Polonii portret własny – prawdziwy i nieznany. W filmie „Czwarta dzielnica”

Polonii portret własny – prawdziwy i nieznany. W filmie „Czwarta dzielnica”

– Większość filmów dotyczących Polonii jest albo zrobionych przez Polaków, którzy na co dzień mieszkają w Polsce, albo przez Amerykanów. To jest jedyny film zrealizowany przez Polaków, którzy mieszkają w Ameryce – tak mówią o ogromnym atucie w ręku Polonii, jakim jest dokument „Czwarta dzielnica”, jego twórcy – reżyser i producent Adrian Prawica oraz współproducent Rafał Muskała.

„Złoto na ulicach Ameryki…”

Plakat do filmu

Plakat do filmu

Pełnometrażowy film dokumentalny „Czwarta dzielnica” („The Fourth Partition”) to opowieść o czterech milionach polskich imigrantów, którzy w latach 1870-1920 przybyli do USA. Choć koncentruje się na Polakach w Chicago, sięga też do czasów pierwszych polskich przybyszów do Jamestown i Panna Maria w Teksasie. Czy wiemy, kim byli ówcześni imigranci i czym się zajmowali? Oraz w jaki sposób umacniali więzi społeczne? Film przybliża nam m.in. te aspekty życia imigrantów.

Polacy w Ameryce na przełomie XIX i XX w. harują w fabrykach, rzeźniach, przeżycie wymaga ogromnego trudu i sama decyzja o wyjeździe bardziej przypomina dobrowolne „zesłanie się” na roboty. Ale wyjeżdżają, bo w tym czasie Polski nie ma na mapie Europy i przyciska ich skrajna bieda. A co ze sobą zabierają? – Wizję lepszego życia, ale też idee przywrócenia niepodległości ojczyźnie. Tutaj mogli głośno o niej mówić. Byli wolnymi ludźmi, którzy chcieli odzyskać swój kraj – mówi Rafał Muskała.

Razem, ale osobno?

Adrian Prawica fot. Alexandra Pilichowski

Adrian Prawica fot. Alexandra Pilichowski

Film można oglądać na wielu płaszczyznach, ale przyglądając się bliżej procesowi asymilacji polskich imigrantów sprzed stu lat, trudno nie doszukać się podobieństw w dzisiejszym Chicago. Polaków łączy tożsamość etniczna, tworzą wokół siebie polską scenerię, ale wciąż, jakby z boku amerykańskiej historii. – W Chicago było tylu imigrantów, że należała do nich większość dzielnic miasta. Polacy, którzy mieszkali w swoich dzielnicach nie musieli mówić po angielsku. Wszystko było dostępne w ich ojczystym języku. Większość z nich nie brała udziału w życiu amerykańskiej społeczności, ponieważ mieli poczucie, że emigracja do Stanów Zjednoczonych nie była na stałe, ale tymczasowo – opowiada urodzony w Łodzi Adrian Prawica. Okazało się jednak, że ta tymczasowość przerodziła się w całe pokolenia Polaków w USA i wspólny wysiłek budowania amerykańskiego społeczeństwa, a zarazem odzyskania polskiej niepodległości.

Dokumentaliści z krwi i kości

Rafał Muskała fot.Alexandra Pilichowski

Rafał Muskała fot.Alexandra Pilichowski

Film dokumentalny jest prawdziwą kopalnią wiedzy i jak zapewniają autorzy, zobaczymy w nim niepublikowane dotąd zdjęcia i filmy. Nasi rozmówcy zebrali stosy materiałów i wiele godzin nagrań. Byli w Jamestown, na Ellis Island i w Waszyngtonie. Przeczesywali też północ i południe Chicago. Film powstawał prawie cztery lata. Pytani, w jaki sposób motywowali się tak długo do pracy, odpowiadają zupełnie naturalnie: – Chcieliśmy w końcu pokazać to wszystko, czego sami się dowiedzieliśmy oraz powiedzieć Polakom i Amerykanom polskiego pochodzenia, jak bardzo powinniśmy być dumni z bycia Polakami.

Pomysł na zrealizowanie filmu dokumentalnego o Polakach na imigracji wydaje się tak prosty, że aż trudno uwierzyć, że do tej pory nikt nie wcielił go w życie. I choć młodzi filmowcy nie wyskoczyli nago z wanny z okrzykiem „eureka!”, koncepcja narodziła się w ich głowie także w prozie życia codziennego pewnego zimowego wieczoru – po prostu stwierdzili, że „brakuje filmu o nas w Ameryce”.

Więcej niż kino

Dla młodych twórców realizacja filmu była bardzo osobistym przeżyciem. Adrian rozpłynął się nad starymi polskimi gazetami. – Jak wiele było w nich Polski… Fascynowało mnie to, że ludzie w tak krótkim czasie zbudowali tak ogromną wspólnotę. Przeglądanie gazet, w których były ogłoszenia o pracę uzmysłowiło mi, jak mogła wyglądać ich codzienność. A dotarliśmy do gazet, które nie były otwierane przez kilkadziesiąt lat.

Podróże przyniosły wiele niespodzianek i trudno ochłonąć, gdy człowiek na własne oczy zobaczy ślady zostawione przez Polaków w Ameryce setki lat temu. Na Rafale niezatarte wrażenie zrobiły „wrota do Ameryki”, Ellis Island: – To miejsce, w którym nasi rodacy czekali na wejście do Ameryki. Przebyli tak długą drogę i teraz pozostał im ostatni etap, którego nie byli do końca pewni. Czekając w głównym holu, rysowali na ścianach. W ten sposób chcieli zostawić wiadomości, gdyby coś im się stało. Fragmenty tych ścian są na Ellis Island do dzisiaj…

Początek drogi

Twórcy z pieczołowitością Pigmaliona dopieszczali swoje dzieło; ostatecznie wyłonił się z niego obraz Polaków, którego sami może nie jesteśmy do końca świadomi, obraz, który gdzieś zastygł, jak posąg, w biegu historii. Ale właśnie obserwujemy, jak Galatea ożywa, a przynajmniej nabiera rumieńców, gdy słyszymy autorów z zapałem opowiadających o swoich planach: – Chcemy pokazać film nie tylko Polakom, ale też ludziom niezwiązanym z Polską, którzy dzięki niemu mogliby się czegoś o nas dowiedzieć. Poza tym historia Polonii w Chicago i w Ameryce jest bardzo obszernym tematem i mamy nadzieję, że nasz film będzie początkiem większego zainteresowania wpływem Polaków na Amerykę i odwrotnie.

Na pewno nie będzie brakowało zainteresowania samym filmem. Produkcja jest zrealizowana w języku angielskim z polskimi napisami, do tego w rozdzielczości full HD. Obecnie film czeka na swoją premierę na 25. Festiwalu Filmu Polskiego w Ameryce (PFFA). Pierwszy pokaz odbędzie się w dniu otwarcia festiwalu w piątek 8 listopada o godz. 19.00 w kinie Facets Cinematheque (1517 W. Fullerton Ave., Chicago). Przed projekcją wystąpi jeden z kompozytorów muzyki do filmu Andrzej Krzeptowski-Bohac, zaś po pokazie autorzy spotkają się z publicznością. Planowany jest też kolejny seans na 21 listopada. Więcej informacji dostępnych jest na stronie festiwalu PFFA oraz na stronie filmu www.thefourthpartition.com i profilu facebookowym – facebook.com/the fourthpartition.

Anna Samoń

Comments

  1. Barbara
    Barbara 17 listopada, 2013, 11:43

    Nie wątpię w to, że zaineresowanie filmem będzie znaczne i sama jestem zainteresowana tym, żeby film zobaczyć, ale niestety pozostaje w niedoinformowana jak w wiekszości przypadków, gdy próbuję dowiedzieć się czegoś konkretnego na temat polonijnych imprez tych, które maja sie odbyć i tych, które już się odbyły, ponieważ nie działają załaczone linki i nie wiem, gdzie w dniu 21 listopada ma być wyświetlany film i o której godzinie. Pozdrawiam serdecznie twórców filmu, bo to dobrze, gdy sa jeszcze młodzi ludzie, którzy siegają korzeni naszej polskości i potrafia promować ją w taki lub inny sposób, bo to my jestesmy twórcami naszej historii naszego narodu.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*