Samobójca

fot.nafets/pixabay.com

fot.nafets/pixabay.com

Telefon zadzwonił o 4 nad ranem. To moja czwarta noc na dyżurze w pogotowiu ratunkowym pobliskiego szpitala.  Zawsze dzwonią, kiedy ratownicy przywożą osobę z kryzysem psychicznym. Tym razem głos lekarza wybudził mnie z głębokiego snu w sekundę. Było coś szczególnego w jego tonie, głęboka troska, może nawet obawa.

Policja właśnie przywiozła Marcina, szesnastolatka, ze śladami sznura na szyi. Marcin został odcięty w ostatniej chwili przez jednego z kolegów, który zaalarmowany jego pożegnalnym tekstem na Facebooku, przyjechał do niego do domu, dzwoniąc równocześnie na 24-godzinny numer alarmowy 911.

Marcin oblał egzaminy końcowe z chemii i matematyki, rzuciła go dziewczyna, rozbił  samochód matki. Od piątej klasy szkoły podstawowej zmagał się z depresją. Był najstarszym dzieckiem, czuł że wszystkie nadzieje rodziców i ich wysokie oczekiwania są w nim pokładane. Gdy ich nie spełniał, miał wrażenie odrzucenia i rozczarowania. Nigdy nie był wystarczająco dobry.

W  weekend Marcin był w domu sam. Rodzice wyjechali na Florydę z młodszym rodzeństwem. Dlaczego nie zaczekali aż Marcin poradzi sobie z egzaminami? Może zostawili go samego, by w zaciszu pustego domu znalazł spokój i mógł się skoncentrować na nauce? A może po prostu mieli swoje plany? Nie wiem.

Gdy weszłam na oddział pogotowia zobaczyłam Marcina przez szybę. Leżał na szpitalnym łóżku z kubkiem wody w ręku. Wzrok jakby martwy, wbity w sufit, lekko szkliste oczy, twarz bez emocji, smutek. Podeszłam bliżej, teraz muszę przeprowadzić wywiad, dowiedzieć się więcej szczegółów, zdiagnozować stan psychiczny, zrobić rekomendacje co do dalszego leczenia, powiadomić DCFS, jednostkę zajmującą się śledztwem w sprawie ewentualnego zaniedbywania lub stosowania przemocy wobec dzieci. Marcin był przecież w domu sam. Rodzice, powiedziano mi, zostali już powiadomieni przez policję i są w drodze na lotnisko.

Marcin zaniepokoił mnie zupełnym brakiem nadziei i bezsilnością. Nie było w nim nic, co by go przekonywało, że warto żyć. To właśnie w takich momentach człowiek podejmuje decyzję o zwróceniu się przeciwko sobie, o dokonaniu tragicznego aktu przemocy wobec siebie. Plan zazwyczaj rodzi się w głowie już wcześniej. Na początku są to myśli o śmierci, potem pytanie, jak świat wyglądałby beze mnie, może jednak lepiej gdyby mnie nie było. Drugim etapem jest plan, rodzi się w głowie powoli: może skoczę z mostu, może przedawkuję… Po tym etapie przychodzą przygotowania; gromadzenie tabletek, planowanie dogodnego momentu. Kolejny etap może wydarzyć się bardzo szybko, może być to kwestia paru minut lub godzin. Samobójstwo to akt impulsywny, nieracjonalny, to wybuch niepohamowanej złości skierowanej na siebie.

Myśli samobójcze mogą dosięgać wszystkich, bez względu na wiek, płeć i status społeczny. Zagrożone są nimi dzieci zastraszane i tyranizowane przez swoich rówieśników w szkole, dzieci wyłączane z grup towarzyskich, osoby z rodzin, gdzie stosuje się przemoc fizyczną i psychiczną, osoby chore na depresję, choroby nieuleczalne i osoby cierpiące na chroniczny ból. Zagrożeni aktami samobójczymi są alkoholicy i osoby uzależnione, ponieważ w momentach upojenia nie myślą racjonalnie. Także sytuacje takie jak tragiczne doświadczenia z dzieciństwa, utrata bliskiej osoby, utrata statusu finansowego, publiczne poniżenie, poczucie osamotnienia i izolacji mogą przyczynić się do wyzwolenia myśli samobójczych. Według badań kobiety częściej niż mężczyźni podejmują próby samobójcze, ale to u mężczyzn częściej taka próba kończy się śmiercią.

Gdzie znaleźć pomoc?

Osoby, które mają myśli samobójcze, mogą zadzwonić na 24-godzinną gorącą linię 1-800-273-TALK (8255). Trzeba szukać dla siebie pomocy natychmiast – dzwoniąc do kogoś z rodziny, przyjaciela, udając się do pobliskiego szpitala. W przypadku, gdy martwimy się o kogoś zagrożonego samobójstwem, najskuteczniej jest zadzwonić pod numer 911 lub na policję w danym mieście, podając adres i dane osoby zagrożonej, prosząc o sprawdzenie jej stanu zdrowia (ang. wellness check).

Nie wolno zbagatelizować żadnych sygnałów dawanych przez osobę planującą odebrać sobie życie. Gdyby kolega Marcina nie zareagował na jego wpis na Facebooku i nie zadzwonił po pomoc natychmiast, Marcina już by nie było. Dzięki koledze Marcin dostał drugą szansę na odpowiednie leczenie, nauczenie się skutecznego reagowania na stres.

Według dostępnych rządowych danych (CDC) w 2013 r. w USA co 13 minut ktoś odbierał sobie życie w akcie samobójczym. Ogółem popełniono 41149 samobójstw.

Katarzyna Pilewicz, LCPC, CADC

psycholog i psychoterapeutka licencjowana w stanie Illinois. Ukończyła Adler University w Chicago w dziedzinie psychologii klinicznej. Obecnie prowadzi badania doktoranckie w Walden University na temat wpływu psychologii pozytywnej na poprawe stanu psychiki człowieka. Członek American Psychological Association i PSI CHI. W swojej praktyce opiera się na holistycznym poglądzie o wzajemnym wpływie umysłu, ciała, i środowiska. W swojej klinice w Deerfield zajmuje się leczeniem młodzieży i dorosłych z problemami psychologicznymi pomagając w powrocie do wyższej jakości życia.

psycholog

Categories: psycholog

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*