Ostatnie pożegnanie Alicji Szymankiewicz

Ostatnie pożegnanie Alicji Szymankiewicz

W  sobotę 15 września zebraliśmy się w kościele św. Tomasza Becketa, aby pożegnać zmarłą Alicję Szymankiewicz – aktorkę, wokalistkę, animatorkę polonijnego życia kulturalnego w Chicago, osobę lubianą, podziwianą, szanowaną, a przez wielu przyjaciół w Ameryce i kochaną w Polsce. Odeszła 4 września po długiej walce z chorobą nowotworową.

Piękny, nowoczesny kościół w podchicagowskim Mount Prospect tonął w kwiatach. Bukiety, kosze i pojedyncze białe róże, leżące wokół urny i fotografii Alicji, były świadectwem wdzięczności za to, jaka była i co robiła. Składali je przyjaciele, a także grupy, do których należała i w których zawsze będzie pamiętana jako człowiek dobry, życzliwy i pomocny.

Mszę świętą odprawił proboszcz, ks. Krzysztof Kulig. Wszyscy obecni słuchali ze wzruszeniem, a nawet ze łzami w oczach, kiedy mówił – bez cienia patosu, prosto i pięknie, ciepło i życzliwie – o Alicji, która była nie tylko utalentowana, ale do głębi dobra. Swoim talentem nie tylko cieszyła publiczność, ale czyniła wokół siebie dobro i pomagała tym, którzy pomocy potrzebowali. Chciała, żeby dobro zwyciężało w każdej dziedzinie życia. Dobro rozumiane jako zrozumienie, życzliwość i bezinteresowność.

Jednym z pięknych elementów nabożeństwa była zagrana na flecie przez Mieczysława Wolnego jego własna kompozycja „Ave Maria”.

Po skończonej mszy zebrani podchodzili do stolika koło ołtarza, aby pochylić głowę i położyć rękę na urnie. Następnie, na zaproszenie księdza Krzysztofa, przenieśli się do sali parafialnej, gdzie bliscy zmarłej wspominali ją, czytali poświęcone jej wiersze i opowiadali ciekawe, najbardziej zapamiętane chwile, wspólnie spędzone przy pracy i w zwykłym, prywatnym życiu. Opowieści były czasem chwytające za serce, czasem zabawne (Alicja miała znakomite poczucie humoru). Odczytany został list od aktorów z jej rodzinnego Olsztyna, a Wojciech Malec – uchwycony telefonicznie przez swojego syna nad polskim morzem – powiedział bez żadnego przygotowania pożegnalne słowa do zmarłej przyjaciółki-aktorki.

Rozjeżdżaliśmy się pod wielkim wrażeniem pięknego pożegnania, pięknej mszy, pięknego kościoła oraz pięknej osobowości i dokonań Alicji Szymankiewicz, która choć odeszła, zostanie w naszej pamięci na zawsze.

Aktorka z Olsztyna, Alicja Szymankiewicz przybyła do Chicago w listopadzie 1998 roku. Od razu włączyła się życie organizacyjne, kulturalne i artystyczne Polonii. Przyłączyła się do istniejących już inicjatyw teatralnych Agaty Paleczny, kabaretu Bocian oraz promocji polonijnych poetów tworzących w Chicago. Z Markiem Raczyńskim prowadziła program radiowy, założyła Fundację Inicjatyw Kulturalnych, w ramach której prezentowała m.in. piosenkarzy oraz syberyjskiego barda Evgena Malinovskiego. Przede wszystkim jednak stworzyła nową na gruncie polonijnym scenę – Teatr przy Stoliku. Sprowadzane z Polski tłumaczenia sztuk autorów z całego świata prezentowane w formie pół-czytanej, pół-odgrywanej wzbogacały życie intelektualne mieszkających w Chicago Polaków, a także ożywiały miejsca ich prezentacji. Od „Polonia Book Store”, poprzez restaurację DiDi, kawiarnię „Cafe Prague” aż do Art Gallery Kafe.

25 sierpnia odbył się artystyczny wieczór charytatywny na rzecz pomocy toczącej batalię z chorobą Alicji Szymankiewicz. Na spotkanie pt. „Fani dla Ali” w kameralnej Art Gallery Kafe przybył tłum złożony tak z wykonawców, jak i widzów. Spektakl pomocowy okazał się pożegnalnym – Alicja Szymankiewicz odeszła 4 września nad ranem po długiej walce z rakiem.

Tekst: Krystyna Cygielska i Bożena Jankowska
Zdjęcia: Bożena Jankowska

  • IMG_0001
  • IMG_0004
  • IMG_0005
  • IMG_0007
  • IMG_0024
  • IMG_0040
  • IMG_0044
  • IMG_0047
  • IMG_0050
Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*