Najszybsze, klasyczne ciasteczka z czekoladą

Uwaga, klasyk! Przepyszne kruche ciasteczka z kawałkami czekolady. Uwielbiane przez dzieci, zajadane przez dorosłych. Także ulubione ciasteczka Potwora Ciasteczkowego, a to najlepsza rekomendacja.

Robi się je dosłownie momentalnie. To chyba jedne z najszybszych w wykonaniu ciastek, jakie znam. Na dodatek idealne do wspólnych kuchennych prac z milusińskimi. Jest nawet nadzieja, że po tych ekscesach kulinarnych kuchnia nie będzie potrzebowała gruntownego sprzątania.

Tak czy inaczej ciasteczka warto, a nawet trzeba zrobić. Można je potem włożyć do fajnej puszki i wyciągać z niej, kiedy koniecznie trzeba zjeść coś słodkiego, kiedy chandra żyć nie daje, kiedy kawa jest za gorzka, albo wpadnie tłum niespodziewanych gości… Ech, idę piec w takim razie. Smacznego!

Porcje: ok. 30 ciasteczek

Czas wykonania: 15 minut (bez chłodzenia)

Czas pieczenia: 15 minut

1 szklanka masła, miękkiego
1 szklanka brązowego cukru
2 duże jajka
1,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego
2 i 1/4 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
3 tabliczki czekolady lub 1 i 1/2 szklanki czekoladowych chipsów
1/2 szklanki orzechów pekan (można pominąć)

Piekarnik nagrzewam do 375 st. F.

Masło ucieram z cukrem, aż będzie napowietrzone (tzn. białe i kremowe). Dodaję jajka, po jednym i dobrze mieszam po każdym. Dodaję ekstrakt waniliowy. W misce mieszam suche składniki: mąkę, proszek i sól. Dodaję do masy maślanej i mieszam aż do połączenia składników.

Czekoladę kroję w małe kawałki, ale żeby nie były ani za małe, ani za duże. Siekam orzechy. Czekoladę i posiekane orzechy dodaję do ciasta, mieszam i całość na godzinę wstawiam do lodówki (można pominąć ten etap, już kilka razy mi się to zdarzyło).
Blachy wykładam papierem do pieczenia. Gałkownicą (łyżką do lodów) albo zwykłą łyżką nabieram porcje ciasta i układam na papierze (jeśli ciasto jest mocno schłodzone, to można formować kulki i nieco spłaszczać).

Piekę ok. 15 minut (ale radzę sprawdzać od 10 minuty, bo to zależy od piekarnika).
Upieczone ciasteczka studzę na kratce. Ładnie przechowują się w puszce, nawet miesiąc (pod warunkiem, że się je schowa i zapomni).

Kasia Marks

Kasia Marks
Gotowanie nie od razu stało się moją pasją. Byłam za to radosnym konsumentem pierogów babi Anieli. I pewnie byłoby tak do dziś, gdyby nie opakowanie ryżu i pierwsze kotlety ryżowe (okropne). Tak właśnie zaczęły się moje przygody kuchenne. Ziarno (także ryżu) zostało zasiane i od tamtej pory coraz częściej i coraz śmielej poczynałam sobie w kuchni. Przez lata upiekłam wiele ciast i ugotowałam wiele dań. Zakochałam się w kuchni Indii i basenu Morza Śródziemnego. Ale nadal pozostaję bliska polskiej, domowej kuchni, choć chyba moje pierogi nigdy nie dorównają tym babcinym Na co dzień jestem mamą nastolatka i pracuję jako redaktor w serwisie internetowym.

  • 20170501_123950
  • 20170501_135724
  • 20170501_135831
  • 20170501_135847
  • 20170501_135905
  • 20170501_135908
  • 20170501_135916_2
  • 20170501_135916
Categories: przepisy kasia m

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*