Polskie kino ponownie w Chicago

Polskie kino ponownie w Chicago

Już w ten weekend rozpoczyna się kolejny Festiwal Filmu Polskiego w Ameryce, którego pomysłodawcą i organizatorem jest Krzysztof Kamyszew. Mówi on, dlaczego każdy kinoman powinien uczestniczyć w tym wydarzeniu.

Anna Rosa: Festiwal Filmu Polskiego w Ameryce to prestiżowa i uznana w USA impreza. Czy uważa Pan, że Amerykanie rozumieją „polską duszę” i zawiłości naszej historii prezentowane w rodzimym kinie? Jeśli tak, to znaczy, że polskie kino jest uniwersalne.

Krzysztof Kamyszew fot. Dariusz Piłka

Krzysztof Kamyszew: – Myślę, że polskie kino staje się bardzo uniwersalne i coraz częściej myśli o widzu, który nie zna naszego kontekstu historycznego. W przeciwieństwie do polskich filmów z przeszłości, współczesne filmy polskie są coraz lepiej rozumiane przez widza obcojęzycznego. Skomplikowana historia i polska mentalność są w nich lepiej wyjaśniane i przedstawiane.

W tym roku na festiwalu pokazanych zostanie prawie 80 filmów. Są to nie tylko filmy fabularne, ale także dokumenty historyczne oraz krótkie etiudy na przykład o przyrodzie i ekologii. Spektrum formy i tematyki jest bardzo szerokie. Z jednej strony są problemy globalne, takie jak protesty klimatyczne, niepokoje społeczne, wzrost nacjonalizmu, obrona praw zwierząt, z drugiej ważne rocznice historyczne i wskrzeszenie przeszłości. Czy ta różnorodność była zamierzona?

– Tak, tematyka jest bardzo bogata.  Są filmy, które rzeczywiście dotykają problemów świata w sensie globalnym. W ramach retrospektywy pokazujemy Włodzimierza Puchalskiego, jego najbardziej znane filmy poświęcone przyrodzie, które dzisiaj są szalenie aktualne. Puchalski był prekursorem, pierwszym twórcą robiącym filmy przyrodnicze na świecie. Jest też ojcem terminu „bezkrwawe łowy”, bo tropił zwierzęta za pomocą kamery. Dziś jest to światowa klasyka. Jeśli chodzi o tematykę zwierząt i ich obecności w przestrzeni ludzi, polecam świetny dokument „Niech wiatr rozwieje nasze grzywy” o wspaniałych, odważnych kobietach ratujących polskie konie sprzedawane na rzeź.

A historia? Jesteśmy świadkami okrągłych rocznic wielkich wydarzeń historycznych, które  ukształtowały naszą teraźniejszość.

– Liczne odniesienia historyczne prezentują filmy nawiązujące do rocznicy wybuchu i epizodów drugiej wojny światowej. Wart polecenia jest obraz “Obrońcy Poczty” oraz  „Paragwajskie paszporty” o fałszowaniu dokumentów do krajów latynoskich przez grupę polskich fałszerzy. Fałszywe paszporty były przepustka do życia dla Żydów. Kolejnym godnym uwagi obrazem jest „Przypadek Joanny Langefeld”, niezwykły film pokazujący historię zorganizowania przez byłe więźniarki obozu w Ravensbruck ucieczki z wiezienia na Montelupich ich nazistowskiej komendantki. Jest to historia, do której scenariusz mogło napisać tylko życie. Oczywiście są filmy nawiązujące do odzyskania niepodległości, jak choćby „Piłsudski” ze świetną rola Borysa Szyca.  Prezentowane będą też filmy o niezwykłych Polakach- o Ignacym Łukasiewiczu, nafciarzu i romantyku, o słynnym budowniczym Gdyni – Eugeniuszu Kwiatkowskim i film o Stefanie Banachu, który miał nadzwyczajny wpływ na naszą teraźniejszość.

Film polski to nie tylko film historyczny, to także film dotyczący polskich spraw i bolączek jak najbardziej współczesnych.

– W polską współczesność i mentalność wpisuje się „Boże ciało”, nasz kandydat do Oscara. Pokazujemy też kapitalny debiut Moniki Jordan-Młodzianowskiej „Żelazny most”, czy głośny już, bo jego premiera był wstrzymywana w Polsce, film „Solid Gold” o aferze Amber Gold. Godny polecenia jest film „Pan T.” z niezwykłą rolą Pawła Wilczaka i fenomenalnym debiutem Marii Sobocińskiej, która będzie kiedyś gwiazdą polskiego kina.

Program festiwalu jest bardzo bogaty. Czy jest film, który chciałby Pan polecić publiczności?

– Nie sposób nie wspomnieć o anglojęzycznym filmie Lecha Majewskiego „Dolina bogów” z wielkimi gwiazdami Hollywood w rolach głównych. Grają w nim John Malkovich, Josh Harnett, Charlotte Rampling, Berenice Marlohe czy Lena Headey znana z „Gry o tron”. Twórcy filmu będą obecni na projekcji. Bardzo polecam pełnometrażowy dokument „O zwierzętach i ludziach”. To niezwykła historia małżeństwa Żabińskich, którzy tworzyli warszawskie zoo, w czasie wojny ukrywali w nim Żydów, a po wojnie zmagali się z systemem komunistycznym. Imponuje ogrom materiału archiwalnego z różnych lat. Innym filmem, który polecam, jest najgłośniejszy polski film tego roku, a mianowicie wstrząsający dokument „Tylko nie mów nikomu” Tomasza Sekielskiego. Z najnowszych filmów polecam „Hollywood nad Wisłą”. To historia gwiazd polskiego kina przedwojennego, zrobiony z wielkim rozmachem dokument, który ogląda się jak fascynującą fabułę.

Oprócz wielkich twórców prezentowane będą filmy debiutantów i młodych reżyserów. Festiwal w dużej mierze opiera się na mało znanych twórcach, którzy dopiero zaczynają przygodę ze sztuka filmową.

– Nasz festiwal ma ambicję, aby odkrywać i promować najmłodszych. Zależy nam, by pokazywać, jak młodzi się rozwijają i doskonalą warsztat. Na przeciwległym biegunie są wielcy, uznani twórcy, jak 88-letni Janusz Majewski, który robi świetne kino i wcale nie zamierza przestać. W jego „Czarnym mercedesie” gra cała plejada gwiazd.

Festiwal przyznaje kilka nagród. W ciągu dwóch ostatnich lat nie przyznano jednej z głównych nagród – Skrzydeł. Dlaczego?

– Nagroda Skrzydeł i Złota Ciupaga to nagrody za osiągnięcia w sztuce filmowej i promocję polskiego kina poza Polską. Są to nagrody przyznawane wyjątkowo i wyjątkowym ludziom. W tym roku kapituła nie znalazła właściwego kandydata. Przyznana będzie inna nagroda, imienia Milosa Stehlika, któremu poświęcamy cały tegoroczny festiwal.

Milos Stehlik to wielki przyjaciel filmu polskiego i festiwalu. Zmarł kilka miesięcy temu.

– Wspierał nas od 30 lat, odszedł bardzo przedwcześnie. Ustanowiliśmy nagrodę jego imienia za najlepszy debiut, która przyznawana będzie co roku. W ten sposób pamięć o tym niezwykłym człowieku i wizjonerze kina zawsze obecna będzie wśród nas.

Festiwal Filmu Polskiego w Ameryce to największa impreza promująca film polski poza granicami kraju. Czy gdzieś na świecie jest większy festiwal?

– Nie ma, to największa polska impreza filmowa, mam nadzieje, że również najlepsza. Naszą ambicja jest, by dostarczyć widzom najlepsze polskie kino. Miłośnicy festiwalu przyjeżdżają z całej Ameryki i innych krajów, na przykład z Australii. Pokazujemy wiele filmów niedostępnych gdzie indziej lub filmów, które są doskonałe, ale mogą umknąć naszej uwadze, bo nie mają potężnej machiny promocyjnej. My pokazujemy je w Chicago, często mają u nas premierę.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na festiwalu.

Rozmawiała Anna Rosa

fot. Dariusz Piłka

Categories: Polonia, Wywiad

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*