Polak – to brzmi dumnie

fot.Olek Remesz/Jnn13/Wikipedia

Październik jest Miesiącem Dziedzictwa Polskiego. Z tej okazji zapytaliśmy przedstawicieli Polonii o ich poczucie tożsamości na obczyźnie. Ludzie różnych zawodów, reprezentujący kilka pokoleń Polonii i różne fale emigracji opowiedzieli nam, czym jest dla nich polskość oraz w jaki sposób podkreślają ją i celebrują.

Frank J. Spula, prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej i Związku Narodowego Polskiego

– Jako Amerykanin polskiego pochodzenia, jestem dumny z wkładu Polonii w historię i życie Stanów Zjednoczonych. Urodziłem się w Chicago, rodzice posłali mnie do katolickiej szkoły podstawowej, gdzie większość uczniów była polskiego pochodzenia. W szkole średniej zetknąłem się z młodzieżą reprezentującą inne grupy etniczne i często demonstrującą lekceważący i pogardliwy stosunek do Polaków. Myślę, że to właśnie wtedy, kiedy stawiałem czoła takim zachowaniom, obudziła się we mnie w pełni świadomość i duma narodowa.
Osobiście uważam, że obchodzenie Miesiąca Dziedzictwa Polskiego jest niezwykle ważne dla Polonii, bo utwierdza nas w przynależności narodowej. Równie ważnym jest, byśmy znaleźli sposób i okazję do pokazania naszego dorobku i osiągnięć innym. W minioną niedzielę, miałem okazję uczestniczyć w uroczystości pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki w Waszyngtonie. Kilkaset osób zgromadziło się, by uczcić bohatera, wielu z nich miało okazję dowiedzieć się, kim był i jakie położył zasługi dla obu krajów. Jestem dumny, że to Związek Narodowy Polski ufundował ten pomnik i z tego, że mogłem tam być w 200. rocznicę śmierci Kościuszki.

Paulina Grunwald, blogerka

– Polska tożsamość to ogromna część mnie samej. Jestem dumna z bycia Polką, jak i dumna jestem z naszej historii i narodowych osiągnięć. Bardzo lubię nasz polski, szeleszczący język i z ogromną przyjemnością używam go na co dzień. Jednak, mimo że październik jest Miesiącem Dziedzictwa Polskiego, to nie obchodzę go w jakiś szczególny sposób. Czuję się jednak dość mocno usprawiedliwiona, bo przez cały rok z ogromnym entuzjazmem opowiadam wszystkim znajomym Amerykanom jak cudowna jest Polska, jaką mamy smaczną kuchnię i bogatą historię, jak nasi piłkarze świetnie sobie radzą i kim jest Jurek Owsiak. A poza tym staram się być jak najlepszym przykładem „Polki na emigracji”

Julia Szumny, królowa Parady 3 Maja

– Polska tożsamość jest dla mnie bardzo ważna. Podkreślam i celebruję moją polskość przez wiele rzeczy. Mówię po polsku, podtrzymuję polskie tradycje i kulturę. Spędzam dużo czasu z rodziną, która jest dla mnie najważniejsza. Należę do polskiego klubu studenckiego Zagłoba na University of Illinois w Urbana-Champaign, jestem w zarządzie Polish Student Leaders Assembly. Jako królowa Parady 3 Maja odwiedziłam kilka polskich szkół, aby rozmawiać z uczniami o tym, jak ważna jest nauka języka polskiego, podtrzymywanie polskich tradycji i mówienie w domu po polsku. Obecnie pomagam w przygotowaniu balu charytatywnego na rzecz domu dziecka w Polsce. Jestem dumna, że jestem Polką.

Dominik Pacyga, historyk, autor książek o historii Polonii amerykańskiej

– Urodziłem się w chicagowskiej dzielnicy Back of the Yards, moi dziadkowie przyjechali do Ameryki z Polski. Moja polska i góralska tożsamość zajmuje centralne miejsce w tym, kim jestem jako człowiek, ojciec i wykładowca. Próbuję być w Polsce przynajmniej raz do roku. Moja najmłodsza córka dwa razy spędziła lato w Polsce, ucząc się języka polskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. W mojej rodzinie wciąż staramy się podtrzymywać niektóre z polskich tradycji i nasze związki z polską kulturą.

Alicja Kuklińska, redaktor naczelna „Zgody”

– Jako redaktor wydawanej przez Związek Narodowy Polski od 1881 r. „Zgody”, mam dostęp do informacji i archiwów, które świadczą o niezwykłym dorobku emigracji polskiej w Stanach Zjednoczonych. Jest to dziedzictwo imponujące, zważywszy że XIX-wieczna emigracja, to w większości Polacy, którzy przybyli do Ameryki z porozbiorowej Polski za chlebem. To dzięki ich poczuciu wspólnoty narodowej powstały wielkie organizacje bratniej pomocy takie jak ZNP, a później polskie szkoły, stowarzyszenia branżowe itp. To dzięki staraniom i nakładom polskich emigrantów zbudowano piękne kościoły, pomniki i tak wiele mostów i dróg nosi polsko brzmiące nazwy.
Polska tożsamość na obczyźnie jest dla mnie również kwestią mojej własnej tożsamości. Z mężem (nie-Polakiem) wychowujemy dziecko polskiego pochodzenia, które dotychczas zupełnie nie miało do czynienia z kulturą swoich przodków. Moja piątoklasistka wybrała Polskę, jako temat pracy semestralnej o wielokulturowości w Stanach Zjednoczonych. Oprócz tego, że sama dowiedziała się wiele o Polsce, będzie mogła tę wiedzę przekazać koleżankom i kolegom. Większość z nich na pewno będzie zdziwiona, że Fryderyk Chopin i Maria Skłodowska-Curie to Polacy, a majestatyczny pomnik Tadeusza Kościuszki przy drodze do planetarium znajduje się tam z ważnych dla Stanów Zjednoczonych przyczyn. To miły zbieg okoliczności, że to zadanie szkolne przypadło w październiku.

Ewa Maria Figurski, dziennikarka

– Jestem Polką z urodzenia i pochodzenia, choć w moich żyłach płynie pomieszana krew, bo – jak wynika z rodzinnych zapisów sprzed wieków – prócz polskiej i francuska, i niemiecka i szwedzka. Polska to ziemia, na której się urodziłam, wyrosłam, wykształciłam, pracowałam, urodziłam moje dzieci, przyjaźniłam się, kochałam, śmiałam i płakałam. Polska to moja tożsamość.
Po przyjęciu amerykańskiego obywatelstwa mocno odczułam, że Polska to moja Matka, której wiele zawdzięczam, którą szanuję, o którą swobodnie mogę się oprzeć, i z Polską za moimi plecami Ameryka jest dla mnie życzliwa. Język polski jest mój, kiedy chcę powiedzieć o moich emocjach, uczuciach, to w polskim czuję ich wagę i siłę. Jestem zwyczajną kobietą, zwyczajną Polką, która kilkanaście lat temu zdecydowała się zamieszkać w Ameryce. Nie nadymam się, czuję się równa wszystkim innym nacjom, nie mam poczucia, że z powodu faktu bycia Polką jestem “Czterdzieści i Cztery”, noszę moją polską głowę tu, gdzie ona jest – ani wyżej ani niżej.

Donna Urbikas, pisarka

– Podczas piania książki „Matka mojej siostry. Pamiętniki z wojny, wygnania i stalinowskiej Syberii” i opowiadania o niej przez ostatnie kilka lat, zdałam sobie sprawę, że historia mojej rodziny i moje dzieciństwo zdefiniowały moją tożsamość. Podczas II wojny światowej moi rodzice zostali zesłani na Syberię. Mój ojciec walczył następnie w armii generała Andersa, a oboje emigrowali do Anglii jako uchodźcy polityczni i nie byli w stanie wrócić po wojnie do komunistycznej Polski. Polski był moim pierwszym językiem. W domu nie wolno było mówić po angielsku. Uczęszczałam do polskiej szkoły sobotniej i byłam zaangażowana w polonijne harcerstwo. Do 18 roku życia zapytana o moją narodowość, bez wahania odpowiadałam, że jestem Polką. W domu obchodziliśmy wszystkie święta zgodnie z polską tradycją. Z biegiem czasu zanurzałam się coraz bardziej w amerykańskiej kulturze, mój mąż nie jest Polakiem. Mimo to wciąż, w miarę możliwości, staram się utrzymywać znajomość języka polskiego i odwiedzać rodzinę w Polsce. Do Polski zabierałam swoje dzieci, a w mojej rodzinie wciąż obchodzimy święta po polsku. Mówię biegle po polsku i wciąż angażuję się we wspieranie polskich spraw i polskiej kultury. Polska tożsamość jest we mnie zakorzeniona i choć jestem Amerykanką, zapytana o narodowość, wciąż odpowiadam, że jestem Polką.

Kinga Kosmala, wykładowczyni języka polskiego na Northwestern University

– Pytanie o polskość sprawia mi zawsze pewnego rodzaju kłopot. Jestem Polką, urodziłam się i wychowałam w Polsce. Nie ma wątpliwości, ze Polska mnie ukształtowała. Jednocześnie polskość to dla mnie sprawa tak intymna, że rozprawianie o niej, zwłaszcza na forum publicznym, jest nieco kłopotliwe.
Staram się troszczyć o moją polskość, zwłaszcza w wymiarze duchowym. Obchodzimy z rodziną wszystkie polskie święta, nie tylko Wielkanoc i Boże Narodzenie, ale też Zaduszki, sobótki czy andrzejki. Czytam po polsku, chodzę na polskie koncerty, spektakle, spotkania, słucham polskiej muzyki, jestem na bieżąco z wydarzeniami w Polsce, należę do tutejszych polskich organizacji, uczestniczę aktywnie w życiu polskiej społeczności w Chicago. Od gości często słyszę, że mój dom ma polski wygląd. Mam polską rodzinę i przyjaciół, z którymi jestem blisko związana. Nauczyłam swoje dziecko mówić, pisać i czytać po polsku, nauczyłam ją cieszyć się z tego, że jest dwukulturowa i dwujęzyczna, nauczyłam ją lubić jeździć do Polski i przełamywać stereotypy, gdy chwali się tym, że jest jednocześnie Europejką i Amerykanką. Wybrałam na swój zawód nauczanie młodzieży o Polsce. Jestem profesorką literatury i języka polskiego na jednym z chicagowskich uniwersytetów, gdzie przekazuję młodym ludziom swoją wiedzę o kraju, jego pogmatwanej historii, ciekawej kulturze i fascynujących ludziach. Zatem Polska i polskość w dalszym ciągu i w ogromnej mierze kształtują moje życie. Jednak, gdy ktoś zadaje mi pytanie, czym polskość jest i jak ją zdefiniować, odpowiedź przychodzi mi z trudem.

Kasia Jarosz, fotograf

– Polska jest moim domem i zawsze nim będzie. Moimi wspomnieniami z dzieciństwa, zabawami na trzepaku. Bardzo cenię sobie swoje pochodzenie i zawsze będę dumna z tego, że jestem Polką. Mimo że mieszkam w Stanach od ponad 15 lat, staram się odwiedzać Polskę minimum raz w roku. Mam tam całą najbliższą rodzinę. Swoją polskość podkreślam poprzez zachowywanie wszelkich tradycji, które wyniosłam z rodzinnego domu. Przede wszystkim polska tradycyjna kuchnia jest czymś, co kocham i staram się gotować polskie potrawy codziennie.

Mateusz Pankiewicz, prezenter radia WPNA 103.1 FM

– Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Jestem dumny z naszej historii, z tego, że jesteśmy narodem walecznym i niepoddającym się. Bycie Polakiem celebruję braniem udziału w polskich paradach, festiwalach i promocji języka polskiego. Interesuję się Polską, mówię i czytam po polsku. Myślę, że Polacy mają dużo powodów, by być dumnym narodem.

Małgorzata Kot, dyrektor wykonawcza Muzeum Polskiego w Ameryce

– Polska pozostanie dla mnie miejscem, gdzie ukształtowało się we mnie wszystko, co uważam za najbardziej wartościowe, w tym przywiązanie do ludzi, miejsc w których byłam, do kultury, tradycji, języka. Odkąd jestem w USA, żyję i pracuję wśród Polaków i Amerykanów, i staram się przekazywać im te wartości, otaczać życzliwością i serdecznością. Cieszę się, jeśli oddają mi tym samym. Moje miejsce pracy samo w sobie jest tożsame Polsce. To polska wyspa. Pamiątki narodowe, ludzkie spuścizny, tysiące historii, tomów wspomnień, fotografii zatrzymujących czas. Kapsuły czasowe. Historie odwiedzających nas gości. I dla każdego inna przechowywana przez MPA pamiątka jest wyzwalaczem pamięci, dumy narodowej, wspomnień. Przez to zanurzona jestem w polskości. Istnieję w niej.

Jenny Milkowski, prezenterka telewizji Fox 32 Chicago

– Urodziłam się w Chicago, ale moi rodzice przyjechali do Stanów Zjednoczonych z Polski. Moja mama emigrowała w wieku 21 lat, a tata przyjechał do USA jako 7-letni chłopiec. W domu rodzinnym mówiliśmy po polsku, a w każdy sobotni poranek, czasem pomimo mojego płaczu, rodzice wysyłali mnie do polskiej szkoły. Moi rodzice prowadzą w Chicago polski sklep, w którym kiedyś pracowałam. Po polsku obchodzimy Wigilię i łamiemy się opłatkiem. Kiedy byłam dzieckiem czasem czułam się inna niż moi rówieśnicy. Chodzenie do amerykańskiej szkoły, a dodatkowo do polskiej, bywało trudne i męczące, zdarzało się, że robiłam to niechętnie. Ale jako osoba dorosła, patrząc z perspektywy, nie mogłabym być bardziej dumna ze swojego pochodzenia. Mój polski daleki jest od ideału, ale staram się mówić po polsku. Staram się uczyć polskich zwrotów moich widzów i odbiorców mediów społecznościowych – w lekki i żartobliwy sposób. I o to chodzi! Jestem dumna z polskości i staram się wnosić ją do jakże różnorodnego chicagowskiego społeczeństwa. Mam nadzieję, że moja praca w chicagowskiej telewizji i mediach sprawia, że polska społeczność może czuć się dumna z tego, że ma w nich w mojej osobie przedstawicielkę. Kiedy widzę, jak osoba polskiego pochodzenia osiąga sukces i wnosi pozytywne wartości, rośnie mi serce i czuję się szczęśliwa. Celebruję moją polską tożsamość, nie zapominając skąd pochodzę.

Zebrał: Grzegorz Dziedzic

Categories: Polonia

Comments

  1. zza kałuży
    zza kałuży 22 października, 2017, 22:28

    I don’t get it. Widocznie jestem ofiarą pedagogiki wstydu.

    Reply this comment
  2. Anonim
    Anonim 24 października, 2017, 10:11

    Jak tak bardzo tęsknią za Polską to niech wracają 🙂

    Reply this comment
  3. RP
    RP 25 października, 2017, 13:55

    Zawsze zamiast tworzyc piata kolumne mozesz wrocic do domu, w okolice gory Synaj. Tylko tam nikt nie bedzie slychal twoich lewackich majaczen, oskarzen i pretensji zwanych formalnie jako polityczna poprawnosc.

    Reply this comment
    • zza kałuży
      zza kałuży 25 października, 2017, 17:44

      Jak to miło panie Moczar, jak to miło że mnie tak wyganiasz pod górę Synaj. Z chęcią pojechałbym ale nie znoszę tłumów. A tam pod ta górą tysiące pielgrzymek Prawdziwych Polaków ciągnących w karnym pochodzie do miejsc urodzenia Żydówki Miriam, podobno ich królowej i jej syna, Żyda – tak zwanego króla Wolski.

      Reply this comment
      • RP
        RP 26 października, 2017, 09:03

        Nie mam pojecia kto to jest Moczar, ale urojenia i hipokryzja to cos typowego dla dzieci Sorosa. Wiem ze to tylko praca, ale mimo wszystko zycze zdrowia, tego psychicznego.

        Reply this comment
  4. Yankes
    Yankes 26 października, 2017, 23:57

    Ten oszolom , nawiazuje do Mieczyslawa Moczara ( szefa MSW w rzadzie Gomulki)- Sowieckiego agenta, wyjatkowego bandyte i….antysemite Od siebie dodam ze dlugo dzialali i przyjaznili sie z Michnikiem – Stefanem Do takiej milej osoby RP jestes ” doklejony”

    Reply this comment
    • zza kałuży
      zza kałuży 27 października, 2017, 11:11

      Radiomaryjny oszołomie, @RP pisząc „zamiast tworzyc piata kolumne mozesz wrocic do domu, w okolice gory Synaj”, czyli dokładnie powtarzając zalecenia Prawdziwych Polaków z moczarowskich czasów, sam pokazał swoje pochodzenie.
      *
      Przyłapany za rękę rżnie głupa. On doskonale wie, kto jest jego politycznym guru.
      Tak samo jak i ty.

      Reply this comment
  5. Yankes
    Yankes 27 października, 2017, 17:20

    Ta pozalowania godna historyjka – skrajny czlowieku – jest mi dostojnie obojetna . Darz Bor! …..Ps Od wielu-wielu lat slucham Classic rock radio ,a tam same diably spiewaja , ktore czesto prosze o wsparcie

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*