Polskim sukcesem trzeba się chwalić

Polskim sukcesem trzeba się chwalić

6 maja w Muzeum Polskim w Ameryce uhonorowano laureatów tegorocznej chicagowskiej edycji konkursu „Wybitny Polak”. Tego samego dnia wizytę w naszej redakcji złożył pomysłodawca konkursu i prezes zarządu Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Krzysztof Przybył. O potencjale wybitnych Polaków w Ameryce i wizerunku Polonusa rozmawiał z Joanną Marszałek.

Joanna Marszałek: – Pańska wizyta w Chicago na początku maja zbiega się z wieloma polonijnymi uroczystościami. To chyba nie przypadek?
Krzysztof Przybył: – Choć tym razem nie zdążyłem na paradę, to mam przyjemność bywać w Chicago już od dziewięciu lat z konkretną misją. To wybory wybitnego Polaka, które odbywają się w chicagowskim okręgu konsularnym. Co roku przywożę dyplomy i statuetki dla kolejnych grup laureatów, zresztą nie tylko do Chicago. W tym roku w poniedziałek wręczam nagrody laureatom w Chicago, we wtorek w Los Angeles, a w środę w Nowym Jorku.

Sympatyczny, biało-czerwony znaczek „Teraz Polska” wszyscy znamy i rozpoznajemy na produktach, po które chętnie sięgamy. Ale o konkursie „Wybitny Polak” nie wszyscy słyszeli.
– Rozpoznawalność znaku „Teraz Polska” bierze się z jego blisko 30-letniej historii. Przez lata była to również jedyna nagroda tego typu przyznawana w kraju. Konkurs „Wybitny Polak” odbywa się dopiero od 9 lat, ale powoli też się przebija. Trwa to dłużej, bo przez długie lata administracja polska nie wykazywała większego zainteresowania osiągnięciami Polaków poza krajem. My przełamujemy lody, pokazując że sukcesem polskim trzeba się chwalić. „Wybitny Polak” od początku miał stanowić rozszerzenie konkursu na najlepsze produkty i usługi „Teraz Polska” o kapitał ludzki, którym jest Polonia. Ruszyliśmy z konkursami regionalnymi najpierw w Chicago, potem w Nowym Jorku, a od czterech lat również w Los Angeles. Dziś nagrody przyznawane są wszędzie tam, gdzie jest znacząca Polonia – Wielka Brytania, Irlandia, Norwegia, Austria, Francja.

Wybitnym Polakiem można zostać w jednej z pięciu kategorii.
– Tak, te kategorie to: Nauka, Biznes, Kultura, Osobowość oraz Młody Polak. Wyróżniamy przedstawicieli, którzy osiągnęli sukces w swoich dziedzinach, a jednocześnie zdecydowanie przyznają się do polskości. Wielu laureatów, zwłaszcza z młodszego pokolenia, nie urodziła się już w Polsce. Ten konkurs daje możliwość pokazywania, że wśród naszego społeczeństwa są jednostki wybitne, które osiągają podwójny sukces – w środowisku polskim, ale również w krajach, gdzie mieszkają, których mają obywatelstwo, gdzie doskonale odnajdują się na co dzień.

Jak prezentują się Stany Zjednoczone pod względem liczebności wybitnych Polaków?
– Nie tylko najwięcej, ale też najwybitniejsi spośród naszych laureatów wywodzą się z ziemi amerykańskiej. Rząd amerykański potrafi ściągać i zadbać o wspaniałych ludzi, którzy mogą się tu doskonale realizować. Cieszymy się, bo my możemy się potem nimi chwalić w Polsce. Pokazywać, że Polak w Stanach to nie tylko robotnik, lecz są również wybitne jednostki, które przynoszą korzyści obu krajom, nie wstydzą się swojego polskiego pochodzenia i które dzięki temu podnoszą siłę polskiej marki. Choć nagroda jest symboliczna – dyplom i statuetka, to zapewniam, że wybitni Polacy to ludzie, którzy są warci wielkich honorów.

W takim razie kim oni są?
– W minionych latach wśród laureatów znaleźli się m.in. Grażyna Auguścik, wokalistka jazzowa, dr Marek Rudnicki, twórca Amber Coalition, dr Piotr Chomczyński – polski biochemik i przedsiębiorca, prof. Maria Siemionow, polska chirurg, która dokonała pierwszego w USA przeszczepu twarzy. Wielką postacią pierwszej edycji konkursu był prof. Hilary Koprowski, wynalazca szczepionki przeciwko wirusowi polio. Wśród laureatów z Los Angeles jest też znany koszykarz i społecznik Marcin Gortat. Warto wspomnieć, że przyznajemy też wyróżnienie „Przyjaciela Polonii”, którego laureatem był w przeszłości m.in. gubernator Illinois Bruce Rauner. W tym roku statuetki „Wybitnego Polaka” w regionie Chicago otrzymują: w dziedzinie Kultura – Czesława Kolak i Zdzisław Dorula, w dziedzinie Nauka – Mirosław Niedziński, w dziedzinie osobowość – Marek Dobrzycki, a w kategorii Biznesu – Hubert Cioromski.

Kto dokonuje wyboru kandydatów?
– Za działalność komitetu organizacyjnego w Chicago odpowiada od pięciu lat Norbert Barszczewski z grupy Pangea. W skład miejscowej kapituły wchodzą przedstawiciele różnych środowisk polonijnych. W kapitule jest również m.in. prezes Związku Narodowego Polskiego Frank Spula. Staram się nie wpływać na działania poszczególnych komitetów, tylko je nadzoruję. Cieszę się, że środowiska polonijne pozytywnie przyjęły tę inicjatywę, a ich przedstawiciele w kapitułach regionalnych są w stanie osiągnąć konsensus. To ważne, bo Polacy z reguły trudno się dogadują…

Trudno się tu nie zgodzić. Ale czy przeszkadza to w jakikolwiek sposób w działalności fundacji?
– Mówi się, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy organizacje. To jest specyfika Polaków. Narzekanie na to nie ma sensu. Trzeba się z tym pogodzić, wynaleźć wartościowe organizacje i iść do przodu. Ale jeśli chodzi o Fundację „Teraz Polska”, jest ona instytucją apolityczną, nie korzysta ze środków publicznych, a więc nikomu nie przeszkadza. Dobrze wyglądamy na każdym tle, nikomu nic nie zabieramy, a tylko przynosimy i dajemy.

Polsce udało się nawet „odzyskać” kilku wybitnych Polaków z zagranicy?
– Są takie przypadki, jak na przykład Rafał Olbiński, znany malarz i plastyk, niegdyś tworzący w Nowym Jorku. Po tym, jak został laureatem światowej edycji konkursu „Wybitny Polak”, dostał atrakcyjne propozycje w Polsce i już tam został. Zlikwidował studio w Ameryce i dziś jest warszawiakiem z bazą i pracownią w stolicy. Podobnie było w przypadku prof. Wiesława Nowińskiego, naukowca, który po 30 latach w Singapurze wrócił do Polski. Mówiono o nim, że jest najbardziej znanym Polakiem na świecie i najbardziej nieznanym w Polsce. Opracował on pierwszy elektroniczny atlas mózgu, z którego korzysta dziś cała medycyna. Kiedy po zmianie sytuacji poczuł się pewniej w kraju, tu się zadomowił i dziś realizuje się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, i ciągle ma wielkie plany.

Jest Pan pomysłodawcą konkursu „Wybitny Polak”. Jak on się zrodził?
– Często bywałem w Chicago, bo mam tu rodzinę i przyjaciół. Przez lata obserwowałem, jak różne grupy się tu rozwijały, osiągały sukcesy, miały się czym pochwalić . Stąd wziął się pomysł. Prezesem fundacji jestem od 2006 roku. Właśnie przeszedłem weryfikację na kolejne trzy lata. Wprowadziłem tyle inicjatyw, że czasami jestem upominany, żeby je ograniczyć…

Jak Polacy w Polsce postrzegają dziś Polonię?
– Wielki ukłon należy się Polonii za czasy PRL-u i post PRL-u, kiedy Polonusi bardzo wspierali opozycję, również finansowo, a każdy datek miał w kraju ogromne znaczenie. Zainteresowanie Polonią jakby spadło wraz ze spadkiem kursu dolara oraz z chwilą, gdy przed Polską otworzyła się Unia Europejska. Możliwość wyjazdu do krajów europejskich za grosze i pracy na takich samych warunkach jak w USA sprawiła, że mit o wielkiej Ameryce skończył się. A ponieważ Polonia amerykańska nie jest zasilania nowymi ludźmi, ma dawniejsze zaszłości. Stąd Polskę widać zupełnie inaczej.
Jednocześnie ziemią amerykańską bardziej zaczął interesować się biznes. Widać to na każdym kroku. Wiele grup i firm próbuje znaleźć tu swoje miejsce w myśl zasady, że Ameryka zawsze jest otwarta dla biznesu. Można tu sprzedać wszystko, a mit „od pucybuta do milionera” cały czas ma się świetnie. W Europie rynek jest już przepełniony, trudno się na nim zmieścić. Tutaj ciągle jest jeszcze dużo miejsca na nowe pomysły. Przykładem jest wielu Polaków, którzy na bazie innowacyjności, nowych wynalazków, tworzą rzeczy, które przynoszą im duże korzyści w szybkim tempie. Pod tym względem Ameryka to cały czas numer jeden.

A więc jest jeszcze duży potencjał na wybitnych Polaków. Dziękuję za rozmowę.

j.marszalek@zwiazkowy.com

Na zdjęciu: Krzysztof Przybył fot.Łukasz Dudka

Categories: Polonia, Wywiad, Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*