Niezwykła książka o niezwykłym człowieku. Tony Zale The Man of Steel

fot.Alicja Kuklińska

W promocji książki „Tony Zale The Man of Steel” udział wzięli (od lewej) John Drummond, Marian Grabowski, Ed Kelly, Thad Zale, Franciszek Spula, Mike Parker, Paul Odrobina fot.Alicja Kuklińska

W siedzibie Związku Narodowego Polskiego zainaugurowano oficjalną promocję książki Thada Zale i Claya Moyle „Tony Zale The Man of Steel”. Gospodarzem spotkania był prezes ZNP Franciszek Spula, a udział w nim wzięli m. in. członek Rady Miasta Chicago Ed Kelly oraz dziennikarze telewizyjnej stacji CBS Mike Parker i John Drummond.

Książka poświęcona jest Antoniemu Florianowi Załęskiemu, znanemu później jako Tony Zale, najsłynniejszemu amerykańskiemu pięściarzowi polskiego pochodzenia. Dwukrotnemu mistrzowi świata w wadze średniej, który w swojej zawodowej karierze wygrał 67 walk w tym 45 przez nokaut.
Autorzy książki, jego siostrzeniec Thad Zale i historyk boksu Clay Moyle, na ponad 490 stronach z setkami zdjęć z rodzinnej kolekcji, do tej pory nigdzie nie publikowanych, opisują historię człowieka niezwykłego, pokazując czytelnikowi jego najsłynniejsze bitwy, które stoczył nie tylko na ringu.

Tony Zale przez lata związany był z Kongresem Polonii Amerykańskiej, stąd miejsce promocji nie zostało wybrane przypadkowo. Również to, że wpływy ze sprzedaży książki zasilą fundusz stypendialny Związku Narodowego Polskiego, świadczy o tym, jak bliski był to kontakt z organizacją i jak bardzo zależy rodzinie na tym, by ją w dalszym ciągu wspierać.

Autor Thad Zale z prezesem Związku Narodowego Polskiego Franciszkiem Spulą fot. Alicja Kuklińska

Autor Thad Zale z prezesem Związku Narodowego Polskiego Franciszkiem Spulą fot. Alicja Kuklińska

Syn emigrantów z Mokrej Wsi koło Nowego Sącza

Jego rodzice przybyli do Chicago w 1911 roku. Po niedługim czasie osiedlili się w Gary. Ojciec zmarł gdy Tony miał dwa lata. Zostawił żonę i siedmioro dzieci. Był w drodze do apteki po lekarstwa dla niego. Potrącony przez samochód zginął na miejscu. Mały Tony nie mógł się z tym pogodzić. Jeszcze długo, widząc kogoś jadącego na rowerze, mówił mamie, że to tata wraca do domu.

Starsi bracia nauczyli go boksować, by mógł bronić się przed ulicznymi zabijakami Gary. Pierwszą walkę stoczył mając 15 lat. Czterokrotnie w swoim rodzinnym mieście zdobywał Złote Rękawice. Na zawodowym ringu zadebiutował już jakoTony Zale sześć lat później. Trafił na słabego trenera, który zezwolił na stoczenie 27 walk w ciągu pół roku. Przemęczenie i niewyleczone urazy były przyczyną wielu porażek. Zrażony tym przerwał karierę, zasilając szeregi robotników jednej z wielu hut stali Gary.

Do boksu powrócił po trzech latach. Przeniósł się do Chicago, doskonaląc swoje umiejętności pod okiem świetnego Arta Wincha. Dwa lata później był już w pierwszej dziesiątce wagi średniej na świecie.

Wygrana z mistrzem świata Alem Hostakiem była punktem zwrotnym w jego karierze. Po tej walce zyskał przydomek człowieka ze stali „Man of Steel”. Nie dlatego, że wychował się w znanym ze stalowni Gary, ale dlatego, że zasłynął z mocnego uderzenia, nieprzeciętnej odporności na ciosy i wytrzymałości.

Rewanż, stawką którego było mistrzostwo świata, zakończył się ponownym zwycięstwem Zale. Później kilkakrotnie bronił tytułu walcząc w najsłynniejszych amerykańskich halach, m. in. w nowojorskiej Madison Square Garden.

Wojna przerwała jego sportową karierę. Zgłosił się do marynarki wojennej, gdzie służył na jej zapleczu. Do zawodowego boksu powrócił w 1946 roku.

Thad Zale zadeklarował, że wpływy ze sprzedaży ksiązki zasilą fundusz stypendialny Związku Narodowego Polskiego fot. Alicja Kuklińska

Thad Zale zadeklarował, że wpływy ze sprzedaży ksiązki zasilą fundusz stypendialny Związku Narodowego Polskiego fot. Alicja Kuklińska

Trylogia z Rocky Graziano

Po sześciu pojedynkach wygranych przez nokaut na jego drodze stanął Rocky Graziano. Walki Zale z synem włoskich emigrantów były najlepszą, najbardziej dramatyczną, brutalną i krwawą trylogią w historii zawodowego boksu.

Do pierwszej konfrontacji doszło w nowojorskim Yankee Stadium, w obecności 40 tys. widzów. Zale, mimo że złamał prawy kciuk, a jego twarz była niemiłosiernie poobijana, wygrał w szóstej rundzie. Obaj dostali rekordową, jak na tamte czasy premię w wysokości 79 tys. dolarów, a historycy boksu ocenili walkę jako jedną z najbardziej dramatycznych w powojennych latach.

Rok później Graziano zrewanżował się w Chicago. Zale przegrał w szóstej rundzie po równie zaciętym i brutalnym boju. Sędzia tego pojedynku tłumaczył po jego zakończeniu, że przerwał walkę, bo nie chciał dopuścić do morderstwa. Zale mimo porażki otrzymał ponad 140 tys. dolarów, co było najwyższym honorarium w jego zawodowej karierze.

Trzecia i ostatnia walka z Graziano miała miejsce na Ruppert Stadium w Newark. Tutaj nie było już żadnych wątpliwości. Graziano dwukrotnie leżał na macie, a w trzeciej rundzie kombinacja lewego sierpowego na wątrobę i prawego sierpowego w szczękę dopełniła dzieła. Graziano padł nieprzytomny i ze wstrząśnieniem mózgu został odwieziony do szpitala.

Trzy miesiące później Zale w wieku 35 lat przegrał w jedenastej rundzie z Marcelem Cerdanem, stracił mistrzostwo świata i zakończył pięściarską karierę.

Rozżarzony pogrzebacz

Jego największym atutem były ciosy w korpus. Historyk boksu Bert Sugar i komentator telewizyjny Teddy Atlas umieścili Zale na pierwszym miejscu listy najlepiej bijących w korpus bokserów wszech czasów. Do historii przeszła wypowiedź jednego z jego przeciwników, „że kiedy uderzył w brzuch, to jakby przeszył go i utkwił w nim rozżarzony pogrzebacz”.

Za pierwszą wygraną walkę z Graziano został pięściarzem roku. Ta sama walka i druga z Graziano oraz ta przegrana z Cerdanem uznane zostały za pojedynki roku. W 1985 roku Chicago Tribune umieściła go na drugim miejscu wśród dziesięciu najlepszych bokserów związanych z Chicago. W 1958 roku trafił do Galerii Sław Boksu, a w 1991 roku do takiej samej galerii, ale już międzynarodowej.

Po zakończeniu kariery nie zerwał z boksem. Uczył go w Organizacji Młodzieży Katolickiej, prowadził też zajęcia z młodzieżą w Chicago Park District. Był aktywny w organizacjach polonijnych. Kilka razy zapraszano go do Polski. Nie zdecydował się jednak nigdy na wyjazd. Nie miał zaufania do ówczesnych władz. Bał się, że wyjazd do kraju jego rodziców może być już bez powrotu.

Z biegiem lat stan jego zdrowia pogarszał się. Coraz bardziej dokuczały mu Parkinson i Alzheimer, później nowotwór węzłów chłonnych.
Ostatnie sześć lat swojego życia spędził na wózku inwalidzkim w domu opieki społecznej w Portage. Nigdy nie skarżył się, zawsze był uśmiechnięty, przez wszystkich kochany. Jako głęboki katolik pocieszał się powtarzając „to jest to, co Bóg chce ode mnie”.
Rodzina odwiedzała go co tydzień, nie czuł się osamotniony, opuszczony, zapomniany. Kiedy umierał były przy jego łóżku siostrzenice Jeanette Stachura i Lillian Lopez. Spojrzał na nie, uśmiechnął się i odszedł. Tak jak nie obawiał się żadnego przeciwnika, tak w chwili ostatecznej nie czuł respektu przed przejściem na drugą stronę.

Dariusz Cisowski

 

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*