Sąd Apelacyjny zmniejszył wymiar kary dla Brunona Kwietnia z 13 do 9 lat

Brunon Kwiecień (z prawej) fot.Jacek Bednarczyk/EPA

Brunon Kwiecień (z prawej) fot.Jacek Bednarczyk/EPA

Brunon Kwiecień jest winny przygotowywania zamachu terrorystycznego na Sejm – postanowił w środę krakowski sąd apelacyjny. Obniżył wyrok sądu pierwszej instancji z 13 lat do 9 lat pozbawienia wolności uznając, że przypisywane Kwietniowi trzy zarzuty należy traktować jako jedno przestępstwo.

W grudniu 2015 r. krakowski Sąd Okręgowy uznał Brunona Kwietnia za winnego przygotowywania od lipca do listopada 2012 r. zamachu terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, usiłowania nakłaniania dwóch studentów do przeprowadzenia takiego zamachu oraz nielegalnego posiadania broni i handel nią. Skazał go za to na karę łączną 13 lat pozbawienia wolności.

Uchylenia wyroku i ponownego procesu chcieli obrońcy oskarżonego, którzy podważali m.in. uczciwość procesu i wskazywali na rażąco wysoki wymiar kary. Obrońcy powtórzyli również argumenty podnoszone przed sądem I instancji, że Brunon Kwiecień padł ofiarą nielegalnej gry operacyjnej ABW. Świadkami incognito w procesie byli m.in. agenci ABW pod przykryciem, którzy kontaktowali się z Kwietniem pod koniec jego działalności i doprowadzili do ujęcia go. O oddalenie apelacji obrońców wnosił prokurator wskazując, że są one bezzasadne i nie zasługują na uwzględnienie.

Sąd apelacyjny uznał w środę, że proces był rzetelny i został prawidłowo przeprowadzony przez bezstronny sąd pierwszej instancji. Również uznał Brunona Kwietnia za winnego tego, że w celu popełnienia czynu terrorystycznego podjął czynności do zrealizowania go: m.in. opracował plan, werbował współpracowników i wyznaczał zadania. Rozpracowywał także okolice Sejmu, przeprowadzał szkolenia z materiałów wybuchowych, uzyskał komponenty i wyrabiał materiały wybuchowe oraz usiłował nakłaniać studentów do udziału w zamachu. Zdaniem sądu, swoje działania podjął już w 2009 r.

Sąd apelacyjny dokonał jednak zmiany w zakresie części zarzutów – traktując jako jeden czyn poprzednie trzy: przygotowywanie do zamachu i usiłowanie nakłaniania dwóch studentów do udziału w nim. W ten sposób obniżył karę cząstkową za ten czyn do sześciu i pół roku pozbawienia wolności i obniżył karę łączną z 13 do 9 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest prawomocny.

Według sądu apelacyjnego, prawidłowe były także ustalenia sądu okręgowego dotyczące kluczowego świadka Macieja M. “Budowanie wersji, że świadek ten był na usługach ABW i groził oskarżonemu, nakłaniając go do działania, stanowi linię obrony oskarżonego. Linia ta była dostosowywana przez oskarżonego w stosunku do przebiegu procesu” – stwierdził sąd apelacyjny w uzasadnieniu.

Poinformował również, że w jego ocenie podjęcie decyzji o kontroli operacyjnej Kwietnia przez ABW było legalne. Sąd wyeliminował jednak z opisu czynu zarzucanego oskarżonemu działania, których inicjatywa nie wyszła od niego, a od ABW, jak np. próbna detonacja. “Państwo nie może wodzić obywatela na pokuszenie i wystawiać na próbę poprzez zachęcanie i nakłanianie do popełniania przestępstwa. Funkcjonariusze działający pod przykryciem muszą zachowywać się w sposób pasywny” – stwierdził sąd w uzasadnieniu.

Stwierdził również, że “oskarżony ponosi odpowiedzialność za próbę realizacji swojego zamiaru i nie można mówić, by odstąpił od jego przygotowywania”. Jako okoliczności obciążające wskazał m.in. rozmiar i skutki planowanego zamachu oraz wykorzystanie prestiżu nauczyciela akademickiego do werbowania młodych ludzi.

Apelację złożył też obrońca współoskarżonego Macieja O., skazanego na dwa lata w zawieszeniu za nielegalny handel i posiadanie broni. Sąd apelacyjny utrzymał ten wyrok w całości.

“Częściowo jestem zadowolony, że alternatywny wniosek apelacji okazał się skuteczny. Bardzo cieszę się, że nie miałem racji, że proces był rzetelny i sprawiedliwy” – powiedział po ogłoszeniu wyroku jeden z obrońców oskarżonego mec. Maciej Burda.

Nawiązując do słów sądu o “wodzeniu obywateli na pokuszenie przez służby” stwierdził, że również z nich jest zadowolony. “Mam nadzieję, że zostaną wszczęte postępowania dotyczące nakłaniania pana Brunona Kwietnia do zamachu na panią Hannę Gronkiewicz-Waltz, do zamachu na ambasadę Izraela, do wysadzenia pomnika martyrologii Żydów, do handlu bronią i wszelkie inne, które miały miejsce w tej sprawie” – powiedział dziennikarzom adwokat.

Wyjaśnił, że “z relacji Brunona Kwietnia wynika jednoznaczne, że był nakłaniany do tych przestępstw”. “Natomiast ja nie mogę komentować materiałów niejawnych, które zostały pozyskane w związku z działaniami służb, a dotyczą również i tych wydarzeń” – dodał mec. Burda. Jak zapowiedział, prawdopodobnie wystąpi o kasację wyroku do Sądu Najwyższego. Jego zdaniem, Brunon Kwiecień będzie mógł wyjść na wolność po 6 latach i 9 miesiącach.

Zadowolenie z wyroku wyraził również prokurator. “Jestem zadowolony z tego, że sąd apelacyjny uznał prawidłowość ustaleń stanu faktycznego poczynionych przez sąd okręgowy i przez prokuraturę, uznał winę oskarżonego Brunona Kwietnia w zakresie czynienia przygotowań do zamachu na konstytucyjne organy RP” – powiedział prokurator Mariusz Krasoń. Jak dodał, “jedyny problem to taki, czy rzeczywiście mamy do czynienia z jednym czynem, tak jak przyjął to sąd apelacyjny, czy z wielością czynów – jak przyjął sąd okręgowy, a w konsekwencji – czy kara wymierzona oskarżonemu jest właściwa i zasadna”. Zadeklarował, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku prokuratura podejmie decyzję, czy wystąpi z wnioskiem o kasację do Sądu Najwyższego.

Jak wyjaśnił dziennikarzom rzecznik Sądu Apelacyjnego w Krakowie sędzia Tomasz Szymański, “kara została obniżona głównie z uwagi na zmianę treści wyroku i przyjęcie, że w miejsce trzech przypisanych czynów oskarżony dopuścił się jednego czynu, co w konsekwencji spowodowało obniżenie kary jednostkowej i kary łącznej”. “Generalnie trzeba podkreślić, że sąd przyjął, że ABW przeprowadziła czynności operacyjne w sposób prawidłowy” – dodał rzecznik.

“Co do zasady, sąd nie miał zastrzeżeń co do pracy i sposobu przeprowadzenia czynności i ich wdrożenia. Natomiast sąd doszedł do wniosku, że w trakcie czynności agenci dopuścili do tego, że przejęli pewną inicjatywę (…), a generalnie orzecznictwo wskazuje wyraźnie, że w takich czynnościach operacyjnych agenci muszą zachować pasywność, nie mogą być inicjatorami jakichkolwiek zachowań. Trzeba jednak podkreślić, że ABW weszła do postępowania w momencie, kiedy istniały już podstawy do stwierdzenia, że oskarżony z zamiaru popełnienia przestępstwa przeszedł w fazę jego realizacji, czyli podejmowania czynności przygotowawczych” – wyjaśnił sędzia Szymański.

Brunon Kwiecień odpowiadał przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 r. ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 r. dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią. Wyraził zgodę na publikowanie jego wizerunku i pełnych danych osobowych.

Według śledczych Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczonych w pojeździe SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów – w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu.

W procesie, który przed Sądem Okręgowym rozpoczął się w styczniu 2014 r., Brunon Kwiecień przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że był inspirowany przez osobę współpracującą z ABW.

Brunon Kwiecień przebywa w areszcie od 9 listopada 2012 r.

Anna Pasek (PAP)

Categories: Polska

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*