Polonijne Rodzinne Zawody Sportowe – tu nie chodzi o wynik, ale o udział

Wynik nie był najważniejszy, ale miejsce na podium zawsze cieszy fot.Artur Partyka

Już po raz czwarty Fundacja Kultury Tatrzańskiej była gospodarzem Polonijnych Rodzinnych Zawodów Sportowych. Odbyły się one na obiektach Sióstr Franciszkanek Chrystusa Króla w Lemont, a wzięło w nich udział 167 dzieci i ich rodziców. Główną nagrodę w wysokości 500 dolarów, ufundowaną przez Polish Falcons of America dla najlepszej rodziny otrzymali Grzegorz, Monika, Maks i Jakub Leśny, którzy powtórzyli sukces sprzed roku.

Trzy poprzednie edycje zawodów zebrały wiele pochlebnych recenzji. Tegoroczne były jeszcze lepsze, liczniej obsadzone, z większą ilością konkurencji, atrakcji i emocji. Potwierdziły, że pozytywne doświadczenia procentują i jeszcze bardziej mobilizują.

– Wszystko nam w tym roku sprzyjało, pogoda, frekwencja, atmosfera rywalizacji – mówi organizator zawodów Bogdan Ogórek. – Myślę, że było super. Cieszymy się z tego, że z każdym rokiem zawody nabierają rozpędu, rozmachu, gromadzą na starcie coraz więcej uczestników. Zarejestrowało się 167 zawodników, dokładnie o 10 więcej niż w roku ubiegłym. To jeszcze jeden dowód, że ludzie potrzebują imprez, które integrują rodziny i środowisko. Nie ma chyba nic piękniejszego niż rywalizacja zespołów składających się z rodziców i dzieci, umiejących się wzajemnie dopingować, przeżywać sukcesy i niepowodzenia. Chociaż tak naprawdę nie o wynik tu chodzi, ale o udział. Wszyscy, którzy startowali, mogą się czuć zwycięzcami. Tradycyjnie największym powodzeniem cieszyły się wyścigi kolarskie, biegi i sztafety przełajowe, ale również w pozostałych konkurencjach frekwencja dopisała i emocji nie brakowało – dodaje prezes Fundacji Kultury Tatrzańskiej.

I choć w tego typu imprezach nie liczy się miejsce, tylko udział, nie mierzy się czasu, ani odległości, każdy dążył do tego, by powrócić do domu z wyróżnieniem i satysfakcją, że się udało, jeżeli nie wygrać, to dobiec, dojechać, strzelić bramkę lub celnie trafić do tarczy.
500 dolarów, ufundowane przez Polish Falcons of America przypadło w udziale rodzinie Leśny. Mama Monika była druga w wyścigu rowerowym. Tata Grzegorz został najlepszym kolarzem. Synowie Maks i Jakub, którzy na co dzień trenują boks w Hyper Fight Fitness, wygrywali w swoich kategoriach wiekowych. Po zsumowaniu punktów w poszczególnych konkurencjach, w których startowali zwycięska czwórka była poza zasięgiem w rodzinnej rywalizacji.

– Staliśmy się sportową rodziną. Udało nam się naszym dzieciom zaszczepić smak rywalizacji. Jesteśmy z tego bardzo dumni, bo przecież sport jest najlepszą szkołą życia – podkreśla Grzegorz Leśny, którego pasją jest motocross.

Walory uprawiania sportu podkreśla także Marta Czubiak. – Ćwiczymy, biegamy, dbamy o aktywny tryb życia – zapewnia. Razem z mężem Janem i trójką dzieci Karoliną, Jasiem i Michałem brali udział w zawodach po raz trzeci. Dwa lata temu udało im się wygrać klasyfikację rodzinną. W tym roku pani Marta była najszybsza w wyścigu rowerowym, Karolina pozazdrościła mamie i w kategorii dziewięciolatków także dojechała pierwsza do mety.

Najmłodszym zwycięzcą okazała się dwuletnia Melania Plewa. Dopingowała ją mama i trzech braci Michał, Max i Mikołaj, którzy również próbowali sił w swoich kategoriach wiekowych.

Niedzielne zawody były okazją nie tylko do sportowej rywalizacji, także do zaprezentowania dorobku Fundacji Kultury Tatrzańskiej. Na stoiskach można było kupić wszystko to, co związane jest z rejonem Podhala. Było rękodzielnictwo, wyroby z mosiądzu i aluminium prezentowane przez ludowego twórcę Stanisława Kulawiaka. Nie brakowało regionalnych potraw. Można było się dowiedzieć, czym na co dzień zajmuje się fundacja. Kolonie, wyjazdy w góry, warsztaty i spotkania, są tylko fragmentami jej bogatej działalności.

Dużą popularnością cieszyła się ścianka do wspinaczki oraz zip-line. Przygotowali je członkowie Klubu Ratowników i Sympatyków TOPR w Chicago, którzy zaskoczeni byli tym, ile dzieci próbowało swoich sił, wspinając się po ściance i sprawdzając swoją odwagę zjeżdżając po linie w dół.

Bogdan Ogórek miał również osobistą satysfakcję. W poprzednich latach jego dzieci startowały w zawodach. W tym roku dołączyły do licznego grona tych, którzy przygotowali zawody i dbali o to, by przebiegały one jak najsprawniej. – To takie ważne, by już od najmłodszych lat zaszczepiać społecznikowską pasję. To dobrze wróży na przyszłość, Dorastają nowe kadry, co sprawia, że pomysł organizowania zawodów rodzinnych ma przed sobą długą perspektywę. Następne za rok 8 września. Już teraz niech każdy czuje się na nie zaproszony – kończy Bogdan Ogórek.

Dariusz Cisowski

Zdjęcia: Artur Partyka

  • AV8E3677
  • AV8E3684
  • AV8E3689
  • AV8E3690
  • AV8E3693
  • AV8E3709
  • AV8E3710
  • AV8E3720
  • AV8E3729
  • AV8E3731
  • AV8E3760
  • AV8E3772
  • AV8E3791
  • AV8E3805
  • AV8E3810
  • AV8E3818
  • AV8E3827
  • AV8E3829
  • AV8E3850
  • AV8E3872
  • AV8E3874
  • AV8E3877
  • AV8E3909
  • AV8E3911
  • AV8E3914
  • AV8E3919
  • AV8E3945
  • AV8E3988
  • AV8E3992
  • AV8E3996
  • AV8E4005
  • AV8E4010
Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*