W Chicago wszystko jest możliwe

W Chicago wszystko jest możliwe

O wrażeniach z pobytu w Wietrznym Mieście, inspirującym spotkaniu z Polonią, otwartości na innych i przekraczaniu stereotypów z prezenterem iTVN Olivierem Janiakiem i aktorem Kubą Wesołowskim rozmawia Grzegorz Dziedzic.

Grzegorz Dziedzic: – Czy to Wasza pierwsza wizyta w Chicago? Jakie macie wrażenia po tych kilku dniach pobytu w Wietrznym Mieście?

Olivier Janiak: – Ja jestem w Chicago po raz drugi, pierwszy raz byłem tutaj 15 lat temu przy okazji inauguracji działalności telewizji iTVN. Z tamtej krótkiej wizyty pamiętam najlepszego steaka, jakiego w życiu jadłem. Do dzisiaj pamiętam jego wielkość i smak. Po drugiej wizycie zabiorę ze sobą zdecydowanie więcej wspomnień. Udało mi się zobaczyć miasto, pobiegać po chicagowskich trasach biegowych i spędzić sporo czasu na niezwykle miłych spotkaniach z Polonia podczas Festiwalu Polonaise. Jesteśmy ludźmi, którzy wychodzą naprzeciw innym, wyszliśmy do widzów, którzy dali nam ogromny ładunek pozytywnej energii. Okazuje się, że nasza praca ma podwójny sens. Oprócz bycia przekaźnikami informacji i emocji dla widzów w Polsce, poczuliśmy się potrzebni Polakom mieszkającym w Chicago. Ludzie podkreślali, że nasza telewizja to okno na to, co dzieje się w Polsce. Chicago jest piękne. Macie tutaj niesamowite przestrzenie, choć mówię głównie o okolicach śródmieścia, bo głównie tam mieszkaliśmy i właśnie je zwiedzaliśmy.

Kuba Wesołowski: – Ja byłem w Chicago po raz pierwszy. Nie ukrywam, że przed przyjazdem tutaj nie spodziewałem się wiele. Wydawało mi się, że po zobaczeniu Nowego Jorku czy Miami, Chicago nie zrobi na mnie aż takiego wrażenia. Ja bardzo lubię miasta o miejskiej energii, gdzie czujesz tę miejską tkankę, w których dużo się dzieje, ale nie są to miasta wyłącznie turystyczne. Jestem Chicago oczarowany, jego energią, szerokością i czystością ulic. Pomimo wysokości wieżowców to miasto nie jest przytłaczające. W XXI wieku naprawdę trudno jest, by coś nas zaskoczyło, bo dzięki mediom społecznościowych widzimy i słyszymy bardzo wiele. Wydawało mi się, że wszystko już widziałem, ale Chicago zaparło mi dech w piersiach. Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego Polacy tak masowo wyjeżdżali do Chicago, do jakiegoś przeciętnego miasta pośrodku Stanów Zjednoczonych. Zrozumiałem dopiero, kiedy tu przyjechałem. To miasto, w którym wydaje się, że wszystko jest możliwe.

W śródmieściu wybraliście się pobiegać. To Wasz sposób na zwiedzanie nowych miejsc?

K.W.: – Jestem biegaczem amatorem i często poznaję miasta właśnie poprzez bieganie. Wybraliśmy się pobiegać nad jezioro Michigan i spotkaliśmy tam mnóstwo aktywnych ludzi – biegaczy, triatlonistów, rowerzystów. Macie tutaj naprawdę świetne trasy.

O.J.: – Poszliśmy biegać w sobotę o godzinie siódmej rano i spotkaliśmy całe zorganizowane grupy biegaczy czy trenujących pływanie triatlonistów. To świetny sygnał, że można żyć inaczej. W tym mieście czuć pasję i miłość do życia.

K.W.: – Trafiliśmy na piękną pogodę, chyba idealną na zwiedzanie Chicago, bo myślę, że gdybyśmy przyjechali tutaj w lutym, nasze wrażenia byłyby trochę inne (śmiech). Nie bez znaczenia są oczywiście ludzie. Warszawa jest bardzo szybka i dynamiczna, nikt się tam nie zatrzymuje i nie ogląda na drugą osobę. W Chicago jest inaczej.

O.J.: – Cieszę się, ze mieliśmy czas na rozmowy z ludźmi i wysłuchanie ich historii. Wczoraj robiłem sondę do mojego programu. To co mnie uderzyło w Polakach z Chicago to ich wielka determinacja, przebojowość i umiejętność zaryzykowania, żeby tu przyjechać i stworzyć sobie przestrzeń do życia. To postawy godne podziwu, bo uzmysłowiłem sobie, ile niewiadomych czekało tutaj na każdego z Was i ile przeszkód musieliście pokonać, żeby nauczyć się tu żyć.

K.W.: – Ja byłem zaskoczony, kiedy usłyszałem, jak wiele osób rozważa swój powrót do Polski. Nie sądziłem, że jest ich aż tyle. Zwłaszcza osób starszych, które swoją przyszłość widzą w Polsce.

Polonia chicagowska to dla wielu Polaków w kraju synonim ciemnoty i zaścianka. To oczywiście krzywdzące stereotypy, ale wciąż obecne w świadomości wielu Polaków. Czy po wizycie w Chicago i spotkaniu z tutejszą Polonią udało Wam się z nimi zmierzyć?

K.W.: – Jesteśmy otwarci na wszelkie odmiany polskości. Oczywiście jesteśmy mieszkańcami wielkiego miasta, gdzie centrowe poglądy są bardzo wyraźnie zauważalne. Polonia chicagowska uważana jest za republikańsko-prawicową i wydaje się, że to może tworzyć dysonans. Ale wcale tak nie było.

O.J.: – Poglądy ma każdy, ale wychodząc do człowieka, aby go poznać, nie oceniasz go z góry, a obserwujesz, jak przedstawia się waszej wzajemnej relacji. Ja zawsze podchodzę do ludzi bez wcześniejszego nastawienia, z otwartością, bez generalizowania i przyklejania łatek. Do Polaków w Chicago mam niezmiernie dużo szacunku i podziwu. Choć moje wrażenie jest takie, że często sami nie jesteście w stanie uwierzyć, że w Chicago dokonaliście czegoś wielkiego i godnego szacunku. Próbujecie się dowartościować poprzez opowiadanie dużo na swój temat, jakby przekonani, że bez tego czegoś w moim odbiorze zabraknie. Myślę, że to taka nasza wspólna polska cecha. Niepotrzebnie, bo możecie naprawdę być z siebie dumni.

W Chicago mieszkają Polacy reprezentujący całe spektrum poglądów. To taka Polska w miniaturze i nie wszyscy w Chicago kochają TVN. Nie spotkaliście się z przejawami niechęci?

K.W.: – Absolutnie nie, choć ja byłem zaskoczony ilością polityki w codziennych rozmowach. Na co dzień staram się jej unikać, bo polityka dzieli ludzi, a posiadane poglądy wcale człowieka nie określają. Ja jestem zaskoczony ilością polityki w życiu codziennym, a ona niestety zakłóca kanały komunikacyjne pomiędzy ludźmi. Przestaliśmy się nawzajem słuchać. Nie interesują nas argumenty drugiej strony.

O.J.: – Ja spotkałem się z wieloma pytaniami o Polskę. Jak tam się żyje, jak tam jest. Jestem przekonany, że należy poprawić wzajemną wiedzę o sobie i naszym życiu tutaj w Chicago i tam w Warszawie. Polska zmieniła się w ostatnich latach w sposób niewiarygodny, dokonała niezwykłej transformacji. Dobrze by było, gdyby zmiana dokonała się także w myśleniu, w otwartości na drugiego człowieka.

K.W.: – Ludzie w Chicago są świetni. Obsługujemy wiele takich festiwali, jaki odbył się tutaj w zeszły weekend, ale w Chicago uderzające było, jak świetnie ludzie się tutaj bawili. W Warszawie bardziej kontestujemy rzeczywistość, podczas gdy w Chicago liczy się ta bieżąca chwila, ten koncert, ta piosenka, to wspólne zdjęcie. Widać, że ludzie cieszą się tym, co tu i teraz.

O.J.: – A to nie jest polska cecha, myślę, że takiego podejścia nauczyliście się w Ameryce. Ten amerykański small talk daje szanse na nawiązanie pierwszego kontaktu, który w Polsce praktycznie nie istnieje. Zauważyłem, że Polacy w Chicago są bardzo kontaktowi i naturalni w przełamywaniu barier. Niesamowita jest też u was potrzeba chłonięcia wiedzy o tym, co dzieje się w Polsce, także w muzyce i kulturze. Mieliśmy poczucie, że nasza praca, oprócz dostarczania rozrywki ma tutaj dodatkowy wymiar.

Jak ważny jest polonijny rynek dla telewizji iTVN?

O.J.: – Jest niezmiernie ważny, a teraz jeszcze ważniejszy, bo TVN, który był firmą polską, został kupiony przez Amerykanów. Świadczy o tym fakt, że wszystkie nowości produkowane przez TVN są produkowane z myślą o widzu za granicą, dostosowane są wszelkie licencje. Z drugiej strony niezwykle ważne jest, że Polacy oglądają TVN na legalnych platformach, a płacąc za dostęp do naszych programów wspomagają twórców, pomagają rozwijać telewizyjną technologię i infrastrukturę. Dzięki wam możemy wciąż podnosić jakość naszych programów i jakość nadawania. To naczynia połączone, a korzyści są obopólne. Mamy świadomość, jak wielkim rynkiem jest Polonia Amerykańska i Polonia na całym świecie. Chcemy pokazać każdemu widzowi, gdziekolwiek mieszka, że nasze programy są wartościowe, interesujące i prezentujące świetną jakość. Sam fakt, że przyjechaliśmy do Chicago to sygnał, że chcemy być z wami w bezpośrednim kontakcie. Taką relację należy budować i o nią dbać.

Co zabieracie ze sobą z Chicago, jakie odczucia i inspiracje?

K.W.: – Wspólnym mianownikiem całej tej wizyty i wszystkich spotkań jest wielki uśmiech. Ciepło, sympatia i cudowna energia. Jestem zachwycony tym miastem i mieszkającymi tu ludźmi. Na pewno wrócę do Chicago.

O.J.: – To był wspaniały czas, nie tylko ze względu zawodowego, ale przede wszystkim ludzkiego. W Chicago uderzyła mnie serdeczność i otwartość. To jest coś, co oprócz ciężkiej pracy i determinacji Polaków w Chicago zawsze będzie mi się z Chicago kojarzyć. To niezwykłe, że zachowując tożsamość, potrafiliście zasymilować najlepsze amerykańskie cechy, czyli otwartość i łatwość nawiązywania kontaktów.

Dziękuję za rozmowę.

gdziedzic@zwiazkowy.com

Na zdjęciu: od lewej: Olivier Janiak i Kuba Wesołowski
fot.arch. Radia WPNA 103.1 FM

Categories: Polonia, Wywiad, Wywiady

Comments

  1. Yankes
    Yankes 6 września, 2019, 00:09

    ….wielkosc tego miasta i tej Poloni jeszcze bardziej czujesz ….jak przez 6 dni w tygodniu pobiegasz na dachu np przy zrywce , czy jako pomocnik murarza – a w niedziele wystartujesz w Triathlonie…..wtedy Panowie czujesz puls , krew i serce Chicago – Polecam

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*