Kotlety mielone z… kolendrą

Soul food albo comfort food… coś dla ducha, choć i ciała rzecz jasna. To nie są dietetyczne potrawy, nie spodziewaj się w nich również dziwnych składników. One mają przypominać dzieciństwo, poprawiać humor, ukoić zbolałe nerwy, być plasterkiem na chandrę.

Każdy ma swoją potrawę, która tak zadziała. Moją chyba są kotlety mielone. Jem je mniej więcej dwa razy w roku, ale czasem dopada mnie przemożna ochota, żeby cofnąć się do dzieciństwa. Mój tata smażył wielkie i puchate kotlety, w których zawsze było mnóstwo świeżych ziół. Do tego mizeria i ziemniaki.

Robię niemal identycznie te kotlety, jak mój tata, ale ponieważ nawet w nich muszę przemycić cząstkę siebie, więc zamiast natki pietruszki lub koperku jest natka kolendry oraz orientalne przyprawy. Ale poza tym to bardzo klasyczne danie, bo nie ma to jak wrócić czasem do korzeni 🙂

1 lb mielonego mięsa mieszanego (wołowina z wieprzowiną)
1 bułka kajzerka (jeśli możliwe to czerstwa)
1 jajko
1 cebula
2 ząbki czosnku
½ łyżeczki mielonej kolendry
½ łyżeczki kuminu
½ łyżeczki soli (lub 1 łyżeczka, jeśli wolisz słone potrawy)
1 łyżeczka pieprzu
1 duży pęczek natki kolendry

½ szklanki bułki tartej lub panco
½ szklanki oleju do smażenia

Czas przygotowania: 20 minut + 30 minut na namoczenie kajzerki
Czas smażenia: 10 minut
Porcje: dla 6 osób

Kajzerkę namocz w wodzie lub mleku. To już zależy od upodobań. Zostaw ją na ok. 30 minut, żeby dobrze nasiąkła.
Cebulę posiekaj, czosnek przeciśnij przez praskę. Dodaj do mięsa mielonego.
Dobrze odciśnij kajzerkę, dołóż do mięsa. Wsyp wszystkie przyprawy i drobno pokrojoną natkę kolendry.
Całość dobrze wyrób na dosyć jednolitą masę. Nabieraj porcje i formuj kule, które następnie spłaszcz i obtaczaj w bułce tartej.
Na patelni rozgrzej olej, wkładaj porcjami kotlety. Smaż po 2 minuty z każdej strony, a następnie powtórz i dosmażaj kolejne 2 minuty z obu stron.
Odsącz na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu.
Ja uwielbiam z ziemniakami i mizerią 😉 Ale dobór dodatków zależy od Twojej fantazji.

Kasia Marks

Kasia Marks
Gotowanie nie od razu stało się moją pasją. Byłam za to radosnym konsumentem pierogów babi Anieli. I pewnie byłoby tak do dziś, gdyby nie opakowanie ryżu i pierwsze kotlety ryżowe (okropne). Tak właśnie zaczęły się moje przygody kuchenne. Ziarno (także ryżu) zostało zasiane i od tamtej pory coraz częściej i coraz śmielej poczynałam sobie w kuchni. Przez lata upiekłam wiele ciast i ugotowałam wiele dań. Zakochałam się w kuchni Indii i basenu Morza Śródziemnego. Ale nadal pozostaję bliska polskiej, domowej kuchni, choć chyba moje pierogi nigdy nie dorównają tym babcinym Na co dzień jestem mamą nastolatka i pracuję jako redaktor w serwisie internetowym.

 

  • IMG_2002
  • IMG_3290
  • IMG_3698
  • IMG_4698
  • IMG_6439
  • IMG_8572
Categories: przepisy kasia m

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*