Stereotyp jest narzędziem

Stereotyp jest narzędziem

Jakie są korzenie i przyczyny antypolskich stereotypów w Stanach Zjednoczonych? Czy uprzedzenia wobec Polaków można porównać do uprzedzeń wobec innych grup etnicznych? Czy przedstawianie Polaków w negatywnym świetle w mediach i kulturze popularnej jest działaniem zamierzonym? Z prof. Danushą Goską, wykładowczynią William Peterson University, pisarką i ekspertką w dziedzinie antypolskich stereotypów rozmawia Grzegorz Dziedzic.

Grzegorz Dziedzic:Jako naukowiec zajmuje się Pani badaniem antypolskich stereotypów, które wydają się być równie stare, jak polska imigracja do Stanów Zjednoczonych. Jakie jest źródło tych stereotypów i dlaczego dotykają one akurat Polaków?

Prof. Danusha Goska: – W mojej książce „Bieganski. The Brute Polak Stereotype” opisuję Biegańskiego, antysemicki charakter ze słynnej książki i filmu „Wybór Zofii”. Ten prymitywny Polak to uosobienie stereotypów opisujących Polaków. To głupi, agresywny, niemoralny i prymitywny szowinista. Istnieje też inny stereotyp Polaka, jako romantycznego szlachcica, ale nim nie zajmowałam się w mojej książce. „Prymitywny Polak” oczywiście nie może istnieć sam z siebie. Ma on związek z innymi stereotypami dotykającymi głównie mieszkańców wsi i osób religijnych. W Ameryce ludzi z prowincji nazywamy stereotypowymi określeniami – wieśniak, redneck, biały śmieć (ang. white trash) i śmieć z przyczepy (ang. trailer trash). Amerykańskie białe wieśniaki są podobne do Biegańskiego. To bardzo podobne stereotypy. Stereotyp „prymitywnego Polaka” oparty jest na strachu i pogardzie, odczuwanym przez kosmopolitycznych, dobrze wykształconych mieszkańców dużych miast, wobec słabo wykształconych, mieszkających na wsi pracowników fizycznych. Tego typu stereotypy znane są w różnych kulturach od tysiącleci. Kuzynów Biegańskiego można zatem spotkać wszędzie tam, gdzie miejskie elity z pogardą traktują mieszkańców prowincji.

Ale skąd stereotyp „prymitywnego Polaka” wziął się w Ameryce?

– W latach 1880-1924 miliony chłopów z Azji Wschodniej, Europy Środkowej i Południowej przypłynęły do Stanów Zjednoczonych i podjęły pracę w przemyśle. Amerykanie w tamtych czasach przywykli już do powszechnej znajomości czytania, głosowania, wybrukowanych ulic i wysokiego poziomu nowoczesności. Imigranci pochodzili z zacofanych wiejskich regionów, a ich status był bliski niewolnikom. Do Ameryki przybywało wiele różnych grup, nierozróżnialnych dla Amerykanów. Przybysze z Europy Wschodniej byli niejako wrzucani do jednego worka. Polacy, Słowacy, Ukraińcy i Litwini byli nazywani określeniami „Bohunk” lub „Polak”. Ta fala imigracji spowodowała moralną i intelektualną panikę. Najbardziej wpływowe amerykańskie gazety, uniwersytety i politycy zdecydowali, że przybyli z Europy chłopi są rasowo niżsi i gorsi niż Amerykanie. W prasie i publikacjach naukowych zaroiło się od otwarcie rasistowskich treści. Najświatlejsze amerykańskie umysły pisały, że imigranci, w tym Polacy, nigdy nie będą w stanie stać się w pełni ludźmi i dorównać „nordyckim” Amerykanom.

Po co zatem wpuścili ich do Stanów?

– Przemysłowcom na rękę była masowa imigracja z Europy. Polacy, Słowacy, Litwini i Ukraińcy byli przeznaczani do wykonywania najcięższych prac. Najczęściej pracowali w kopalniach i stalowniach. Pracowali w fatalnych warunkach, prawie jak niewolnicy. Nie stosowano żadnych środków bezpieczeństwa. Ich pracodawcy, tacy jak Andrew Carnegie i Clay Frick, rozkazywali strzelać do nich, jeśli decydowali się podjąć strajk. Tracili ręce i nogi, umierali w wypadkach. Opis życia ówczesnych imigrantów przeczytać można w słynnej powieści Uptona Sinclaira „Dżungla”. Większość Amerykanów sprzeciwiała się masowej imigracji, i w końcu zatrzymało ją wprowadzenie antyimigracyjnych przepisów, w latach 1924 i 1929. Te rasistowskie antyimigracyjne prawa zostały zniesione dopiero w 1965 roku.

Prof. Danusha V. Goska Wykładowczyni Uniwersytetu Williama Patersona w Wayne, w stanie New Jersey. Autorka książek „Save Send Delete”, „God through Binoculars” i „Bieganski: The Brute Polak Stereotype”. Za tę ostatnią zdobyła Nagrodę Haleckiego, przyznawaną przez Polsko Amerykańskie Towarzystwo Historyczne. Książce poświęcono artykuły opublikowane w „Tygodniku Powszechnym” i „Polish American Journal”. Laureatka Stephen King Haven Award i zdobywczyni grantu Stanowej Rady New Jersey. Mieszkała i pracowała w Afryce, Azji, Europie, na obydwu wybrzeżach i w sercu Stanów Zjednoczonych. Z wykładami występowała na wielu amerykańskich uniwersytetach, m.in. na Uniwersytecie Brandeis, Uniwersytecie Wisconsin, Uniwersytecie Georgetown, a także w Żydowskim Muzeum Galicja w Krakowie.

Sto lat temu uprzedzenia Amerykanów wobec Polaków były bardzo mocne. Czy można je porównać do współczesnych stereotypów skierowanych przeciwko muzułmanom i Latynosom?

– Wielu współczesnych imigrantów z Meksyku można porównać do polskich imigrantów sprzed stu lat. Pochodzą z biednych wiejskich rejonów i są głęboko wierzącymi katolikami. Meksykanie czczą Matkę Boską z Gwadelupy, a Polacy Matkę Boską Częstochowską, jako swoją opiekunkę i orędowniczkę. Na tym podobieństwa się kończą. Latynosi i muzułmanie są obecnie chronieni przez poprawność polityczną. Polacy nie są chronieni, służą jako grupa, którą można użyć jako etniczny „czarny charakter”. Nikt z amerykańskiej elity nie odważy się powiedzieć tego, co mówiło się i wciąż mówi o Polakach. Polacy są traktowani podobnie jako rednecki – amerykańskie wieśniaki. Amerykanie są nauczeni, by widzieć Meksykanów jako ludzi pracowitych, szczerych i pobożnych. W tym samym czasie amerykańska kultura uczy Amerykanów, żeby traktować Polaków jako prymitywów, ludzi niemoralnych, fanatycznych i żałosnych. Nie twierdzę oczywiście, że nie pojawiają się niesmaczne i okropne opinie o Meksykanach. Sęk w tym, że krzywdzące opinie o jednej grupie nie są traktowane w ten sam sposób, jak identyczne opinie o innej grupie. Na przykład, nauczyciel, który z pogardą wypowiedziałby się w klasie o Meksykanach – straciłby pracę, jeśli wypowiedź zostałaby upubliczniona. Nie zostałby potraktowany tak surowo za krytyczną uwagę o Polakach.

W amerykańskiej kulturze popularnej Polacy rzeczywiście pokazywani są często jako ludzie zacofani i skłonni do agresji, fanatycy religijni i pijacy. Dlaczego tak się dzieje?

– Na początku lat 70. dowcipy o „głupich Polakach” cieszyły się ogromną popularnością. Idee sprawiedliwości społecznej spowodowały, że opowiadanie niesmacznych dowcipów o czarnoskórych Amerykanach stało się niewłaściwe, w związku z czym przerzucono się na dowcipy o Polakach. Niektóre z żartów nie zmieniły się wcale, zmienił się tylko ich bohater. Stereotypy są narzędziami. Ludzie dbają o nie i używają ich w razie potrzeby, zupełnie jak prawdziwe narzędzia, takie jak młotek czy obcęgi. Dowcipy o Polakach miały służyć temu, by opowiadający je poczuł się lepszy. Dzisiaj nie są już tak popularne, jak kiedyś. Ale stereotypy pozostały. I tak jak kiedyś, służą wytworzeniu poczucia moralnej wyższości. Ktoś przecież musi być obarczony winą za Holokaust. W wielu mediach i na salach wykładowych mówi się, że winni są Polacy. Uwłaczające komentarze na temat Polaków nie są traktowane jako społecznie akceptowalna kpina, ale jako oznaka moralnej wyższości. Polski antysemityzm stał się na świecie złotym standardem nienawiści. W świecie różnorodności, multikulturalizmu i tolerancji, prymitywny i nietolerancyjny Polak stał się czarnym charakterem, dzięki istnieniu którego wszyscy możemy poczuć się lepsi.

Jako Polacy utożsamiamy się z rasą białą, a nasz kolor skóry zapewnia nam, jak innym białym, szereg przywilejów. Natomiast posiadanie polskiego akcentu czy nazwiska znosi te przywileje. Czy pani zdaniem Polacy są w Stanach Zjednoczonych prześladowaną grupą etniczną?

– Nie mogę zgodzić się z tezą o białych przywilejach Polaków. Nie uważam, aby prześciganie się, kto jest bardziej uciśniony, było potrzebne. Nie widzę też nic wartościowego w określeniu „biały przywilej”. Uważam, że jest to hegemoniczny termin wymyślony przez liberałów i używany by uciszyć ubogich białych, grupę, którą liberałowie pogardzają najbardziej. Myślę, że to właśnie ta dynamika pomogła Trumpowi wygrać wybory. Oczywiście istnieją biali, którzy korzystają z „białych przywilejów”. To bogacze, którzy mają pieniądze, kontakty i uprzywilejowaną pozycję w społeczeństwie. To samo można powiedzieć o niektórych Afroamerykanach. Mają pieniądze, kontakty i świadomość kulturową, której używają dla swoich korzyści. Są wśród nich profesorowie i pracownicy naukowi, politycy i prawnicy, dziennikarze, właściciele fundacji i think tanków, którzy poświęcają swój czas, wiedzę i pieniądze by pomóc Afroamerykanom. Czy istnieją porównywalne mechanizmy pomagające biednym białym? Nic mi o nich nie wiadomo. Uważa się, że ubodzy biali sami są winni swojej biedy. Ameryka poświęciła mnóstwo energii, by przedstawić historię cierpienia Afroamerykanów, ich heroizmu i osiągnięć w obliczu opresji. Ubodzy biali nie mają takiej szansy. Kiedy biali Amerykanie mówią, że większość białych nigdy nie posiadało niewolników, a biali żołnierze Północy walczyli i ginęli, by znieść niewolnictwo, są potępiani jako biali suprematyści. Kiedy Polacy mówią o cierpieniu i rasizmie doświadczanych przez polskich imigrantów sto lat temu, są uważani za cierpiących na urojenia świrów. Kiedy chcemy mówić o naszej historii, jesteśmy uciszani. Każe nam się grać rolę uprzywilejowanych białych, których historia, sięgając setki lat wstecz, opiera się na kolonializmie, niewolnictwie i budowaniu własnej potęgi na krzywdzie mieszkańców Trzeciego Świata. A przecież to nie jest nasza polska historia.

Tożsamość Polaka w USA wydaje się być skomplikowaną sprawą. Jesteśmy biali, ale jednocześnie stygmatyzowani. Wielu Polaków czuje się w Ameryce obywatelami drugiej kategorii, a swoją frustrację wyrażają poprzez niechęć wobec ludzi o innym kolorze skóry. Czy zamiast tego, nie powinniśmy tworzyć sojuszy z innymi grupami etnicznymi?

– Istnieją trzy grupy Polaków. Pierwsi to nowocześni Polacy, bardziej politycznie poprawni od Berniego Sandersa. Potępiają innych Polaków jako ignorantów, potępiają dumę z bycia Polakiem, nienawidzą Kościoła katolickiego i chętnie nazywają innych rasistami i antysemitami. Oczywiście nienawidzą PiS-u. Czasem nazywa się ich pogardliwie „lemingami”. Z drugiej strony jest wielu Polaków, którzy za wszystko winią Żydów, nie chcą rozmawiać o pedofilii w Kościele i uważają, że PiS jest poza krytyką. To tzw. „chamy”. Obie te grupy są tak skrajne, że ciężko z nimi rozmawiać. W końcu są ci, którzy chcą mówić jedynie o Kościuszce, Chopinie i pierogach. Ta postawa też prowadzi donikąd. Gdybym miała wystarczająco dużo czasu i pieniędzy, stworzyłabym warsztaty, podczas których Polacy uczyliby się ze sobą rozmawiać, odnosić się do siebie nawzajem z szacunkiem i pracować razem, by osiągać wspólne cele. Tymczasem kłócimy się, obrażamy, tworzymy przeciwstawne obozy. To tragiczne, nieskuteczne i żałosne. Zanim zatem zaczniemy myśleć, by tworzyć sojusze z innymi grupami etnicznymi w Ameryce, stwórzmy sojusz Polaka z Polakiem.

Kolejnym stereotypem jest twierdzenie, że Polacy są przewrażliwieni na swoim punkcie, a na każdy atak reagują w sposób paranoiczny.

– Oskarżenie o paranoję zawsze towarzyszy osobom, które są ofiarami stereotypów. Feministki są oskarżane o obsesje związane z mizoginizmem, Żydzi o obsesyjny stosunek do antysemityzmu. Jeśli Polacy kiedykolwiek głośno przeciwstawią się stereotypom na swój temat, również zostaną oskarżeni o brak poczucia humoru, nadwrażliwość i paranoję. To normalne, nie należy się tym przejmować.

Czy przedstawianie Polaków w negatywnym świetle, jak ma to miejsce choćby w filmie „Wdowy”, jest zamierzonym działaniem? A może antypolskie stereotypy są tak mocno wrośnięte w amerykańską kulturę, że stały się znormalizowane i niewidoczne?

– Kiedy pracowałam nad moją książką o Biegańskim, nie mogłam wprost pytać moich rozmówców, czy mają uprzedzenia przeciwko Polakom. Oczywiste jest, że odpowiedzieliby, że nie. Aby wydobyć od nich ich wewnętrzne przekonania, stosowałam specjalnie skonstruowane pytania. Na przykład takie: „Potrzebujesz operacji mózgu. Możesz wybrać jednego z dwóch neurochirurgów. Mają identyczne umiejętności i doświadczenie. Jeden nazywa się dr Smith, a drugi dr Kowalski. Którego wybierasz?” Inne pytanie dotyczyło wycieczki do Polski, jako nagrody wygranej na loterii. Pytałam, czy chcieliby pojechać do Polski. Młody mężczyzna, który upierał się, że nie ma uprzedzeń w stosunku do Polaków, odpowiedział, że w jego głowie „Polska składa się z obozów koncentracyjnych”. Inni nie byli w stanie wyobrazić sobie Polski inaczej niż w czerni i bieli. A na pytanie o wybór chirurga, ludzie twierdzący, że nie dotyczą ich stereotypy o Polakach odpowiadali, że nie chcieliby, aby ktoś o polskim nazwisku operował ich mózgi.

Dziękuję za rozmowę.

gdziedzic@zwiazkowy.com

Categories: Polonia, Wywiad, Wywiady

Comments

  1. RP
    RP 5 grudnia, 2018, 15:51

    Tak wlasnie wyglada forsowana przez lewakow polityczna poprawnosc. Czarni i Zydzi ponad prawem, reszta ma siedziec cicho. Dalej glosujcie na demokratow, a jak chcecie zobaczyc jak bedzie wygladac USA w przyszlosci, zapraszam do South Africa.

    Reply this comment
  2. Do 9
    Do 9 6 grudnia, 2018, 07:24

    Maria Sklodowska-Cure.
    Leczy z kompleksow, obala stereotypy.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*