Lednica 2019 w Chicago. Doroczne spotkanie młodych katolików

Lednica 2019 w Chicago. Doroczne spotkanie młodych katolików

Na Polach Lednickich w Polsce podczas XXIII Spotkania Młodych zgromadziło się tysiące młodych katolików na spotkaniu pod hasłem „Wiesz, że Cię kocham”. Lednica w Chicago jest częścią Ruchu Lednickiego z Polski i pozostaje z nim w stałej duchowej łączności. Jak przebiegało tegoroczne, już XV Lednickie Spotkanie Młodych w Chicago, rozmawiamy z Jolantą Waśko, ambasadorem Lednicy w Stanach Zjednoczonych.

Stowarzyszenie Lednica 2000 zaprasza  każdego roku wszystkich młodych i tych, którzy czują się młodzi duchem na wspólną celebrację na placu przy kościele parafii św. Rozalii przy 4401 N. Oak Park w Harwood Heights koło Chicago. W tym roku spotkanie odbyło się wieczorem  w sobotę, 16 czerwca. Z powodu deszczu miało ono miejsce w kościele.

Hasłem tegorocznego spotkania było: „Wiesz, że Cię kocham” – bo Bóg ukochał i kocha każdego człowieka. Tę Bożą miłość świętowaliśmy podczas liturgii Mszy św. Najważniejszymi punktami programu była Eucharystia, Wybór Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela i nawiązanie osobistego kontaktu z Jezusem w Adoracji Najświętszego Sakramentu.

Na zakończenie spotkania wszyscy uczestnicy przeszli przez bramę w kształcie ryby, symbolicznie przekraczając próg trzeciego tysiąclecia, wybierając Chrystusa i niosąc wiarę w życie codzienne, radując się Bożą miłością i odwdzięczając tę Bożą miłość  w codziennym życiu, w kontaktach z innymi ludźmi.

Ewa Krasoń: Z ojcem Janem Górą,  założycielem Ruchu Lednickiego. współpracowałaś jeszcze w szkole średniej. Czy to on zainspirował Cię do animacji Ruchu Lednickiego poza Polską?

Jolanta Waśko: Ojciec Jan Góra OP, nominował mnie Ambasadorem Lednicy na terenie Stanów Zjednoczonych w dokumencie wydanym przez niego samego 1 grudnia 2004 r. Z tego co mi wiadomo, jestem jedynym oficjalnym ambasadorem ruchu poza granicami Polski. Byłam bliskim współpracownikiem o. Jana, najpierw w Duszpasterstwie Szkół Średnich, potem Duszpasterstwie Akademickim oo. dominikanów w Poznaniu. Po ukończeniu Akademii Muzycznej w Poznaniu wyjechałam do Stanów, ale utrzymywałam stały kontakt z Ojcem i Duszpasterstwem. Jeżdżąc do Polski dzieliłam czas pomiędzy rodzicami i o. Janem (moim trzecim rodzicem). Odwiedzając Ojca  Jana w Poznaniu czy w ośrodkach, które założył w Hermanicach i na Jamnej, towarzyszyłam mu w tym co akurat w danym momencie robił. Dzięki temu miałam wielki przywilej widzieć plany Bramy Ryby zanim stanęła na Polach Lednickich i powiem w sekrecie, że nawet dostałam od niego kopię tych planów na wypadek gdyby znalazł się sponsor który chciałby sfinansować powstanie Bramy Trzeciego Tysiąclecia (bramy w kształcie ryby) na terenie Stanów Zjednoczonych. Byłam również przy rozmowach o powstawaniu tego wielkiego dzieła i co roku widziałam etapy rozwoju Lednicy od samego początku do powstania ośrodka lednickiego w dzisiejszej formie. I chociaż fizycznie nie byłam w Polsce cały czas, to pozostając w stałym kontakcie z Ojcem oraz powracając dwa razy do roku miałam szansę być w samym centrum tego co się działo. On zawsze i wszędzie zabierał ze sobą młodych, gdziekolwiek by nie jeździł czy czegokolwiek by nie załatwiał, musiał mieć wokół siebie ludzi. Mówiono że ,,Góra jeździ z dworem”.  Odwiedzając Ojca w Poznaniu podczas wakacji 2004 roku zapytałam go, co mogłabym zrobić dla Lednicy. Ojciec natychmiast odpowiedział: ,,załóż Ambasadę Lednicką w Ameryce”. Zaskoczył mnie zupełnie i zgodziłam się, choć żadnych kwalifikacji w tym kierunku nie posiadałam. Tak naprawdę to uważałam, że się nie nadaję do tej funkcji, ale Ojcu się nie odmawiało. I tak powstała pierwsza Ambasada Lednicka przy parafii św. Heleny, gdy proboszczem był ks. Ryszard Miłek. Myślałam, że będzie to mała grupka ludzi, przyjaciół, którzy będą się wspólnie modlić w intencji Lednicy. Pan Bóg miał jednak inne plany i podejrzewam o. Jan też wiedział, że na małej inicjatywie się nie skończy…. Wszystko co robił musiało być mega, na miarę samego Pana Boga.

Kiedy wspominasz o. Jana na Twojej twarzy pojawia się radosna nostalgia świadka, czy może uczestnika duchowych doświadczeń. Nie mylę się?

– Miałam wielkie szczęście znać Ojca przez 30 lat, być jednym z jego najbliższych współpracowników i ukochanych dzieci. Już przy pierwszym spotkaniu z Ojcem miało się świadomość wielkości i wyjątkowości jego osoby. Nie była to łatwa znajomość gdyż był bardzo wymagający: zaraz na początku dał mi kilka książek do przeczytania i powiedział, żebym się nie pokazywała w duszpasterstwie zanim ich nie przeczytam. Zaczęłam od św. Tomasza z Akwinu. Nie mogłam nawet przebrnąć przez pierwszą stronę, nic z tego nie rozumiałam. Ojciec Jan był wspaniałym kapłanem i prawdziwym Ojcem dla tych, którzy zdecydowali się mu towarzyszyć w jego szalonym i pięknym życiu dla Chrystusa. Był bardzo charyzmatyczną i silną osobowością. Miał wielkie poczucie humoru i bardzo kochał młodzież. Przypominał w tym św. Jana Pawła II, z którym się przyjaźnił i na którego wielkości poznał się od razu. Dlatego też gromadził skarby papieskie za życia świętego. Czasem wypraszał,  nierzadko wyrywał lub wręcz zabierał Papieżowi co popadło. Chusteczkę papieską ściągnął Papieżowi z kolan podczas posiłku, na który był zaproszony. Wyżebrał piuskę, białą sutannę, czerwone buty i mnóstwo innych rzeczy. Wykonał odlew papieskiej dłoni, nazywając ją antenką do nieba. Bardzo kochał św. Jana Pawła II i uważał go za ojca swojego kapłaństwa. Mawiał, że ojcostwa nauczył się od Papieża, szczególnie z jego książki ,,Promieniowanie Ojcostwa”. Ojciec robił wszystko na dwieście procent i na dwieście procent kochał ludzi, którzy go otaczali, czyli nas. Bez przerwy powtarzał, że nas kocha, dawał się nam całkowicie. Zawsze czekał na nas i naszą opowieść o sobie. Wiedzieliśmy gdzie jest i kiedy go można zastać. Miał dla nas czas. Jednocześnie był bardzo wymagający i rozdzielał zadania, które trzeba było wykonać. Nie było łatwo, czasami trudno, ale pięknie. Przygotowywał nas do odpowiedzialnego i wspaniałego życia z Bogiem i dla Boga. Kiedyś w rozmowie powiedział mi, że najbardziej mu zależy na tym, abym miała osobistą więź z Chrystusem, bo to uważał za największe szczęście. I po latach życiowych doświadczeń całkowicie się z nim zgadzam.  Jestem przekonana, jak wielu z nas, którzy znali Ojca blisko, że był świętym naszych czasów.

Co Tobie osobiście daje Lednica?

– Jako Ambasador dbam o to, aby dzieło Lednicy rozwijało się w Chicago. Jesteśmy w stałym kontakcie z Lednicą w Polsce i jej duszpasterzami o. Wojciechem Prusem OP i o. Mateuszem Kosiorem OP. Pozostajemy w jedności duchowej z Lednicą w Polsce i Spotkania Lednickie w Chicago ma ten sam program (choć czasami trochę inny format) jak Spotkanie w Polsce. Co roku jeżdżę na sesje letnie, które odbywają się na Lednicy i Jamnej i uczestniczę w życiu polskiej Wspólnoty Lednickiej.  W Chicago prowadzę chór lednicki i formację programu Integralnego Rozwoju Młodej Osobowości zawartej w podręczniku „Tropy Lednickie”. Program formacyjny Lednicy jest oparty na podstawie ośmiu przemówień JP II do Lednicy. Organizuję nasze działania na każdy rok szkolny/akademicki, koordynuję regularną współpracę Lednicy z czterema parafiami: św. Ferdynanda, św. Konstancji, św. Franciszka Borgia i św. Rozalii i zajęcia które tam się odbywają. Dla mnie Lednica jest pasją i życiem. Ogromem miłości, który otrzymałam od Pana Boga poprzez moich Rodziców, Ojca Jana i innych ludzi, muszę podzielić się z innymi, szczególnie z młodym pokoleniem Katolików. To oni muszą dalej nieść wiarę, miłość i nadzieję  przyszłym pokoleniom. Realizować Boży plan, któremu warto poświęcić życie i który czyni mnie szczęśliwą, a moje życie spełnionym.

Jak zachęcić młodych do współpracy z Lednicą?

– Zachęcam i zapraszam wszystkich młodych ludzi, którzy chcą pogłębić swoją wiarę, spotkać przyjaciół, uczestniczyć w naszej formacji. To naprawdę  owocuje w dorosłym życiu. W niedzielę nie dopisała nam pogoda, ale mimo tego modliliśmy się, śpiewaliśmy, tańczyliśmy lednickie tańce, którymi wielbimy Boga. Przyjechał do nas z Polski gość specjalny, duszpasterz Ruchu Lednickiego w Polsce o. Mateusz Kosior OP. Mszy świętej przewodniczył ksiądz Marek Smółka, koordynator do spraw polonijnych w Archidiecezji Chicago. Kazanie o Trójcy Świętej, nawiązujące do Ewangelii na niedzielę wygłosił proboszcz parafii św. Priscilli, ksiądz Maciej Galle. Chciałabym jeszcze dodać, że nasza liturgia jest bardzo bogata. Rozpoczynamy od wprowadzenia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, obrazu Jana Pawła II, medytujemy:

„Panie, czy kochasz mnie? Grzeszę, każdego dnia oddalając się od Ciebie. Nie umiem inaczej, nawet gdy bardzo się staram, bo zawsze znajdzie się ktoś lub coś co spowoduje moją złość, a wtedy przestaję nad sobą panować. Czasem to rodzice, którzy mnie nie rozumieją, czasem wyśmiewający się ze mnie znajomi, a czasem ja sam nie mogę z sobą wytrzymać. Tak bardzo mi wstyd za to wszystko”.

Przywołaliśmy również przemówienie Papieża Franciszka do Lednicy 2019. Adorowaliśmy Najświętszy Sakrament, modliliśmy się i byliśmy naprawdę szczęśliwi, zjednoczeni Bożą miłością.

Dziękuję za rozmowę.

  • 1 modlitwa za kaplanow
  • 2 Modlitwa za ksiezy 2
  • 3 Msza Swieta
  • 4 o. Mateusz
  • 5 Zaneta Marcinik z Matka Boska Czestochowska
Categories: Polonia

Comments

  1. Anonim
    Anonim 26 czerwca, 2019, 13:24

    Bylam tam. Bylo cudownie

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*