Zgubne skojarzenia czyli interferencja językowa

Zgubne skojarzenia czyli interferencja językowa

Czy podczas rozmowy w języku obcym słyszysz czasem „Skąd Pan(i) pochodzi? Polska, a może Rosja?”. Niektórzy z nas, jak kameleony, potrafią całkowicie dopasować się do swoich obcojęzycznych rozmówców, tak że ich akcent, gestykulacja, intonacja i dobór słownictwa nie budzą podejrzeń, że nie są rodowitymi mówcami. Inni wielojęzyczni szybko muszą się tłumaczyć, skąd pochodzą i gdzie uczyli się danego języka. Od czego zależy płynność językowa? Czym są zgubne skojarzenia czyli interferencja językowa i fałszywi przyjaciele?

Spoglądając na zdjęcia satelitarne globu, na które naniesiona jest siatka połączeń np. komunikacyjnych, uświadamiamy sobie, że świat to ogromny twór z niewyobrażalnie dużą liczbą zależności pomiędzy jego elementami. Nic już nie jest w stanie przetrwać w pojedynkę – niemal wszystko jest przenoszone, wysyłane, odbierane: towary, informacje, usługi. Ten sam człowiek jest dostawcą i adresatem. Transfer ma miejsce również w naszych mózgach i dotyczy przesyłania wzorców z jednego języka na drugi. Niech za przykład posłużą dwa angielskie wyrazy: interesting oraz eventually. Osoba polskojęzyczna (i nie tylko) poznająca język angielski słusznie skojarzy pierwsze z nich z przymiotnikiem interesujący, ponieważ w obu językach wyrazy mają takie samo znaczenie, więc zachodzi transfer pozytywny. Eventually nie ma jednak nic wspólnego z polskim ewentualnie, a oznacza – w końcu, finalnie. Na tym polu mamy do czynienia z transferem negatywnym, czyli interferencją (językową).

Fałszywi przyjaciele
Eventually należy do grupy słów określanych jako fałszywi przyjaciele – wyglądają znajomo, a jednak są zupełnie obcy i powodują problemy. Promotion to nie promocja, ale awans, chociaż na oficjalnych stronach internetowych wielu firm zakładka z najnowszymi specjalnymi ofertami jest zatytułowana promotions. Ordinary niepotrzebnie kojarzy się z pejoratywnie nacechowanym ordynarnym, ponieważ znaczy – zwykły, powszechny. Fałszywi przyjaciele, podobnie jak idiomy, mogą wprowadzić w zakłopotanie nawet osoby z dobrą znajomością języka, które pod wpływem presji czasu lub stresu błędnie zasugerują się pozornym podobieństwem znaczeniowym wyrazów lub wyrażeń. Efektem tej chwili nieuwagi lub braku wiedzy może być szereg nieporozumień i przekłamań, a odbiorców lub słuchaczy doprowadzimy do śmiechu albo obrazimy.

We don’t need no education
Interferencja jako transfer negatywny dotyczy nie tylko semantyki, czyli znaczenia wyrazów, ale też wymowy (np. Niemcy mają tendencję do akcentowania swojego szorstkiego „r” podczas mówienia w języku angielskim), pisowni i gramatyki. Na tym ostatnim polu zjawisko interferencji wydaje się być najbardziej widoczne. Dla przykładu, w języku polskim podwójne zaprzeczenie jest stosowane powszechnie: “Nie widzę żadnego problemu”. W literackim języku angielskim podwójna negacja to błąd, ale może być ciekawym zabiegiem artystycznym, tak jak “we don’t need no education” w piosence “Another Brick in the Wall” Pink Floyd.

Problem z głoskami
Wszystkie wspomniane przykłady interferencji są wynikiem działania świadomego lub nieświadomego. Zdarza się, że pamiętamy o odmiennym znaczeniu eventually, ale nie potrafimy sobie go w danej sytuacji przypomnieć, więc korzystamy z tego, co mózg nam podpowiada w pierwszej kolejności, czyli ewentualnie. Drugi wariant to brak świadomości popełnianego błędu i odruchowe stosowanie wzorców z jednego języka podczas produkcji wypowiedzi w innym. Do źródeł błędów zaliczamy szeroko pojęte aspekty socjologiczne, neurofizjologiczne, psychologiczne itd. Arabowie nie są w stanie wyartykułować bezdźwięcznej głoski “p”, tak więc czasowniki bić i pić wymówią tak samo. Hindusi z kolei nie są przystosowani do wyprodukowania “ł”, przez co angielskie słowa vet i wet zabrzmią identycznie.

W rolach głównych: Broca i Wernicke
Dwujęzyczni to osoby, które potrafią wypowiadać się w dwóch językach, przy czym bez znaczenia jest stopień płynności oraz wiek, w którym zaczęli się uczyć drugiego języka lub go przyswajać. Wśród nich są tacy dwujęzyczni, dla których żonglerka językami nie wiąże się z wysiłkiem i mogą błyskawicznie zmienić język komunikatu. Przykładem są dzieci wychowane w rodzinach mieszanych, które umieją rozmawiać z rodzicami naprzemiennie w ich ojczystych, różnych od siebie językach. Inni dwujęzyczni nie są już tak elastyczni i potrzebują więcej czasu na zrozumienie komunikatu oraz skonstruowanie własnej odpowiedzi. Dlaczego tak się dzieje? W naszym mózgu znajdują się dwa ośrodki odpowiedzialne za funkcje językowe: ośrodek Broki oraz Wernickego (od nazwisk odkrywców). Pierwszy odpowiada za mowę, czyli tworzenie głosek, w wyniku czego budowane są wyrazy, zdania i w końcu pełne wypowiedzi. Tuż obok, nie bez powodu, znajdują się obszary kierujące ruchami żuchwy, ust i języka. Dzięki ośrodkowi Wernickego rozpoznajemy i głoski i całe komunikaty. Oba obszary są ze sobą połączone pęczkiem łukowatym. Zdolność precyzyjnego i sprawnego budowania wypowiedzi, a w szczególności naprzemiennie w dwóch różnych językach, jest uzależniona od liczby połączeń neuronowych i stopnia oddalenia języków w obu ośrodkach. Szczegółowego i precyzyjnego opisu zagadnienia należy szukać w literaturze neurolingwistycznej.

Elżbieta Rembelska

fot.Mickyroo,Ryantbarnettusu/Pixabay.Com

Categories: Porady językowe

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*