Odcinek 11. Polonia w Back of the Yards

Profesor Dominik Pacyga opowiada historię chicagowskiej Polonii. Poznaj fascynujących ludzi, niezwykłe miejsca i wydarzenia związane z polskim Chicago. Co tydzień nowy odcinek – w poniedziałek jako podcast w radiu WPNA 103.1 FM, a w piątek – w weekendowym wydaniu „Dziennika Związkowego”.

Dzielnica Back of the Yards znajduje się na południe i zachód od słynnego centrum przemysłu mięsnego – Union Stock Yard, w południowej części Chicago zwanej New City. Dzielnica powstała po otwarciu w 1865 r. Union Stock Yard (Dystryktu Mięsnego), jako część podmiejskiego Town Of Lake. W latach 70. XIX w. rzeźnie i przetwórnie zaczęły pojawiać się także na zachód od Racine Avenue, co spowodowało rozwój dzielnicy, która na zachodzie przekroczyła Ashland Avenue, a na południu ulicę 47.

Pierwszymi Polakami, którzy osiedlili się w Back of the Yards w 1877 r., była rodzina Żuławskich. Polscy imigranci zaczęli masowo zasiedlać dzielnicę po roku 1886, po słynnych strajkach w Dystrykcie Mięsnym. W tamtym okresie większość pracowników rzeźni stanowili biali imigranci, przeważnie Niemcy i Irlandczycy. Część Polaków trafiła do rzeźni i przetwórni jako łamistrajki, ale szybko stali się gorącymi zwolennikami rozwijających się w branży mięsnej związków zawodowych.

Ty, ty i ty!

Pracownicy, często niewykwalifikowani, byli zatrudniani w Union Stock Yard najczęściej każdego dnia rano. Tysiące mężczyzn codziennie już o świcie wyczekiwało pod bramami rzeźni, przetwórni i pakowalni w nadziei na znalezienie zatrudnienia. Brygadziści wychodzili przed budynki i wybierali pracowników wskazując palcami i krzycząc „Ty, ty i ty, podejdźcie!”. Wybrańcy otrzymywali wykonane z brązu przypinki, które zwracali na koniec dnia, kiedy otrzymywali wypłatę za przepracowane godziny i… ponownie byli bezrobotni. Chyba że zostali zatrudnieni na stałe, ale ta forma zatrudnienia najczęściej wymagała wręczenia brygadziście łapówki, co przed pierwszą wojną światową było w Dystrykcie Mięsnym powszechnie stosowaną praktyką. Pamiętajmy, że były to czasy, kiedy nie istniał jeszcze Departament Pracy czy biuro Social Security. Pracownikom nie przysługiwała opieka medyczna, a do pracy w rzeźni wystarczało, że byłeś w stanie poruszać się i rozumieć wydawane polecenia. W 1908 r. Mike Matkowski zeznał pod przysięgą, że zapłacił 10 dol. łapówki za zatrudnienie siebie i Antoniego Humka w przetwórni Hammond Packing Co. Dyrekcja zakładu co prawda zaprzeczyła, ale łapówki za pracę były wręczane wtedy w Dystrykcie Mięsnym na porządku dziennym.
W chicagowskim przemyśle mięsnym pracowały także kobiety (od 1875r.) i dzieci – najczęściej w dziale produkcji i zdobienia konserw. W latach 20. XX w. kobiety stanowiły już jedną piątą wszystkich pracowników w branży – przeważnie były to białe imigrantki i czarnoskóre Amerykanki. W przetwórniach pracowały też dzieci. Przepisy pozwalały na pracę osobom, które ukończyły 16 lat, ale zawyżanie wieku było powszechne. Lekarze zmieniali daty na aktach urodzenia, a księża – na aktach chrztu – rozumiejąc, że dzieci muszą pracować, aby ich rodziny mogły przeżyć i funkcjonować, nawet jeśli młodociani pracownicy otrzymywali najniższe z możliwych wynagrodzenie.

Życie w cieniu rzeźni

Życie w Back of the Yards było ciężkie. Zabudowa była drewniana, tak jak chodniki, którymi poruszano się po pełnych błota i odpadków ulicach. Przeciętny imigrancki dom w Back of the Yards miał cztery pokoje – dwie sypialnie, kuchnię i salon. Wiele domów nie było podłączonych do miejskiego wodociągu, więc kobiety musiały chodzić po wodę do rozmieszczonych na ulicach pomp przeciwpożarowych. Dzielnica nie miała kanalizacji, a toalety znajdowały się najczęściej w piwnicach, choć często były to po prostu postawione za domami drewniane wychodki. Dzielnica była przeludniona. Polacy, Litwini, Niemcy i inne nacje mieszkały w enklawach oddzielonych od siebie umownymi granicami, które jednak nie przesuwały się, pomimo wciąż napływających do Back of the Yards imigrantów.
Życie społeczne i towarzyskie koncentrowało się w barach i tawernach. W roku 1910 na 48 uprawnionych do głosowania mieszkańców Back of the Yards przypadała jedna tawerna. Na słynnej Whiskey Road, czyli wzdłuż ulicy Ashland znajdowało się obok siebie 40 tawern. Do dziś przetrwała tylko jedna – znajdujący się na rogu Ashland i ulicy 43. bar Stanley’s, wciąż prowadzony przez córkę założyciela – Wandę. Oprócz Whisky Road, na każdy kwartał ulic w dzielnicy przypadały przynajmniej trzy tawerny, które wraz z polskimi parafiami odegrały ważną instytucjonalną rolę w stworzeniu polskiej społeczności w Back of the Yards.

POSŁUCHAJ na stronie Radia WPNA 103.1 FM:

Trzy polskie parafie

Pierwsi Polacy przybyli do Chicago z zaboru pruskiego, a następnie z Galicji, w dużej mierze z Podhala. Wraz ze wzrostem liczebności imigrantów powstała potrzeba zakładania polskich parafii. Jako pierwsza w latach 80. XIX w. powstała parafia Świętej Maryi Nieustającej Pomocy (St. Mary of Perpetual Help) w pobliskiej dzielnicy Bridgeview. Zgromadzenie przekształciło się następnie w pierwszą polską parafię – Świętego Józefa.
Polska parafia św. Józefa powstała w 1889 r. przy wyświęconym 19 grudnia 1886 r. kościele. Pierwszym proboszczem Józefowa był ks. Stanisław Nawrocki. W roku 1895 parafialna szkoła przy kościele św. Józefa liczyła 415 uczniów. W 1903 roku było ich już 710, a dziewięć lat później – w roku 1912 –1212. W 1913 rozpoczęto budowę istniejącego do dziś kościoła, który został poświęcony w 1914 r., w przededniu wybuchu pierwszej wojny światowej.
W roku 1906 Polacy mieszkający w Back of the Yards założyli kolejną polonijną parafię Świętego Jana Bożego (St. John of God), z kościołem znajdującym się przy parku Shermana, na południe od Dystryktu Mięsnego. Parafia funkcjonowała pod przewodnictwem proboszcza, ks. Louisa Grudzińskiego, który doprowadził do wybudowania nowego imponującego kościoła, otwartego w 1920 roku. Koszt jego budowy wyniósł wówczas 250 tys. dol. – dzisiejszy odpowiednik 3,1 mln dol. Dwa lata później do nowo powstałej parafii należało już 2,4 tys. rodzin.
Trzecią i najbiedniejszą polonijną parafią w Back of the Yards była otwarta w 1910 r. parafia Najświętszego Serca Jezusa (Sacred Heart of Jesus), założona i kierowana przez proboszcza ks. Franciszka Karabasza. Urodzony w polskiej enklawie imigranckiej w Lemont, miasteczku położonym na południe od Chicago, ks. Karabasz został proboszczem w stosunkowo młodym wieku, zaledwie sześć lat po otrzymaniu święceń kapłańskich. Nie było to wówczas w polonijnym środowisku niczym nadzwyczajnym, wciąż powstające w Chicago polskie parafie stwarzały rosnące zapotrzebowanie na polskojęzycznych kapłanów, a ci mieli okazję na piastowanie w kościelnej hierarchii pozycji dających im realną władzę. W 1925 r. parafia skupiała już 1,4 tys. polskich imigranckich rodzin, a do parafialnej szkoły prowadzonej przez siostry felicjanki uczęszczało 1519 uczniów. Większość z parafian kościoła Najświętszego Serca Jezusa stanowili polscy górale, a pod koniec lat 20. w parafii zawiązał się Związek Podhalan w Ameryce Północnej (The Polish Highlanders Alliance of North America).

Żegnaj, Whiskey Road

Po pierwszej wojnie światowej w Dystrykcie Mięsnym wprowadzono wiele znaczących zmian. Zamiast, jak dotychczas pociągami, zwierzęta rzeźne coraz częściej dowożono ciężarówkami. Zmodernizowano linię produkcyjną w rzeźniach, co przełożyło się na spadek zatrudnienia. Polacy zaczęli masowo opuszczać chicagowską branżę mięsną, a co za tym idzie – Back of the Yards. Prawdziwie wielkie zmiany miały jednak miejsce dopiero po roku 1965, kiedy dzielnica stała się zamieszkana w większości przez Latynosów. Dzisiaj jedyną wciąż działającą polską parafią w Back of the Yards jest parafia św. Józefa. Parafia Najświętszego Serca Jezus została zamknięta w 1990 r., w 80. rocznicę swojego istnienia. W momencie zakończenia swojej działalności parafia służyła pozostałym w Back of the Yards polskim imigrantom starszego pokolenia oraz społeczności meksykańskiej. Wkrótce potem zamknięto parafię Świętego Jana Bożego.
Kościół św. Jana Bożego został rozebrany i w częściach przeniesiony w inne miejsce. Pochodzące z niego witraże zostały przeniesione na Uniwersytet Loyoli, a fasada kościoła – rozebrana i użyta do budowy nowego kościoła pw. Św. Archanioła Rafała w Old Mill Creek, w powiecie Lake.
Polska społeczność, choć niewielka, wciąż istnieje w Back of the Yards, ale zmiany etniczne dzielnicy na stałe zmieniły jej dawny charakter. Obecnie w Dystrykcie Mięsnym pracuje zaledwie 1,5 tys. osób. Dzielnica przestała być centrum chicagowskiego i krajowego przemysłu mięsnego, choć do dziś istnieje jedna ubojnia – naprzeciwko tawerny Stanley’s, przy Ashland Avenue – jedynego baru, jaki pozostał po Whiskey Road.

Dominik Pacyga

Opracowanie i tłumaczenie: Grzegorz Dziedzic
Zdjęcia z archiwum prof. Pacygi


Dominik A. Pacyga
Imigrant w trzecim pokoleniu, urodził się w Chicago w 1949 roku. Profesor historii (emerytowany w 2017 r.) w Columbia College w Chicago. Studia doktorskie ukończył w 1981 roku na Uniwersytecie Illinois w Chicago. Jest autorem i współautorem sześciu książek poświęconych historii Chicago i chicagowskiej Polonii, m.in. “Slaughterhouse: Chicago’s Union Stock Yard and the World It Made” (2015), “Chicago: A Biography” (2009) i “Polish Immigrants and Industrial Chicago” (1991, 2001). Obecnie pracuje nad książką “Polish Chicago”. Laureat nagród Oskara Haleckiego i Mieczysława Haimana przyznawanej przez Polish American Historical Association oraz nagrody Catholic Book Award. Profesor wizytujący na uniwersytetach: Chicagowskim, Illinois i Oksfordzkim. W latach 2013-14 wykładał w Instytucie Studiów Amerykańskich i Polskiej Diaspory na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Współpracuje z wieloma muzeami, instytucjami pomocowymi i organizacjami etnicznymi w celu zachowania i prezentowania historii.

Categories: Polskie Chicago cykl

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*