O pokonywaniu barier. Polka w reklamie okularów Google’a

O pokonywaniu barier. Polka w reklamie okularów Google’a

Okulary wybrała w kolorze czarnym, ale na świat patrzy przez nie różowo. Sama dzwoni, robi zdjęcia i nagrywa filmy, którymi dzieli się z rodziną i przyjaciółmi – to kolejny obszar jej życia, w którym Ola nie musi czuć się niepełnosprawna.

Dzięki nowemu urządzeniu Ola może wykonać kolejny krok ku samodzielności

Dzięki nowemu urządzeniu Ola może wykonać kolejny krok ku samodzielności

O tym, że Aleksandra Błaszczuk, 26-letnia studentka prawa z Nowego Jorku, została wybrana przez Google do przetestowania nowego produktu firmy pisaliśmy na początku kwietnia. Ola w wyniku wypadku została sparaliżowana od piersi w dół i ma ograniczoną sprawność dłoni, ale sprytny gadżet daje jej nowe możliwości. Nic więc dziwnego, że od momentu gdy go odebrała, jest nim bardzo zaaferowana.

Urządzenie przypomina okulary, choć w rzeczywistości są to na razie tylko oprawki z umieszczonym w prawym górnym rogu pryzmatem do wyświetlania treści. Po włączeniu okulary przechodzą do stanu czuwania. Jak je uaktywnić?

– Okulary uruchamia ruch głowy o 30 stopni w górę. Na ekranie, który wygląda jakbyśmy oglądali telewizor z odległości około trzech metrów, wyświetla się godzina i pod nią polecenie „Ok, glass”. Gdy je wymówimy, pojawia się lista czynności, które można wykonać: zrobić zdjęcie, nagrać film, wyszukać hasło w przeglądarce lub je przetłumaczyć… – tłumaczy Olaktórej historia pojawiła się już między innymi w „Washington Post” i „Business Insider”.

Doprecyzujmy, że okulary działają po podłączeniu ich do telefonu. Dzięki temu można dzwonić do osób z naszej książki adresowej. Teoretycznie… W praktyce funkcja działa tylko na telefonach z oprogramowaniem Android i posiadacze smartfonów firmy Apple muszą obejść tę niedogodność korzystając z sieci kontaktów w komunikatorze Hangouts, dostępnym między innymi na platformie Google+. Podobne ograniczenia dotyczą nawigacji GPS i jak wyjaśnia Ola, w tym wypadku rozwiązaniem musiałaby być wymiana telefonu.

Mało zachęcający wydaje się również fakt, że bateria w okularach szybko się rozładowuje, pozwalając jedynie na trzy, cztery godziny umiarkowanie intensywnego użytkowania. Jednak dla Oli to aż kilka godzin zwyczajnego życia – gdy ma okulary na nosie, może sama zadzwonić i odebrać rozmowę lub na bieżąco przeczytać e-maila i podyktować odpowiedź. Ponadto naturalnego charakteru przy wykonywaniu tych czynności nadaje wykorzystana technologia przewodnictwa kostnego – dźwięk przekazywany jest przez wprawianie w wibrację kości czaszki, przez co urządzenie nie potrzebuje mikrofonu.

Co prawda futurystyczny wygląd okularów sprawia, że na razie Ola nie może ukryć swojego technologicznego asystenta i wtopić się w tłum (choć to pewnie zmieni się, gdy Google opracuje soczewki kontaktowe z wbudowanym ekranem). Tymczasem gadżet przyciąga uwagę przechodniów.

– Dużo osób o nich słyszało i pytają…. czy ich właśnie nie nagrywam albo czy mogą sami spróbować. W tym celu Google wymyślił tryb dla „gościa”, który można włączyć, by nie udostępniać na przykład swoich zdjęć – wyjaśnia Ola.

Poza tym, że czasami jej nie usłyszą, trudno wyciągnąć od Oli wady okularów, do momentu, gdy pada sugestia noszenia ich na praktyki do kancelarii prawniczej, co budzi jej zdecydowany sprzeciw. – Po pierwsze nie chciałam, by wszyscy się mnie pytali, co to jest i po co to mam, bo chciałam normalnie pracować. A po drugie pracownicy firmy prawniczej mogliby być bardziej wyczuleni na punkcie prywatności… – przyznaje studentka prawa.

Choć okulary Google’a niosą ryzyko pozbawiania innych prywatności, mogą też znaleźć zastosowanie w wielu dziedzinach życia. Ola pytana o ich możliwości odpowiada bez wahania: – Mogą być stosowane w sytuacjach, gdy ktoś nie może używać telefonu, bo ma zajęte ręce, ale przede wszystkim jest to rozwiązanie dla niepełnosprawnych, którzy chcieliby mieć jakiś sposób na pokazanie swojej kreatywności, podzielenie się swoimi pasjami, ale nie mogą tego zrobić przy wykorzystaniu innych technologii.

Prototyp okularów spełnia na razie podstawowe funkcje i brakuje jeszcze ciekawych aplikacji, między innymi tych w zakresie rzeczywistości rozszerzonej, choć już pojawiają się takie programy jak OpenGlass, pomagające niewidomym identyfikować przedmioty poprzez wydawanie powiadomień głosowych.

Przykład Oli pokazuje, że nowe urządzenie firmy Google nie musi być kolejnym gadżetem odrywającym od prawdziwych relacji z ludźmi, wręcz przeciwnie – poszerza możliwość komunikacji i czerpania radości z towarzyskich wypadów, takich jak ten zamieszczony poniżej, nakręcony przez firmę Google z udziałem Oli i jej przyjaciół. A to zapewne dopiero początek.

Anna Samoń

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*