Jezuicki Ośrodek Milenijny – mniej, ale i więcej niż parafia

1

Przez wiele lat polscy jezuici w Chicago kojarzyli się z ulicą Avers. To właśnie tam powstał pierwszy jezuicki ośrodek w Wietrznym Mieście. Na msze odprawiane w malutkiej kaplicy przychodziło z roku na rok coraz więcej ludzi. Bo było to, niemal od samego początku, miejsce kultowe. Dziś kaplica na Avers jest historią, ale jezuici zabrali wraz z przenosinami do Ośrodka Milenijnego swoją nietuzinkowość przyciągającą wiernych.

Pierwszym ośrodkiem duszpasterskim prowadzonym przez księży jezuitów w Chicago był zakupiony i rozbudowany w 1933 r. dom z kaplicą przy ulicy Avers. Tam została też przeniesiona redakcja wychodzącego od 1917 r. w Nowym Jorku jezuickiego miesięcznika „Posłaniec Serca Jezusa”.

Ośrodek nigdy nie był parafią, toteż na msze św. odprawiane w niewielkiej, mieszczącej około 100 osób kaplicy, przychodzili głównie ci, którzy od innych dowiadywali się o działalności polskich jezuitów. Nabożeństwa z biegiem czasu przyciągały coraz większą liczbę Polaków, czemu sprzyjały kolejne fale emigracji. Wszyscy, którzy przybywali tam na niedzielne msze w latach 80. i 90., pamiętają ciasno zaparkowane samochodami obie strony Avers i przyległych ulic. W latach 90. na msze przyjeżdżało około 600 wiernych, którzy zajmowali korytarze, schody, kuchnię i ogród, gdzie zostały rozwieszone głośniki, a nawet ekrany z widokiem ołtarza.

Nie podobało się to sąsiadom w typowo mieszkalnej dzielnicy. Skierowana do sądu sprawa o nielegalne gromadzenie ludzi zakończyła się oficjalnym ograniczeniem pojemności kaplicy do 80 osób. Konieczne było znalezienie nowego, większego miejsca. W 2001 r. w zakupionym budynku z obszernym parkingiem przy Irving Park Road został otwarty Jezuicki Ośrodek Milenijny, nazywany w skrócie JOM, a w nim – diecezjalne Sanktuarium Serca Jezusa.

Mówiąc o działalności ośrodka, ojciec Jerzy Karpiński podkreśla, że odprawiane są tam msze św. wyłącznie po polsku. „Tak jest ustawione duszpasterstwo i statut sanktuarium mówi, że jest ono przeznaczone dla Polaków. Czasem przychodzą Amerykanie, ale są to pojedyncze osoby. Trochę Amerykanów przychodzi też do spowiedzi w języku angielskim”.

2

 

W latach 90. na msze przyjeżdżało około 600 wiernych, którzy zajmowali korytarze, schody, kuchnię i ogród, gdzie zostały rozwieszone głośniki, a nawet ekrany z widokiem ołtarza

Podczas weekendu odbywa się siedem mszy – jedna w sobotę wieczorem i sześć w niedzielę, a więc każdy może przyjść w takim czasie, jaki mu odpowiada. Ostatnia niedzielna jest o godz. 20.30 – dla tych, którzy wyjeżdżają na weekend i po powrocie mogą jeszcze zdążyć przyjść do kościoła. Na niej właśnie jest czasem najwięcej ludzi. W niedzielę zawsze jest łącznie kilka tysięcy, a jest to nieco mniej niż jeszcze niedawno. Ksiądz wymienia dwa powody tego zjawiska. Jeden to powroty do kraju tych, którzy przyjechali tu czasowo, a drugi – mniej regularne przychodzenie młodych rodzin, które wyprowadzają się na przedmieścia ze względu na szkoły dla dzieci, ale wciąż przyjeżdżają do sanktuarium na mszę.

Jako sprawę istotną dla charakteru ośrodka ksiądz wymienia absolutną nieobecność polityki. „Nie tylko unikamy, ale wręcz odmawiamy uczestniczenia i prowadzenia jakiejkolwiek działalności o charakterze niereligijnym i niekulturalnym, a politycznym. Mamy wiele propozycji. Polonia jest bardzo rozpolitykowana, a i z Polski przyjeżdżają politycy różnych opcji. U nas nie ma spotkań z politykami, niezależnie od opcji. Nie ma znaczenia czy to rząd, czy opozycja. Nawet nie ogłaszamy takich spotkań. Co nie oznacza braku patriotyzmu – zaznacza o. Karpiński. – Mamy uroczystości patriotyczne, np. zawsze obchodzimy 11 listopada, czy tradycyjne ludowe, jak dożynki, które co roku organizuje Teatr „Rzepicha”. Wspieramy inicjatywy i organizacje kulturalne, jak Zrzeszenie Literatów Polskich im. Jana Pawła II, które regularnie się u nas spotyka… Ale dla celów politycznych nie użyczamy pomieszczeń, a ludzie, którzy do nas przychodzą, nie słyszą kazań na tematy polityczne. I nikt z księży się na te tematy nie wypowiada”.

Istnieje silna więź między uczestnikami nabożeństw a księżmi. Większość przychodzi regularnie, wielu uczestniczy w różnych grupach i inicjatywach prowadzonych przez księży. Mało jest osób anonimowych. Każdy ksiądz odprawia w niedzielę tę samą mszę św. i kiedy ktoś wybiera godzinę, to zawsze z tym samym księdzem. Z biegiem czasu tworzy się grupa znająca się wzajemnie.

„Bardzo dużo ludzi się spowiada, również w niedzielę. Konfesjonały są z boku, nawet niewidoczne, wejście do nich jest przez oddzielne drzwi, więc spowiadamy nawet w czasie mszy – mówi ksiądz. – I są tacy, którzy przychodzą tylko po to, żeby się wyspowiadać. Chrztów, I komunii św., ślubów, pogrzebów nie mamy; status sanktuarium tego nie przewiduje. Odsyłamy z tym ludzi do parafii, to jest w gestii ich proboszcza”.

Mimo braku takiej oferty, Jezuicki Ośrodek Milenijny proponuje działalność w wielu różnych dziedzinach, teraz na przykład organizuje Kongres Rodzinny. Jest to fundacja działająca przy ośrodku i mająca już zasięg ogólnodiecezjalny. Działają w niej od dwóch lat ludzie świeccy, rodziny skupione przy ośrodku. „Na zakończenie kongresu arcybiskup odprawi mszę św., i to nie u nas, tylko w kościele św. Brunona. To się dzieje w różnych miejscach, ale najwięcej u nas” – mówi o. Jerzy z nieukrywaną dumą.

Wiele różnych grup spotyka się w ośrodku z prowadzącym je księdzem. Jedna z nich to kurs przedmałżeński, najdłuższy w Chicago. Ma 8 spotkań raz na tydzień, obejmuje naturalne metody planowania rodziny, łącznie z profesjonalnym poradnictwem. Po ślubie uczestnicy mogą korzystać z poradni rodzinnej, gdzie są do ich dyspozycji psycholodzy. W JOM znajduje się punkt konsultacyjny, w którym zainteresowani dostają wsparcie lub ukierunkowanie, gdzie można otrzymać kompetentną pomoc.

3

Kręgi Domowego Kościoła – katolicka wspólnota duchowa – organizują w JOM konferencje, skupienia i warsztaty, otrzymują od księży jezuitów pomoc duszpasterską. Działa Grupa Biblijna, a Wspólnota Życia Chrześcijańskiego to wciąż rozwijające się stowarzyszenie, w którym powstały już trzy grupy: In Via, Lumen Verum i Ignis.

Działalność „Światełka” stworzonego przez o. Piotra Kochanowicza to pomoc ludziom uzależnionym, którzy w JOM otrzymują pomoc duchową i religijną. Jest to działanie skuteczne, podobnie jak w sytuacji małżeństw będących blisko, a czasem nawet w trakcie rozwodu, szukających pomocy we Wspólnocie Trudnych Małżeństw SYCHAR. Grupa ta spotyka się raz w miesiącu i wiele małżeństw rozwiązuje w niej swoje problemy. Najbliższy Kongres Rodzinny będzie poświęcony właśnie tej tematyce – miłości zranionej i miłości uzdrowionej.

W działalności jezuickiego ośrodka nie są pomijane dzieci. Mają specjalnie dla nich odprawianą mszę, na którą przychodzi najwięcej osób. Tradycyjnie prowadzi ją ojciec przełożony, Tomasz Oleniacz. Choć przy JOM nie ma ani szkoły, ani lekcji religii, rodziny przyjeżdżają nieraz z bardzo daleka, bo dzieciom się to podoba – jest kazanie dla dzieci, a one mogą wypowiedzieć swoje intencje, mogą śpiewać. Niezwykłą, ogromnie cenną formą pomocy dla dzieci i rodzin jest – również założona przez o. Piotra – Wspólnota „Jaśmin”, w której raz na miesiąc spotykają się dzieci niepełnosprawne i ich rodzice. Spotkania obejmują zabawę z dziećmi i porady psychologiczno-pedagogiczne dla rodziców.

Na rodzinnym kolędowaniu spotyka się w Lone Tree Manor około 400 osób, a w ciągu roku odbywają się pielgrzymki – do Merylville, do Twin Lakes – nieraz aż trzema autokarami.

Sanktuarium ma około 20 ministrantów i kilku kandydatów. Prowadzony jest kurs ministrancki i kurs lektorów. „Ministranci to tylko chłopcy, tradycyjnie – mówi ojciec Jerzy. – Dziewczęta podczas mszy śpiewają w scholi. Nigdy nie brakuje nam ani ministrantów, ani lektorów, ani kościelnych”.

Jezuici w Chicago to marka, której może pozazdrościć niejedna parafia.

Krystyna Cygielska

fot.Facebook

Szczegółowe informacje o działalności ośrodka i sanktuarium można znaleźć na stronie internetowej www.jezuici.org

 

Categories: Polonijne parafie

Comments

  1. Stasiu
    Stasiu 1 listopada, 2015, 15:05

    Dziekuje Ojcom za wspanisls prace przez wiele lat. U nich zawsze mozna sie wyspowiadac, zawsze maja czas i nigdy nie sa zmeczeni. Mieszkam na poludniu miasta wiec chodze do kosciola na poludniu, jednak gdy mam potrzebe wiem ze moge zawsze liczyc na osrodel Milenijny.

    Reply this comment
  2. Anonim
    Anonim 17 czerwca, 2018, 09:00

    Pzdrawiam was rodacy 🙂

    Reply this comment
  3. niklot
    niklot 17 czerwca, 2018, 23:54

    Towarzystwo Jezusowe, SJ[a] (łac. Societas Iesus), jezuici – męski papieski zakon apostolski założony przez Ignacego Loyolę.

    Cechą charakterystyczną jego charyzmatu jest dyspozycyjność do służenia papieżowi we wszelkich możliwych dziedzinach, a zwłaszcza w zadaniach najtrudniejszych; w związku z tym nie ma ściśle ustalonego zakresu działania, gdyż wyznaczają go znaki czasu. Dało Kościołowi 1 papieża, 41 kardynałów, 5 patriarchów, 87 arcybiskupów i 269 biskupów, oraz 50 świętych i 180 błogosławionych. Było i jest najpotężniejszym oraz najbardziej liberalnym zgromadzeniem zakonnym. Od początku istnienia jezuitów podstawowymi zasadami odróżniającymi ich od innych zakonów były:

    akcentowanie posłuszeństwa wobec papieża i przełożonych. Jak pisał Ignacy Loyola w Ćwiczeniach duchownych w ramach Reguł o trzymaniu z Kościołem: Trzeba być zawsze gotowym wierzyć, że to, co ja widzę jako białe, jest czarne, jeśli tak to określi Kościół hierarchiczny.
    wybór członków według kryterium wysokich wymagań duchowych oraz predyspozycji intelektualnych i silnej osobowości.
    stałe edukowanie własnych członków, tak aby posiadając nie tylko religijne wykształcenie, byli zdolni dobrze rozumieć współczesny świat i wchodzić z nim w dialog.
    nacisk na bycie tam „gdzie decydują się losy świata” – a więc wśród elit społecznych kształtujących w danym momencie historycznym większościowe poglądy oraz mających silny wpływ na sprawowanie władzy świeckiej.
    brak sztywnych reguł działania, wykonywanie zadań aktualnie najpotrzebniejszych, pełna dyspozycyjność, stawianie czoła najtrudniejszym wyzwaniom, walka na pierwszej linii frontu, wytyczanie kierunków rozwoju Kościoła.

    Reply this comment
  4. niklot
    niklot 17 czerwca, 2018, 23:58

    Przede wszystkim jezuici nie są księżmi a zakonnikami. 1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami:…”9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem5; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.”

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*