Siedem darów, za które powinniśmy być wdzięczni

Siedem darów, za które powinniśmy być wdzięczni

Zgodnie z tradycją Święta Dziękczynienia zastanawiamy się, za co powinniśmy być wdzięczni w mijającym roku. Oczywiście, przede wszystkim za rodzinę, przyjaciół, zdrowie. Ale skoro pisuję dla Państwa o finansach, poświęcę ten tekst siedmiu darom, które otrzymujemy w USA. Niektórzy ich nie zauważają, inni uznają za oczywiste, ale warto sobie uświadomić, że na przestrzeni lat przyczyniają się one znacznie do naszej pomyślności.

Długotrwała ekspansja gospodarcza
Obecna ekspansja gospodarcza w Stanach Zjednoczonych jest najdłuższa od końca II wojny światowej i prawdopodobnie najdłuższa w całej historii kraju. Wzrost gospodarczy trwa już ponad dziesięć lat 
 od czerwca 2009 roku.

W przeszłości aktywność gospodarcza spadała co kilka lat, więc recesja uważana była za niezbędną fazę cyklu koniunkturalnego w rynkowej gospodarce. Podczas gdy ekonomiści debatują nad przyczyną przedłużonej koniunktury, my możemy cieszyć się tłustymi latami.

Rekordowo niski wskaźnik bezrobocia
Możesz nie interesować się ekonomią, ale faktem jest, że od niej w znacznej mierze zależy twoja prosperita. Ekspansja gospodarcza objawia się cyklicznym wzrostem gospodarczej aktywności, a przez to spadkiem bezrobocia, wzrostem konsumpcji ludności i inwestycji przedsiębiorstw, oraz hossą na giełdzie.

W tym roku wskaźnik bezrobocia w Stanach spadł do 3.6 proc., najniższego poziomu od 50 lat – od grudnia 1969 roku. Dzięki temu mamy pracę, a nawet możemy (czasami) przebierać w ofertach. Warto być za to wdzięcznym.

Zwyżkująca giełda papierów wartościowych
W czasie ekspansji gospodarczej rosną zyski przedsiębiorstw, a przez to zwyżkują ich notowania na giełdzie papierów wartościowych.

Począwszy od 9 marca 2009 roku giełda mierzona wskaźnikiem Dow Jones Industrial Average zwyżkowała z 6,500 punktów do około dwudziestu siedmiu tysięcy obecnie, co daje najdłuższy w historii czas bez solidnej korekty. Wskaźnik S&P 500 również wzrósł prawie czterokrotnie. Giełda nie rośnie w prostej linii, ale trend jest oczywisty. Wraz z rozwojem amerykańskiej gospodarki, drożeją akcje amerykańskich spółek.

Inwestycja na giełdzie papierów wartościowych, to niekoniecznie udana spekulacja, albo szczęśliwa passa. W ostatnich dwudziestu latach, czyli od 1 stycznia 1997 roku do końca roku 2018, akcje w koszyku Standard & Poor’s 500 przyniosły wraz z dywidendami średnio 10 proc. rocznie, mimo kilku dotkliwych załamań, a w ostatniej dekadzie – 9,9 proc. rocznie. W ostatnim stuleciu giełda średnio przyniosła 6 proc. zwrotu, a reinwestując dywidendy – 10,3 proc., co dokumentuje długoterminowy trend. Nic dziwnego, że bogaci (trzymający środki w akcjach przedsiębiorstw) bogacą się coraz bardziej.

Dane historyczne znajdziesz tu: https://dqydj.com/dow-jones-industrial-average-historical-return-calculator/.

Wielu czytelników może uważać, że wydarzenia na Wall Street ich nie dotyczą. Ale nawet jeżeli nie lokujesz pieniędzy w akcje, to dzięki hossie na giełdzie przyrosła wartość twoich pracowniczych funduszy emerytalnych. Również, skoro korporacje mogą łatwiej zebrać kapitał potrzebny im do inwestycji, zwiększają one zatrudnienie, co zmniejsza bezrobocie i poprawia nastrój konsumentów (co napędza gospodarkę).

Demokratyzacja inwestycji
Przed laty tylko zamożnych stać było na uczestniczenie w rynku papierów wartościowych. Otwarcie konta u maklera i zapewnienie dywersyfikacji portfela wymagało znacznej kwoty, a opłaty za transakcje były wysokie. To już historia. Fundusze powiernicze (mutual funds) znalazły się w portfelach przeciętnych osób, a ostatnio rekordy popularności biją ETF-y (Exchange Traded Funds). Są to notowane na giełdzie fundusze inwestycyjne, których celem jest wierne odwzorowywanie wskazanego indeksu. Indeksowe ETF-y są zarządzane algorytmicznie, co skutkuje niskimi kosztami dla inwestora.

W roku 2008 ponad 530 miliona dolarów zainwestowanych było w ETF-ach, a obecnie około 3.4 tryliona. Udziały ETF-ów kupuje się w którejś z dyskontowych firm inwestycyjnych, podobnie jak udziały akcji, ale zapewniają one większą dywersyfikację i o wiele niższe koszty.

Warto wiedzieć, że począwszy od października 2019 roku duży dom maklerski Charles Schwab przestał pobierać komisowe za transakcje kupna i sprzedaży amerykańskich akcji, ETF-ów oraz opcji. I tak inwestowanie w papiery wartościowe trafiło pod strzechy.

Możność dogodnego odkładania na emeryturę
Oszczędzanie na przyszłość, szczególnie na emeryturę, jest w Stanach proste i intratne. Istnieją różne programy emerytalne, spośród których każdy może wybrać coś dla siebie: pracownik, osoba pracująca na własny rachunek, dobrze sytuowany manager dużej korporacji. Istnieje IRA, Roth IRA, SIMPLE IRA, SEP, Keogh, 401(k) i przeróżne inne plany zakładowe. Dla tych, którzy wykorzystali już wszystkie możliwości wpłaty na emeryturę, pozostają annuitety (annuities). W ramach tych programów środki można lokować w liczne instrumenty istniejące na finansowym rynku. O tym właśnie piszę w książce pt. Amerykańskie emerytury, jak zapewnić sobie dostatnią przyszłość.

Wpłaty na konta emerytalne są natychmiastowym odpisem od dochodu, a środki rosną z odroczeniem podatków na przyszłość, kiedy wielu z nas będzie w zerowym przedziale podatkowym (patrz powyżej). Thank you, America!

Dopłata pracodawcy do 401(k)
Mało tego, że możemy intratnie odkładać na przyszłość, to jeszcze pracodawcy mają dla nas bezpłatne pieniądze. Ponad połowa pracowników w Stanach ma dostęp do emerytalnych programów emerytalnych 401(k), 403(b) czy 457(b), ale 31 procent uprawnionych w nich nie uczestniczy. Spośród uczestników mniej niż 10% deponuje maksymalną kwotę, a ponad połowa „zostawia pieniądze na stole” przez deponowanie zbyt niskiej kwoty.

Szkoda, bo wpłaty są odpisem od dochodu, a zakłady pracy dopłacają od 10 do 100 centów do każdego deponowanego przez pracownika dolara. Jeżeli twój pracodawca dokłada 50 centów do dolara, to masz natychmiastowy 50-procentowy zwrot od swojej inwestycji, po czym środki rosną na giełdzie z odroczeniem podatków. Warto brać ten prezent z podziękowaniem.

Prezent dla centusiów, czyli Savers’ Credit
Nie masz programu 401(k) w pracy? Możesz wpłacać na IRA i dostawać prezent od Wujka Sama – mało znany kredyt emerytalny (saver’s credit). Małżeństwa o zarobkach do 64,000 dol. rocznie w roku 2019 mogą dostać od Wujka Sama za wpłatę na konto emerytalne do 2,000 dol. (do tysiąca dla osób samotnych zarabiających poniżej 32 tys. dol.). Daje to do 50 proc. natychmiastowego zwrotu. Darmowe pieniądze! Ile lat musiałbyś czekać na taki zwrot trzymając pieniądze w banku, który płaci ci ułamek procenta rocznie?

Wniosek: Ameryka daje liczne możliwości osobom, które chcą po nie sięgnąć. I za to powinniśmy być jej wdzięczni nie tylko w Dzień Dziękczynienia.

Elżbieta Baumgartner

e-baumgartner
jest autorką wielu poradników, między innymi książek pt. „Jak szczędzać na podatkach”, „Amerykańskie emerytury”, „Jak chować pieniądze przed fiskusem”, „Jak inwestować w fundusze powiernicze” i wielu innych. Są one dostępne w D&Z House of Books, albo bezpośrednio od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492, www.poradniksukces.com

fot.Depositphotos.com

Categories: Porady
Tags: finanse, porady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*