Polonijny „garage sale” na pomoc pogorzelcom z Prospect Heights

Polonijny „garage sale” na pomoc pogorzelcom z Prospect Heights

W miniony weekend odbyła się kolejna akcja pomocy ofiarom pożaru, do którego doszło 18 lipca br. Tym razem była to wyprzedaż podwórkowa, czyli „garage sale”, połączona wraz z sąsiedzkim piknikiem.

Czuwający nad przebiegiem wyprzedaży Janusz Stanowski, wiceprezes zarządu mieszkańców poszkodowanych w pożarze osiedla, powiedział: – Dzisiaj to już trzy tygodnie odkąd wszystkie darowane rzeczy przewieźliśmy do magazynu. Postanowiliśmy więc zrobić wyprzedaż i piknik osiedlowy, żeby ludzi trochę rozerwać, posprzedawać nagromadzone rzeczy i nawiązać kontakt z tymi poszkodowanymi, z którymi po pożarze nie mamy łączności.
Wiele Polek bezinteresownie poświęciło swój czas, by pomóc w tej dwudniowej akcji charytatywnej, zorganizowanej na trawie przed budynkiem w okolicy pogorzeliska w Prospect Heights. Wśród nich była Dorota Gluziński, która nie dość, że zbierała darowizny od ludzi, to jeszcze wzięła osobiście udział w sobotnim garage sale. – Wraz z koleżankom ogłosiłyśmy na Facebooku zbiórkę. Wiele ludzi odpowiedziało na nasz apel. Pozbierałyśmy wszystko i przywiozłyśmy tutaj do magazynu. W magazynie jest jeszcze wiele rzeczy, ale już nie damy rady – stwierdziła.
Asortyment był bardzo różnorodny. Za jednego dolara można było kupić od zabawek dziecięcych, po zastawę porcelanową i maszynę do szycia. Spodnie dżinsowe, niekiedy nowe z metkami znanych marek, oferowano za jedyne dwa dolary. W pobliżu, pod namiotami, przy muzyce pieczono kiełbaski, hamburgery i frytki. Wszystkie artykuły spożywcze pochodziły od firm polskich, jak też i meksykańskich. Poczęstunek był za darmo. Organizatorzy liczyli jedynie na wolne datki.
Wielu pogorzelców wzięło udział w tej akcji charytatywnej, aby wesprzeć nie tylko siebie, ale także wszystkich innych poszkodowanych. Jedna z nich, Grażyna Hucko, która straciła wszystko, nie załamuje się. W sobotę wspominała tragiczny pożar sprzed kilku tygodni – Mieszkałam na trzecim piętrze w apartamencie, który doszczętnie spłonął. Zostałam zawiadomiona przez znajomych. Kiedy przyjechałam wszystko strasznie się paliło. Do tej pory to bardzo przeżywam. Ciężko mi się ogarnąć i pozbierać z tego wszystkiego. Dziękuję wszystkim, którzy mi pomogli fizycznie i psychicznie oraz wsparli finansowo. Serdecznie im za to dziękuję – podkreśliła.

Każda osoba posiadająca miejską legitymację Fire Victim ID, wydaną przez władze Prospect Height, mogła wziąć rzeczy wystawione na sprzedaż za darmo. Cały dochód z tej akcji charytatywnej trafił na konto Fundacji River Trails Fire Victims.

Janusz Stanowski apeluje do ludzi dobrej woli o wpłaty finansowe na rzecz fundacji. Można je składać na konto w TCF Bank: 2771119669, Routing Number 271972572.

Tekst i zdjęcia: Artur Partyka

  • AV8E2861
  • AV8E2862
  • AV8E2864
  • AV8E2866
  • AV8E2868
  • AV8E2870
  • AV8E2871
  • AV8E2872
  • AV8E2874
  • AV8E2875
  • AV8E2876
  • AV8E2878
  • AV8E2879
  • AV8E2881
  • AV8E2882
  • AV8E2884
Categories: Polonia, Z miasta

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*