Zmarł ks. Jan Kaczkowski

Ksiądz Jan Kaczkowski fot.Grzegorz Dziedzic

Ksiądz Jan Kaczkowski fot.Grzegorz Dziedzic

W wieku 38 lat zmarł w poniedziałek ksiądz Jan Kaczkowski, jeden z założycieli Puckiego Hospicjum Domowego. Odszedł w gronie rodziny – poinformowała PAP wiceprezes hospicjum Anna Jochim-Labuda. Duchowny przez wiele lat zmagał się z chorobą nowotworową.

„Z księdzem Janem przepracowałam ostatnie 11 lat. Przeżyłam w tym czasie wiele trudnych dla niego chwil, ale były to też trudne chwile w moim prywatnym życiu. Oprócz tego, że był dla mnie prezesem i szefem, to był też dla mnie przyjacielem i spowiednikiem” – wspominała w rozmowie z PAP wiceprezes Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio.

Podkreśliła, że ks. Kaczkowski był „wyjątkowym człowiekiem”. „Wszyscy ci, którzy mieli okazję spotkać się z księdzem Janem, czy to przy okazji spowiedzi, czy uczestnicząc we mszach świętych, podczas których wygłaszał niesamowite kazania, czy też w innych okolicznościach, powtarzali, że Jan był absolutnie niepowtarzalny. Mimo doświadczenia ciężką chorobą emanowała z niego niezłomna wiara. Miał też niezwykłą umiejętność zjednywania sobie ludzi i dawania innym nadziei” – dodała.

„Odszedł od nas w wyjątkowym czasie, w trakcie świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Przynoszą one nam wszystkim zasmuconym ogromną nadzieję na życie wieczne. On pewnie już coś tam robi u góry, choć tam hospicjum nie jest, na szczęście, potrzebne” – powiedziała Jochim-Labuda.

„Glejaka (nowotwór ośrodka układu nerwowego – PAP) wykryto u mnie 1 czerwca 2012 roku, dano mi najpierw sześć miesięcy życia, potem czternaście. Nie chcę być jak brazylijski wyciskacz łez… Może powiem tylko, że gdy się o tym dowiedziałem, byłem wściekły” – tak mówił o swojej chorobie ks. Kaczkowski.

Był autorem trzech, cieszących się popularnością wśród czytelników, książek: „Nie ma szału, jest rak” (2013), „Życie na pełnej petardzie” (2015) oraz „Grunt pod nogami” (2016), w których dawał świadectwo swojej walki z nieuleczalną chorobą.

„Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje” – brzmiało jedno z jego przesłań życiowych, którymi dzielił się z innymi.

„Prawdopodobnie chce mnie Pani zapytać o to, czy przy każdych świętach myślę, że to będą moje ostatnie. Jasne, że się wszyscy boimy, ale nie będziemy codziennie mówić: +Boże, może to ostatnie święta+. Tak nie dałoby się żyć. Wszyscy jesteśmy świadomi i bardzo otwarcie o tym rozmawiamy, że jestem ciężko chory. Wszyscy mi kibicują w walce, pomagają. Robię wszystko, by żyć jak najdłużej. Leczę się, nie tracę nadziei, proszę Boga o cud całkowitego wyzdrowienia, ale też całkowicie poddaję się jego woli” – mówił ks. Kaczkowski w wywiadzie udzielonym „Radiu Gdańsk” przed Wielkanocą.

29 lutego 2016 r. duchowny został wyróżniony honorowym wyróżnieniem „Za zasługi dla Województwa Pomorskiego” – najważniejszym odznaczeniem przyznawanym przez samorząd województwa. W poprzednich latach laureatami tej nagrody byli m.in.: Lech Wałęsa, abp Tadeusz Gocłowski, Bogdan Borusewicz i Stefan Chwin.

Duchowny ze względu na złe samopoczucie nie odebrał osobiście wyróżnienia, zrobił to jego ojciec – Józef.

Podczas uroczystości miesiąc temu marszałek pomorski Mieczysław Struk podkreślił, że ks. Kaczkowski jest ceniony za swój „autentyzm, otwartość i szczerość”. „Za swoją postawę podziwiany jest zarówno przez katolików, jak i niewierzących” – mówił.

Ksiądz Jan Kaczkowski urodził się 19 lipca 1977 r. w Gdyni – jego rodzina pochodzi z Sopotu. Ukończył studia filozoficzno-teologiczne w Gdańskim Seminarium Duchownym i w 2002 r. otrzymał święcenia.

W 2007 r. uzyskał doktorat nauk teologicznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie na podstawie pracy „Godność człowieka umierającego a pomoc osobom w stanie terminalnym – studium teologiczno – moralne”. W 2008 r. ukończył studia podyplomowe z bioetyki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.

W 2004 r. był jednym z założycieli Puckiego Hospicjum Domowego. Między 2007 a 2009 rokiem koordynował budową Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, po czym został jego dyrektorem i prezesem zarządu.

Ks. Kaczkowski był też twórcą programu szkoleniowego w zakresie bioetyki chrześcijańskiej i organizatorem warsztatów pod nazwą Areopag Etyczny z komunikacji i etyki w medycynie dla studentów medycyny i prawa.

We wrześniu 2012 roku ks. Jan Kaczkowski został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta. Duchowny był też m.in. laureatem medalu „Curate Infirmos” przyznanego przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia oraz Medalu św. Jerzego „za walkę ze smokiem nieczułości” – honorową nagrodę „Tygodnika Powszechnego”.(PAP)

 

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Polska

Comments

  1. Normals
    Normals 28 marca, 2016, 15:52

    Zmarl wielki i wspanialy czlowiek ,prawdziwy katolik i chrzsescijanin ,nie to co ta mafia biznesmenow w czarnych sukienkach udajacych slugi boze a tak naprawde zarabiaja kase ,plawia sie w luksusach,mieszaja w polityke ,niearz wioda podwojne zycie .Oto co odpowiedzial sp ks Kaczkowski na pytanie o mieszanie sie kosciola w polityke:

    Co sądzi ksiądz o kazaniach, które koncentrują się wokół polityki, a nie Ewangelii?
    – Nie ma nic gorszego, niż sojusz tronu z ołtarzem, mówił o tym już Prymas Tysiąclecia: „lecz kiedy cesarz siada na ołtarzu my mówimy „non possumus” (łac. nie pozwalamy – przyp.red.)”. My powinniśmy mówić „non possumus”, kiedy religia siada na tronie. Kiedy słyszymy w kościołach, kto jest dobry, kto zły, kto Polskę zdradził albo sprzedał, a kto ją uratuje. Te słowa, „nie pozwalamy”, powinniśmy mówić bardzo głośno

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*