończenie i kolor”– mówi żona. „Rzeczywiście i do tego świetna promocyjna cena. Weź, będzie ci pasowała do płaszcza i tych nowych butów” – zachęca mąż. W sklepie obok, „rewelacyjna” przecena męskich koszul. I tak od sklepu do sklepu, toreb z zakupami coraz więcej, a jeszcze przecież dzieci, im też coś by się przydało kupić. Karty debetowe i kredytowe łatwo przeciągnąć przez maszynkę, prawda? W szale zakupów bagatelizujemy lub staramy się nie pamiętać, że trzeba je będzie spłacić. I tu tkwi problem, ponieważ wydajemy często więcej niż zarabiamy.

Pułapka zakupów?

Gdy zakupy wymkną się spod kontroli i zaczynamy wydawać znacznie więcej niż początkowo postanowiliśmy, gdy obsesyjnie zaczynamy myśleć o promocjach i sklepach, do których musimy pójść jak najszybciej, gdy jesteśmy nieswoi i nerwowi myśląc o zakupach, łapiemy się na tym, że mamy w szafie milion niepotrzebnych czy nawet nierozpakowanych rzeczy, których nigdy nie mieliśmy na sobie, gdy wkrada się poczucie winy, że wydaliśmy za dużo, gdy oszukujemy bliskich co do zapłaconych sum lub ukrywamy zakupy, gdy wydawanie ma wpływ na zmniejszenie poczucia własnej wartości i prowadzi do zwiększenia poziomu stresu, konfliktów w rodzinie i kłopotów finansowych wówczas… wpadliśmy w pułapkę uzależnienia od zakupów zwanego także oniomanią (z gr. ωνίος „sprzedawany”).

W pułapkę tę można wpaść sezonowo, na przykład w okresie przedświątecznego szału zakupów. Objawia się to stanem podobnym do lekkiego upojenia, czyli ekscytacją, poczuciem zadowolenia, euforii i pewnego rodzaju niepokojem. Jednak nawet przesadzenie z wydawaniem pieniędzy raz lub dwa w roku nie jest jeszcze typowym uzależnieniem od zakupów. Ludzie uzależnieni kupują cały rok, zagłuszając negatywne emocje, poczucie niespełnienia w nieszczęśliwym związku, brak poczucia własnej wartości, nudę, samotność, depresję i lęk.

Jak sobie poradzić z zakupoholizmem?

  • Przede wszystkim zostaw w domu karty debetowe, kredytowe i książeczki czekowe
  • Kupuj za gotówkę. Masz wtedy większa kontrolę ile wydajesz
  • Zrób listę zakupów niezbędnych i zastanów się dwa razy zanim coś na nią dopiszesz
  • Omijaj sklepy dyskontowe lub specjalne promocje. Wciągają one bowiem w rytm kupowania niepotrzebnych rzeczy.
  • Jeśli boisz się, że wydasz za dużo, a musisz zrobić zakupy, poproś przyjaciela, żeby ci towarzyszył i wspierał w twoim postanowieniu
  • Unikaj przedświątecznej gorączki zakupów, przygotuj się do świąt znaczenie wcześniej
  • Znajdź nowe sposoby na spędzanie wolnego czasu, inne niż zakupy

Pamiętaj, że w przedświątecznej gorączce łatwo o niezamierzone, szalone zakupy i przekroczenie budżetu domowego. Jednak, jeśli zdarza się to tylko sezonowo, można to jeszcze usprawiedliwić. Gdy jednak przekroczymy cienką granicę i zakupy staną się obsesją oznacza to, że wpadliśmy w pułapkę uzależnieni i trzeba będzie podjąć stanowcze kroki by sobie pomóc.

Katarzyna Pilewicz, LCPC, CADC

psycholog i psychoterapeutka licencjowana w stanie Illinois. Ukończyła Adler University w Chicago w dziedzinie psychologii klinicznej. Obecnie prowadzi badania doktoranckie w Walden University na temat wpływu psychologii pozytywnej na poprawe stanu psychiki człowieka. Członek American Psychological Association i PSI CHI. W swojej praktyce opiera się na holistycznym poglądzie o wzajemnym wpływie umysłu, ciała, i środowiska. W swojej klinice w Deerfield zajmuje się leczeniem młodzieży i dorosłych z problemami psychologicznymi pomagając w powrocie do wyższej jakości życia.

psycholog

 

fot.Erik S. Lesser/EPA

Categories: psycholog

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*