W hołdzie zwycięzcom bitwy warszawskiej. Polonijne obchody Święta Żołnierza Polskiego

W hołdzie zwycięzcom bitwy warszawskiej. Polonijne obchody Święta Żołnierza Polskiego

Asysta honorowa “Kościuszkowców”, poczty sztandarowe organizacji weterańskich, msza święta za ojczyznę, a później obiad żołnierski, to główne akcenty polonijnych obchodów 94. rocznicy zwycięstwa polskich żołnierzy nad bolszewikami w Bitwie Warszawskiej oraz obchodów Święta Żołnierza Polskiego, zorganizowanych przez weteranów z Placówki 90 Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej oraz Korpusu Pomocniczego Pań w Chicago.

Uroczystości rocznicowe rozpoczęło nabożeństwo w kościele św. Ferdynanda, sprawowane przez proboszcza Zdzisława Torbę. W kościelnych ławach wśród licznego grona wiernych zasiadła bardzo skromna już grupa zdobywców Monte Cassino, Falaise i kilku innych miejsc chwały polskiego oręża, którzy po zakończeniu II wojny światowej nie dali sie zwieść komunistycznej propagandzie o raju w ich ukochanej ojczyźnie i namówić do powrotu. Nie wrócili nad Wisłę, lecz z bólem serca wybrali życie na emigracji. Najczęściej w Wielkiej Brytanii, Australii, Argentynie, Republice Południowej Afryki i Stanach Zjednoczonych, krajach, które dały im schronienie i stały się ich drugimi ojczyznami.

W wygłoszonym kazaniu ks. proboszcz Zdzisław Torba przypomniał słowa Jana Pawła II wypowiedziane 13 czerwca 1999 roku podczas papieskiej wizyty w podwarszawskim Radzyminie. Papież stojąc w miejscu zwycięskiej bitwy mówił o wielkim heroizmie polskich żołnierzy i patriotycznej postawie polskiego społeczeństwa w walce z bolszewicką nawałą, wskazał także na żarliwą modlitwę całego narodu, jako źródło sukcesu w tej nierównej walce. Sukcesu, który przyjęło się określać mianem “Cudu nad Wisłą”.

Po nabożeństwie z weterańskim pozdrowieniem zwrócił się do jego uczestników gospodarz uroczystości, komendant Placówki 90 SWAP, Zygmunt Goliński. Komendant przypomniał, że po 123 latach niewoli tworzone z dużym pośpiechem wojsko polskie, nie w pełni uzbrojone i wyszkolone, musiało stawić czoła nawale bolszewickiej, niosącej fałszywą ideologię komunizmu. Zwycięstwo w bitwie warszawskiej, zaliczanej przez historyków do osiemnastu najważniejszych w dziejach ludzkości, uratowało Polskę i Europę przed zbrodniczym, jak się później okazało, systemem.

– To był cud i dar zwycięstwa dla katolickiego narodu polskiego za obronę ojczyzny i wiary – powiedział Zygmunt Goliński, wzywając do apelu poległych najważniejszych dowódców tego okresu, z wodzem naczelnym, marszałkiem Józefem Piłsudskim na czele.

Po mszy św. grupa weteranów z różnych formacji wojskowych spotkała się na obiedzie żołnierskim. W tym gronie była Zofia Biernadska, żołnierz 5 Kresowej Dywizji Piechoty, pełniąca między innymi służbę sanitarną w szpitalu polowym, do którego zwożono rannych żołnierzy w czasie walk o Monte Cassino.

– To było tak wzruszające. To były takie masy tych młodych ludzi. Jęczących, proszących o pomoc. Człowiek właściwie był bezsilny. Tym lekko rannym podawałyśmy herbatę, kawę, wodę do picia. Ciężko rannych nie można było ruszać. Byli ładowani na sanitarki i odwożeni do innych szpitali. Tych najciężej rannych operowano na miejscu. Było trzech lekarzy. Głównych chirurgiem był doktor Masalski. Pamiętam moment, gdy po 48 godzinach powiedział do mnie: Zośka, Zośka, zróbcie nam mocnej kawy, bo już nie możemy. Kiedy zapytałam go, ile jeszcze ma operacji do zrobienia, odpowiedział, że ostatnią. Na moje pytanie – jaką, powiedział, że to już bardzo łatwe, bo tylko amputacja. Do dzisiaj, gdy mam przed oczami te wydarzenia, łzy cisną się do oczu – wspominała pani Zofia, której szlak bojowy z armią generała Andersa rozpoczął się po wyjściu z sowieckich łagrów.

W kole 5 KDP pozostało jedynie 3 uczestników żołnierskiego szlaku, którzy chcą jeszcze we wrześniu przygotować obchody 71. rocznicy utworzenia ich dywizji w Khanaquin.

Niestety! Czas jest nieubłagany i weterańskie szeregi topnieją w szybkim tempie. Na wieczną wartę odchodzą kolejni obrońcy Tobruku, Gazali, zdobywcy Monte Cassino, Bolonii, Bredy i Falaise. Karpatczycy, podkomendni generałów: Andersa, Kopańskiego i Maczka. Pamiętajmy o nich i ich czynach.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*