Magdalena Adamowicz: wiem, że Paweł będzie dobrym opiekunem tego miasta

Magdalena Adamowicz: wiem, że Paweł będzie dobrym opiekunem tego miasta

Niewyobrażalne jest to dla ludzi, że nienawiść może być tak wielka; wiem, że Paweł jest tu z nami, że będzie dobrym opiekunem tego miasta, a jego śmierć nie pójdzie na marne – mówiła w środę w Gdańsku żona tragiczne zmarłego prezydenta miasta Pawła Adamowicza – Magdalena Adamowicz.

Na gdańskim placu Solidarności, pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców, w ramach spotkania, które nazwano „Największe serce świata”, zjawiło się w środę wieczorem kilka tysięcy osób, które zostawiały zapalone znicze, upamiętniając i wspominając zamordowanego prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Około 27 tysięcy świec – jak podali organizatorzy spotkania – ułożono w kształt ogromnego serca.

W trakcie zgromadzenia głos zabrała żona Pawła Adamowicza – Magdalena. „Niewyobrażalne jest to dla ludzi, że nienawiść może być tak wielka, ale Paweł zawsze był pozytywny. Pamiętacie go uśmiechniętego, pamiętacie go zagadującego ludzi na ulicy. On chciał, żeby to miasto było otwarte dla wszystkich. Nieważne było, kto w jakim mówi języku, w jakim mieszka domu, gdzie pracuje, jaki ma kolor skóry, kogo kocha. Chciał, żeby w Gdańsku każdy, każdy czuł się dobrze, czuł się jak w domu. Proszę żeby taka atmosfera w Gdańsku była” – mówiła Magdalena Adamowicz.

„Dzisiaj jesteśmy w żałobie, ale ona minie. Paweł często mówił, żebyśmy się kochali. Wiem, że Paweł jest tu z nami, że będzie dobrym opiekunem tego miasta. Jego śmierć nie pójdzie marne. Wiem to dlatego, że tylu z państwa tutaj jest, że jesteście tutaj dla niego, osoby w różnym wieku, nie tylko z Gdańska. Dziękuje wam za to bardzo” – dodała.

Magdalena Adamowicz przypomniała, że jej mąż został zamordowany w trakcie gdańskiego finału WOŚP. „I ja proszę w tym momencie, żeby Jurek Owsiak kierował Orkiestrą dalej, bo on zawsze obiecywał, że do końca świata i jeden dzień dłużej. I w niedzielę ten świat skończył się dla Pawła, zmienił się bardzo dla naszej rodziny, ale on się nie skończył. Dlatego Jurku, bardzo proszę, wróć do Orkiestry, zmień swoją decyzję i graj dalej. Zwyciężymy i siema” – powiedziała Adamowicz.

Głos zabrała także starsza córka Pawła Adamowicza – 15-letnia Antonina. „Nazywam się Antonina Adamowicz. Paweł Adamowicz był moim tatusiem. Ciebie tatusiu kocham bardzo mocno i na zawsze. Kocham to miasto, tak jak on. Cała nasza rodzina je kocha, bo Gdańsk był dla taty trzecim rodzicem, trzecim dzieckiem i drugą miłością. Wiem, że jeżeli to miasto nadal będzie otwarte, takie kochające jak jest teraz, to on będzie bardzo szczęśliwy. Dziękuję wam wszystkim za to wsparcie” – podkreśliła córka tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Dodała, że jej tata będzie szczęśliwy, jeżeli Gdańsk pozostanie otwartym miastem.

Poza rodziną zmarłego tragicznie prezydenta Gdańska w czasie spotkania swoimi wspomnieniami o Adamowiczu dzielili się także mieszkańcy miasta. Pomiędzy wystąpieniami odtworzono ostatnie słowa Adamowicza, które wygłosił ze sceny na finale na gdańskim finale WOŚP. Z głośników puszczono też kilka utworów, w tym „My way” i „Over the rainbow”. Spotkanie zakończyła pieśń „The sound of silence” z repertuaru Simon and Garfunkel – wybrano wykonanie a capella pochodzącego z Chicago, metalowego zespołu Disturbed.

Organizatorzy spotkania zapowiedzieli, że podobny wiec pamięci odbędzie się w czwartek o godzinie 20.00 przy napisie „Gdańsk” na wyspie Ołowianka.

W niedzielę wieczorem prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem w centrum miasta przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w poniedziałek po południu zmarł.

Paweł Adamowicz miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat. W samorządzie gdańskim zasiadał od początku jego powstania, tj. od 1990 r.; w latach 1994-98 był przewodniczącym Rady Miasta Gdańska. (PAP)

Na zdjęciu: Paweł i Magdalena Adamowicz, listopad 2018 r.
fot.ADAM WARZAWA/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Polska

Comments

  1. Anonim
    Anonim 23 stycznia, 2019, 06:44

    Trzeba współczuć pani Adamowicz. Wkrótce nieprzychylne jej media (czytaj: „reżimowe”) rozpoczną na nią nagonkę. Jak tylko Pani Adamowicz uruchomi postępowanie spadkowe po zmarłym mężu. Ażeby odziedziczyć majątek, trzeba go będzie najpierw ujawnić przed sądem lub notariuszem. A jak to wszystko spamiętać? 5 mieszkań. A nie, 7 mieszkań. 6 kont. Sorki 36 kont. I jeszcze te akcje….

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*