Nasze małe  ojczyzny na emigracji

Nasze małe  ojczyzny na emigracji

Moją małą ojczyzną na emigracji jest największe w powiecie McHenry miasteczko Crystal Lake. Istniejące od lat 1800., położone 45 mil od Chicago, zostało w roku 2015 ogłoszone jednym z najlepszych miejsc do zamieszkania wśród 1268 podobnych miast w całej Ameryce. Po okresowym kryzysie ekonomicznym dzisiaj funkcjonuje pełną parą, a stojące kiedyś puste miejsca biznesu zapełniły się nowymi podnajemcami.

Crystal Lake oferuje bardzo wiele swoim rezydentom. Są tu dwa jeziora – jedno naturalne, z którego w czasach, gdy nie było lodówek, transportowano wielkie bryły lodu do chicagowian. Drugie sztuczne, powstałe w miejscach wydobytego żwiru, a teraz pięknie wyeksponowane przez władze miejskie jako teren rekreacji. Miasteczko jest również bezpieczne. Na ponad 40 tysięcy mieszkańców 80 procent stanowią biali, reszta to różne grupy etniczne, z których największą są Latynosi. Przeważają republikanie, co wyraźnie widać w czasie wyborów, gdyż często na urząd brak kandydata z Partii Demokratycznej.

Populacja Polaków w Crystal Lake jest nieliczna. W 2016 roku według cenzusu tylko półtora tysiąca mieszkańców zgłosiło swoje polskie pochodzenie. Na ogół niektórych spotkać można na niedzielnej mszy w katolickim kościele w Algonquin. Ponieważ większość młodszej Polonii zaludnia właśnie Algonquin, Lake in the Hills i Carpentersville, które już nie należy do powiatu McHenry. W miejscowości McHenry mieszkała tak zwana stara Polonia, ale dzisiaj żyje czwarte pokolenie, które nie zawsze interesuje się swoimi korzeniami. Ci, którzy osiedlili się w Crystal Lake, przybyli często z powodu małżeństwa z rezydentem (lub rezydentką) niekoniecznie polskiego pochodzenia. Dlatego przez wszystkie lata mojego zamieszkania w miasteczku nie spotkałam żadnego polskiego nazwiska na listach wyborczych. Jedyną znaną Polonii osobistością był (a już nie jest, gdyż wybrał Polskę na dalsze życie) piosenkarz Andrzej Cierniewski, którego żona Anna ciągle cieszy się spokojem i bezpieczeństwem swojego „kryształowego” domu.

Miasto ma wspaniałe połączenie z downtown Chicago dzięki kolei Metra, która łączy te dwa punkty na mapie od lat 60. XIX wieku. Wielu pracowników urzędów chicagowskich dojeżdża codziennie z Crystal Lake i z powrotem właśnie pociągami Metry. Bez stresu i spóźnień przez zatory na drogach, poruszając się transportem publicznym, można wypić poranną kawę, sprawdzić wiadomości w prasie lub w komputerze albo uzupełnić makijaż.
Tu także mnóstwo parków, Centrum Sztuki, wystawy oraz inne atrakcje, które przyciągają mieszkańców. Co roku niezapomniany pokaz ogni sztucznych nad jeziorem i oczywiście parada z okazji 4 lipca, czyli Dnia Niepodległości. Ile razy udaje mi się uczestniczyć, czuję więź z tą społecznością i cieszy mnie fakt, że od wielu lat mogę być współczłonkinią mojej małej ojczyzny.

Tekst i zdjęcia: Bożena Jankowska

Na zdjęciach: parada Święta Niepodległości w Crystal Lake odbyła sie 7 lipca

  • foto 1
  • foto 2
  • foto 3
  • foto 4
  • foto 5
  • foto 6
  • foto 7
  • foto 8
  • foto 9
  • foto 10
Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*