Kto wypłaci odszkodowanie pasażerowi Ubera?

fot.materiały prasowe Uber

fot.materiały prasowe Uber

W Chicago do kompanii oferujących prywatny transport Uber i Lyft należy około 90 tys. kierowców. Czy przedsiębiorstwa, do których należy ta ogromna liczba pracowników, odpowiadają za obrażenia poniesione w wypadku drogowym z ich kierowcą? A jeżeli tak, to w jakim stopniu?

Odpowiedź na powyższe pytania zależy od tego, w jakim celu samochód, zarejestrowany z tymi kompaniami, był używany w momencie wypadku. Gdy auto w chwili kolizji było wykorzystywane przez jego właściciela w celach prywatnych, a nie do przewozu pasażerów, wówczas prywatna polisa właściciela samochodu odpowiada za pokrycie kosztów napraw i za odszkodowanie. W stanie Illinois prywatny kierowca musi być ubezpieczony na minimum 25 tys. dol. za spowodowane obrażenia lub śmierć w przypadku jednej osoby i na 50 tys., jeśli dotyczy to grupy osób. To minimalne pokrycie oznacza, że ofiara z poważnymi obrażeniami praktycznie zostaje bez odszkodowania, za to z często wysokimi rachunkami medycznymi (chyba że ofiara ma własną polisę z wyższym pokryciem pod klauzulą uninsured/underinsured).

Jeżeli kierowca Ubera przewozi pasażera za opłatą, wówczas kompania w razie wypadku ubezpiecza do wysokości 1 miliona dolarów. Oferuje również pokrycie w razie wypadku, do którego doszło w czasie przerwy, kiedy kierowca Ubera jest między jednym a drugim pasażerem i czeka na zgłoszenie. W takiej sytuacji Uber daje dodatkowe pokrycie do prywatnej polisy właściciela w wysokości 50 tys. dolarów na jedną ofiarę i 100 tys. dol. na grupę ofiar. To dodatkowe ubezpieczenie wchodzi w życie, kiedy wyczerpie się prywatna polisa kierowcy Ubera. Kiedy przyjeżdża więc po nas prywatny samochód zarejestrowany w firmie Uber, zakładamy że kompania sprawdziła kierowcę i jesteśmy bezpieczni wsiadając do auta.

W Chicago w czerwcu 2016 r. lokalni prawodawcy chcieli wprowadzenia prawa miejskiego, nakazującego sprawdzenie odcisków palców kierowców prywatnych przedsiębiorstw transportowych typu Uber i Lyft; Uber od razu oświadczył, że jeżeli stanie się to wymogiem dla ich pracowników, firma nie będzie operować w Chicago. Kompania bowiem sprawdza historię kryminalną swoich kierowców, ale nie pobiera ich odcisków palców, nie wymaga także osobistej rozmowy kwalifikacyjnej. Prawo zawieszono na sześć miesięcy.

Prasa na bieżąco informuje o przypadkach napaści kierowców Ubera na pasażerów. Kompania zastrzega, że nie ponosi za nie odpowiedzialności, ponieważ kierowcy nie są jej etatowymi pracownikami, a tylko niezależnymi podwykonawcami.

W listopadzie 2014 r. 22-letnia pasażerka wniosła sprawę przeciwko kierowcy Ubera, który odebrał ją z River North Bar i zamiast pod wskazany adres, zawiózł ją do swojego domu. Dziewczyna twierdziła, że zasłabła w samochodzie, a ocknęła w domu kierowcy. Sprawa została odrzucona przez sąd po tym, jak oskarżony Maxime Fohounhedo przedstawił zapis wideo dowodzący, że dziewczyna sama tego chciała.

Mimo że powyżej opisywana sprawa zakończyła się korzystnie dla kierowcy Ubera, równocześnie jasno pokazała, że nie wiemy tak naprawdę, kto po nas przyjeżdża. Według bazy danych Ubera kierowca, który przyjechał po dziewczynę, nie był u nich zarejestrowany. Tak więc warto pamiętać, że zamawiając usługę w prywatnych przedsiębiorstwach transportowych całe ryzyko bierzemy na siebie.

Iwona Pankowska
adwokat urodzona w Polsce; w Chicago zdobyła tytuł bakałarza w dziedzinie administracji biznesu na National Louis University. W 1995 r. otrzymała dyplom JD (doktora praw) w Loyola Law School at Chicago. Od 1996 r. prowadzi własną kancelarię prawną, Iwona Pankowska & Associates, P.C.

Iwona Pankowska and Associates P.C.
5701 N. Milwaukee Ave.
Chicago, IL 60646
Tel. (773) 763-1775

 

 

Categories: porady prawne

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*