Prokuratura: nie było zezwolenia wieży na zejście Tu-154 do 50 m

Prokuratura: nie było zezwolenia wieży na zejście Tu-154 do 50 m

Z nagrania z wieży lotniska w Smoleńsku wynika, że nie zezwoliła ona Tu-154M na zejście do wysokości 50 metrów – podała prokuratura wojskowa. W środę ujawniono stenogramy z nowymi odczytami nagrań z wieży lotniska oraz samolotu Jak-40 lądującego przed katastrofą.

Dotychczas znane były fragmenty stenogramów z nagrań z wieży lotniska w Smoleńsku sporządzone na potrzeby komisji kierowanej przez Jerzego Millera, a także materiały opublikowane przez MAK. Obecne opinie zostały przygotowane przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych dla prowadzącej śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która musi dysponować własnymi opiniami z odczytów nagrań. Dotychczas prokuratura posiadała opinie ws. nagrań z kokpitu Tu-154.

„Chodzi o kwestię zasadniczą, czy wieża kontroli lotów lotniska w Smoleńsku zezwoliła, dała zgodę, na zejście załodze samolotu Tu-154M na 50 m nad ziemią. Fakt taki nie miał miejsca, przynajmniej tak wynika z opinii i stenogramów, które otrzymaliśmy” – powiedział mjr Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Maksjan zacytował zapis ujawnionego stenogramu z nowym odczytem nagrań z wieży smoleńskiego lotniska i wypowiedzi kontrolera do załogi Tu-154M: „Polski sto jeden, od stu metrów bądź gotowy do odejścia na drugi krąg”.

Skomentował w ten sposób opublikowane na stronie internetowej NPW opinie fonoskopijne wraz ze stenogramami zapisów nagrań. Zajmują one blisko 500 stron. Opublikowano także zeznania dwóch członków załogi Jaka-40 – technika pokładowego Remigiusza Musia i pilota Artura Wosztyla. Nieżyjący już Muś utrzymywał w wypowiedziach cytowanych dotychczas przez media, że wieża zezwoliła załodze prezydenckiego samolotu na zejście do wysokości 50 m. Także Wosztyl mówił o zezwoleniu zejścia do 50 metrów. Oznaczałoby to zgodę na zejście poniżej dopuszczalnej wysokości, którą było 100 m.

Prok. Maksjan wskazał jednak, że zeznania Musia i Wosztyla w sprawie wysokości, do jakiej wieża zezwoliła zejść Tu-154M, zmieniały się. Jak-40 z kilkunastoma pasażerami – m.in. dziennikarzami, którzy mieli obsługiwać uroczystości w Katyniu – wylądował kilkadziesiąt minut przed katastrofą Tu-154M, a w chwili jego lądowania warunki na lotnisku były już bardzo trudne. „Proszę zwrócić uwagę na ewolucję treści składanych zeznań; to jest bardzo interesujące” – ocenił Maksjan.

Wskazał na przykład, że 10 kwietnia 2010 r. Muś zeznawał: „Kontroler poinformował ich, aby byli przygotowani na odejście na drugi krąg z wysokości 50 m”. Z kolei – jak dodał – 23 czerwca 2010 r. Muś zeznał: „Wydaje mi się, że kontroler powiedział Tu-154M, że mają być gotowi na odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m”. W końcu – 30 stycznia 2012 r. – po okazaniu stenogramu i odsłuchaniu nagrania z rejestratora – jak zacytował Maksjan – zeznał: „Ja wtedy zrozumiałem, że kontroler mówił 50 m. Nigdy tego później nie weryfikowałem w żaden sposób i dopiero dzisiaj po zapoznaniu się z okazanym mi stenogramem stwierdzić mogę, iż mowa jest o 100 m”.

Z kolei Wosztyl – jak zacytował Maksjan – 12 marca 2012 r. po odsłuchaniu nagrania zeznał na temat zezwolenia zejścia do 50 m: „Nie potrafię wyjaśnić, czemu komenda ta nie jest zapisana na nagraniu. Nie wydaje mi się, abym się pomylił, ale nie mogę tego wykluczyć”.

Temat pozwolenia zejścia do 50 m nie pojawia się także w zawartych w stenogramie rozmowach kontrolerów. O godz. 10.25 zastępca dowódcy bazy ppłk Nikołaj Krasnokutski mówi do jednego z kontrolerów, Pawła Plusnina: „Pasza, sprowadzamy do stu metrów, sto metrów bez dyskusji, na drugi krąg i tyle”. Z kolei o 10.37 pada wypowiedź: „Przede wszystkim odeślij go na drugi krąg. A, jeszcze, na drugi krąg i tyle, a potem jeśli chce … sam podjął decyzję, wobec tego niech sam leci”.

Ze stenogramu wynika też m.in., że mgła, która pojawiła się 10 kwietnia 2010 r. około godz. 10 na lotnisku w Smoleńsku, nie była oczekiwana przez służby meteo. Chciano, by główne centrum dowodzenia w Moskwie odesłało Tu-154 na lotnisko Moskwa-Wnukowo.

„Kurde, moim zdaniem (…) na razie nie należy go naprowadzać. Nie ma sensu, nie widzę teraz już (…)” – mówi o 9.28 jedna z osób z wieży. „Co za mgła kurde. O dziesiątej godzinie. Co za dom wariatów” – dodaje minutę później inna osoba.

Już po przekazaniu do Smoleńska, że polska „tutka” wystartowała w stronę Smoleńska, oficer z wieży mówił, że „trzeba dla nich szukać zapasowego” lotniska, (ustalono, że mogłoby to być Moskwa-Wnukowo). „Bez wątpienia próbne podejście wykona, do swojego minimum. Ale u nas nie ma ani minimum, danych, niczego nie ma” – mówił. Ustalał jeszcze z oficerem operacyjnym mjr. Kurtincem, do jakiej wysokości mają sprowadzać maszynę. „Do stu metrów, kurde” – powiedział operacyjny, dodając: „niżej nie zejdzie”. „No, ja przekażę do głównego centrum i oni tam rozstrzygną” – powiedział na koniec.

O 9.51 Plusnin kolejny raz rozmawiał z mjr. Kurtincem o odsyłaniu tupolewa na Wnukowo. „Rozmawiałem z głównym centrum, zabiorą na Wnukowo” – obiecał operacyjny i dodał, że główne centrum ma to przekazać „głównemu Polakowi” – jak określano w rozmowach prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wybrano Wnukowo, a nie Twer, bo – jak mówił o 10.17 Kurtiniec – w Twerze nie ma urzędu celnego. O 10.17 Kurtiniec informował jeszcze lotnisko w Smoleńsku, że polski samolot leci na Wnukowo.

Od godz. 10.06 osoby na wieży rozmawiają o tym, jak w języku angielskim mówi się „odejście na drugi krąg”. „Go around” – mówi jeden z nich i tłumaczy, że znaczy to „odejście na drugi krąg”. „Na lotnisko zapasowe” – upewnia się rozmówca. O 10.20 dowiadują się, że polski tupolew leci jednak do Smoleńska. „K…, to kurde… rozumiem” – powiedział ppłk Plusnin.

Dwie minuty później kontaktuje się z drugim lotniskiem w Smoleńsku i dopytuje „pod czyją kontrolą leci teraz polski samolot?”. „Moskwa tam dowodzi” – słyszy w odpowiedzi. „No to trzeba im jakoś przekazać, dopóki pracują normalnie, kurde, że u nas jest mgła, widzialność mniej niż 400 metrów, kurde, po co go teraz do nas gnać?” – mówi. Chwilę później zgłasza się do niego po rosyjsku załoga polskiego samolotu „Korsaż start, polski 101, dzień dobry”.

Z kolei ze stenogramu dotyczącego Jaka-40 wynika, że o godz. 9.14 samolot ten dostał z wieży polecenie „odejścia na drugi krąg” (czyli przerwania lądowania). Poprzedzono to słowami „k…a, muszą odejść”. Mimo to samolot wylądował, co skwitowano słowem: „Zuch” (w oryg. Maładiec).

Gdy po wylądowaniu Jak-40 kołował po lotnisku, padły z wieży słowa: „Kurde, akurat gówno wiedzą, kurde, mówisz takiemu w prawo, a on….. w lewo, kurde”. Padają też słowa: „Dziesięć razy już mówiłem: kołować prosto” oraz „Jakoś od niego żadnego kwitowania”. „A on mówi po rosyjsku” – dopytywał jeden z kontrolerów z wieży, na co drugi odparł: „tak”. Pada przy tym wiele przekleństw.

„Obie opinie będą podlegały ocenie prokuratora prowadzącego śledztwo i będzie ona decydował, czy dla niego jest to ważny materiał. Jak się wydaje, jest to istotny materiał” – powiedział prok. Maksjan.

O zapisach kontrolerów lotu ze smoleńskiego lotniska głośno było cztery lata temu. 18 stycznia 2011 r. kierowana przez ówczesnego szefa MSWiA polska komisja badająca katastrofę ujawniła część nagrań z wieży w Smoleńsku. Polska komisja wskazywała, że rosyjscy kontrolerzy lotu popełnili 10 kwietnia 2010 r. liczne błędy, działali pod presją i nie byli wystarczającym wsparciem dla załogi Tu-154M. Wówczas w odpowiedzi, jeszcze tego samego dnia, Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) opublikował zapisy rozmów kontrolerów lotów. Z kolei prokuratura wojskowa – w styczniu 2012 r. – ujawniła wnioski oraz zamieściła na stronie internetowej stenogram z opinii dotyczącej nagrania z kokpitu Tu-154M. Opinię i stenogram z „czarnej skrzynki” Tu-154M przygotował również krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych.(PAP)

 

Na zdjęciu: Wrak Tupolewa Tu-154  fot.Sergei Chirikov/EPA

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Polska

Comments

  1. Telewizja Radom
    Telewizja Radom 21 stycznia, 2015, 16:14

    Powiem Tak: jak słyszę o katastrofie Smoleńskiej , że nasi piloci to byli nieuki i debile, którzy nie potrafili sobie poradzić z oczywistymi czynnościami to q…wica mnie bierze. Dzisiaj w Polsat News wystawili do kamery stetryczałego dziadka podobno pilota, który czytał( było to widać wyraźnie z promptera. Pewnie dorzucili mu kilka srebrników do jego gigantycznej emerytury, żeby szkalował polskie lotnictwo i armię, tym samym obniżał morale. Jak jest taki mądry to niech przyjedzie do Radomia i spojrzy na grób jednego z pilotów ojca małego dziecka. Niech powie Jego córeczce, że miała tatusia świra, który zabił 96 osób. Nie ma takiej odwagi? Tchórz jeden. łatwo jest oczerniać na odległość gorzej powiedzieć co się myśli oko w oko. Teraz o naszych władzach. Dawniej w Polsce rządził PZPR czyli Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji. Zastanawiam się kto teraz nami rządzi skoro plujemy na grób własnych bohaterów? co o tym myślicie?

    Reply this comment
    • Jarun
      Jarun 22 stycznia, 2015, 05:55

      Ty zaczadzony dupku, gdy ta dziewczynka dorośnie, można Jej powiedzieć, że Twój ojciec popełnił błąd, a błędy to rzecz ludzka. Nie mamy pretensji, gdyż na pewno nie chciał. I tyle w tym temacie!

      Reply this comment
  2. zza kałuży
    zza kałuży 22 stycznia, 2015, 09:22

    „Niech powie Jego córeczce”
    Co za głupoty! Nic mnie nie obchodzi, co jakaś goowniana córeczka usłyszy czy czego nie usłyszy. Mnie obchodzi jakie lekcje zostały przerobione i jakie wnioski wyciągnięte z kilku kolejnych, wielkiech katastrof w polskim lotnictwie. Mam znajomą Polkę, która od 2010 przestała latać LOTem. Rozumuje bardzo logicznie – skąd LOT bierze pilotów? Z wojska. A jacy są polscy piloci wojskowi? To debile, każdy widzi. Ja nie będę narażała życia mojego i mojej rodziny oddając je w ręce debili.
    Winnym katastrofy jest najgorszy prezydent współczesnej Polski, który domagał się „nielękliwych” pilotów. No to dostał takiego, który był odważny i go zabił.
    Winnym katastrofy jest gnojek Gosiewski, którym kurduple szczuli odpowiedzialnego pilota. Dostał nieodpowiedzialnego (Tak, córeczko, twój stary był nieodpowiedzialnym tchórzem, stchórzył przed szefem-debilem! Był oszustem bo fałszował dokumentację, był oszustem bo fałszował swoje kwalifikacje i szkolenia, był niedouczonym durniem bo wyłączał wysokościomierze, był debilem bo nie zwracał uwagi na ostrzeżenia wyjącego TAWS, był bebilem-zbrodniarzem bo zszedł poniżej swojej najniższej wysokości, na którą miał uprawnienia, był zbrodniarzem, bo szukał ziemi gdy pogoda była „pizda” według słów jego kumpla, podobnego debila-zbrodniarza z Jaka, który ryzykował życiem dziennikarzy.
    Gdzie były te messerschmitty za tupolewem, które ze wszystkich luf waliły do niego i zmuszały go do natychmiastowego, awaryjnego lądowania na lotnisku Siewiernyj? Co zmusiło debila-pilota do szukania ziemi w trudnych warunkach pogodowych? Jak była ta konieczność uzasadniająca narażanie życia najważniejszych osób w państwie?
    Kurdupel ze świtą chciał chciał się przed wyborami polansować na katyńskich grobach. Chciał dla siebie wygrać katyńską tragedię. Na całe szczęście bozia sprawiedliwa i jak widać czasami też bywa rychliwa.
    Pozostaje tylko truchło gnoja wyrzucić z Wawelu, bo tam śmierdzi.

    Reply this comment
  3. Jarun
    Jarun 22 stycznia, 2015, 09:38

    Błędy to ludzka rzecz a obrażanie nieżyjących pilotów -to chamstwo. Zdarzył się wypadek i tyle. Ale to nie byli /ty prowincjonalny ćwoku/ -debile! Pomyśl zanim bezmyślnie uderzysz w klawiaturę !

    Reply this comment
    • zza kałuży
      zza kałuży 22 stycznia, 2015, 15:20

      Wypadek to się wydarza jak małe dziecko za piłką wybiegnie na drogę prosto pod nadjeżdżający samochód. Każdy rozumie, że od małego dziecka nie można wymagać tego samego, co od dorosłych.
      Czy ty się zastanowiłeś w swojej fałszywej narodowej dumie co ty nazywasz „błędami”?
      Dalej zamykaj oczy na druzgoczące fakty.
      Dalej myśl, że pochodzisz z wielkiego narodu wyjatkowo szlachetnych, niesłychanie dobrych i niespotykanie mądrych ludzi.
      Ta katastrofa to podsumowanie wszystkich najgorszych cech Polaków, to jeden wielki powód do wstydu. Awanse i ordery dla pilotów to policzek w twarz rozumu i sprawiedliwości. Wawel dla katyńskiego lansera to szyderstwo i kpina.
      ******
      Nie życzę ci takich pilotów gdy następnym razem sam będziesz gdzieś leciał.

      Reply this comment
      • Jarun
        Jarun 23 stycznia, 2015, 09:35

        Nie pisz tego, czego ja nie napisałem- a co mi sugerujesz i nie przypisuj mi swego myślenia. Jasne? To, że masz kompleksy związane z nacją-polskością to już twój problem. Masz mentalność wioskowego kmiota, który znalazł się na pańskim dworze i wstydzi się swego pochodzenia.

        Reply this comment
        • zza kałuży
          zza kałuży 23 stycznia, 2015, 10:49

          Być może mam taką mentalność. A raczej czasami miewam, tylko niekoniecznie tym dworem jest „Ameryka” a raczej jest nim „reszta świata”. Poza tym reaguję tak na dobrze wszystkim znane prawdziwo-polackie dyrdymały na temat „wielkośći”.
          *
          Dalej nie rozumiem jak możesz traktować tę katastrofę jak „wypadek”.
          Słabi psychicznie piloci zostali zmuszeni do lądowania w złych warunkach, gdy nie było po temu żadnej poważnej konieczności. Zrobili to samo, co Cybulski na dworcu kolejowym we Wrocławiu. Problem polega na tym, że Cybulski był durniem na własny rachunek a Protasiuk odpowiadał za prawie sto ważnych osób w Kraju. To była bezsensowan śmierć. Poszukiwanie lotniska we mgle? Po co? Powinni odlecieć na inne lotnisko. Jedyną niedogodnością byłoby spóźnienie się kurdupla na katyński lans. Ale byliby żywi i Polska nie straciłaby masy pieniędzy, czasu i tak wielu przydatnych ludzi spośród ofiar.

          Reply this comment
          • Jarun
            Jarun 23 stycznia, 2015, 14:50

            Z tobą dyskusja to jak z Antkiem Maciarewiczem. Oczywiście masz rację – tylko polscy piloci rozbijają się, a na Zachodzie i w USA nie ma „Katastrof w przestworzach”.

  4. Jarun
    Jarun 22 stycznia, 2015, 14:41

    No ale Antoni Maciarewicz wszystko wie. Wie, że to Rosjanie zestrzelili. Niedługo to poda stopnie wojskowe tych oficerów. :-)))) „Żelazny Antek” istnieje tylko dlatego, że ktoś w ogóle go słucha, potakuje lub się sprzecza-nieważne. Niezbadane są boskie plany.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*