Polski Trójkąt jak pusty obraz

Czy uda się ocalić go przed zapomnieniem?

 

Co widzisz, przejeżdżając dziś w rejonie Trójkąta Polonijnego – dawnego polskiego śródmieścia, kolebki chicagowskiej Polonii? Zaniedbany plac oblężony przez gołębie, starą popsutą fontannę, kręcących się w okolicy bezdomnych. Tymczasem niewiele jest na świecie miejsc, które mają dla polskości tak duże znaczenie. Paradoksalnie największe wysiłki na rzecz rewitalizacji tego miejsca podejmuje dziś okoliczna społeczność amerykańska. A Polonia – co może zrobić?

Przejeżdżając przez Trójkąt Polonijny w okolicy skrzyżowania ulic Milwaukee, Ashland i Division Marek Dobrzycki czuje, że Polonia nie tylko odeszła stamtąd fizycznie, ale również jakby odchodzi w zapomnienie. Tymczasem urodzony w Stanach Dobrzycki pamięta, jak w latach 70. w sobotę po polskiej szkole przechadzał się z tatą wzdłuż odcinka Milwaukee Ave. pełnego polskich sklepów. Jako mały chłopiec wiedział, że „ten biały budynek” to polska gazeta, a „tu jest siedziba Związku Narodowego Polskiego”. – Wszyscy chicagowianie powinni wiedzieć, że pod koniec XIX wieku tylko do jednej parafii w rejonie Trójkąta – kościoła św. Stanisława Kostki – zapisanych było kilkadziesiąt tysięcy polskich parafian. Przecież to więcej parafian niż mieszkańców wielu polskich miast – mówi Dobrzycki.

Na Polonijny Trójkąt wychodzą okna biura architektów Bugaj Architects. – Trójkąt jest bliski mojemu sercu, nie tylko dlatego, że nasi rodzice po wyemigrowaniu z Polski tu mieszkali, ale ponieważ sami tu mieszkamy – mówi architektka Anna Bugaj. – I choć okolica bardzo się zmieniła od czasów naszych rodziców, nadal jest nam bardzo bliska. Gdy patrzę przez okno, widzę miejsce porzucone, zaniedbane i brudne. Tymczasem wokół Trójkąta jest sporo szkół, kościołów, sklepów i restauracji. Po trzeciej po południu Trójkąt robi się pełny – są dzieci, ludzie wracający z pracy, pasażerowie kolejki. Ale ponieważ jest tu tak brzydko, nikt tu nie chce zostać.

Amerykanie sprzątają i upiększają

Paradoksalnie o upiększenie Trójkąta Polonijnego największe starania podejmują do tej pory okoliczne organizacje dzielnicowe, złożone z mieszkańców wieloetnicznych, przylegających do Trójkąta dzielnic – modnego dziś Wicker Park, Noble Square, East Village, oraz Pulaski Park. To oni chcieliby, aby po wyjściu z kolejki niebieskiej linii przy Division, czy podczas wieczornego spaceru, można było usiąść na Trójkącie, odpocząć, wypić kawę, a przy okazji dowiedzieć się o polskim dziedzictwie tego miejsca. Złożona z wolontariuszy organizacja pod nazwą Polish Triangle Coalition od lat współpracuje z okolicznymi biznesami na rzecz upiększenia Trójkąta. To oni sprzątają Trójkąt, rozwieszają światełka, latem zapraszają foodtrucki oraz organizują cieszącą się powodzeniem serię programów artystycznych „Wtorki na Trójkącie”, w ramach których odbywa się również noc polska.

Architekci z Bugaj Architects na prośbę Polish Triangle Coalition i w ramach wolontariatu stworzyli projekt, który jednocześnie upiększa Trójkąt i podkreśla jego polskie dziedzictwo. W ich planach w miejscu starej, psującej się fontanny mogłaby powstać nowoczesna metalowa instalacja z cytatami słynnych polskich sylwetek, w tym Marii Skłodowskiej-Curie, z kaskadami wodnymi, rzeźbami Magdaleny Abakanowicz i atrakcyjną zielenią. Twórcy planów widzą tu miejsce na relaks i refleksję, lecz również minikoncerty czy przedstawienia.

Dla niektórych projekt może wydawać się zbyt modernistyczny. Marek Dobrzycki widziałby w tym miejscu warszawską Syrenkę i tablicę z ciekawostkami na temat pierwszych Polaków. – Trójkąt potrzebny jest nie tyle dla Polonii, lecz dla innych, żeby opowiedzieć im o Polonii. Architekt Anna Bugaj podkreśla, że projekt to tylko początek dyskusji. – Jesteśmy otwarci na pomysły, sugestie oraz rozmowy z polonijnymi grupami. Najważniejsze, żeby coś zacząć, nie stać w miejscu, walczyć o to, by na Trójkącie zapisana była historia Polonii. Polski Trójkąt jest jak pusty obraz – czeka, aby go namalować.

Projekt ma również poparcie Muzeum Polskiego w Ameryce. Jego prezes, Ryszard Owsiany, brał udział w spotkaniach organizowanych przez Polish Triangle Coalition. – Choć Muzeum nie leży na samym Trójkącie, ważne jest, aby w planach renowacji brał udział ktoś z Polonii, kto mógłby doradzać i trzymać rękę na pulsie – aby nasza historia nie została zapomniana – mówi Owsiany.

Polonijny Trójkąt, 31 stycznia 2019 roku (fot.Edgard Aurelio):

Trójkąt sprawą CTA?

Na plany rewitalizacji Trójkąta padło ostatnio nowe światło w związku z większym projektem przedsiębiorstwa transportu miejskiego (CTA) zakładającego remont i modernizację stacji kolejowych. W najbliższym czasie nowe oblicze mają zyskać trzy stacje niebieskiej linii położone wzdłuż Milwaukee Avenue – Grand, Chicago i Division. Podziemna stacja Division znajduje się bezpośrednio pod Trójkątem. W planach jest remont wejść na stacje, naprawa podłóg i płyt ściennych, nowe schody i oświetlenie, a także winda, aby dostosować stację do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Remont stacji CTA nie zakłada na razie prac na poziomie gruntu. Jednak pomysłodawcy mają nadzieję, że remont wejścia do podziemnej kolejki przyciągnie na nowo uwagę do Trójkąta i być może stanie się okazją do wsparcia inicjatywy ze strony nowych środowisk. – Zdajemy sobie sprawę z dziedzictwa kulturowego Trójkąta i szanujemy je w stu procentach – powiedziała nam Elaine Coorens, jedna z dyrektorów w Polish Triangle Coalition. – Na spotkania zapraszani byli nie tylko polscy architekci, ale i przedstawiciele konsulatu, Muzeum Polskiego w Ameryce oraz polskich grup. – Największą przeszkodą jest to, że fundusze na jakąkolwiek rewitalizację Trójkąta muszą być pozyskane z CTA oraz chicagowskiego Departamentu Transportu (CDOT). Właśnie te agencje miejskie kontrolują ten teren. W tej chwili niestety nie ma żadnych środków zarezerwowanych na nasz projekt.

Zdaniem Owsianego, z renowacją Trójkąta należy poczekać do zakończenia remontu stacji CTA, który będzie dość złożony, gdyż podziemna stacja pod Trójkątem jest stara, ma problemy z kanalizacją, a instalacja windy nie będzie łatwym przedsięwzięciem. Jest jeszcze sprawa sfinansowania projektu, która musi przejść przez miasto oraz CTA.

Co można zrobić?

Dobrym początkiem, zdaniem historyka i działacza polonijnego Daniela Pogorzelskiego mogłoby być podpisanie na stronie change.org petycji w sprawie modyfikacji nazwy tej stacji z „Division” na „Division-Polonia Triangle”. – Podobny zabieg był możliwy w przypadku stacji zielonej linii przy 35. ulicy, którą przemianowano na „35th-Bronzeville”, dla podkreślenia historycznego znaczenia dzielnicy dla społeczności afroamerykańskiej. Tymczasem Polonijny Trójkąt aż kipi śladami polskości, tutaj skupione były siedziby niemal wszystkich polskich organizacji działających nie tylko w Chicago, ale w całych Stanach Zjednoczonych – twierdzi Pogorzelski. – Mimo to dziś niewielu przechodniów zdaje sobie sprawę z bogactwa tego miejsca i jego roli w amerykańskiej i polskiej historii.

Jak może pomóc polska społeczność, Amerykanie polskiego pochodzenia? – Kontaktując się ze swoimi radnymi, forsując ten projekt u przedstawicieli lokalnych władz, a nawet u samego burmistrza – podpowiada Coorens. Tylko wtedy jest szansa, że pasażerowie wysiadający z kolejki będą wychodzić na atrakcyjny miejski skwerek, który zachęca nie tylko do relaksu, ale i do chwili refleksji nad polską historią Wietrznego Miasta. Starym Polonusom serce nie będzie się krajać, gdy będą mijać to miejsce, a młodsi oraz Amerykanie polskiego pochodzenia – wreszcie będą mieć symboliczny punkt w Chicago, gdzie będzie można zrobić sobie selfie upamiętniające polskie korzenie.

Joanna Marszałek
j.marszalek@zwiazkowy.com

Projekt i wizualizacja: Bugaj Architects:

  • NIGHT_SCENE---FOR-WEB
  • VIEW 7_STATUES - LOGO small
  • VIEW1---FOR-WEB
  • VIEW2 - MAP QUOTES WITH LOGO small
  • VIEW3---FOR-WEB
  • VIEW4 -WITH QUOTES - LOGO small
  • VIEW5---FOR-WEB
Categories: Polonia, Z miasta

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*