Piknik Klubu Safari z Polonią w tle

Piknik Klubu Safari z Polonią w tle

Nareszcie lato. Zieleń parków. Słońce i wietrzyk. Idealne warunki, aby spotykać się pod chmurką. Dlatego też liczne organizacje polonijne, a także środowiskowe amerykańskie urządzają pikniki dla amatorów dobrego towarzystwa, picia piwa i jedzenia przysmaków z grilla na świeżym powietrzu. Taka impreza plenerowa odbyła się w niedzielę, 24 maja w ogrodzie państwa Sławy i Jerzego Świderskich w Palatine. Została zorganizowana przez lokalny oddział Międzynarodowego Klubu Safari, którego wieloletnimi członkami są gospodarze pikniku.

wstał w 1972 roku dzięki grupie zapalonych myśliwych i podróżników, którzy przez lata wprowadzili organizację na ogólnonarodową i międzynarodową arenę. Liczne wyprawy na lokalne tereny łowieckie oraz do egzotycznych krajów, w tym Afryki, zaowocowały nie tylko rozwojem dotychczas zapóźnionych regionów, ale przyczyniły się do ochrony ekosystemu. Oddział Illinois ufundował szkołę i szpital w Zimbabwe, a także dzięki bliskim kontaktom z afrykańskimi władzami umożliwił zainteresowanym wyjazdy na bezkrwawe safari.

Jak opowiada Jerzy Świderski, były prezes i wiceprezes organizacji, głównym celem Klubu Safari jest ochrona przyrody, praw myśliwych i podtrzymywanie tradycji myśliwskich jako sportu dżentelmenów. Klub także broni drugiego paragrafu Konstytucji USA, zapewniającego prawo do posiadania broni. Przez lata liczebność oddziałów klubu w świecie urosła do 170, a grono członków zamyka się liczbą 50 tysięcy. Wśród nich są również polonijni biznesmeni, którzy licznie przybyli na piknik.

Pogoda dopisała, jedzenie – z tradycyjnym pieczonym prosiakiem – również, a także nie zabrakło mocniejszych trunków, loterii fantowej i pieniężnej. W sumie wszyscy dobrze się bawili i na pewno miły nastrój przeniesie się na kolejne „appreciation party”, zaproponowane przez klub w przyszłym roku. Jak przez ostatnie 10 lat, impreza również będzie darmowa, aby podziękować członkom i przyjaciołom organizacji za lojalne docenianie wieloletniej działalności, która mimo upływającego czasu pozostaje w kręgu tradycyjnych wartości amerykańskich.

Tekst i zdjęcia: Bożena Jankowska

  • safari 4
  • safari1
  • safari2
  • safari3
Categories: Polonia

Comments

  1. yaroon
    yaroon 2 lipca, 2018, 02:19

    Pod grilla… wódeczka 🙂 a gdzie setka galaretka, grzybki?

    Reply this comment
  2. yaroon
    yaroon 2 lipca, 2018, 02:21

    …nauczyli się pić siuśki „koński mocz” a tradycja zanika. Bigosik, pierożki, golonka…ech wy podróżnicy…

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*