Śmiertelnie poważna sprawa

Daniel i Kamil Nowoscielscy podczas wizyty w naszej redakcji fot.Piotr Serocki

Daniel i Kamil Nowoscielscy podczas wizyty w naszej redakcji fot.Piotr Serocki

Życie Kamila Nowosielskiego zmieniło się wraz z diagnozą, która brzmiała jak wyrok – złośliwy nowotwór mózgu – glejak. Jego brat Daniel zawiesił swoje dotychczasowe życie, wszystko podporządkowując jednemu celowi – postawić świat na głowie i pokonać guza, który zamieszkał w głowie Kamila.

Bracia Nowosielscy przychodzą na spotkanie punktualnie co do minuty. Zorganizowani, wyciszeni, wyglądają jakby właśnie wybierali się na świąteczne zakupy. W rzeczywistości od dwóch lat są nierozłączni, wciąż w podróży, która ma jeden cel: uratować Kamila i wrócić do normalnego życia. 28-letni Kamil mówi niewiele, po udarze mózgu ma problemy z pamięcią, myli mu się kolejność wydarzeń. Starszy o rok Daniel mówi w imieniu brata. I swoim, bo nawet o chorobie Kamila mówi „nasza”.

Grzegorz Dziedzic: Kamil, od kiedy walczysz z glejakiem?

Kamil Nowosielski: – Trzy lata temu zaczęła boleć mnie głowa, miałem silne zawroty. Źle się czułem, coś było nie tak. Pojechaliśmy z Danielem do Jeleniej Góry, na badania. Po tygodniu przyszedł wynik. Szok. Zacząłem płakać, Daniel i mama też.

Daniel Nowosielski: – Kamil kończył studia magisterskie na pedagogice, właśnie dostał nową pracę jako sekretarz w sądzie, grał w piłkę w klubie. Był niezwykle aktywnym człowiekiem, ale skarżył się na silne bóle głowy. Lekarze mówili, że to migreny, problemy z błędnikiem, a żaden nie zlecił badania rezonansowego. Niestety w Polsce dopóki nie ma poważnych symptomów typu padaczki i utraty przytomności, bardzo trudno jest dostać skierowanie na takie badanie. W końcu lekarz się zgodził. Zrobili MRI, a ja pojechałem po wyniki. W pośpiechu otworzyłem kopertę, bo czułem, że coś może być nie tak. Mało rozumiałem, ale sformułowania „masa guza”, „obszar obrzęku” rozumie każdy. Lekarz powiedział, że nie ma czasu, że trzeba jak najszybciej operować.

Często pierwszą automatyczną reakcją jest zaprzeczenie.

Daniel: – Na początku nie wiedzieliśmy na pewno, że to nowotwór, chwytaliśmy się nadziei, że to może zmiany po ukąszeniu kleszcza, albo jakiś niegroźny obrzęk, ale neurolog zdiagnozował: rak. Zrobiliśmy biopsję i wyszło czarno na białym, że to nowotwór złośliwy, glejak II stopnia. Szybko ustaliliśmy, że najlepszy sprzęt do jego wycięcia mają w Lublinie. Pojechaliśmy, ale po drodze zahaczyliśmy o Sosnowiec, gdzie przyjmował dobry neurochirurg. Podczas tych konsultacji Kamil bardzo źle się poczuł i wylądował na intensywnej terapii. Kilka dni później operowali Kamila w Sosnowcu, powiedzieli, że do Lublina może po prostu nie dojechać.

Operacja się udała?

Daniel: – Trwała kilkanaście godzin i była bardzo skomplikowana, ale poszła świetnie. Usunięto całego guza, nie było żadnych komplikacji. Kamil wyszedł z niej bez szwanku i szybko doszedł do siebie.

Kamil: – Po pierwszej operacji czułem się dobrze, mogłem nawet jeździć samochodem.

Ulga, nadzieja?

Daniel: – Trzy miesiące później pojechaliśmy na kontrolę. Guz wrócił. Tak samo duży, tak samo złośliwy. Byliśmy znowu na początku drogi. Zaczęliśmy szukać pomocy, nie tylko w Polsce. Dzwoniłem do specjalistów do Szwajcarii, Francji, Niemiec, Belgii. Pojechaliśmy do Brukseli, do znanego lekarza. Powiedział, że przy najcięższym, najbardziej agresywnym leczeniu, może dać Kamilowi 4–5 lat życia. Inny lekarz, w Bochum w Niemczech, powiedział, że „przy tego rodzaju agresywności guza przeżycia są całkiem dobre”, a na monitorze pokazał wykres, z którego wynikało, że mój brat umrze za trzy lata. Powiedziałem mu, żeby zastanowił się co mówi, że mój brat ma 27 lat. Przez cały czas starałem się trzymać Kamila w nieświadomości tych statystyk. On zresztą był w takim amoku, że niezbyt się nimi na szczęście interesował.

Potem była druga operacja.

Daniel: – Dziesięć miesięcy po diagnozie Kamil znowu trafił na stół operacyjny. Operacja była jeszcze dłuższa i trudniejsza niż pierwsza. Nie było powikłań, ale tym razem guza nie udało się wyciąć w całości. Musieli zostawić kawałek, który był w miejscu nieoperacyjnym. Gdyby go wycieli, Kamil nie mógłby chodzić ani mówić. Warzywo. Rekonwalescencja była dłuższa, trzeba było Kamila na nowo uczyć chodzić i mówić. Ale to też się udało.

Glejak jednak nie odpuścił.

Daniel: – Kilka miesięcy po drugiej operacji guz wrócił, tym razem był już III stopnia złośliwości. Wraz z podniesieniem stopnia złośliwości zmalał czas rokowanego przeżycia. Wyczytałem w internecie, że tak właśnie z glejakami jest, że gdy się je ruszy, to potem wracają bardziej złośliwe.

Jak to się stało, że przyjechaliście do Stanów?

Daniel: – Szukałem innych rodzajów terapii i natknąłem się na film o terapii dr. Burzyńskiego. Pamiętam, że poczułem coś w rodzaju ulgi i od razu wiedziałem: jedziemy do Houston. Wiedzieliśmy, że na początek musimy mieć 100 tys. złotych, a mieliśmy zero. Zapisaliśmy Kamila do fundacji, zaczęliśmy zbierać pieniądze. W międzyczasie lekarze zaproponowali radio- i chemioterapię. Zdecydowaliśmy się. Kilka tygodni po radiacji Kamil dostał udaru mózgu. Neurologicznie wszystko się zawaliło. To, że dzisiaj Kamil ma problemy z pamięcią i ciężko mu mówić, jest konsekwencją tego udaru. Zaczęły się napady padaczkowe. A kilka miesięcy po naświetlaniach guz znowu zaczął rosnąć.

Uzbieraliście ile trzeba?

Daniel: – Udało się uzbierać 100 tys. złotych i polecieliśmy do Houston. Kamil nie mógł już wtedy chodzić. Jeździł na wózku.

Rozpoczęliście słynną kontrowersyjną terapię genową dr Burzyńskiego.

Daniel: – Na początku zastosowano pięć rodzajów chemioterapii. Po niej Kamil dostał mieszankę leków, z których główne nie są przepisywane na leczenie nowotworów. Doktor Burzyński ustalił, że działają na raka. Dlaczego terapię nazywa się genową? Próbka guza powędrowała do laboratorium, gdzie zbadali tkankę pod kątem wadliwych genów, a na podstawie wyników dobrali leki. W przypadku Kamila lekarze trafili z mieszanką w 100 procentach.

To znaczy, że guz zaczął się zmniejszać?

Kamil: – Wszyscy w szoku, ale tym razem pozytywnym.

Daniel: – Po pierwszym miesiącu guz zmniejszył się o 34 procent. Zawsze tak jest na początku tej terapii, że glejak się zmniejsza, Kamilowi zaczęło się poprawiać, wstał z wózka i chodził z chodzikiem. Było coraz lepiej, guz się zmniejszał: 49 proc., potem 8 miesięcy przestoju, ale kolejne wyniki pokazały, że zmniejszył się o 75 procent. Miesiąc temu rezonans pokazał, że glejak zmalał o 93 procent. Dodatkowo guz traci złośliwość. Ze stopnia pomiędzy III a IV zszedł do poziomu pomiędzy II i III. Guz o wielkości pomarańczy zmalał do wielkości ziarnka grochu, jest w odwrocie, ale dalej siedzi w głowie Kamila.

Czy leczenie ma jakieś skutki uboczne?

Daniel: – Niestety na skutek chemioterapii Kamil zaczął mieć problemy z nerkami, badania moczu wskazywały coraz wyższe poziomy białka. Nie mógł brać leków, które trzymają guza w ryzach. Próbowaliśmy terapii naturalnej, ziołolecznictwa. Pojechaliśmy do Sacramento, do kolejnego Polaka, doktora Lubeckiego. Leczenie kosztuje, zaczęło brakować nam pieniędzy. W Sacramento spotkaliśmy Polaków, którzy namówili nas, żebyśmy przyjechali do Chicago i poprosili Polonię o pomoc. Przyjechaliśmy do Chicago w lipcu tego roku, planowaliśmy zostać tylko kilka tygodni, ale znaleźli się ludzie, dzięki którym udało się rozkręcić różne akcje zbierania pieniędzy na leczenie Kamila.

Gdzie mieszkacie?

Daniel: – U znajomych znajomych. Wciąż przenosimy się z miejsca na miejsce, ale dzięki życzliwości chicagowskiej Polonii zawsze mamy dach nad głową. Nasze życie jest zawieszone na kołku, wszystko jest podporządkowane walce z glejakiem. Nie ma mowy o pracy, o hobby, o czymkolwiek. Od dwóch lat jesteśmy nierozłączni, mieszkamy w jednym pokoju, często śpimy w jednym łóżku. Nie mamy prywatności. Dogadujemy się, ale zdarzają się ostre kłótnie, szczególnie w sytuacjach silnego napięcia. Godzimy się za 15 minut.

Do tej pory bazowaliście na pieniądzach przywiezionych z Polski?

Daniel: – Tak, ale już się skończyły. Miesięczne leczenie terapią genową kosztuje 7 tys. dolarów. Niestety nie stać nas na antyneoplaston, ta terapia to koszt ponad 200 tys. dolarów.

Ale po co, skoro tańsza terapia tak dobrze działa?

Daniel: – Terapia genowa to absolutne minimum, żeby Kamil mógł żyć. Antyneoplaston dałby większe szanse, żeby wykończyć glejaka i nie dać mu wrócić.

Czy jest szansa, że guz całkiem zniknie?

Daniel: – Tak. Plan jest taki, że likwidujemy guza do zera i zaczynamy terapię podtrzymującą, która może potrwać do dwóch lat. Niebezpieczeństwo nawrotu zawsze istnieje, nawet po całkowitym zniknięciu guza. Statystyki są wciąż przeciwko nam.

Kamil: Ja zdrowy będę na 100 procent. Nie ma innej możliwości.

Skąd bierzecie siłę, żeby wciąż przeć do przodu?

Daniel: – Najstraszniejsze w tej chorobie jest to, że z czasem wysysa z człowieka całą siłę. Znam małżeństwo, gdzie mąż w pewnym momencie stracił nadzieję i żona zmarła. Glejak takich zawahań nie daruje, walka z nim to praca, która się nie kończy. U nas w rodzinie dziadek zmarł na nowotwór. Był ważną osobą w moim życiu, ale kiedy chorował, byłem za młody i zrobiłem bardzo mało. Nikt w rodzinie nie zdobył się, żeby wyjść poza kanon i podjąć rękawicę. Do dziś nie mogę sobie darować, że nie zrobiłem więcej. Po tym wydarzeniu przyrzekłem sobie, że jeśli coś takiego znowu się wydarzy, postawię świat do góry nogami. Nie podaruję. To przeprawa dla silnych, siłę czerpiemy od siebie nawzajem.

Czego Wam życzyć na te święta?

Kamil: – Żebym wygrał. Niczego innego nie chcę.

Daniel: – Żebyśmy mogli wrócić do zwykłego szarego życia, pójść do pracy…

Kamil: – …na ryby, w piłkę pokopać.

Tego wam życzę. Dziękuję za rozmowę.

Redakcja „Dziennika Związkowego” dołączyła do akcji „Pomagamy Kamilowi”. Na naszej stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych znajdziecie Państwo informacje o metodach wpłat. Każda, nawet najdrobniejsza suma sprawi, że szanse Kamila Nowosielskiego na powrót do zdrowia i normalnego życia wzrosną. Prosimy, pomóżcie Kamilowi przeżyć.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

nowy apel kamil_a5.cdr

Categories: Polonia, Wywiad, Wywiady

Comments

  1. kasia
    kasia 26 grudnia, 2015, 20:33

    Bede sie za Was modlic aby Bog mial Was w swojej opiece

    Reply this comment
    • Rysiu
      Rysiu 27 grudnia, 2015, 10:04

      Droga kasiu, tutaj zadna modlitwa chlopakom nie pomoze – tutaj potrzebne sa pieniazki (zapytaj pana w sukience). Zreszta do ktorego boga bedziesz sie modlic? Czy do tego samego, ktory wedlug twojej teorii dal chlopakowi ta chorobe?

      Reply this comment
  2. iwan
    iwan 27 grudnia, 2015, 14:50

    Drogi Rysiu to nie Bog daje nam choroby to nie Boga wina ze giniemy w rozny sposob. Bog dal nam wolna wole i tak zyjemy, a duzo chorob jakie mamy na swiecie jest sztucznie stworzonych przez czlowieka. Najlepiej wszystko zgonic na Boga czy jak kto woli Stworce, ktory nie jest nam nic winny ani dluzny tylko odwrotnie. Modlitwa zawsze pomaga ale ta szczera plynaca z glebi naszego serca, nie ta z naszej glowy bo ta z glowy to przewaznie nic nie zdziala sa to tylko puste slowa. Ale nie kazdy potrafi to objac i zrozumiec.

    Reply this comment
    • Rysiu
      Rysiu 28 grudnia, 2015, 18:10

      Wow iwan.
      „duzo chorob jakie mamy na swiecie jest sztucznie stworzonych przez czlowieka”, sypnij mi tutaj przykladami, przyjacielu. Pewnie epidemia dzumy w czternastowiecznej Europie, ktora pochlonela ponad 50% owczesnej populacji tez byla stworzona przez czlowieka. Zreszta co tam epidemie spowodowane przez bakterie lub wirusy, ktore jak na zlosc wedlug Twojej teorii to stworzenia „boze”. Wielki stworca wrzechswiata, ktorego interesuje kto sie masturbuje lub uzywa kondomy, i ktorego moc objawienia opadla do tego:
      http://jezebel.com/this-dogs-butthole-literally-looks-like-jesus-513072075

      Reply this comment
  3. kasia
    kasia 27 grudnia, 2015, 18:49

    Rysiu czasami modlitwa zdzialasz wiecej niz pieniedzmi i ja sie o tym przekonalam na wlasnej skorze

    Reply this comment
    • Rysiu
      Rysiu 28 grudnia, 2015, 17:56

      Moje dzieci wierza w Santa Claus, ale predzej czy pozniej dowiedza sie prawdy…

      Reply this comment
  4. kasia k
    kasia k 27 grudnia, 2015, 20:32

    Gdzie mozna wplacic pieniazki?

    Reply this comment
  5. zza kałuży
    zza kałuży 27 grudnia, 2015, 23:03

    @iwan 27 December, 2015, 14:50
    „Drogi Rysiu to nie Bog daje nam choroby to nie Boga wina ze giniemy w rozny sposob.(…) Najlepiej wszystko zgonic na Boga czy jak kto woli Stworce”
    @iwan, @iwan, jak to zwykle z wierzącymi bywa, twego świętego Pisma nie czytałęś?
    *
    „Do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci (…) w trudzie będziesz zdobywał pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci (ziemia) rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! (…) niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki» Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden”
    *
    Widzisz jaka ta twoja bozia była zazdrosna? Nie chciała się podzielić ani wiedzą ani wiecznym i wolnym od chorób zyciem. Chciała mieć głupiego i śmiertelnego człowieka, ot taką zabaweczkę dla siebie, chyba dla zabicia boskiej nudy. Jak tylko człowiek zrobił psikusa i zjadł z drzewa poznania to od razu ta zazdrosna i zezłoszczona bozia wygnała swoją zabaweczkę z Raju aby przypadkiem nie zjadła także z drzewa życia.
    Bozia CELOWO I Z ZEMSTY SKAZAŁA człowieka na życie w cierpieniach, w tym w chorobach. GDYBY BOZIA CHCIAŁA – zostawiłaby człowieka w Raju i pozwoliła jeść z drzewa życia.
    *
    Tak, tak, czytanie waszych bajek ma wielkie wartości ideowe.

    Reply this comment
  6. iwan
    iwan 29 grudnia, 2015, 07:32

    zza kaluzy nie wiem czemu sugerujesz sie Pismem swietym z ktorym nie do konca sie zgadzam dlatego ze zostalo przerobione przez kler dla swoich celow. Dla mnie Bog to nie kosciol czy ksiadz bo co do tego to mam mieszane uczucia.

    Reply this comment
  7. iwan
    iwan 29 grudnia, 2015, 08:53

    Rysiu ja napisalem ze duzo chorob jest stworzonych przez czlowieka, mialem na mysli terazniejszosc i nie pisalem ze wszystkie choroby stworzyl czlowiek. Wirus HIV, wirus Ebola, ptasia grypa, swinska grypa, autyzm…

    Reply this comment
    • Rysiu
      Rysiu 29 grudnia, 2015, 17:46

      Buhahahahaha,
      iwan najwyrazniej za duzo czyta teori zyda Leo G, Horowitza.
      Nie iwan, wirusy i bakterie ewoluuja, jak kazdy inny organizm na tym Globie. Mozna smialo powiedziec, ze to wlasnie wirusy sa najlepszym przykladem ewolucji, gdyz zmiany adopcyjne w tych organizmach nastepuja stosunkowo szybko. Sorry iwan ale twoja teoria o tworzeniu sztucznych chorob jest rownie fantazyjna jak twoj bog.

      Reply this comment
      • JASIO
        JASIO 30 grudnia, 2015, 04:53

        W starożytności nowotwory występowały bardzo rzadko. Rak stał się powszechną plagą dopiero w czasach rewolucji przemysłowej. Jest więc chorobą stworzoną przez człowieka, następstwem zatrucia środowiska, palenia tytoniu, niewłaściwej diety.
        Do takiego wniosku doszła para badaczy, prof. Rosalie David z Centrum Egiptologii Biomedycznej uniwersytetu w Manchesterze oraz Michael Zimmerman z Villanova University w stanie Pensylwania. Naukowcy obserwowali bakterie siarkowe sprzed 1,8 miliarda lat, które zachowały się w skałach u wybrzeży Australii Zachodniej. Korzystając z najnowszych technologii, odkryli, że bakterie wyglądają identycznie jak bakterie z tego samego regionu sprzed 2,3 miliarda lat i że oba zbiory pradawnych bakterii są nie do odróżnienia od współczesnych bakterii siarkowych, które znaleziono u wybrzeży Chile.
        Wydaje się to zdumiewające, że życie nie ewoluowało przez ponad 2 miliardy lat, czyli prawie połowę całej historii Ziemi.

        Reply this comment
        • Rysiu
          Rysiu 30 grudnia, 2015, 14:22

          Juz mialem cie pochwalic JASIO ale kilkusekundowy search potwierdzil tylko moje domniemania, a mianowicie, pierwsza polowa twojego wpisu jest zerznieta z tego artykulu: http://www.tygodnikprzeglad.pl/czy-czlowiek-stworzyl-nowotwory/
          Druga czesc o bakteriach to istna perelka, nie dosc, ze zerznieta z tego artykulu:
          http://www.focus.pl/przyroda/odkryto-organizmy-ktore-nie-ewoluowaly-przez-2-mld-lat-12184 ale JASIO chcial ukryc pierwsze zdanie, ktore brzmi: „Zdaniem naukowców brak widocznych zmian w tych organizmach tylko potwierdza, a nie podważa, teorię ewolucji Karola Darwina.”
          A teraz JASIO sprobuje napisac cos wlasnymi slowami…

          Reply this comment
          • JASIO
            JASIO 30 grudnia, 2015, 20:44

            Masz racje Rysiu.Wszystko co napisalem to cytaty.Przeciez nikt nie zna wszystkiego w przeciwienstwie do niektorych myslacych iz posiedli wiedze absolutna. .Wziowszy pod uwage ewolucje(Nie iwan, wirusy i bakterie ewoluuja, jak kazdy inny organizm na tym Globie)dokonujaca sie na przestrzeni wielu stuleci musimy opierac sie na spostrzezeniach i wiedzy innych gdyz w skali naszego pokolenia te zjawiska sa niezauwazalne.Nie badz smieszny aby w komentarzch cytowac pelne calosciowe wypowiedzi.Zwroc uwage,ze nie wspomnialem nic co bylo po moim ostatnim zdaniu „Wydaje się to zdumiewające, że życie nie ewo…..”Wybralem po prostu srodkowy fragment uznajac go za wystarczajacy.Zadziwiasz mnie belkoczac,ze chce cos ukryc.Zdemaskuj co chce ukryc i przed kim.Zdaje mi sie, moj drogi Watsonie, ze prawie wszystkie twoje wnioski były mylne. …

          • Rysiu
            Rysiu 31 grudnia, 2015, 15:40

            OK JASIO,
            Ja mam racje ale „prawie wszystkie moje wnioski byly mylne”. Moze pozostan przy „copy&paste”, wtedy wszyscy poza Toba beda wiedziec o co Ci chodzi…

  8. Alojzy
    Alojzy 29 grudnia, 2015, 11:58

    Kiedys jak robilo sie zbiorke to organizowalo sie jakis koncert, spotkanie , wystewe, cos gdzie czlowiek mogl pojsc , spotkac sie ze znajomymi a przede wszystkim POMOC innym. Teraz nastala moda na GoFund Me, gdzie ludzie zbieraja na wszystko, nawet na start w maratonie.

    Reply this comment
  9. iwan
    iwan 29 grudnia, 2015, 21:31

    Rysiu juz nie mam ochoty pisac do ciebie, bo sie czuje jak bym do betonu pisal. Poczytaj sobie troche to moze cos przejdzie przez ten beton do twojej glowy bo jak narazie to sie tylko wszystko odbija od tego betonu i nic do twojej glowy nie chce sie przedostac. http://ciekawe.org/2015/11/22/czy-wirus-hiv-powstal-w-laboratorium/.

    Reply this comment
    • Rysiu
      Rysiu 30 grudnia, 2015, 03:05

      LOL.
      Z linku podanego przez iwana:
      Tytul: „Czy wirus HIV powstał w laboratorium?”
      „Nie brakuje jednak i takich, którzy za epidemię HIV winią samych ludzi…”
      „Mimo iż założenie jest kontrowersyjne…”
      „Kolejnym zwolennikiem sztucznego pochodzenia AIDS jest dentysta i publicysta Leonard Horowitz, który twierdzi, że HIV to amerykański wynalazek stworzony z myślą o ludobójstwie na masową skalę. Teoria doczekała się także kilku publikacji…”
      Tak iwan, nie masz ochoty do mnie pisac mimo, ze piszesz do mnie. I zacznij od podstaw czyli czytania ze zrozumieniem wtedy nie bedziesz musial obawiac sie betonu…

      Reply this comment
  10. kalina
    kalina 1 stycznia, 2016, 08:40

    Oj bardzo pomogliscie temu dzielnemu chlopcu a jak pocieszyliscie!!!

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*