Zabiła i nie trafi za kratki. Oburzający wyrok ws. śmiertelnego potrącenia Marka Bajsona

Marek Bajson fot.Rafał Kawalec/YouTube

Marek Bajson fot.Rafał Kawalec/YouTube

Ten wyrok jest szokiem dla bliskich i przyjaciół tragicznie zmarłego Marka Bajsona – wieloletniego partnera życiowego wokalistki jazzowej Grażyny Auguścik. 30 czerwca sprawczyni wypadku Sheryl Perry została uniewinniona i oczyszczona ze wszystkich zarzutów, mimo iż w trakcie procesu przyznała, że wypadek spowodowała, będąc pod wpływem alkoholu.

23 marca 2013 roku, 1.30, środek nocy. Marek Bajson zatrzymuje się na poboczu ulicy Manhaim, w pobliżu skrzyżowania z Irving Park, niedaleko od lotniska O’Hare. W samochodzie zabrakło benzyny. Marek dzwoni do kolegi z prośbą o dowiezienie kanistra. Wysiada z samochodu, stoi na poboczu drogi. Od północy z dużą prędkością nadjeżdża samochód marki PT Cruiser, prowadzony przez 21-letnią Sheryl Perry. Kobieta, próbując wyprzedzić inny pojazd, traci panowanie nad kierownicą i zjeżdża na pobocze. Siła uderzenia odrzuca Marka na 10 metrów, mężczyzna ginie na miejscu. – Marek jechał do kolegi, z którym nad ranem wybierali się w góry, do Kolorado. Wtedy nadjechała ta dziewczyna, była pod wpływem alkoholu i jechała z bardzo dużą szybkością. Marek stał z tyłu, obok samochodu. Uderzenie było bardzo silne, zaparkowany na poboczu samochód, którym jechał Marek, miał wgniecione tylne koło i drzwi, zniszczenia były poważne – mówi Grażyna Auguścik.

Niewinna i oczyszczona ze wszystkich zarzutów”

– taki wyrok zapadł 30 czerwca br. przed Sądem Okręgowym Powiatu Cook, na czwartej z kolei rozprawie w trwającym miesiąc procesie. Nie było ławy przysięgłych, taką formę procesu wybrał adwokat oskarżonej. Sheryl Perry – oskarżona o jazdę pod wpływem alkoholu, spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nielegalne przewożenie otwartej butelki po alkoholu i brak ubezpieczenia samochodowego – nie poniosła żadnych konsekwencji swojego czynu.

Zdaniem Grażyny Auguścik sam proces przypominał farsę, a wyrok to obraza dla działania wymiaru sprawiedliwości. W czasie przesłuchania Perry plątała się w zeznaniach. Przyznała, że przed wypadkiem piła alkohol, ale nie ustalono, jak dużo wypiła na 21 urodzinach kolegi, z których wracała. Raz twierdziła, że były to dwa piwa, później, że trzy, następnie, że tylko ćwierć, a potem, że piła też koniak. Jej koledzy potwierdzili, że wypiła od dwóch do trzech piw i do tego jeden albo dwa kieliszki koniaku; impreza była suto zakrapiana, a jej uczestnicy, włączając Sheryl Perry, grali w tzw. drinking games, podczas których Perry przegrała kilkakrotnie, co wiązało się z wypiciem przez nią kilku kolejek. Adwokat dziewczyny twierdził, że bijąca od niej po wypadku silna woń alkoholu była spowodowana wylaniem alkoholu na ubranie. Sanitariuszce pogotowia, która zeznała, że czuła od sprawczyni odór alkoholu, zasugerował, że być może przy wcześniejszym wypadku tego wieczoru miała do czynienia z pijanymi i ktoś ją alkoholem oblał. Co więcej, w momencie wypadku w samochodzie leżała otwarta, opróżniona butelka wódki – jak twierdziła sprawczyni, była tam od dwóch tygodni i należała do jej znajomych. Adwokat argumentował, że w momencie wypadku leżała na tylnym siedzeniu, a siła zderzenia przeniosła ją na przednie.

Odmówiłam testu na trzeźwość,

bo tak uczono mnie w domu, żeby stanowczo odmawiać i żądać rozmowy z adwokatem” – tak Sheryl Perry tłumaczyła w czasie rozprawy powód odmowy badania alkomatem i pobrania krwi w celu ustalenia poziomu stężenia alkoholu. Policja nie przeprowadziła tych badań, mimo że w wypadku zginął człowiek. Zdaniem adwokata Krzysztofa Buchcara, zajmującego się sprawami kryminalnymi, zgodnie z prawem Illinois każdy kierowca ma prawo odmowy badania trzeźwości, nawet w przypadku spowodowania obrażeń lub śmierci.

Sędzia ustalił kaucję w wysokości 200 tys. dolarów. Po wpłaceniu 10 proc. tej sumy, czyli 20 tys., Perry wyszła na wolność i odpowiadała z wolnej stopy. Żadnych konsekwencji, żadnego DUI czy kuratora. Sędzia Carol Howard, która wydała wyrok, nie znalazła ani jednego powodu do uznania sprawczyni winną. Odniosłam wrażenie, że sędzia może wszystko, a jej wyrok jest nieodwołalny. Inna myśl, która mi się nasuwa, to taka, że my – zwykli ludzie, jesteśmy bezradni, bo prawo jest po stronie sprawcy, a nie poszkodowanych. Zależne jest to oczywiście od grubości portfela sprawcy. Ginie człowiek i nie ma żadnych konsekwencji. Nie o to chodzi, żeby tą młodą dziewczynę wsadzić do więzienia; nie była karana, nie zrobiła tego z premedytacją. Nie należę do osób, które szukają rewanżu, ale konsekwencje powinny być. A w tym przypadku system prawny zawiódł. Chciałam, żeby została uznana za winną. Sędzina nawet nie pouczyła jej, żeby nie wsiadała więcej za kierownicę po alkoholu. Sąd postarał się, żeby udowodnić jej niewinność – komentuje bulwersujący wyrok Grażyna Auguścik.

Grażyna Auguścik podczas koncertu pamięci Marka Bajsona fot.Dariusz Lachowski

Grażyna Auguścik podczas koncertu pamięci Marka Bajsona fot.Dariusz Lachowski

Sheryl Perry, oskarżona o jazdę pod wpływem alkoholu, spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nielegalne przewożenie otwartej butelki po alkoholu i brak ubezpieczenia samochodowego, nie poniosła żadnych konsekwencji swojego czynu

Zaniedbania, korupcja czy zła wola?

Zdaniem Auguścik od samego początku zarówno prokurator, adwokat, jak i sędzia podeszli do sprawy jak do zderzenia, a nie zabójstwa, choćby nieumyślnego. Oskarżona mówiła po prostu: „Stało się”, nie przeprosiła, nie wykazała żadnej skruchy. Śmierć Marka Bajsona stała się w czasie procesu sprawą zepchniętą na dalszy plan, drugorzędną. Adwokat twierdził nawet, że to była wina Marka, że stał na poboczu i dlatego zginął. Skupiono się na tym, ile wypiła Perry, kiedy i czy ten alkohol jeszcze działał w chwili wypadku. Zignorowano fakt obecności w kabinie pustej butelki po wódce, choć, jak podkreśla mecenas Buchcar, w takich sytuacjach sądy zwykle postępują z dużą surowością, a samo wożenie w samochodzie otwartej butelki jest wykroczeniem kryminalnym.

W uzasadnieniu wyroku sędzia stwierdziła, że alkoholu nie było wystarczająco dużo, aby dziewczyna się upiła. Zaskakujące jest także i to, że wyrok uniewinniający zapadł mimo zeznań świadków, którzy poświadczyli, że Perry była pod wpływem i czuli silny zapach alkoholu; do picia przyznała się też sama oskarżona. Te zeznania nie okazały się dla sądu decydujące. Na wyroku zaważyło nagranie wideo z przeprowadzonego trzy godziny po wypadku przesłuchania, w czasie którego sprawczyni mówiła w miarę składnie i logicznie.

Poczucie niesprawiedliwości

to uczucie, które po ogłoszeniu wyroku stało się doświadczeniem bliskich i przyjaciół Marka Bajsona. – Jestem bardzo dotknięta, bo straciłam bliską osobę, a potraktowano to, jakby nic się nie stało. Marek zginął niewinnie, a nikt za to nie odpowie. I trzeba z tym żyć. Ani ta dziewczyna, ani my – bliscy Marka nie będziemy mieć spokoju. Czuję się taka zgnieciona i zniesmaczona. Czuję, że nie mam oparcia w prawie, że znikąd nie ma pomocy. Nie mogę się z tym pogodzić, że można być tak bezkarnym. Kiedy potrzebujemy pomocy, powinniśmy móc liczyć na prawo. Jeśli nie możemy – pozostaje żal do systemu, który funkcjonuje wadliwie. Jeżeli nie broni nas policja, a na sądzie nie można polegać, to co nam pozostaje? Wyjść na ulicę i samemu dopominać się o swoje prawa? Samemu je wymierzyć? – w pytaniach stawianych przez Grażynę Auguścik słychać krzywdę.

Co dalej?

Bliscy Marka Bajsona zamierzają dopominać się wyjaśnienia ewentualnych zaniedbań, jakich ich zdaniem dopuściła się policja i sąd. Wybierają się na spotkanie Chicago Police Board, na którym obywatele mogą składać skargi na policyjne zaniedbania i nadużycia. Spotkanie odbędzie się 16 lipca o godz. 19.30 w Chicago Public Safety Headquarters pod adresem 3510 S. Michigan Ave. w Chicago.

Kilkukrotne próby skontaktowania się z sędzią Carol Howard, którą chcieliśmy poprosić o komentarz w sprawie wyroku, do chwili oddawania numeru do druku – nie powiodły się.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

Categories: Polonia

Comments

  1. stary
    stary 7 lipca, 2015, 08:40

    Absurd totalny i korupcja…Mam nadzieję, że nie tylko ta dziewczyna odpowie ale i sędzia.

    Reply this comment
  2. JoannaSz
    JoannaSz 7 lipca, 2015, 09:56

    Ten wyrok jest haniebna niegodziwoscia i obraza dla sprawiedliwosci.
    Sedziowie sa wybierani przez nas. W najblizszych wyborach sedzia Carol Howard moze spodziewac sie bardzo wielu glosow przeciwko swojej nominacji.
    Mysle, ze przypilnujemy tego i oddamy swoj glos kiedy przyjdzie pora.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*