Wielbłąd i Pawełkowski – kumple czy wrogowie?

Sprawa morderstwa chicagowskiego jubilera może ruszyć z miejsca

Leszek Pawełkowski fot.Cook County Sheriff’s Office

Leszek Pawełkowski fot.Cook County Sheriff’s Office

 

Leszek Pawełkowski w staromodnym, wypłowiałym nieco więziennym uniformie w biało-czarne pasy sprawiał wrażenie zadowolonego, gdy w środę 15 marca po raz kolejny stanął przed sędzią sądu okręgowego powiatu Cook. Choć w więzieniu siedzi już siódmy rok, odkąd został aresztowany w listopadzie 2010 r., jest szansa, że wreszcie zacznie się coś dziać w jego sprawie.

A sprawa 48-letniego dziś Pawełkowskiego jest jedną z ostatnich w porannym posiedzeniu sędzi Neery Walsh. – Jest uprzejma, ale stanowcza – mówią mi zgromadzeni w galerii sali nr 201 obserwatorzy. Choć zgodnie z przypuszczeniem krótka obecność Pawełkowskiego na sali sądowej kończy się wyznaczeniem kolejnej daty, w odroczeniu pojawia się jednak zupełnie nowy element. – Wysoki Sądzie, w związku z tym, że pojawił się potencjalny współoskarżony, prosimy o odroczenie sprawy do czasu, kiedy zostaną mu postawione zarzuty – mówi Margaret Domin, obrońca publiczny Pawełkowskiego.

Jak informowaliśmy tydzień temu, drugiego marca na chicagowskim lotnisku O’Hare wylądował samolot z Piotrem Wielbłądem na pokładzie. Poszukiwany międzynarodowym listem gończym i aresztowany w lutym 2016 r. przez brzeskich policjantów mężczyzna po ponad roku przebywania w polskim areszcie został przekazany stronie amerykańskiej.

Sprawa sięga 27 października 2010 r., kiedy około godziny 21.15 dwóch uzbrojonych mężczyzn wtargnęło do domu Shaia Millera przy 6312 N. Kildare w dzielnicy Sauganash w Chicago. Miller był złotnikiem prowadzącym rodzinny sklep na jubilerskim odcinku ulicy Wabash w centrum. Napastnicy skrępowali Millera i jego 14-letniego syna mocną taśmą klejącą, a następnie przeczesali dom w poszukiwaniu kosztowności. Zanim zbiegli z gotówką, biżuterią, srebrem stołowym i cennym obrazem, brutalnie pobili Millera na oczach syna. Po wyjściu oprawców nastolatek, który nie doznał obrażeń, zdołał oswobodzić się i wezwać policję. Millera przewieziono do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili rozległy uraz mózgu. Sześć dni później zmarł w szpitalu Saint Francis w Evanston.

Choć bezpośrednio po zdarzeniu policja nie miała żadnych podejrzanych, odciski palców pobrane z taśmy klejącej, którą skrępowany był Miller, naprowadziły policjantów na trop 41-letniego Leszka Pawełkowskiego, mieszkańca okolicy 3100 N. Hamlin Ave. na chicagowskim Jackowie. Jego odciski znajdowały się w policyjnej bazie danych po wcześniejszym zatrzymaniu mężczyzny za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym. Pawełkowski został aresztowany trzy tygodnie po zdarzeniu.

Piotr Wielbłąd fot.policja Chicago/Interpol

Piotr Wielbłąd fot.policja Chicago/Interpol

To właśnie zeznania Pawełkowskiego, który na początku wydawał się kryć kolegę, pomogły w 2014 r. wskazać drugiego podejrzanego. Amerykańskim stróżom prawa udało się ustalić, że Piotr Wielbłąd wyjechał ze Stanów Zjednoczonych i porusza się po Europie. Za mężczyzną wydano międzynarodowy list gończy z ostrzeżeniem, że może być uzbrojony. Mężczyznę zidentyfikował policyjny patrol na jednym z osiedli 17-tysięcznego Brzeska w woj. małopolskim.

Wielbłąd, który 7 marca stanął przed sądem w obecności polskiego konsula, oczekuje na formalne postawienie w stan oskarżenia, o czym zadecyduje ława przysięgłych. Wówczas będzie mógł ustosunkować się do przedstawionych zarzutów. W praktyce jego rozprawa może odwlec się w czasie do roku, a nawet dłużej.

Zapytaliśmy Margaret Domin z biura obrońcy publicznego, jak fakt, że w kraju pojawił się Piotr Wielbłąd, może wpłynąć na sprawę Pawełkowskiego. Jak się dowiedzieliśmy, prokuratorzy i obrońcy nie mogą udzielać komentarzy w toczących się sprawach. – O tym, czy oskarżeni będą sądzeni oddzielnie czy razem, zadecyduje sąd. Na temat Wielbłąda nic nie mogę powiedzieć, ponieważ reprezentuję Pawełkowskiego. Nastawienie między oskarżonymi oraz ich obronami może być wrogie.

Czy zadowolenie Pawełkowskiego może oznaczać, że pomoc w namierzeniu Wielbłąda zagwarantuje mu niższy wyrok? Czy dawni kumple będą teraz zeznawać przeciwko sobie? Czy dowiemy się, czy i kto zlecił im „robotę”? Będziemy Państwa informować na bieżąco w miarę rozwoju sprawy.

_____________________

Zeznania Pawełkowskiego, który na początku wydawał się kryć kolegę, pomogły w 2014 r. wskazać drugiego podejrzanego. Amerykańskim stróżom prawa udało się ustalić, że Piotr Wielbłąd wyjechał ze Stanów Zjednoczonych i poruszał się po Europie

Categories: Polonia

Comments

  1. ANDY
    ANDY 19 marca, 2017, 16:13

    wszystko ok ale polska nie powinna wydawac swego obywatela do usa , pamietacie sprawe mazura

    Reply this comment
  2. RP
    RP 19 marca, 2017, 21:17

    Polska nie powinna wydawac obywatela ktory jest oskarzany o przekrety finansowe, czy oszustwa a nie oprycha ktory zatlokl Bogu winnego czlowieka, na oczach jego wlasnego syna…. Dla takiego smiecia jest tylko krzeselko. Jednego smecia mniej.

    Reply this comment
  3. Dziwna
    Dziwna 21 marca, 2017, 00:57

    Zastanawia fakt dlaczego polskie służby tak długo zwlekały z zatrzymaniem Piotra W. skoro wszyscy wiedzieli gdzie jest gdzie mieszka gdzie sie porusza. Być może wpływ na to miała znajomość z policjantem bratem jego towarzyszki z którą Piotr posiada potomstwo . Kilka lat temu ów policjant zginął w wypadku podróżując właśnie z Piotrem W. Okoliczności tego wypadku owiane są tajemnicą którą zna wiele osób. Czyżby znowu dziwna sprawa ? Prawie jak z Iwoną Cygan gdzie w głównych rolach policjanci

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*