Tragedia na Dolnym Śląsku

fot. EPA/Maciej Kulczynski POLAND OUT

fot. EPA/Maciej Kulczynski POLAND OUT

Pięć osób zginęło w wyniku zawalenia się kamienicy w Świebodzicach na Dolnym Śląsku. Cztery osoby zostały ranne, w tym 13-letni chłopiec, i są w szpitalach; jedna wciąż jest poszukiwana. Akcja ratunkowa trwa 11 godzinę; jest trudna, bo pozostałości budynku osuwają się.

Mieszkańcy sąsiednich domów zostali ewakuowani i nie mogą na razie do nich wrócić. Przygotowano miejsca noclegowe, po pomoc mogą się zgłaszać do miejscowego ośrodka pomocy społecznej. Oględziny zawalonego budynku zostaną przeprowadzone po zakończeniu akcji ratunkowej, wtedy też będzie badane, co było przyczyną zawalenia się dachu domu przy ul. Krasickiego; według niektórych hipotez mógł to być wybuch gazu.

Budynek zawalił się w sobotę, ok. godz. 9. rano. W wyniku katastrofy śmierć poniosło pięć osób, a cztery zostały ranne. Ofiary to dwóje dzieci, dwóch mężczyzn i kobieta. 54-letni mężczyzna – mieszkaniec lokalu na parterze – jest nadal poszukiwany. „Akcja ratunkowa będzie trwała aż będziemy mieli stuprocentową pewność, że nikogo pod gruzami nie ma” – powiedział wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak.

Na miejsce katastrofy mają wieczorem przyjechać premier Beata Szydło oraz szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Wyrazy współczucia złożył poszkodowanym prezydent Andrzej Duda.

Akcja ratownicza przebiega bardzo sprawnie, choć jest trudna, dach zaczyna się obsuwać, gruzowisko jest zbite, wszystkie stropy zapadły się do parteru. Dolnośląski komendant wojewódzki PSP st. bryg. Adam Konieczny powiedział, że bierze w niej udział 144 strażaków, 36 zastępów PSP i OSP oraz dziewięć psów. „Dojechała do nas właśnie grupa poszukiwawczo–ratownicza z Łodzi. Mamy kolejne utrudnienie w naszych działaniach. W jednej piątej budynek jest podpiwniczony, a to oznacza konieczność przeszukania jeszcze niższych partii budynku” – powiedział komendant na wieczornej konferencji prasowej na miejscu zdarzenia.

Świadkowie katastrofy w rozmowie z PAP mówili, że towarzyszył jej wybuch. „Huk po wybuchu był ogromny, podmuch odczuliśmy stojąc kilkadziesiąt metrów od kamienicy” – powiedział PAP mężczyzna, który pracował w pobliżu świebodzickiej kamienicy. Dodał, że dach kamienicy w wyniku wybuch wyleciał kilka metrów w górę.

Przyczynami śmierci ofiar katastrofy budowlanej w Świebodzicach były masywne, wielonarządowe obrażenia. Wojciech Kopacki, kierujący akcją ratowników medycznych, powiedział, przy pomocy strażaków z budynku wydostały się najpierw dwie osoby: kobieta i mężczyzna ze stosunkowo niewielkimi obrażeniami, niezagrażającymi życiu; zostały one przewiezione do szpitala w Świebodzicach.

„W następnej kolejności strażacy spod gruzów, po kilkunastu minutach, wydobyli dwójkę dzieci, które zostały poddane intensywnym zabiegom resuscytacyjnym na miejscu zdarzenia. Niestety zakres odniesionych obrażeń i konsekwencje tego (…) nie dały sukcesu, musieliśmy stwierdzić zgon” – poinformował. Powiedział, że trzecie dziecko zostało przewiezione śmigłowcem LPR do szpitala we Wrocławiu. To 13-letni chłopiec, ciężko ranny. Oprócz tego w szpitalu w Świdnicy jest czwarta osoba, mężczyzna z urazem kończyn.

Na czas akcji ratunkowej zamknięto ulicę biskupa Krasickiego, na której znajduje się zawalona kamienica. Policja ogrodziła też cześć ulicy Młynarskiej, która łączy się z Krasickiego. Plac za murem graniczącym z ulicą Młynarską zaadoptowano na lądowisko dla śmigłowców LPR. Na ulicy Młynarskiej rozstawiono namioty, w których mogą zjeść posiłek pracujący na gruzowisku strażacy. W jednym z namiotów znajduje się sztab, w którym pracują służby, inny przeznaczono dla dziennikarzy.

Categories: Polska

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*